czwartek, 13 sierpnia 2026

Melka Kowal - "Nadzieje"

 


To moja druga powieść Melki Kowal. Pierwszą "Matki na fejsie" byłam zachwycona, była genialna i pełna humoru. Ta książka również jest genialna, pełna humoru, miłości, tajemnic i przede wszystkim nadziei. 

Ta Nadzieja tutaj jest podstawą do tej opowieści. Ale ta Nadzieja ma wiele znaczeń, nie jest to ta jedna na lepsze jutro, tylko jest wielowątkowa. Bo każda postać ma inną nadzieję, każde z nich inaczej postrzega świat i inaczej myśli o przyszłości.

Główną bohaterką jest Erin - trzydziestoletnia kobieta, pisarka, romantyczka, zakochana kobieta, która ma pecha w miłości. Ale szuka tej miłości, ma nadzieje na znalezienie jej, bo marzy o białej sukni, o dzieciach. 

Ma trzy przyjaciółki które się wspierają na każdym etapie swojego życia, są oparciem, ale i kompasem np moralnym. Dziewczyny mogą na siebie liczyć i mogą pomóc.

Ale przede wszystkim służą ramieniem, gdy Erin potrzebuje tego np w momencie gdy dowiaduje się o zdradzie.

Jej ostatnia miłość Dario odszedł od niej, potem wrócił, potem znów odszedł i okazało się wtedy, że ma narzeczoną, ale nie wspominał o niej leżąc w łóżku z Erin. Tak jakoś mu się zapomniało o tym wspomnieć. Niestety Erin wszystkiego dowiaduje się z prasy, gdzie uwziął się na nią pewien dziennikarz i wypisywał same nieprawdziwe artykuły. Z dnia na dzień Erin z uwielbianej pisarki stała się wrogiem, do tego jeszcze problemy rodzinne i to co najgorsze - po pijaku zapisała się do swatki Bridget. 

I to zmieniło całe jej życie i przyszłość.

Od teraz zaczyna się huśtawka nastrojów, humoru, akcji i wszystkiego co możecie tylko sobie wyobrazić. 

A przypadkowe spotkanie miłości z lat nastoletnich, która również złamała jej serce i znów się pojawiła, to sprawiło, że fabuła była jak karuzela, kręcąca się bardzo szybko i która nie mogła się zatrzymać.

To co się wtedy zaczęło dziać z chęcią bym opisała, ale pewnie bym wtedy wszystko streściła, a tego zrobić nie mogę.

Wszystkie te emocje w tej książce sprawiły, że czytałam i czytałam i chciałam jak najszybciej skończyć ją, żeby wiedzieć jak się zakończy ta historia.

Melka Kowal świetnie opisuje życie kobiet, ich przyjaźń, ich marzenia i podstawy ich życia. Nie ważne czy jest to Londyn czy Warszawa, bo tak naprawdę miasto nie jest ważne, ważne są postacie.

Postacie mają swoje złożone charaktery, mają swoje problemy, a czasami dodatkowy obowiązek np córka wobec rodziców ma duży wpływ na ich postrzeganie świata. 

To wszystko sprawia razem z genialną fabułą, na powstanie świetnej książki, którą warto przeczytać i do której warto wrócić.

Dawka pozytywnych emocji gwarantowana.

Polecam!!!



Poniższa notka od wydawcy

Ile z Was dało byłemu drugą szansę? Choć wszystko na niebie i ziemi mówiło Wam, by tego nie robić?

Erin jest niepoprawną romantyczką i bestsellerową autorką pikantnych romansów. W swoich książkach tworzy idealne historie miłosne, ale jej własne życie uczuciowe to samotność, nieudane randki i mężczyźni, którzy zawsze odchodzą. Dlatego podczas niewinnego babskiego wieczoru, uzbrojona w prosecco, frustrację i desperacką potrzebę zmian, Erin postanawia wziąć sprawy w swoje ręce i skorzystać z… dość nietypowych usług. Bo niby co jeszcze mogłoby pójść nie tak? Poza tym, że WSZYSTKO?

Jednak złe wieści, gorycz i butelka wina to zdecydowanie niezbyt dobrzy doradcy, a już na pewno nie wtedy, gdy szukasz miłości. Seria kolejnych fatalnych decyzji szybko zamienia życie Erin w kompletny chaos. Medialny skandal wszech czasów, w który przypadkiem się wplątuje, to tylko początek jej kłopotów… Dramat w rodzinie, widmo bankructwa, utrata fanek... I właśnie wtedy w jej życiu pojawia się mężczyzna z przeszłości – taki, którego niestety nie da się nie lubić i którego trudno byłoby jeszcze raz nie pokochać. I taki, któremu jeszcze trudniej jest wybaczyć złamane serce.

W świecie pełnym nieodpowiednich facetów i błędnych wyborów Erin musi zmierzyć się nie tylko z konsekwencjami swoich wyborów, ale przede wszystkim ze sobą. Czy wszystkie najgorsze rzeczy przytrafiały jej się dlatego, że nie umiała być sama? I czy w tym emocjonalnym chaosie będzie potrafiła napisać swoje własne szczęśliwe zakończenie?

"Nadzieje" Melki Kowal to opowieść o złudnych pragnieniach, które nie zawsze powinny się spełniać, i prawdziwej miłości, która przychodzi w odpowiednim momencie. Pełna humoru, emocji i nieoczywistych zwrotów akcji historia pokazuje, że czasem najtrudniejszą relacją, jaką musimy zbudować, jest ta z samym sobą.

Graeme Simsion - "Projekt Rosie"

 



Początkowo pomyślałam - dziwna ta książka, ale to było na początku. Im dalej ją czytałam, tym bardziej mi się podobała. Humor, styl i pomysł wydał mi się super. 

Główny bohater Don Tillman ma Aspergera, jest inteligentny, pracuje na uniwersytecie i właśnie szuka żony. Nie potrafi odczytać emocji, nie czuje np miłości, smutku - taki Sheldon z Teorii Wielkiego podrywu. Nawet podobnie się ubierają :)

Don przede wszystkim jest naukowcem i to w naukowy sposób poprzez kwestionariusz z pytaniami postanawia szukać swojej drugiej połówki - "Projekt żona".

Tylko czy pytania w stylu czy pijesz alkohol lub palisz papierosy sprawią że znajdzie odpowiednią kandydatkę? Może być problem, zwłaszcza, że Don sam pije alkohol. 

Szukanie idealniej kandydatki nie jest aż takie proste. 

Tym bardziej, że na horyzoncie pojawia się Rosie - pali, pije, przeklina i nie ubiera się stosownie.

Ale Rosie prosi pomoc w szukaniu ojca i tak powstaje "projekt Ojciec".

Dwa projekty, gdzie ten z żoną jest trudniejszy do wykonania. Oba projekty sprawiają, że Don przy Rosie poznaje siebie. Owszem ma problem z wyrażaniem uczuć, często nie wie jak się odnaleźć przy innych i jakie zachowania sprawiają, że randka kończy się szybko, ale doświadcza kilka nowych rzeczy. Szukając idealnej żony widzi, że nie każdy chce wypełnić kwestionariusz, ale i też jak ważne są i precyzyjne pytania.

Ta książka pokazuje, że trudno poszukać ideał, który ma się w głowie. Jeszcze trudniej odszukać ojca, gdy matka nie żyje i wiemy tylko, że zaszła w ciążę na zjeździe absolwentów. Na szczęście mając pomoc można dużo zrobić. 

Ciekawie się ją czytało, czasami miałam wrażenie że widzę Sheldona z serialu, a czasami człowiek zapominał o problemach bohatera. Książka jest naprawdę dobrze napisana i widzimy wszystko z perspektywy Dona. Nie jest długa, ale to może dobrze... Obawiam się, że gdyby autor ją rozciągnął o kolejne 100 stron to byłoby za dużo. 

Jedynie chciałabym się dowiedzieć czegoś więcej o małżeństwie jego przyjaciół jak oni funkcjonowali, ale będę musiała sobie to wyobrazić.

Czy sięgnę po drugi tom? Wątpię, jednak wyszła ona ponad 10 lat temu i znalazłam ją na biblioteczce bratowej, więc musiałabym drugi tom szukać w bibliotece, a w mojej nie ma aż tylu różnych pozycji.

Najważniejsze, że ten pierwszy mi się spodobał.


Poniższa notka od wydawcy

Projekt „Rosie” to feel-good book, jedyna w swoim rodzaju komedia romantyczna, z charyzmatycznym, ujmującym bohaterem, pierwszorzędnym humorem i wartką akcją. Przetłumaczona na 35 języków.

Don Tillman się żeni. Tylko nie wie jeszcze, z kim.
Wdrożył więc Projekt „Żona” i opracował 16-stronicowy kwestionariusz, który ma wyłonić idealną partnerkę. Musi mieć przyzwoity zawód, nie może palić, pić alkoholu, a wśród jej cnót punktualność winna znajdować się w ścisłej czołówce.
Tymczasem Rosie Jarman dorabia jako barmanka, pije, pali i notorycznie się spóźnia. Jest również inteligentna oraz piękna. I szuka swojego biologicznego ojca, a w tym Don Tillman, profesor genetyki, może jej służyć pomocą.
Z Projektu „Żona” Don dowiedział się kilku ciekawych rzeczy. Na przykład, dlaczego wszystkie jego dotychczasowe znajomości kończyły się na pierwszej randce. Dlaczego szybkoschnąca odzież fitness nie nadaje się na kolację w restauracji. I dlaczego, pomimo wszelkich prób naukowych, nie da się znaleźć miłości - to miłość znajduje Ciebie.

niedziela, 12 lipca 2026

Jenny Colgan - "Najsłodsza czekoladziarnria w Paryżu"

 


Zachwyt, piękno i chęć czytania do późnych godzin nocnych, może oznaczać tylko jedno - poznać całą historię jak najszybciej. To jedna z tych książek i tych autorek, które chce się czytać. 

Od pierwszych stron chcemy więcej i więcej. Historia jest wręcz nieprawdopodobna bo jakie jest prawdopodobieństwo, że zdarzy się nam wypadek, trafimy do szpitala i po obudzeniu się ze śpiączki okaże się, że nie mamy dwóch palców u nogi, a potem trafimy na starą nauczycielkę francuskiego, która załatwi pracę we Francji. Wysyłając jedną pocztówkę, wszystko załatwi. Pocztówką...

Taka historia mogła powstać tylko w głowie osoby z wielką wyobraźnią.

Po kilku książkach, których akcja dzieje się w Szkocji, Jenny Colgan teraz przenosi nas do Paryża. Oczywiście najpierw mała miejscowość w Anglii, ale potem Paryż.

I oh ten Paryż.

Jest tutaj pięknie pokazany oczami dziewczyny po przejściach, bo tylko tak można opowiedzieć o Annie, że w wieku 30 lat troszkę już przeszła. Teraz szuka siebie w mieście miłości, czekolady i turystów.

Anna zamieszkuje w małym mieszkanku z pięknym widokiem na miasto, pracuje u wybitnego czekoladnika Thierrego w Paryżu w jego czekoladerii, poznaje tam nowych znajomych. Jej życie się zmienia dzięki współlokatorowi, który postanawia pokazać jej miasto nocą. Dzięki temu poznaje też syna szefa.

Oprócz historii Anny, mamy też retrospekcje nauczycielki Claire.

Claire jako nastolatka pojechała do Paryża do pracy jako niania. Wspaniali pracodawcy, grzeczne dzieci i Paryż lat 70, było czymś niezwykłym dla młodej dziewczyny z małej miejscowości. Razem ze swoimi pracodawcami uczęszczała też na wydarzenia kulturalne, dzięki czemu poznała Thierrego, wtedy początkującego, ale już sławnego człowieka w Paryżu.

Obie historie kobiet dzieją się w czasie wakacji, nie jest dużo czasu na poznanie miasta i ludzi, ale obie wiedzą, że jest to niesamowity czas spędzony daleko od domu.

Autorka w przepiękny sposób opisuje nam te historie. Pokazuje nam różne oblicza miłości, dorastania, pamięci o innych, a czytając mamy wrażenie że jesteśmy tam razem z nimi. Miałam ochotę wręcz kupić bilet do Paryża i szukać miejsc, gdzie sprzedają czekoladę, naprawdę.

Historie są zachwycające i pełne ciepła i uroku. Jedna jest bardziej smutna, zwłaszcza, że wiemy o Claire i jej chorobie od początku. Wiemy, że umiera, ale te jej wspomnienia pasują idealnie w danych momentach.

A końcówka? Miałam ochotę płakać. 

Jenny Colgan stworzyła coś pięknego i mając za sobą już jej cztery powieści to ta mi się najbardziej podobała. 

Może to ten Paryż?

Polecam.


Poniższa notka od wydawcy

Ciepła, pogodna opowieść o kobiecie, która odnajduje siebie na nowo... wśród czekoladowych pralinek.

Kiedy pierwsze promienie słońca muskają Pont Neuf, a brukowane uliczki Paryża powoli budzą się do życia, Anna Trent od dawna jest już na nogach i w swojej maleńkiej pracowni miesza najdelikatniejszą czekoladę, którą uwielbiają najbardziej wymagające Paryżanki. To zupełnie inny świat niż fabryka czekolady na północy Anglii, w której pracowała przed tamtym feralnym dniem, kiedy uległa wypadkowi. Właśnie po nim, w szpitalu, niespodziewanie odnowiła kontakt ze swoją dawną nauczycielką francuskiego Claire, która zaproponowała jej posadę u Thierry’ego, mistrza czekoladnictwa oraz... byłego ukochanego Claire.

Gdy czas powoli leczy stare rany, Anna dowiaduje się o sobie – i o czekoladzie – więcej, niż potrafiłaby sobie wyobrazić, a przy okazji odkrywa, że życie może mieć słodki smak.

W środku znajdziesz także przepisy na przepyszne, czekoladowe wypieki!

J.P. O'Conell - Hotel Portofino

 


Troszkę się zawiodłam na tej książce. Kupiłam ją dwa lata temu jak była premiera i czekałam na jakiś fajny moment na wakacjach, aby ją zabrać i tam przeczytać. Nie wyszedł wyjazd, więc przeczytałam ją  teraz w wakacje.

Zawiodłam się, ale ciężko mi powiedzieć dlaczego. Chyba książka nie miała tego czegoś abym była nią zachwycona. 

Historia jest ciekawa, dobrze napisana, jest wiele wątków i wiele postaci, ale może właśnie, że jest wiele wątków i postaci to coś tu nie grało. Dodatkowo miałam wrażenie, że czegoś mi brakuje w końcówce, jakby było otwarcie na następny tom, że może autor kiedyś wróci.

Jestem fanką Downton Abbey i troszkę miałam nadzieję, na postacie, na wrażenia takie jak się ogląda serial. Owszem postacie są jakby z charakteru odzwierciedleniem postaci z serialu, ale nie mają tej iskry. Może mieć też wpływ, że książka nie jest długa i wszystko jest skrócone.

Oczywiście sam pomysł osadzić książkę w latach 20 XX wieku jest świetny - piękne stroje, czasy we Włoszech pomiędzy wojnami to jest super, te tło polityczne i Czarne Koszule też dobrze opisane, ale pierwszą połowę się męczyłam. 

Nie pomogły różne postacie z książki, trudne relacje rodzinne, co nie którzy muszą zrobić aby szukać pracy, czy też jak pogodzić młodość w takim miejscu jak Portofino. A jest to urokliwe miasteczko. 

Mimo wszystko dam tej książce 7/10 bo miała świetny potencjał, a pod kilkoma względami jest to dobra książka. Możliwe, że przeczytałam ją po książce, którą byłam zachwycona i dlatego też moje odczucia były troszkę gorsze.


Poniższa notka od wydawcy

Książka dla fanów Downton Abbey i Agathy Christie.

Prowadzenie hotelu jest tak łatwe jak jego goście. Przekonuje się o tym Bella Ainsworth, właścicielka działającego od kilku tygodni ekskluzywnego hotelu Portofino, zlokalizowanego na włoskiej riwierze. W jednym czasie zjeżdżają do niego nietuzinkowe postacie: Julia, dawna miłość męża Belli, wraz ze swoją córką Rose, którą rodzina Ainsworthów pragnie wydać za syna Belli – pokiereszowanego emocjonalnie weterana pierwszej wojny światowej; marszand Jack Turner z ciemnoskórą tancerką, która rozpala wyobraźnię gości i mieszkańców miasteczka; wiecznie niezadowolona lady Latchmere, skrywająca bolesną historię; były student medycyny z Indii, który podczas wojny opiekował się rannym synem Belli; uznany tenisista z żoną; oraz hrabia Albani z synem, jedyni Włosi w tym towarzystwie.

Bella robi wszystko, aby jej goście miło spędzili czas – od tego zależy powodzenie jej przedsięwzięcia. Na drodze staje jej jednak skorumpowany lokalny polityk, zwolennik Mussoliniego, grożąc zamknięciem hotelu, a napięcie sięga zenitu, gdy znika cenny obraz Rubensa należący do męża Belli i wszystkie osoby przebywające w hotelu zostają zamknięte na czas śledztwa. Każda z nich ma swój sekret, którego musi strzec.

Porywający dramat historyczny z intrygą i faszystowskimi rozgrywkami w tle.

Na podstawie książki powstał serial o tym samym tytule.

Dianne Freeman - "Poradnik prawdziwej damy. Przypadek czy wypadek"

 


Kiedyś dawno temu spodobała mi się ta okładka, czy też myślałam, że chodzi o tą okładkę. Gdy kupiłam książkę, okazało się, że to już trzeci tom... Ale przeczytałam i było ok. Nie trzeba znać wcześniejszych tomów, żeby móc przeczytać ten. 

Czasami lubię książki historyczne, a czytając tą miałam wrażenie jakby to był świat z The Gilded Age, zwłaszcza postać mamy głównej bohaterki. Kobiety- Amerykanki z bogatej rodziny mającej jeden cel, aby córki miały tytuł arystokratyczny w Wielkiej Brytanii. Nie było wolnego księcia w pierwszy tomie, więc główna bohaterka musiała zostać hrabiną.

Ale przejdziemy do fabuły.

Frances czyli główna bohaterka razem z siostrą i jej ukochanym wyjeżdża do rodzinnej posiadłości swojego ukochanego Georga. Tam ma się odbyć ślub jej siostry w najbliższym gronie rodzinnym. Goście czas w posiadłości spędzają na rozrywkach typowych na wsi - jazda konna, spacery, łucznictwo, panowie jeżdżą na polowania, a Panie plotkują przy herbatce.

Trwa sielskie, wiejskie życie na wysokim poziomie, do momentu gdy co jakiś czas jest jakiś wypadek.

Upadek z konia, śmierć lokaja, przypadkowy postrzał itd itd.

Frances i Georg postanawiają rozwikłać tą zagadkę, są zaintrygowani tym co się dzieje, a przy okazji starają się spędzić razem czas, a może i porozmawiać o przyszłości...

Bardzo spodobała mi się ta książka i co najlepsze ten trzeci tom można czytać oddzielnie. Jest tak napisany, że poznajemy przeszłość Frances, ale i koniec daje nadzieję na lepsze czasy. 

Do tego, jest to świetnie napisane, jest ciekawe i może jedynie troszkę za krótko, ale biorąc pod uwagę, że to jeden z tomów historii to wiadomo, że nie wszystko zostanie opowiedziane w jednym tomie.

Mam nadzieję, że wrócę kiedyś do tej serii, może będzie jakaś promocja na te książki, albo będą w bibliotece. Bo owszem to książka do przeczytania, ale czy do tego, żeby kupić wszystkie tomy za normalną cenę?

W każdym bądź razie, bawiłam się świetnie. 


Poniższa notka od wydawcy

Londyn słynie z gwaru i intryg, ale ta spokojna angielska wieś może kryć wiele tajemnic… Frances poszukuje miejsca na zbliżający się ślub siostry, z dala od wścibskich oczu. Risings, rodzinna posiadłość George’a w Hampshire, wydaje się być idealnym miejscem. Wkrótce Frances wraz z ukochanym i gośćmi uciekają na wieś, by zająć się typowymi wiejskimi zajęciami: strzelaniem, jazdą konną i romantycznymi schadzkami w ogrodach. Gdy spokojnym miejscem wstrząsają kolejne wypadki, Frances zaczyna podejrzewać, że nie są one przypadkowe i wymierzono je w narzeczonego siostry. Matka, która przybyła na miejsce, również nie jest pod wrażeniem przyszłego zięcia. Frances i George szukają sprawcy wypadków wśród zgormadzonej rodziny, przyjaciół i służby. Nikt nie jest bezpieczny, a jeśli szybko nie uda się odkryć winowajcy… bicie weselnych dzwonów może ustąpić miejsca pogrzebowi!

wtorek, 30 czerwca 2026

Krzysztof P. Czyżewski - "Strażnik Rafaela"

 


Lubię książki łączące w sobie skarb, tajemnice, zagadki, a jeśli dodatkowo jest to kryminał to jestem bardzo szczęśliwa.

Ta książka ma to wszystko.

Jest to drugi tom z Łucją w roli głównej, ale można ją czytać osobno, nie znając pierwszej książki. Chociaż ja jestem jej ciekawa i może się uda i ten pierwszy tom przeczytać.

Łucja, pracuje aktualnie w antykwariacie w Toruniu, gdy jej nie ma to pewien mężczyzna przynosi skrzynkę ze starociami do wyceny po śmierci matki. Wśród rzeczy nie mających żadnych większych wartości, kobieta wyjmuje stary zegarek kieszonkowy. Na pierwszy rzut oka poznaje, że jest on wartościowy i stary. Dalsza ekspertyza wskazuje, że pochodzi on z XVII wieku i należał do kolekcji księżnej Czartoryskiej. 

Warto sobie poczytać dodatkowo o tej kolekcji i losach jej założenia itd, coś niesamowitego.

Łucja wraz z przyjaciółmi postanawia, że spróbują odzyskać skarb, zwłaszcza, że wszystko owiane jest wielką tajemnicą, ale możliwość odszukania czegoś co zostało zrabowane w czasie II wojny światowej jest warte poświęcenia temu czasu i energii.

Książka opowiada o zaginionym skarbie, zrabowanym i wywiezionym z Polski po II wojnie światowej. Naziści wtedy wywieźli wszystko co się dało z Krakowa. Do dziś poszukiwanych jest wiele cennych rzeczy, obrazów, pamiątek. Jednym z nich jest obraz Rafaela - "Portret Młodzieńca" i to jego szukają nasi bohaterowie. 

Żeby odszukać ten obraz muszą troszkę pojeździć po Europie i to jest właśnie najlepsze w tej książce. To, że nie tylko siedzą w Toruniu, ale podróżują i zobaczcie jakie to proste - pociąg, samolot i samochód i każde miasto w Europie jest na wyciągniecie ręki, nie trzeba wiz, pozwoleń itd, wsiadasz i jedziesz.

Oczywiście nie może być prosto - bo przecież wróg jest tuż za ścianą, ktoś ginie, albo zginął już jakiś czas temu. Nie zawsze można też zaufać każdemu, ale ważna jest przyjaźń. 

Bardzo podobała mi się ta książka, tym bardziej, że autor dodatkowo dał nam historię z czasów wojny na temat tego skarbu, było to dopełnieniem informacji które wyszukiwali i dzięki temu świetnie się to czytało. 

Autor w prosty i ciekawy sposób pokazuje nam historię, która mówi o czymś ważnym, o dziełach sztuki, pamiątkach po dawnych władcach, które były ważne dla Narodu Polskiego, a zostały zrabowane. I to nie tylko w czasie tej jednej wojny, ale już za czasów życia Księżnej Czartoryskiej wiele dzieł zaginęło.

Uwielbiam takie historie i oby było takich więcej. 

Polecam



Poniższa notka od wydawcy

Kiedy pracująca w toruńskim antykwariacie Łucja dostaje zlecenie na ustalenie pochodzenia zabytkowego zegarka kieszonkowego, wpada na trop zaginionej kolekcji księżnej Czartoryskiej. A co, jeśli ten artefakt potrafi wskazać drogę do skarbu jeszcze cenniejszego niż sama Szkatuła Królewska?

Łucja wraz z grupą przyjaciół postanawia jako pierwsza dotrzeć do prawdy. Ruszają tropem zagadki, która od dziesięcioleci rozpala wyobraźnię historyków i poszukiwaczy dzieł sztuki. Kolejne dramatyczne wydarzenia prowadzą ich przez całą Europę i mroczne sekrety z czasów II wojny światowej.

Jednak pokusa zdobycia fortuny i zapisania się na kartach historii wystawia ich przyjaźń na wielką próbę. Gdy odnalezienie skarbu wydaje się być na wyciągnięcie ręki, rozdzwaniają się telefony w tajemniczej kancelarii prawnej na wysokim piętrze Rockefeller Center w Nowym Jorku. A ci, którzy mogą znać odpowiedzi na pytania Łucji, prowadzą własną grę albo znikają w niewyjaśnionych okolicznościach…

poniedziałek, 29 czerwca 2026

Aneta Jadowska - "Tajemnica domu Uklejów"

 


Jaka to była rozrywka. Od samego początku książka wciąga i bawi. A historia jest tak niemożliwa, że aż chce się ją czytać i poznać kolejne tomy, które pewnie kupię w najbliższym czasie.

Młoda dziewczyna koło trzydziestki dostaje w spadku dom w Ustce. Stary dom z historią, po swojej pracodawczyni, którą opiekowała się w Niemczech, aż do jej śmierci. 

Ta młoda dziewczyna - Nina stała się rodziną dla starszej Pani i w podziękowaniu za wszystko, dostała dom. Stary, do remontu dom w środku lasu, gdzie trzeba uważać na schodach, bo mogą w każdej chwili rozlecieć się, każde zapalenie światła może spowodować brak prądu, a odległość od miasteczka jest znacząca. 

Nina, sama bez samochodu rusza z Niemiec do nowego domu. Wg zmarłej Pani to miejsce zmieni jej życie.

I to prawda zmieniło.

Już pierwszej nocy ktoś włamuje się do domu i niestety schody załamują się pod ciężarem nieznanego mężczyzny, wyniku którego on umiera.

Nina jest główną podejrzaną. Do tego dom jest do remontu i musi się przenieść do pensjonatu.

Ale nie jest sama, jej dwie przyjaciółki znane pisarki postanawiają ją wspierać i przyjeżdżają do niej.

I tutaj zaczyna się akcja...

Trzy kobiety, gdzie jedna Agata jest władcza i boją się jej nawet policjanci, druga Zuza jest znana ze swojego sarkastycznego humoru i Nina, cicha, ale walcząca o swoje mają jedne zadanie - poznać historię domu i odszukać prawdę związaną z włamywaczem i trupem?

Bo na samym martwym się nie kończy...

Nie jest to wybitna książka, ale jest zabawna, ciekawa i miła, idealna na wieczór. 

Ma w sobie to co lubię czyli przyjaźń kobiet, pomoc wspólną i zagadki.

A zagadek w tej książce jest kilka. 

Kupię kolejne tomy bo jestem bardzo ciekawa co będzie dalej z tymi autorkami.

Ale i też bardzo spodobał mi się styl Anety Jadowskiej, a jest to moje pierwsze spotkanie z tą autorką.



Poniższa notka od wydawcy

Wszystko, co dobre, kiedyś się kończy.

Wszystko, co szalone, kiedyś się zaczyna.

Dla Niny Rawicz zaczęło się wraz z odczytaniem testamentu po śmierci jej pracodawczyni. Nieoczekiwany spadek i przeprowadzka miały być początkiem nowego życia. Spokojnego i spędzanego na pisaniu.

Niestety, ledwie Nina trafia do starego domu koło Ustki, rozpoczyna się czarna seria: awarie, włamanie, trup, demolka i przepychanki z usteckimi stróżami prawa. A to dopiero pierwsza noc! Nim nadchodzi świt, Nina jest główną podejrzaną o morderstwo, jej dom zaś wymaga solidnego remontu. Czy może być gorzej?

Na szczęście nie musi radzić sobie sama. Ma w swoim narożniku przyjaciółki: Agatę, gwiazdę kryminałów, oraz Zuzę, autorkę pikantnych romansów. Ciekawskie i nieugięte Gracje dotrą do sedna zagadki nieboszczyka i każdej innej, która im się nawinie. Bo czasami trzeba zakasać rękawy i zająć się problemami. Albo trupami. Zanim się rozmnożą.

Szczypta szaleństwa, tona odwagi i potęga kobiecej przyjaźni sprawiają, że dla Gracji nie ma rzeczy niemożliwych.

Wiele starych domów skrywa w szafach trupy.

Czasami to coś więcej niż metafora.