sobota, 30 maja 2026

Jarosław Szczyżowski - "Nocny Łowca"

 


Moja trzecia książka tego autora i już po pierwszym rozdziale wiedziałam, że będzie genialna. Szczyżowski tak pisze, że wystarczy nam jeden dzień, jedna noc i mamy za sobą całą książkę. Gdy zaczęłam ją czytać, to musiałam skończyć, bo chciałam wiedzieć co dalej. A potem jestem zła na siebie, że zamiast dawkować sobie tą przyjemność, od razu idzie całość.

Ale jak mam sobie to dawkować, jak to jest takie dobre. 

W tej opowieści kolejny raz historia dzieje się w Polskich górach. Tym razem autor przenosi nas w Sudety w góry Suche do małej miejscowości w Sokołowsku. Tam podczas prac koparkowych zostają wykopane kości sześciu osób. Nie byłoby to nic dziwnego gdyby nie to, że czaszki tych osób były ułożone w nogach. Sprawia, to, że ludzie przypominają sobie historię sprzed 100 lat, gdy w miejscowości wg legend grasował Nocny Łowca i jego sfora psów. Wtedy też zginęło w zagadkowy sposób kilka osób, a sami sprawcy podobno popełnili samobójstwo podpalając siebie i swój dom.

Teraz ta historia znów ożyła, zwłaszcza, że w ciągu kilku dni ratownik górski Rafał znajduje w lesie ciało jednego z mieszkańców. I nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie to, że miał on przy sobie owoce czarnego bzu.

Ludzie przypominają sobie wtedy jeszcze jedną historię, gdzie blisko dwadzieścia lat temu zginęła młoda dziewczyna Anna - przyjaciółka Rafała.

Wtedy głównym podejrzanym był Rafał, ale badanie DNA nie pasowało do niego, ale teraz znów jest podejrzanym.

Tym bardziej, że ginie kolejna osoba, z którą to Rafał widział się ostatni raz. I pewnie gdyby nie monitoring, to już dawno by siedział.

I to jest sam początek książki. Tyle rzeczy, tyle spraw jest na początku, a ile jeszcze nie opisałam.

Ale nie będę tego robić, bo uważam, że musicie ją przeczytać.

Jarosław Szczyżowki pisze idealnie książki, gdzie legendy łączą się z teraźniejszością, gdzie historia tak bardzo wnika w mieszkańców, że jest im trudno oddzielić to co było, z tym co jest. 

Mistrzowsko napisana, z fajnymi bohaterami, z bardzo ciekawą fabułą ta książka sprawia, że chcemy więcej. 

Zwłaszcza, że mamy tutaj grupę przyjaciół, bo oprócz Rafała, zmarłej Anny, jest jeszcze Weronika, Bartek, Beata i Jordan, który jest najbliższym przyjacielem tego pierwszego i prowadzi schronisko. 

Każde z nich skrywa tajemnice, poznajemy również w większym lub mniejszym stopniu ich historię, a przede wszystkim powoli pokazuje nam się prawda o śmierci Anny.

Czytając tak naprawdę myślałam, że kolejnym mordercą jest ktoś inny i nie spodziewałam się, jakie emocje mogły sprawić, że Anna zmarła. Ale zawsze mówiło się, że zazdrość, miłość, namiętność są najsilniejszymi emocjami, które mogą prowadzić do różnych zachowań ludzkich. A pieniądze, czy władza nad innymi mają też w tym swój udział.

Przeczytałam trzy powieści Szczyżewskiego i ta chyba jest jego najlepszą książką.

polecam


Poniższa notka od wydawcy

WITAJCIE W SUDECKIM TWIN PEAKS
ZNAJOMYM JAK SEN, OBCYM JAK JAWA.

W Sokołowsku – małej górskiej miejscowości, gdzie mgła rzadko podnosi się z dolin, a stare legendy wciąż mają władzę nad ludźmi – nic nie jest tym, czym się wydaje.

Jesienią 2006 roku sześcioro licealistów outsiderów zafascynowanych lokalnym folklorem spotyka się w blasku ogniska pod ruinami zamku Radosno. Do domu wraca tylko pięcioro z nich.

Niewyjaśniona śmierć Anny kładzie się cieniem na życiu jej przyjaciół, zwłaszcza zadurzonego w niej Rafała, na którego od razu padają podejrzenia. Zabójstwo nosi znamiona mordu rytualnego, a po okolicy zaczynają krążyć plotki o powrocie kultu Nocnego Łowcy – mrocznej istoty z ludowych wierzeń, której towarzyszy sfora upiornych psów.

Gdy po dwudziestu latach w Górach Suchych znów zaczynają ginąć ludzie, przyjaciele z dawnych lat ponownie spotykają się w rodzinnych stronach, a zapomniana legenda ożywa z przerażającą siłą. Co ukrywali przez cały ten czas? Czy policji uda się wpaść na trop mordercy? Czy Nocny Łowca to tylko mit, wytwór chorego umysłu czy też coś znacznie realniejszego?

W nowej powieści Jarosława Szczyżowskiego, autora bestsellerowego Obserwatorium, dawne i współczesne zbrodnie oraz niewyjaśnione zjawiska z iście lynchowską fantazją splatają się w opowieść o winie, pamięci i naturze zła.

Najstraszniejsze legendy to te, w których widzimy odbicie własnych lęków.

poniedziałek, 18 maja 2026

Melissa Da Costa - "Co przyniesie jutro"

 



Zachwycająca, piękna i przyjemna historia, która opisuje trudne momenty z życia bohaterki. Dawno nie czytałam tak dobrej historii, która może spotkać każdego i każdy człowiek, może czuć to co bohaterka.

Zaczyna się smutno, bo od śmierci męża i dziecka głównej bohaterki Amande. Ta młoda kobieta traci to co kochała najbardziej. Została sama i jest jej ciężko w miejscach gdzie była z ukochanym. Postanawia to zostawić i wyprowadzić się, wyjechać od tego co zna.

Znajduje mały domek. Zamieszkuje tam i tak naprawdę pierwsze dni spędza w mroku i w łóżku. Nie ma siły jeść, spać, żyć. Jest to trudny okres. Nie chce z nikim rozmawiać, czasami dzwoni do teściów, którzy też są w żałobie, ale tylko informuje ich że żyje i na tym koniec.

Po kilku dniach Amande zaczyna rozglądać się po domu i widzi na ścianie kalendarz z zapiskami dawnej właścicielki. Początkowo chowa go głęboko do szafki, ale po jakimś czasie otwiera go i czyta. Są tam informacje np co zrobić w ogrodzie, jak przyrządzić jakąś potrawę i kilka osobistych notatek.

Gdy pewnego dnia na progu domu zjawia się córka dawnej właścicielki, Amande jest zaskoczona i wystraszona, bo to obcy człowiek. Julie przyjechała po stare rzeczy matki, chce posprzątać strych, żeby Amande miała miejsce na swoje, gdyby potrzebowała więcej miejsca. Julie jest w trakcie rozwodu, dom jej matki jest jej bezpiecznym miejscem i pyta się nowej lokatorki, czy będzie mogła kiedyś w przyszłości zobaczyć ogród, a zwłaszcza, czy rosną jeszcze jabłka.

Nie zabiera ona kartonu z kalendarzami matki, zostają w domku, bo nie mieszczą się do samochodu i dzięki temu Amande ma kolejne zapiski.

Te zapiski, ciekawość co do nich, sprawiają, że Amande powoli otrząsa się po tym co ją spotkało. Zaczyna wychodzić do ogrodu, a nawet zaczyna go uprawiać. 

Może nie zaczyna żyć pełnią życia, ale otwiera się powoli na świat, na ogród, na rodzinę męża czy też podopiecznych męża z domu kultury. Zapiski dają jej nadzieję na przyszłość i przede wszystkim sprawiają, że chce coś spróbować zrobić. A jak wiemy uprawa ogrodu może dać przyjemność.

Ta historia bardzo mi się spodobała, zwłaszcza, że toczy się powoli. Ten trudny czas jest pokazany tak jak powinien. Nie dzieje się za szybko, trzeba pozwolić głowie, organizmowi przyzwyczaić się, że nie obudzi nas płacz dziecka, czy też zapach ukochanej osoby obok. Cieszę się też, że to nie historia gdzie bohaterka poznaje nową miłość i wszystko jest idealnie, tylko krok za krokiem jest lepiej.

Oby więcej tak napisanych historii.

Jak już wspomniałam pięknie napisana opowieść, która sprawia, że mam ochotę na kolejną książkę tej autorki.

czwartek, 14 maja 2026

Natalia de Barbaro - "Przejścia. Którędy do miłości"

 



Książka Natalii de Barbaro to jedna z tych książek, o których trudno napisać. Bo same podobało mi się, nic nikomu nie powie nic szczególnego. Nie ma tutaj historii, opowiadania o życiu bohaterów, nie ma tutaj opisów miejsc w wymyślonym świecie. To nie jest powieść, więc jest trudniej o tym pisać. Ale postaram się.

Ta książka jest o miłości, miłości do siebie, miłości związanej z naszym dorastaniem i jego wpływem na przyszłość. 

Autorka pokazuje nam jak wychowanie dzieci może wpływać na nasze dorastanie, jak pozornie małe rzeczy sprawią, że już dorosły człowiek może znaleźć w sobie miłość. 

Czasami nasze dorastanie nie było idealne, ale pamięć, zdjęcia sprawiają, że pamiętamy jakąś małą rzecz, która dawała nam szczęście, sprawiała, że się uśmiechaliśmy. Czasami to mogła być wizyta u babci, pójście gdzieś z mamą lub tatą. Ta wyjątkowa chwila w nas pozostała. 

W jednym rozdziale autorka daje zadanie: zadzwoń do rodziców i zapytaj się co lubili z tobą robić? Ona sama napisała sms do ojca. Ja zapytałam się swojej mamy, a ona swojej. To było ciekawe. 

Duże pisze o przyjemności, robienia czegoś dla siebie. Nawet takich małych rzeczy, czasami to powiedzenie "Nie" dla szefa z pracy, czasami powiedzenia "Nie" dla kogoś z rodziny, a czasami chodzi o to, żeby sobie zrobić coś miłego. Nie tylko być dla innych, ale być dla siebie miłą. 

Jak zobaczyłam książkę, to pierwsze co pomyślałam - jaka ona śliczna. Okładka, strony, gdzieniegdzie namalowane gałązki kwiatów, miejsca na nasze przemyślenia i wiecie co? To jest dla mnie przyjemność - móc otaczać się ładnymi książkami. Robię to z myślą o sobie - kupuję lub chcę przeczytać to co mi się podoba. 

Ale przede wszystkim dam tą książkę dla mojej mamy, bo wydaje mi się, że to idealna pozycja dla kobiet, które wchodzą w ten wiek przedemerytalny. Kiedy ich dzieciństwo różniło się od dzieciństwa np millenialsów. W czasach dzieciństwa autorki było inne wychowania niż obecnie, a to też ma wpływ na postrzeganie świata i wydaje mi się, że moja mama będzie inaczej patrzeć na treść w tej książce. 

polecam

Poniższa notka od wydawcy

„Przejścia. Którędy do miłości?” nowa książka Natalii de Barbaro – mistrzyni czułego pisania, które porywa setki tysięcy kobiet – może sprawić, że w zupełnie nowy sposób spojrzymy na historię naszego rodu i wyniesionych z jego przeszłości przekazów. To opowieść o miłości rozumianej nie jako emocja czy relacja, lecz jako fundamentalne doświadczenie bycia w świecie, w którym jest dla nas miejsce.

Autorka prowadzi czytelniczkę przez pamięć osobistą i rodową, pokazując, że nawet w historiach naznaczonych stratą można odnaleźć ślady troski, dobra i odwagi.

To książka, która pomaga zobaczyć, że miłość – nienaruszalna – mieszka w samym centrum nas samych.

poniedziałek, 4 maja 2026

Robert Michniewicz - "Fałszywa Gra"


 

Carl von Wedel to bohater znany z dwóch wcześniejszych części Michniewicza, teraz w trzecim tomie autor opisuje nam jego początki w wywiadzie.

Mamy rok przed wybuchem II wojny światowej, sytuacja polityczna w Europie nie jest idealna i nikt nie wie co będzie w następnym dniu, za miesiąc, a zwłaszcza za rok.

Carl to młody chłopak, majętny, przystojny, wykształcony i przede wszystkim ciekawy świata. Po śmierci ojca, chłopak musi przemyśleć swoje życie. Będąc na studiach w Polsce poznaje kilka osób, z jednym Janem pozostaje w kontakcie listownym nawet będąc już w Paryżu. I to tam Jan Żychoń umawia się z Carlem na spotkanie i wyznaje mu kim jest. Proponuje temu młodemu chłopakowi pracę jako agenta wywiadu Polskiego. Carl zgadza się.

Carl to taki chłopak, który ma wielu przyjaciół. Mając tytuł hrabiego, będąc bogatym jest zawsze mile widziany i jest mu łatwiej. Otacza się przyjaciółmi ze studiów zwłaszcza w Berlinie, którzy są już na stanowiskach w ważnych resortach. Więc gdy Carl wraca do stolicy Rzeszy jest mu łatwiej i dosyć szybko zaczyna pracę w wywiadzie. Ma też troszkę szczęścia dodatkowo, bo zostaje zamordowany jeden z agentów Abwehry i od razu jest potrzebny nowy człowiek ze znajomością języka rosyjskiego.

Skok na głęboką wodę w jego przypadku sprawia, że wychodzi mu wszystko. Jest dobry w tym co robi i to bardzo. Urok, dobre podejście, spryt i wiele znajomych sprawiają, że zyskuje wiele danych cennych dla Polski, oraz oczywiście dla Rzeszy.

Tylko czy Polska uzna te informacje?

Lubię książki historyczne, lubię historię i ciekawi mnie to. Tutaj mamy świetnie opisaną historię roku przed wybuchem wojny. Jak doszło do podpisania paktu Ribbentrop - Mołotow, jak działają służby, jak wygląda życie w dawnych czasach, ale i też widzimy jak wielu i gdzie są agenci różnych wywiadów. Bo nawet w bliskim otoczeniu Polskich władz jest kret. 

To co mnie wkurzało w tej książce to opisana Polska władza i ich nie chęć do wiedzy, czy też nie chcą wierzyć, że to co dostają od Carla może być prawdą. Cały czas zasłaniają się tym, że MSZ nie ma takich danych u siebie, więc agent kłamie. Nikt nawet minimalnie nie chce tego brać na poważnie, więc moje pytanie brzmi - Czy tak było naprawdę? Czy faktycznie tak źle nam poszło w czasie wojny, bo nikt nie wierzył, że zaatakują nas z dwóch stron?

Spodobał mi się pewien cytat odnośnie moich słów powyższych:

" - Panie Pułkowniku, z całym szacunkiem, ale oznacza to zaprzeczenie prawdziwej oceny wartości informacji uzyskiwanych przez naszych ludzi i istoty pracy wywiadu w ogóle - stwierdził kierujący Wywiadem II. - Jeśli Niemcy nas w końcu zaatakują, to odrzucimy ten fakt, mówiąc, że jest to niezgodne z oficjalną wizją sytuacji? Albo jak Rzesza dogada się z Moskwą i wspólnie nas najadą, jak to sugerują informacje z Berlina, to uznamy, że tak nie może być, bo mamy inną ocenę sytuacji?"

Michniewicz pisze świetne książki, pełne historii i wiele jest tam ważnych faktów. Czasami można się pogubić, bo jednak te historie są napisane z różnych stron. Tutaj mamy Carla, Niemców, ZSRR, Polskie władze itd, ale dzięki temu mamy pełen obraz całej historii.

Jak wspomniałam dla mnie była to uczta historyczna, niestety ze złą końcówką, bo ta wojna wybuchła i wiemy jaki był dalszy ciąg.

Wcześniejsze dwie opowieści trwały już w czasie wojny, a to jest ich początek, teraz można byłoby zacząć od tej, a potem przeczytać Dolinę Szpiegów i Zdążyć przed wrogiem do czego Was zachęcam.

Świetne książki, dobrze opisane i pełne wartości historycznych i co mam nadzieję, historia, która już nigdy się nie powtórzy.

Polecam

 

Poniżej notka od wydawcy

Miłość i zdrada w cieniu zbliżającej się wojny…

Rok 1938. Europa stoi na krawędzi wojny. Carl von Wedel, pomorski arystokrata, zostaje zwerbowany przez polski wywiad i rozpoczyna ryzykowną grę o najwyższą stawkę. Dzięki berlińskim koneksjom trafia do samego serca Abwehry, gdzie bierze udział w tajnej operacji przeciwko ZSRR, starając się przy tym pozyskiwać cenne informacje dla obronności Polski. Równocześnie przeżywa miłość do żony polskiego oficera. Przekazywane przez von Wedela polskiej Dwójce informacje o przyśpieszeniu prac nad planami agresji Niemiec na Polskę oraz o zbliżeniu między III Rzeszą a Sowietami podawane są w kraju w wątpliwość i nawet gdy dzięki wysiłkom Carla w ręce rezydenta polskiego wywiadu w Berlinie trafia kopia paktu Ribbentrop-Mołotow, polskie władze wciąż nie chcą wierzyć w skalę nadchodzącego zagrożenia.

Po wybuchu wojny Niemcy odnajdują archiwa z aktami agentów polskiego wywiadu. Czy to koniec berlińskiej siatki i samego von Wedela?

poniedziałek, 20 kwietnia 2026

Nikki Erlick - "Pola makowe"

 


Piękna.

Cudowna.

Mądra.

Ta książka jest wyjątkowa i opowiada o czymś ważnym, o stracie kogoś, kto jest nam bliski. Jest to bardzo dobrze i spokojnie opisane poprzez życie tych co żyją. Ich historie są poruszające, ale prawdziwe, bo każdy z nas stracił kogoś bliskiego i nie zawsze może sobie z tym poradzić. Możemy mieć obok kogoś kogo kochamy, możemy mieć przyjaciół, ale nie zawsze są oni wstanie nam pomóc. Czasami potrzebujemy czegoś, kogoś, miejsca, aby móc przetrawić ból i pójść dalej.

Książka opowiada o miejscu "Pola makowe" gdzie, aby zapomnieć o bólu, rozpaczy, smutku można zasnąć na miesiąc, dwa i po tym czasie zapomnieć, czy też przetrawić swoją żałobę.

Już tysiące osób z tego skorzystało, są zwolennicy tego, ale i też przeciwnicy jak to bywa z czymś nowym, eksperymentalnym. Nie każdy może się tam dostać, jest selekcja, trzeba przejść badania. Są osoby które zgadzają się na wszystko, bo jak można żyć np bez ukochanego dziecka, rodzeństwa, rodzica, czy drugiej połówki.

W tej książce na lotnisku w Kansas City po przejściu tornada wszystkie loty zostają odwołane. Została więc wypożyczalnia aut i tam spotykają się trzy osoby Ava, Sasha i Ray i razem ruszają w stronę Kalifornii. I tutaj niespodzianka każdy ma cel, aby udać się na Pola Makowe. Okazuje się, że każdy z innego powodu wyjeżdża na zachód kraju. Sasha chce tam zasnąć po stracie narzeczonego, Ava chce się spotkać z siostrą, a Ray dowiedzieć się o bracie, który po kilku dniach od przebudzenia zmarł. 

Każdy z nich ma inny motyw, ale każdy z nich przede wszystkim nosi w sobie żałobę. Czasami ludzie uważają, że jedyne miejsce to Pola Makowe, które sprawi, że ten ból się zmniejszy lub ucichnie, a nie jest to łatwe. Bo jak jeden z rodziców może zapomnieć o dziecku, a drugi nie chce np zapomnieć, chce zostawić te dziecko, miłość do niego w swoim sercu.

Bo tak to miłość sprawia, że czujemy i tęsknimy za najbliższymi, bo gdybyśmy nie czuli, czy też nie bylibyśmy dobrymi ludźmi ta żałoba by nas nie dotyczyła. A żałobę może mieć też ktoś obcy widzący śmierć np małego dziecka, które zostało tragicznie zabite. Są takie momenty, które w nas zostają.

Ta droga naszych bohaterów przez kilka stanów sprawia, że każdy z nich zaczyna myśleć inaczej, zaczyna rozmawiać, o tym co go trapi i można powiedzieć, że jest to lepsze niż terapia u psychiatry. Oni poznają się lepiej, a spędzając razem czas i zaprzyjaźniając się w tak krótkim czasie, zaczynają inaczej postrzegać świat i siebie.

Książka jest piękna i cudowna i nie chciałabym, aby to śmierć tutaj dominowała tylko miłość i przyjaźń. 

Wiem, że wrócę jeszcze do tej historii, bo poruszyła w moim sercu coś.


Poniższa notka od wydawcy

Witaj w Polach Makowych, centrum eksperymentalnego leczenia żałoby.
Wiemy, że jest ci ciężko. Śmierć kogoś bliskiego. Rozpad związku. Utrata marzeń, dawnego życia, poczucia sensu… Cokolwiek cię spotkało – jesteśmy tu, by ci pomóc. Za chwilę zaśniesz na wiele tygodni. A gdy się obudzisz, smutek i żal znikną. Tak po prostu. Czy to nie… cudowne?

Do pilnie strzeżonego ośrodka położonego pośród piasków kalifornijskiej pustyni zmierza kanarkowożółty samochód, a w nim grupka nieznajomych, których los postawił sobie na drodze. Ilustratorka Ava chce odnaleźć w Polach Makowych swoją starszą siostrę, strażak Ray szuka ukojenia po śmierci brata, Sasha pragnie dowiedzieć się, dlaczego odrzucono jej podanie o przyjęcie do ośrodka, a Sky…? Sky wplątała się w to wszystko zupełnym przypadkiem.
Choć być może to wcale nie był przypadek i ta czwórka życiowych rozbitków musiała się spotkać? Dlaczego tak naprawdę wyruszyli w drogę? Jaki sekret skrywa każde z nich? Do czego się posuną, żeby posklejać swoje pęknięte serca? I przede wszystkim: czy w tajemniczym ośrodku znajdą to, czego szukają?

"Pola Makowe" to pełna ciepła i poruszająca opowieść o stracie, miłości i sile ludzkich więzi. Nikki Erlick, autorka bestsellerowej "Miary życia" ponownie zachwyca emocjonalną głębią i zadaje pytanie: czy ból jest czymś, co należy wymazać – czy przeżyć?

czwartek, 16 kwietnia 2026

Merryn Allinghan - "Morderstwo w Księgarni"

 


Miałam takie duże oczekiwania względem tej książki, tak bardzo chciałam żeby była świetnym retro kryminałem, a tu taki zawód.

Nie jest to złe, ale jako, że tych tomów jest kilka związanych z Florą Steele byłam pewna, że będzie to świetna historia, dobrze napisana itd itd.

Dostałam za to książkę, gdzie początek był bardzo trudny do czytania. Zdania albo były długie, albo składały się z dwóch wyrazów. Ciężko się to czytało. Naprawdę.

Bardzo często miałam też problem ze skupieniem się, aż tak ten początek nie przyciągał. Nawet myślałam, żeby zrezygnować.

Ale nie zrezygnowałam i przeczytałam do końca.

Historia nie jest zła, ma potencjał, ale liczyłam na coś lepszego.

Mamy tutaj historię osadzoną w latach 50. Nie każdy ma telefon, nie każdy ma samochód, jest ciężko po wojnie zwłaszcza kobietom.

Główna bohaterka Flora, po śmierci ciotki odziedziczyła księgarnię w małej miejscowości, radzi sobie nawet dobrze, do momentu gdy w jej księgarni zostają znalezione zwłoki młodego mężczyzny. Na ciało natrafia autor kryminałów, który od kilku lat mieszka na obrzeżach tej miejscowości, ale nie spotyka się on z innymi mieszkańcami. Wiele osób nawet nie wie, że ktoś znany mieszka obok nich.

Flora prosi Jacka o pomoc, uważa, że jeśli pisze kryminały to będzie wiedzieć co i jak.

Reszta książki to znalezienie mordercy i tajemnica ukrytego skarbu.

Kupiłam, przeczytałam, napisałam kilka słów i tak kończę moją przygodę z dalszymi losami Flory. Jeszcze przed przeczytaniem miałam nadzieję, że będzie to coś super i kupię kolejne tomy, ale nie.

Poniższa notka od wydawcy

Poznaj Florę Steele – przebojową właścicielkę księgarni, rowerzystkę, marzycielkę po uszy zakochaną w książkach!
Pewnego ranka Flora otwiera swoją księgarnię i wśród regałów znajduje ciało młodego mężczyzny. Jak został zabity? Kim jest? I co teraz będzie z jej ukochanym miejscem?
Zdeterminowana, by ocalić reputację księgarni i rozwiązać kłopotliwą zagadkę, prosi o pomoc przystojnego Jacka Carringtona – autora kryminałów, samotnika i jej najbardziej niezawodnego klienta.
Nieprawdopodobny duet stanie na głowie, by odkryć prawdę, choć oboje czują, że w Abbeymead dzieje się coś złego. Sprawy jeszcze bardziej się komplikują, gdy nagle umiera jeden z mieszkańców wioski, pozornie nieszkodliwy starszy pan. Czy te dwa zgony są ze sobą powiązane?

Nieco nerwowa właścicielka miejscowej cukierni, aspirująca modelka z obsesją na punkcie pieniędzy czy budząca grozę menadżerka hotelu… Okazuje się, że w sennej angielskiej wiosce sekrety czają się niemal na każdym zakręcie.

poniedziałek, 23 lutego 2026

Rebecca Yarros - "Rzeczy, których nie dokończyliśmy"


 Przeglądając instagramowe konta blogerów, bardzo często ta książka jest pokazywana, za piękną, magiczną, romantyczną historię. Mimo, że była wydana w 2023 r to nadal dodają ją jako podsumowanie najlepszych w roku lub chęć przeczytania jej.

Ja kupiłam ją jakiś rok temu i oczywiście troszkę poleżała na półce, a teraz właśnie ją przeczytałam.

Czy jestem zachwycona jak większość osób? Tak, ale też nie do końca. 

Owszem książka jest świetna, ale nie na tyle abym dała jej 8/10. Bardziej 7/10.

Znów będę się powtarzać, byłoby idealnie gdyby nie sceny seksu na trzy strony, po jednej scenie na parę, a potem już autorka pisała jedynie o wspólnej spędzonej nocy. Z jednej strony przy pierwszym ich razie opisuje, a potem wstawia, że spędzili miło noc.

Nie wiem czy tylko mi się wydaje, ale są one na siłe wprowadzane. Bo wiecie mamy piękną romantyczną historię, piękna słowa, gesty, miłość i wtedy autorka pisze o seksie... To nigdy nie pasuje w takich romantycznych książkach. I nie jestem sama, bo widzę, że coraz częściej inne blogerki też o tym mówią i wspominają. Taki jest to zbędny dodatek, bez którego, co? Książka nie zostanie wydana? Chyba trzeba byłoby się pytać wydawnictw. Ale serio nie zawsze to pasuje do historii.

Historia sama w sobie jest cudowna, podzielona na dwa okresy - przeszłość i teraźniejszość. 

Mamy czasy II wojny światowej gdzie Brytyjka Scarlett zakochuje się w amerykańskim pilocie. Jej rodzice są przeciwni, bo wolą faceta z kasą, żeby ochronić swój tytuł Barona i swój majątek. Nie patrzą że ich wybranek jest przemocowcem, ważniejsze są jego pieniądze. Scarlett nie zgadza się z nimi, nie potrzebuje tytułu i wybiera miłość. Oboje walczą, ona w wywiadzie, on pilot, jest im trudno, ale miłość ich jest ważniejsza. Scarlett jeszcze w czasie wojny wyprowadza się do USA, do rodzinnej miejscowości męża i powoli, ale zostaje świetną, najlepszą autorką romantycznych powieści. Skrywa też wielką tajemnicę, o której tak naprawdę nigdy nikomu nie powie.

W czasach teraźniejszych mija kilka miesięcy od śmierci Scarlett. Jej wnuczka Georgia w spadku dostaje wszystko po babci. Zarządza jej spuścizną, domem, książkami. Zostaje tylko jedna nieopublikowana powieść Scarlett - jej historia, która nie została dokończona. Wydawnictwo chce aby dokończył tą historię aktualny autor bestsellerów Noah. 

Spotkanie Georgii i Noah od początku jest bardzo intensywne i iskrzy między nimi. Kłótnie, spotkania, rozmowy są naprawdę super napisane. Świetnie się to czyta i przy okazji uśmiech nie schodził z mojej twarzy. Georgia jest po przejściach, śmierć babci, rozwód i jej matka sprawiają, że dziewczyna ma problem z zaufaniem, ale się stara. Połączenie tej historii, rozwój bohaterów i reszta osób w tle świetnie zostali dopasowani.

Bardzo fajnie opisani są bohaterowie, ich historia jest piękna zwłaszcza mówiąc o dziadkach Goergii, ich miłość w czasie wojny, ale i miłość Scarlett i jej siostry, ich więź to jest coś bardzo ważnego w tej opowieści. Bo nie wspomniałam razem ze Scarlett służyła też jej siostra, która straciła na wojnie ukochanego. Obie siostry służyły w jednym miejscu, mieszkały razem, a potem blisko siebie. Odwiedzały się i były podporą dla siebie w czasie trwania wojny. Jest to bardzo ważne w tej historii.

Książka była magiczna, piękna i chciałabym znów ją przeczytać, ale musi minąć kilka lat, żebym zapomniała i mogła od nowa jej doświadczyć.

Polecam


Poniższa notka od wydawcy

Georgia Stanton dowiaduje się, że jej zmarła prababcia Scarlett – sławna autorka romansów – nie dokończyła swojej ostatniej książki. Kobieta postanawia podzielić się ze światem historią nestorki, choć najpierw musi ją spisać.

Tymczasem pojawia się Noah Harrison, autor bestsellerowych romansów. Mężczyzna na żywo okazuje się tak samo arogancki, jak w wywiadach. Georgia postanawia nie dopuścić, by dokończył książkę jej prababci, nawet jeśli wydawca upiera się, że ten przystojny autor romansów świetnie się do tego nadaje.

Dla Noah wymyślenie zakończenia powieści legendy pióra to jedno, jednak uporanie się z jej piękną, upartą i cyniczną prawnuczką Georgią, to zupełnie inna sprawa.

Wkrótce jednak rozpoczynają wspólną pracę i zaczynają rozumieć, dlaczego autorka nigdy nie dokończyła swojej książki.
Razem odkrywają, że Scarlett skrywała najwspanialszą historię miłosną wszech czasów – swoją własną. Podczas drugiej wojny światowej zakochała się w atrakcyjnym i tajemniczym pilocie Jamesonie.

Czy Georgii i Noahowi przyjdzie stawić czoła prawdzie, że nie we wszystkich romansach można liczyć na szczęśliwe zakończenie?