poniedziałek, 18 maja 2026

Melissa Da Costa - "Co przyniesie jutro"

 



Zachwycająca, piękna i przyjemna historia, która opisuje trudne momenty z życia bohaterki. Dawno nie czytałam tak dobrej historii, która może spotkać każdego i każdy człowiek, może czuć to co bohaterka.

Zaczyna się smutno, bo od śmierci męża i dziecka głównej bohaterki Amande. Ta młoda kobieta traci to co kochała najbardziej. Została sama i jest jej ciężko w miejscach gdzie była z ukochanym. Postanawia to zostawić i wyprowadzić się, wyjechać od tego co zna.

Znajduje mały domek. Zamieszkuje tam i tak naprawdę pierwsze dni spędza w mroku i w łóżku. Nie ma siły jeść, spać, żyć. Jest to trudny okres. Nie chce z nikim rozmawiać, czasami dzwoni do teściów, którzy też są w żałobie, ale tylko informuje ich że żyje i na tym koniec.

Po kilku dniach Amande zaczyna rozglądać się po domu i widzi na ścianie kalendarz z zapiskami dawnej właścicielki. Początkowo chowa go głęboko do szafki, ale po jakimś czasie otwiera go i czyta. Są tam informacje np co zrobić w ogrodzie, jak przyrządzić jakąś potrawę i kilka osobistych notatek.

Gdy pewnego dnia na progu domu zjawia się córka dawnej właścicielki, Amande jest zaskoczona i wystraszona, bo to obcy człowiek. Julie przyjechała po stare rzeczy matki, chce posprzątać strych, żeby Amande miała miejsce na swoje, gdyby potrzebowała więcej miejsca. Julie jest w trakcie rozwodu, dom jej matki jest jej bezpiecznym miejscem i pyta się nowej lokatorki, czy będzie mogła kiedyś w przyszłości zobaczyć ogród, a zwłaszcza, czy rosną jeszcze jabłka.

Nie zabiera ona kartonu z kalendarzami matki, zostają w domku, bo nie mieszczą się do samochodu i dzięki temu Amande ma kolejne zapiski.

Te zapiski, ciekawość co do nich, sprawiają, że Amande powoli otrząsa się po tym co ją spotkało. Zaczyna wychodzić do ogrodu, a nawet zaczyna go uprawiać. 

Może nie zaczyna żyć pełnią życia, ale otwiera się powoli na świat, na ogród, na rodzinę męża czy też podopiecznych męża z domu kultury. Zapiski dają jej nadzieję na przyszłość i przede wszystkim sprawiają, że chce coś spróbować zrobić. A jak wiemy uprawa ogrodu może dać przyjemność.

Ta historia bardzo mi się spodobała, zwłaszcza, że toczy się powoli. Ten trudny czas jest pokazany tak jak powinien. Nie dzieje się za szybko, trzeba pozwolić głowie, organizmowi przyzwyczaić się, że nie obudzi nas płacz dziecka, czy też zapach ukochanej osoby obok. Cieszę się też, że to nie historia gdzie bohaterka poznaje nową miłość i wszystko jest idealnie, tylko krok za krokiem jest lepiej.

Oby więcej tak napisanych historii.

Jak już wspomniałam pięknie napisana opowieść, która sprawia, że mam ochotę na kolejną książkę tej autorki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz