poniedziałek, 21 grudnia 2020

Karen Schaler - "Pierwsza taka gwiazdka"


 


Czy można w dzisiejszych czasach w czasie świąt być Grinchem? Czy ważniejsza jest nasza praca i awans od świąt. Czy to, że nie kupujemy choinki, nie stroimy biura, domu i wyjeżdżamy na Karaiby sprawia, że jesteśmy źli? Ale czy na pewno nie obchodzenie świąt to od razu nienawiść do nich. A może fakt, że nie obchodzimy ich ma jakiś głębszy sens. Jeśli nie poznamy ukrytych faktów to łatwo kogoś osądzać.

Haley od momentu gdy zaczęła dobrze zarabiać postanowiła, że święta będzie spędzać z rodzicami na Karaibach i tak jest rok w rok. Rodzice siedzą na plaży i są z córką, a ona ma tam klienta i omawiają strategię. 

Robi powoli karierę w reklamie, z małych rodzinnych firm zaczyna współpracować z co raz większymi markami i firmami. A teraz ma szansę na awans, musi tylko zrobić genialny projekt dla tradycyjnej firmy z lalkami. 

Niestety jest jeden problem - projekt musi być świąteczny i jej szef uważa, że to nie jest projekt dla niej. Haley mówi, że zrobi wszystko, aby go dostać, więc szef daje jej możliwość.

I tak następnego dnia dziewczyna jest na obozie gwiazdkowym. Albo też według niej jest to obóz przetrwania. Początkowo mówi sobie, że zrobi wszystko aby uzyskać dyplom i wygrać to wszystko. Niestety już pierwszego dnia syn właściciela Jeff uważa, że dziewczyna jest karierowiczką i zniszczy ten obóz swoim zachowaniem. A ma tam spędzić tydzień. Cały tydzień świątecznych zabaw, tradycji i Bożego Narodzenia czy będzie czymś miłym, czy może obowiązkiem aby uzyskać klienta.


Wcześniej pisałam o książce Evansa i braku magii świąt w niej, w tej natomiast książce magii świąt jest bardzo dużo. Każda strona to święta, tradycje i przygotowania. To również miłość, przyjaźń i relacje między ludźmi. Na obozie jest również ojciec z dwójką nastolatków, młode małżeństwo, oraz samotna starsza kobieta. Te wszystkie osoby razem z właścicielem i jego synem sprawiają, że pobyt Haley na obozie zmienia coś w jej życiu i postrzeganiu świata.

To piękna książka, którą każdy powinien przeczytać w czasie świąt. Ja czytając ją, chciałabym mieć sama nie które tradycje w moim domu. 

Święta w gronie w najbliższych to dzielenie się szczęściem, smutkiem, miłością i życiem. Wspólne chwile są ważne. Książka pokazuje, że nie musi to być rodzina, czasami obcy sobie ludzie również mogą stworzyć paczkę przyjaciół i sprawić, że te dni będą magiczne. Coś czuję, że to będzie moja kolejna świąteczna książka czytana każdego roku.



Poniższa notka pochodzi od wydawcy:

Nadchodzi wyjątkowy czas – czy otworzysz się na magię Gwiazdki?

Haley nie chciała tam jechać. Wyjazd na Gwiazdkowy Obóz wydawał się jej kompletną stratą czasu. Przecież musi przeprowadzić świąteczną kampanię reklamową dla ważnego klienta! I wreszcie dostać ten upragniony awans!

Bo Haley – chociaż zamiast zielonego futra nosi szpilki – jest damską wersją Grincha. Najchętniej wysłałaby te całe święta w kosmos! Ale skoro szef stawia ultimatum – albo dziewczyna poczuje ducha świąt, albo nici z kampanii – Haley rusza do ukrytego w górach pensjonatu.

Widok majestatycznych jodeł, mieniących się kolorowych lamp i wieńców z gałązek ostrokrzewu wywołuje w jej sercu nieznane ciepło. Haley spotka tu małżeństwo, które przypomni jej, czym może być miłość, ale i mężczyznę, który utracił ukochaną osobę.

A gdy magia świąt zacznie działać, na horyzoncie pojawi się jeszcze ktoś…

Czy ta wyjątkowa – pierwsza taka w jej życiu – Gwiazdka
przysienie dziewczynie szczęście?



Karen Schaler, scenarzystka Świątecznego księcia – gwiazdkowego hitu Netflixa – zabiera nas do zimowego pensjonatu. Pokazuje, że świąteczna magia potrafi uczynić prawdziwe cuda w życiu tych, którzy chcą się na nią otworzyć.

Luis Montero Manglano - Muzeum Luster

 



Przy książce Evansa byłam zła, bo mało tekstu. Tutaj natomiast tego tekstu było bardzo dużo. Czytałam książkę i czytałam i byłam szczęśliwa, że nie kończy się już tak szybko. Mogłam jej poświęcić kilka wieczorów i za każdym nie była to godzinka tylko więcej. Do tego ta książka naprawdę jest ciekawa i chce się ją czytać. Wątek genialny, postacie również, przy okazji dużo sztuki i omówienie ich.

Początkowo gdy czytałam opis książki myślałam, że to będzie coś jak Don Brown i np Kod da Vinci, że będzie główny bohater i będzie on szukać kodu zawartego w obrazach w hiszpańskim muzeum. 

Ale tak nie jest. 

Owszem mamy dwóch głównych bohaterów. Można powiedzieć, że są oni postawieni przed tym, co dzieje się w muzeum. Zwłaszcza Judith, która bierze udział w konkursie kopiarskim. 

W muzeum Prado jest organizowany konkurs kopiarski, osoba która wygra dostanie stypendium i pracę w muzeum, więc warto. Uczestnicy są z różnych krajów i każdy z nich jest inny. Konkurs odbywa się, pomimo zamordowania wcześniejszego dyrektora. Jedną z uczestniczek jest Judith, dla której wygrana i stypendium sprawią, że będzie mogła opłacić rachunki i mieć za co żyć. Niestety od dłuższego czasu w pracy idzie źle, nie ma zamówień, nikt nic nie kupuje i jest ciężko. Nawet kupno ulubionej kawy jest dużym wydatkiem.

Drugim bohaterem jest Guillermo - asystent, człowieka, który również zostanie zamordowany w książce, ale tylko dlatego, że podobno wie kto zabił dyrektora muzeum. Guillermo jest troszkę ekscentryczny, ale również zna bardzo dobrze symbolikę. Jedno spojrzenie nie ważne czy na ubranie, obraz, jakąś rzecz i może powiedzieć dużo rzeczy na temat tego co widzi. Skąd to wie? On sam nie wie. Jego przeszłość jakby nie istniała, nie pamięta zbyt dużo. Z czasem dowiadujemy się co raz więcej o nim i jego tajemnicach.

W czasie trwania konkursu dochodzi do kolejnych morderstw i losy Judith i Guillermo splatają się. Jeśli ktoś myśli, że to będzie coś w stylu romansu to tak nie jest. Judith myśli o sobie jak o wiele starszej siostrze, nie do końca też wierzy w jego słowa na temat symboliki. Z czasem zmienia się wszystko.

Ich współpraca przebiega różnie, ale krok po kroku dowiadują się co się w muzeum.

Tak jak wspomniałam, ta książka jest bardzo ciekawa. Połączenie sztuki i ciekawej fabuły sprawia, że czyta się ją szybko i człowiek chce ją skończyć jak najszybciej, aby poznać końcówkę. To była moja pierwsza książka Manglano i wiem, że nie będzie ostatnia. Będę chciała przeczytać jego wcześniejsze książki i mam nadzieję, że będzie równie ciekawa. Również opis muzeum sprawił, że chciałabym je zobaczyć i wybrać się do Hiszpanii do muzeum Prado. 

Wielki plus za reprodukcje obrazów na końcu książki. Gdy postacie w książce opowiadają o nich wystarczy przejść na ostatnie strony i spojrzeć na obraz i dzięki temu wiemy o czym mówią. To naprawdę pomaga.

Polecam książkę



Poniżej informacja od wydawcy:

Jaką śmiertelną tajemnicę kryją obrazy w Muzeum Prado?

Dobry obraz to nic więcej jak lustro.

Podczas Międzynarodowego Konkursu Kopistycznego w Muzeum Prado dochodzi do serii brutalnych zabójstw. Sprawcy odtwarzają w nich najsłynniejsze obrazy ze zbiorów galerii. Policja tkwi w martwym punkcie. Dwie osoby mogą pomóc rozwikłać tajemnicę makabrycznych zbrodni: kopistka amatorka i ekscentryczny specjalista od symboli.

Mrożący krew w żyłach thriller o sekretach ukrytych w obrazach Velazqueza, Goi czy Boscha. Nawet sobie nie wyobrażasz, ile ich się tam kryje…

niedziela, 13 grudnia 2020

Paul Richard Evans - "Świąteczny nieznajomy"

 


Drugi tom z serii Noel. Czy lepszy od pierwszego? Niestety nie.

Moim zdaniem to jedna z gorszych książek Evansa. Co dla mnie jest to bardzo złe, bo ja kocham jego książki. Uważam, że jest jednym z lepszych autorów książek dla kobiet. Każda jego książka sprawiała, że później myślałam o nich, a czytając zawsze śmiałam się i wzruszałam. Każdego roku możliwość przeczytania świątecznej książki wprowadzało mnie w świąteczny klimat. 

Ale nie tym razem.

W tym roku zawiodłam się. Już w tamtym roku pisałam, że jakoś te jego książki mają mniej treści, a rozdziały są oddzielone pustymi stronami. W tym roku jakby jeszcze więcej tego było. Co możliwe, że jest zamiarem wydawnictwa, aby pokazać, że niby książka jest dosyć duża i będzie dużo czytania.

Jeśli chodzi o treść to pomysł dosyć ciekawy, ale zawsze denerwuje mnie miłość w ciągu godziny, dnia czy też tygodnia. To jak w książkach jest pięknie już po pierwszym spotkaniu. Niestety tu tak jest.

Maggie dowiaduje się, że jej mąż był bigamistą i miał drugą żonę. Wszystko byłoby piękne gdyby nie fakt, że był politykiem i każdy w stanie dowiedział się o tym. Rozwiodła się i jej życie rozpadło się na kawałki. Zaszyła się w domu, firmę zostawiła jednej z pracownic, postanowiła nigdzie nie wychodzić. Przyjaciółka i pracownica namówiła ją do kupna choinki, żeby świętowała najbliższe święta. Ale Maggie nie chciała, do momentu, gdy sąsiedzi odśnieżyli jej podjazd. Nie prosiła ich, ale i tak to zrobili.

Dzięki temu małemu gestowi postanowiła, że kupi choinkę. Pod marketem spotkała Andrew, który zajmował się sprzedawaniem zielonych drzewek. Ich pierwsze spotkanie, spojrzenie w oczy, pierwsze słowa, sprawiły, że Andrew postanowił tą choinkę jej przywieść i postawić w domu. Potem herbatka była i rozmowa i moment, że w nocy myśleli o tym spotkaniu. Tak zapadł jej w pamięć ten mężczyzna, że postanowiła pojechać do niego po lampki, potem kolejne spotkanie i kolacja. 

A po nie całych dwóch tygodniach już wspólny wyjazd do Meksyku. Mało go zna, ale nie ma to znaczenia. Jadą razem.

Sama mówi, czy też myśli o tym, że ma on jakąś tajemnicę, wie, że ma pieniądze, bo lot jest pierwszą klasą, drogie restauracje, oraz mieszkają w apartamencie jego brata w Meksyku. Mówi również, że nie lubi kłamców i im nie ufa, bo mąż ją oszukał. Dla mnie te dwie rzeczy się wykluczają. Koleś sprzedaje choinki, ale podróżuje pierwszą klasą, zataja przed nią dlaczego co weekend musi być w innym stanie i wspomina jedynie, że kiedyś pracował w finansach, ale nic więcej. A gdy już się dowiaduje co było kiedyś zrywa całą znajomość. Jaki w tym sens? 

Wiadomo jak się kończy ta książka, bo muszą być razem inaczej nie byłaby to świąteczna książka pełna miłości. 

Książka jest typowo świąteczna, choć same święta są delikatnym tłem. Bohaterowie poznają się przed świętem dziękczynienia, a sama Gwiazdka jest pokazana znikomo.

Jestem zawiedziona, ale i tak za rok kupie jego książkę bo to już jest moja tradycja.

Czy Wy powinniście przeczytać? Tego Wam nie powiem. To musi być bardziej Wasza decyzja, nie moja. 



Poniższa notka od wydawcy:

czwartek, 3 grudnia 2020

Hanna Cygler - "Złodziejki książek"

 



Czy napisanie książki jest proste? Pewnie wiele osób powie, że tak. Bo czym jest napisać jakąś tam historię, ale czy na pewno? Oczywiście są osoby, które raz, dwa i napiszą książkę, ale są też osoby, którym to dłużej schodzi. Tak samo jest z napisaniem recenzji. Przy nowych książkach, które czytam zawsze muszę się starać napisać tak, żeby nie zdradzić całej historii, bo przecież to ma być recenzja a nie streszczenie. Z drugiej strony muszę wiernie napisać czy książka jest dobra i czy warto ją przeczytać, ale żeby nie napisać wszystkiego i zostawić jakąś tajemnicę dla czytelników. Gdy czytam starą książkę to piszę bardziej streszczenie, przy nowej staram się opisać początek i troszkę środka. Tak aby zachęcić, ale nie opowiedzieć wszystkiego od razu. 


Książkę "Złodziejki książek" dostałam od wydawnictwa REBIS. To moja pierwsza książka świąteczna jaką dostałam w swoim życiu do recenzji. Bardzo się cieszę z tego, bo kocham świąteczne książki. Co widać na moim blogu, oraz to zobaczycie w najbliższym czasie.


Ta książka pokazuje życie popularnych autorek z Polski. Jedne potrafią napisać 13 książek w ciągu roku, a inne piszą jedną co rok, co dwa lata. To wszystko zależy od życia, które toczy się obok nas.

Autorka w książce skupia się na życiu dwóch pisarek i jednej agentce, redaktorce.

Maria Teresa, Elwira i Jagna to główne bohaterki książki, są również poboczne postacie, które sprawiają, że całość jest idealna. To książka gdzie można się popłakać ze wzruszenia lub śmiechu. 

Pierwszą kobietą, którą poznajemy jest Elwira, która żyje z pisania kryminałów. Po powrocie z wakacji jedzie prosto do Krakowa na targi książek, obawia się, że jest spóźniona, więc wszystko robi w pośpiechu. Ale musi uważać, bo ważny dla niej jest wygląd. Idealna fryzura, płaszcz z kaszmiru, drogie szpili to jest coś co dla niej liczy się i na co patrzy. Wie jak wygląda i robi wszystko aby być idealną, nie ważne za jaką cenę. Niestety wygląd na targach jej nie pomógł, bo fani zaczęli ją oskarżać, że zabiła kota. Zemdlała i musiała mieć kilka dni przymusowych urlopu. Ale te dni nic nie dały, bo ktoś robił wszystko, żeby jej zaszkodzić, więc wydawnictwo ma plan na następny rok ma wydać książkę świąteczną. To zawsze dobry pomysł, aby ocieplić wizerunek aktora. Pomysł dobry, ale co z napisaniem? To już nie takie łatwe. 

Kolejną kobietą jest Maria Teresa, która ma problem, żeby dojść do czasów sprzed roku. Wykłada na uniwersytecie i pisze powieści osadzone w czasach historycznych. Mimo, że ludzie kochają jej książki to ona nie za bardzo siebie już. Przestaje dbać o siebie, o swój wygląd, ubrania. W momencie gdy ją poznajemy, ma wiele problemów i to nie tylko w rodzinie. Teraz gdy chcą, aby powstał na podstawie jej powieści serial, musi znów wrócić do serii o Wilanowie i napisać kolejną ze świętami w tle. Niestety jedna wiadomość sprawia, że musi to zrobić. Na szczęście ma przyjaciół w tym Anetę Saboń pisarkę z którą pisze na facebooku, ale czy to naprawdę przyjaciółka?

Trzecią główną bohaterką jest Jagna, dziewczyna przed 30 r.ż. która zostawiła rodzinę, chłopaka i wyjechała do Warszawy. Tam zaczęła nowe życie jako redaktorka w wydawnictwie i reprezentuje Marię Teresę. Jej znak rozpoznawczy to peruka, ma ich dużo i najlepiej się w nich czuje. Od kilku miesięcy ma asystenta Błażeja i nie mogą się dogadać, ale możliwość spotkania i poznania reżyseria serialu o Wilanowie, daje jej nadzieję na lepsze jutro. Tylko czy reżyser to ten człowiek? 


W tej książce nie ma typowych świąt, tego czasu, ubierania choinki i dawaniu prezentów. Czas rozłożony jest na ponad rok i to ma urok. Nie ma szybkiego zakochania i żyli długo i szczęśliwie, pokazane jest to normalnie, jest czas na pierwszą randkę, pocałunek, urodziny, spotkania, wyjazdy i pracę. Wszystko działa powoli i jest rozłożone w czasie. To jest świetne. 

Książkę naprawdę dobrze się czyta i jest bardzo ciekawa. Naprawdę bardzo. Jest w niej miłość, przyjaźń, rodzina i ciekawe wątki. Gdy zacznie się czytać, to chce się więcej i więcej. Ja przeczytałam ją w dwa wieczory, w czym drugi do 2 w nocy. A to już coś, bo bardzo dawno nie zarwałam nocy na jakąś książkę.

Polecam idealna książka na początek grudnia.

czwartek, 19 listopada 2020

Jagna Kaczanowska - "I przemówiły ludzkim głosem"

 



I przyszedł ten dzień, kiedy możemy zacząć czytać świąteczne książki. 

Zaczynam od tej, która została wydana w 28 października 2020 roku, czyli NOWOŚĆ i można powiedzieć, że główni bohaterowie to zwierzęta i ich życie w czasie świąt. 

Ale nie do końca, bo niby powinno być brak ludzkich głównych bohaterów, ale to tylko tak można powiedzieć, bo przecież gdyby nie ludzie nie byłoby zwierząt i ich historie. A te historie są piękne i ciekawe. 

Książka Jagny Kaczanowskiej składa się z siedmiu opowiadań, pod spodem kilka słów o każdym.

To co jest ciekawe, że te opowiadania w jakimś stopniu są powiązane. W jednym jest historia szefowej, a w drugim asystentki, jest ten sam sklep, osiedle, budynek czy też bazar. To jest fajne. Opowiadania są cudowne, są ciekawe i mają jedno zadanie - przemyśleć nasze życie na święta. Popatrzeć inaczej na wszystko co nas otacza, przemyśleć nasze życie, aby móc święta spędzić w gronie najbliższych. 

I. Uśmiech kota

Autorka zaczęła od opowiadania, które już w środku czytania sprawiło, że chciało mi się płakać. Beata dwa dni przed świętami postanowiła pojechać do galerii, aby być blisko ludzi. Nie ważne że obcy, ważne że ludzie. Nie chciała znów siedzieć sama, gdy mąż pojechał do pracy, a tak naprawdę do kochanki. Myśląc o tym jak odśnieżyć samochód, słyszy cichy głos i gdy odwraca się widzi starszą panią, która szuka swojego kotka. Tą starszą Panią jest Emilia, emerytowana lekarka kardiolog, która pół życia pracowała w ZSRR i teraz utrzymuje się z renty po zmarłej mamie, gdyż nie przysługuje jej emerytura. To kobieta, która wg Beaty ma arystokratyczne rysy i jest piękna na swój wiek, ale niestety wytarte buty i płaszcz nie dodają jej urody, a wręcz sprawiają, że wygląda biednie. Szuka ona kotka, ale tak naprawdę szuka kogoś z kim mogłaby spędzić Wigilię, albo chociaż chciałaby zostać zaproszona na kawę i ciasto. Jest sama całe swoje życie i nie wiedząc ile jej już pozostało, szuka kogoś z kim można porozmawiać. 

To piękna historia pokazująca, że obok nas, nawet na tej samej ulicy, czy też w bloku są osoby samotne. Pogadajmy czasami z nimi, zaprośmy na kawę, ciasto. Dla nich będzie to cudowny czas, a dla nas myśl, że postąpiliśmy właściwie.

II. Odwaga najmniejszych

Drugie opowiadanie opowiada o rodzinie: Agata i Łukasz i ich 6-letni synek Mateusz, który jest chory na białaczkę i przeszedł już chemioterapię. Chemia sprawiła, że chłopiec stracił włosy, brwi i rzęsy, stracił przyjaciół, bo nie może chodzić do przedszkola i inne dzieci nie mogą go odwiedzać. Jest samotny, więc jego tato wpadł na pomysł kupienia chomika. Szczęście dziecka było wielkie, do momentu gdy chomik zachorował. Łukasz poszedł do weterynarza i niestety chomik miał nowotwór, więc trzeba było kupić nowego, ale ten nowy miał inny kolor. Sprawiło to wielką kłótnię pomiędzy małżonkami, którzy od momentu choroby synka oddalili się od siebie. Ale teraz ważniejszy problem, jak wytłumaczyć dziecku zmianę koloru i co Mateusz na to odpowie? To piękne opowiadanie z cudem w tle i św Mikołajem :)

III. Zdziczenie

Maja i Zbyszek - małżeństwo idealne, wysokie stanowiska, apartament na nowym osiedlu, idealne życie w Warszawie. Jedno wydarzenia zmienia ich życie. Mimo, że zwierzęta są tłem, to sama myśl o nich sprawia, że Maja chce coś zmienić. Fajna i prosta historia.

IV. Dzieci i ryby głosu nie mają

Czy po śmierci męża warto zachować wszystkie tradycje? Czy kupno żywego karpia i zrobienia z niego "faworków" karpowych w cieście sprawi, że święta będą takie jak kiedyś? Niestety już nic nie będzie takie jak kiedyś, kiedy żył mąż Jowity. Teraz po jego śmierci musi ona sama sprostać wszystkiemu. A mając trójkę dzieci, nie jest to takie proste. Ale czy jej się uda? I co z karpiem Józkiem? Fajne i proste opowiadanie

V. Nić porozumienia

Ciekawa historia z pająkiem w tle i miłością. Eliza samotna matka i jej syn Marcel, to oni są bohaterami piątego opowiadania. Ona ma łuszczycę, która powiększa się gdy się stresuje, ale co zrobić jak stres jest cały czas, zwłaszcza gdy syn dostaje w paczce pająka. Krzyk matki na widok ptasznika sprawia, że pająk łamie jedną z nóg i trzeba ją amputować. Zajmuje się tym przystojny weterynarz. Co będzie dalej? Musicie przeczytać. Chyba najszybciej mi się czytało tę opowiadanie. 

VI. Odlot

Czy samotny czterdziestoletni mężczyzna w wielkim mieście może zaznać przyjaźni? A może potrzebuje małego bodźca lub przyjaciela w postaci zwierzątka. Ale przecież pies i kot to obowiązek dla kogoś kto pracuje w dziwnych godzinach, a rybki są bezosobowe, ale są też ptaszki, tylko jak je przyciągnąć do centrum Warszawy. Kupno drzewek na kawałek ogródka przy mieszkaniu, karmika i pokarmu sprawia, że Jarek ma nową pasję podglądanie życia ptaków. Możliwość udzielania się na forach daje mu dużą frajdę, tym bardziej, że został zaproszony na wyjazd na Hel a tam spotkanie z niespotykanym ptakiem, który nie był widziany w Polsce. Ale co z przyjaźnią z ludźmi, zwłaszcza, że jest gejem, czy go zaakceptują? To już musicie sami przeczytać.

VII. Stajenka cicha

Ostatnia pozycja najbardziej wzruszająca ze wszystkich. Magiczna i sprawiająca, że święta to czas magii, miłości i rodziny. O czym jest to ostatnie opowiadanie? To musicie sami przeczytać. Ja je czytałam na szkoleniu i uwierzcie mi, że bałam się, że ktoś zobaczy moje wzruszone oczy.

piątek, 13 listopada 2020

Rebecca Serle - "Pięć lat z życia Dannie Kohan"

 



Bardzo dużo osób polecało książkę Rebecci Serle. Kupiłam ją, przeczytałam i zakochałam się. To piękna książka, w której nie wszystko jest takie jakie myślimy, że powinno być. Czy jest możliwe, że to co jest pewne i według planu takie będzie? A może jakaś jedna sytuacja sprawi, że poukładane życie  się zmieni.

Główną bohaterką jest Dannie Kohan, która swoje życie ułożyła wg planu:

- dwadzieścia cztery miesiące - tyle miesięcy trzeba się z kimś spotykać zanim się z kimś zamieszka

- dwadzieścia osiem - tyle lat, aby się zaręczyć

- trzydzieści - tyle lat aby wziąć ślub

Dannie uważa, że trzeba żyć wg liczb.

Mając 28 lat i miesiąc dostaje możliwość pójść na rozmowę o pracę do kancelarii o której marzyła całe życie, w tym samym dniu, czyli 15 grudzień 2020 roku David oświadcza się jej w jednej z najlepszych restauracji w NY. To jest idealny dzień, dzień z jej marzeń. Ma 28 lat i perspektywę małżeństwa i pracy. Wszystko się zmienia gdy zasypia na kanapie i budzi się w innym miejscu i czasie. A dokładnie w 2025 - jest w innym mieszkaniu, w innym łóżku, z innym mężczyzną i ma inny pierścionkiem zaręczynowy na palcu.

Czy to jest sen? A może to przyszłość? 

To musi być sen, ale lepiej nie wspominać o tym nikomu. Nawet narzeczonemu czy też najlepszej przyjaciółce. I jedyna osoba, która usłyszała o tym to psychoterapeutka.

Mijają cztery lata od zaręczyn i Dannie nadal jest zaręczona z Davidem, niestety ślub jest przekładany. Nie został zawarty w 30 urodziny, bo zawsze było coś innego. Początkowo często myślała o śnie i o mężczyźnie ze snu, ale potem powoli zaczęła o nim zapominać, uznając to za sen. Dannie nadal pracuje w miejscu marzeń i pnie się powoli do góry. Ma to coś wg szefa i widać, że dziewczyna kocha pracę. 

To co mi się podoba w jej pracy to pokazanie jak wygląda praca w NY. To nie są godziny od 8 do 16 tylko bardziej od 8 do 20. Człowiek w NY pracuje po godzinach, w weekendy i nikt się nie skarży. To nie jest coś co było w serialu Friends, że cały czas w kawiarni, to praca jest najważniejsza. To mi się podobało, że dla bohaterki kancelaria była ważna.

Po jakiś 4 latach od zaręczyn Dannie i David idą na podwójną randkę z Bellą i jej miłością życia. Będąc pod restauracją dziewczyna spotyka mężczyznę ze snu. Co będzie dalej? To trzeba przeczytać, ale to co ważne w tej książce to miłość. Może nie miłość kobiety i mężczyzny, ale miłość przyjaciół, wzajemne wsparcie, przyjaźń i bycie na dobre i złe. 

To piękna książka, gdzie pod koniec się popłakałam. Niby cały czas mamy przemyślenia bohaterki na temat tego snu, ale wszystko sprowadza się tak naprawdę do przyjaźni. To ona jest tutaj najważniejsza i tak powinno być. Owszem miłość, związek są ważne, ale życie bez przyjaciół jest ubogie. To przyjaciele dają siłę i nadzieję.

Poniżej wiersz, który jest w książce;

"Jest taki fragment lądu

za morzem, za niebiem.

Za wysokimi górkami,

niskimi pagórkami.

Długi pas soczystej zieleni,

ciągnący się aż po widnokrąg.

Byłam tam. Z tobą.

Niezbyt duży, lecz i nie mały.

Może dałoby się na nim zmieścić dom,

ale nigdy nie przyszło nam to do głowy.

Po co stawiać dom?

Przecież już tam mieszkamy.

Gdy zapada zmrok,

gdy miasto tężeje.

Jestem tam, z tobą.

Nasze usta się śmieją, w naszych głowach nic prócz trwającej chwili.

I cóż jest? Pytam.

To, odpowiadasz. Ty i ja, tutaj.



Poniższa notka od wydawcy:

Pięć minut. Tyle potrzeba, by zakochać się w tej historii.

Dannie Cohan żyje według ścisłego planu. Wie, że poranny prysznic i makijaż zajmują jej równo trzydzieści sześć minut. Jeśli dodatkowo myje włosy – czterdzieści trzy minuty. Uważa, że związek powinien trwać dwadzieścia cztery miesiące nim para ze sobą zamieszka, a trzydziestka to idealny wiek na ślub. Dannie Cohan jest osobą, dla której odpowiedź na pytanie: „Gdzie widzisz siebie za pięć lat?” nie stanowi najmniejszego problemu.
Ma przecież wszystko zaplanowane.
15 grudnia 2020 roku. Dannie po udanej rozmowie kwalifikacyjnej w wymarzonej kancelarii prawnej umawia się ze swoim chłopakiem na romantyczną kolację, która przeradza się w bajkowe zaręczyny. Wszystko idzie zgodnie z planem, aż do momentu, w którym Dannie zasypia i budzi się… w 2025 roku w innym mieszkaniu, z innym pierścionkiem zaręczynowym na palcu i przy zupełnie obcym mężczyźnie. Po godzinie budzi się ponownie, tym razem w dobrze znanym sobie świecie. Ale czy to na pewno ten sam świat?
A co, jeśli mężczyzna z jej snu istnieje naprawdę? Co, jeśli wkrótce naprawdę się spotkają?

wtorek, 3 listopada 2020

Greta Drawska - "Rytuał"

 


Jedna z najlepszych książek jaką czytałam w ostatnich miesiącach.

Wanda Just i Piotr Dereń - mieszkańcy Drawska Pomorskiego, znają się od czasów szkolnych, ale po LO ich drogi rozeszły się. On został policjantem, ożenił się z Anną i ma dwójkę dzieci. Ona wyjechała i poszła na prawo, została prokuratorem i wyszła za mąż za Adama.
Teraz po kilkunastu latach wróciła do miejscowości z dzieciństwa, sama bez męża z którym się rozwiodła z tajemnicą w swoim życiu. Wygrała konkurs na prokuratora i teraz będzie pracować z Piotrem. 
On również został sam z dorosłymi dziećmi i jamnikiem, którego dostał od córki. Żona jego odeszła do innego mężczyzny z tego samego miasteczka. Teraz musi nauczyć się żyć sam.

Ich losy ponownie los splata nad ciałem, a dokładniej tym co zostało z ciała miejscowego dentysty. Tak zaczyna się ich współpraca i szukanie mordercy.

Książka jest bardzo dobrze napisana, gdy zaczyna się ją czytać, nie ma możliwości, aby coś nam przeszkodziło. Najlepszym dowodem jest to, że nie mam żadnej notatki, żadnego zaznaczenia nic. Mój umysł potrzebował więcej i więcej.

W książce nie ma zbyt dużo bohaterów, co pozwala na poznanie lepiej tych, którzy są. Oprócz Wandy i Piotra w policji poznajemy Agatę i Tobiasza, oraz dzieci Piotra. A jeśli chodzi o podejrzanych to oczywiście żona, teść i małżeństwo Ogrodnik, gdzie żona była ostatnią pacjentką denata.

Historia jest świetna, poukładana ze wstawkami z lat dawnych. Jest przemyślana i nie jest nudna. Wszystko jest idealne połączone. Już wiem, że czekam na kolejne tomy i mam nadzieję, że chociaż jeden wyjdzie w następnym roku.


Poniższa notka od wydawcy: