poniedziałek, 15 czerwca 2026

Beata Stefaniak - "Szpilki w cieniu zbrodni"

 



Jak to się dobrze czytało, nawet nie trzeba znać pierwszego tomu, aby poznać historię głównych bohaterów - Mileny i Igora. Od samego początku czytelnik jest powoli zapoznawany z wydarzeniami z pierwszego tomu. Krok po kroku dowiadujemy się jak było i tak naprawdę tą historię można czytać nie bojąc się tego, że nie wiemy co i jak. 

Świetnie jest to napisane, widzimy życie bohaterów opowiedziane z kilku stron. Może czasami można się pogubić, ale potem jako całość, byłam zadowolona, że tak to zostało opisane. Wiele postaci, wiele sytuacji i wiele różnych historii. Które dla mnie były nowością, bo często były odniesienia do pierwszego tomu.

W pierwszym tomie Milena zostaje porwana i wiadomo uratowana. 

Teraz gdy wreszcie może być z Igorem i ich miłość zaczyna rozkwitać, to niestety w ich sercach jest stała czujność. Milena odbiera głuche telefony, cały czas nie został złapany sprawca lub sprawczyni. Policja szuka i drąży i ma co raz więcej dowodów na pewną osobę. 

Ale nie mogę Wam zdradzić kto, jedno jest pewne dzieje się :)

Poznajemy również nowe postacie, które namieszają w tej historii. Książka przede wszystkim opowiadana jest z punktu widzenia Mileny i Igora, ale pokazuje też działania policji i ich rozmowy, czy też tajne akcje, są też wzmianki od przyjaciół czy byłej żony Igora. 

To co jest dobre, to w opowieści tej mamy pokazaną Milenę i jej przejścia po porwaniu, gdzie każdy telefon, cień, ktoś w galerii i przeczucia sprawiają, że ma problem z przystosowaniem się tych złych doświadczeniach, które przeszła. Fajnie, że autorka pokazała to jak czują się tego typu osoby, jaki wpływ mają złe rzeczy na teraźniejszość. Że nie jest to proste dojść do siebie, zwłaszcza, że ktoś dalej nęka.

Całość jest świetnie napisana, a sama historia dosyć szybko się toczy, nie ma przestojów, nie ma nudy. Cały czas coś jest. Co jest świetne. 

Zawsze stroniłam od Polskich autorów, ale ostatnio poznaję co raz więcej fajnych Polaków i cieszę się, że Polskie książki są co raz lepsze.


Poniższa notka od wydawcy

Ich miłość znalazła się pod obstrzałem. Nie wszyscy wyjdą cało z tego starcia.

Po porwaniu Mileny Igor Wysocki, znany redaktor i ulubieniec mediów, próbuje na nowo poukładać swoje życie. Choć odzyskał ukochaną, a ich uczucie odżyło, mężczyzna nie potrafi uwolnić się od lęku. Poczucie zagrożenia nie opuszcza go ani na chwilę, a rzeczywistość stopniowo wymyka mu się spod kontroli.

Tymczasem Milena zaczyna otrzymywać dziwne telefony, a do prasy trafiają informacje o uczuciu łączącym ją z Igorem. Z dnia na dzień oboje stają się celem mediów, jednak nie tylko dziennikarze ostrzą na nich zęby, ale i ktoś, kto od dawna planuje ich upadek.

Ktoś, kto zna ich słabości i kto nie może doczekać się zemsty.
Milena i Igor znów zostają wciągnięci w misternie utkaną intrygę, a stawką w tej grze jest nie tylko ich miłość, ale i… przetrwanie.

niedziela, 14 czerwca 2026

Paulina Świst - "Aurora"

 


Mój pierwszy kontakt z tą autorką jest zadowalający. Bardzo spodobała mi się ta historia kryminalna, która została opisana w ciągu kilku dni od znalezienia trupa - po odszukanie odpowiedzialnych za to osób.

Postacie i sama historia są świetne opisane. Policjant i prokurator - razem, a jednak przed wszystkimi osobno, każde ma swoją historię i świetnie razem pracują. Zostają przydzieleni do morderstwa w kopalni. Morderstwa, które jest zagadkowe. 

I nie chodzi tylko o zwłoki, ale i miejsce, o to co jest obok i jak wygląda otoczenie w tej kopalni. Każda jedna wskazówka jest ważna, ale czy uda się to jakąś wyjaśnić? Nie mówiąc już o to kim był nieżyjący osobnik i kto go odnalazł.

Do tej sprawy jest włączonych kilka osób, ale widzimy wszystko z perspektywy dwóch głównych bohaterów. 

Podobała mi się ta historia, chociaż nie czytałam innych książek to wydaje mi się, że Nina - prokurator i Ares - Komisarz, byli postaciami w innej jej opowieści. Teraz tutaj muszą działać razem, chociaż jako para nie powinni razem pracować, ale to robią. Pomaga im grono jeszcze kilku osób.

Fajne jest to, że mamy dużo dialogów, które zostały świetnie napisane. Nie jest to grzeczna książka, ale ma w sobie fajny klimat, który przyciąga i nie sprawia, że coś nie pasuje. Charakter postaci jest taki, że każde przekleństwo, sarkazm, sceny seksu pasują do nich, więc jest to ok. Postacie są silne i mają mocne charaktery - dwie osoby, bardzo wyraziste dają fajną otoczkę.

Czasami miałam wrażenie, że łatwo im idzie szukanie poszlak, śladów, informacji i mimo wszystko trwa to wszystko dosyć szybko. 

Ale może lepiej tak niż jakby miał minąć rok...

Podobało mi się

Polecam



Poniższa notka od wydawcy

Gęsty, przerażający opis zbrodni, która wyrasta z przeszłości. Opowieść o ludziach, którzy muszą wejść w ciemność, by odkryć, kto naprawdę pociąga za sznurki

Kiedy w jednym z chodników zabrzańskiej kopalni Guido zostają odnalezione zmasakrowane zwłoki, szybko staje się jasne, że to nie jest zwyczajne morderstwo. Wydłubane oczy, pentagram na ścianie, ślady niknące w mroku i tajemnice sięgające czasów, o których wielu wolałoby zapomnieć…

Komisarz Aleksander Aresowicz i prokurator Nina Kermel wiedzą, że w tej sprawie nic nie jest takie, jakim się wydaje. Im bardziej zagłębiają się w labirynt powiązań, starych układów i brudnych sekretów elit, tym wyraźniej czują, że szukają nie tylko mordercy, ale także prawdy, którą ktoś z obsesyjną brutalnością stara się ukryć przed światem.

Helena Dixon - "Zbrodnia w rezydencji"

 



Drugi tom z Kitty Underhay w roli głównej. Świetny retro klimat kryminału jest nadal wyczuwalny. Świat po wojnie w Wielkiej Brytanii, piękne stroje, pałace, klimat jak w Downton Abbey, ale dodatkowo jest zbrodnia.

W tym tomie Kitty odwiedza swoją ciotkę i kuzynkę, o których nic nie wiedziała wcześniej. Ale spotkanie z ojcem w poprzednim tomie i rozmowie z nim wykazało, że ma blisko rodzinę. 

Wybiera się więc do nich na kilka dni.

Na miejscu poznaje ciotkę i kuzynkę oraz wujka, który w swoim laboratorium tworzy ważne rzeczy dla rządu Wielkiej Brytanii. Jak to bywa w takich miejscach, dom jest pełen ludzi - pracownicy i goście. 

I wszystko byłoby idealnie do momentu, gdy ktoś z sejfu kradnie ważne dokumenty.

Potem ginie niania.

Więc Kitty wzywa na pomoc Matta.

Razem starają się odnaleźć mordercę.

Świetnie dobrane postacie, ciekawa zagadka kryminalna i ten retro klimat sprawiają, że bardzo dobrze czyta się tą książkę.

Nie jest ona może wybitna, ale jest miła, fajna i sprawia, że chce się więcej tego typu książek. Wiem, że kupię następne jeśli zostaną wydane, bo bardzo dobrze się je czyta.


Poniższa notka od wydawcy

Pokój z widokiem na... rodzinne sekrety.

Kitty Underhay jedzie odwiedzić krewnych ze strony ojca, o których istnieniu do niedawna nie miała pojęcia. Wizyta w majestatycznej rezydencji jest intrygująca, jednak pod pozorną życzliwością gospodarzy wyczuwa się narastające napięcie.

Gdy dziewczyna przypadkiem odkrywa, że przed laty przebywała tutaj jej zaginiona matka, pytania z przeszłości natrętnie domagają się odpowiedzi. Wkrótce znikają poufne dokumenty należące do wuja, a przy schodach dla służby zostaje znalezione ciało niani, która znała rodzinne tajemnice...

Kitty zwraca się o pomoc do kapitana Matthew Bryanta. Czy uda im się wspólnie odnaleźć mordercę? Kto skorzysta na kradzieży dokumentów? A kto wkrótce może stracić życie?

Zbrodnia w rezydencji to druga część serii kryminalnej, której akcja rozgrywa się w latach 30. XX wieku w eleganckich wnętrzach hoteli, zamków i sal balowych.

Doskonała powieść dla wielbicieli Agathy Christie, retro kryminałów, klimatycznych zagadek i niebanalnych bohaterek.

sobota, 30 maja 2026

Jarosław Szczyżowski - "Nocny Łowca"

 


Moja trzecia książka tego autora i już po pierwszym rozdziale wiedziałam, że będzie genialna. Szczyżowski tak pisze, że wystarczy nam jeden dzień, jedna noc i mamy za sobą całą książkę. Gdy zaczęłam ją czytać, to musiałam skończyć, bo chciałam wiedzieć co dalej. A potem jestem zła na siebie, że zamiast dawkować sobie tą przyjemność, od razu idzie całość.

Ale jak mam sobie to dawkować, jak to jest takie dobre. 

W tej opowieści kolejny raz historia dzieje się w Polskich górach. Tym razem autor przenosi nas w Sudety w góry Suche do małej miejscowości w Sokołowsku. Tam podczas prac koparkowych zostają wykopane kości sześciu osób. Nie byłoby to nic dziwnego gdyby nie to, że czaszki tych osób były ułożone w nogach. Sprawia, to, że ludzie przypominają sobie historię sprzed 100 lat, gdy w miejscowości wg legend grasował Nocny Łowca i jego sfora psów. Wtedy też zginęło w zagadkowy sposób kilka osób, a sami sprawcy podobno popełnili samobójstwo podpalając siebie i swój dom.

Teraz ta historia znów ożyła, zwłaszcza, że w ciągu kilku dni ratownik górski Rafał znajduje w lesie ciało jednego z mieszkańców. I nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie to, że miał on przy sobie owoce czarnego bzu.

Ludzie przypominają sobie wtedy jeszcze jedną historię, gdzie blisko dwadzieścia lat temu zginęła młoda dziewczyna Anna - przyjaciółka Rafała.

Wtedy głównym podejrzanym był Rafał, ale badanie DNA nie pasowało do niego, ale teraz znów jest podejrzanym.

Tym bardziej, że ginie kolejna osoba, z którą to Rafał widział się ostatni raz. I pewnie gdyby nie monitoring, to już dawno by siedział.

I to jest sam początek książki. Tyle rzeczy, tyle spraw jest na początku, a ile jeszcze nie opisałam.

Ale nie będę tego robić, bo uważam, że musicie ją przeczytać.

Jarosław Szczyżowki pisze idealnie książki, gdzie legendy łączą się z teraźniejszością, gdzie historia tak bardzo wnika w mieszkańców, że jest im trudno oddzielić to co było, z tym co jest. 

Mistrzowsko napisana, z fajnymi bohaterami, z bardzo ciekawą fabułą ta książka sprawia, że chcemy więcej. 

Zwłaszcza, że mamy tutaj grupę przyjaciół, bo oprócz Rafała, zmarłej Anny, jest jeszcze Weronika, Bartek, Beata i Jordan, który jest najbliższym przyjacielem tego pierwszego i prowadzi schronisko. 

Każde z nich skrywa tajemnice, poznajemy również w większym lub mniejszym stopniu ich historię, a przede wszystkim powoli pokazuje nam się prawda o śmierci Anny.

Czytając tak naprawdę myślałam, że kolejnym mordercą jest ktoś inny i nie spodziewałam się, jakie emocje mogły sprawić, że Anna zmarła. Ale zawsze mówiło się, że zazdrość, miłość, namiętność są najsilniejszymi emocjami, które mogą prowadzić do różnych zachowań ludzkich. A pieniądze, czy władza nad innymi mają też w tym swój udział.

Przeczytałam trzy powieści Szczyżewskiego i ta chyba jest jego najlepszą książką.

polecam


Poniższa notka od wydawcy

WITAJCIE W SUDECKIM TWIN PEAKS
ZNAJOMYM JAK SEN, OBCYM JAK JAWA.

W Sokołowsku – małej górskiej miejscowości, gdzie mgła rzadko podnosi się z dolin, a stare legendy wciąż mają władzę nad ludźmi – nic nie jest tym, czym się wydaje.

Jesienią 2006 roku sześcioro licealistów outsiderów zafascynowanych lokalnym folklorem spotyka się w blasku ogniska pod ruinami zamku Radosno. Do domu wraca tylko pięcioro z nich.

Niewyjaśniona śmierć Anny kładzie się cieniem na życiu jej przyjaciół, zwłaszcza zadurzonego w niej Rafała, na którego od razu padają podejrzenia. Zabójstwo nosi znamiona mordu rytualnego, a po okolicy zaczynają krążyć plotki o powrocie kultu Nocnego Łowcy – mrocznej istoty z ludowych wierzeń, której towarzyszy sfora upiornych psów.

Gdy po dwudziestu latach w Górach Suchych znów zaczynają ginąć ludzie, przyjaciele z dawnych lat ponownie spotykają się w rodzinnych stronach, a zapomniana legenda ożywa z przerażającą siłą. Co ukrywali przez cały ten czas? Czy policji uda się wpaść na trop mordercy? Czy Nocny Łowca to tylko mit, wytwór chorego umysłu czy też coś znacznie realniejszego?

W nowej powieści Jarosława Szczyżowskiego, autora bestsellerowego Obserwatorium, dawne i współczesne zbrodnie oraz niewyjaśnione zjawiska z iście lynchowską fantazją splatają się w opowieść o winie, pamięci i naturze zła.

Najstraszniejsze legendy to te, w których widzimy odbicie własnych lęków.

poniedziałek, 18 maja 2026

Melissa Da Costa - "Co przyniesie jutro"

 



Zachwycająca, piękna i przyjemna historia, która opisuje trudne momenty z życia bohaterki. Dawno nie czytałam tak dobrej historii, która może spotkać każdego i każdy człowiek, może czuć to co bohaterka.

Zaczyna się smutno, bo od śmierci męża i dziecka głównej bohaterki Amande. Ta młoda kobieta traci to co kochała najbardziej. Została sama i jest jej ciężko w miejscach gdzie była z ukochanym. Postanawia to zostawić i wyprowadzić się, wyjechać od tego co zna.

Znajduje mały domek. Zamieszkuje tam i tak naprawdę pierwsze dni spędza w mroku i w łóżku. Nie ma siły jeść, spać, żyć. Jest to trudny okres. Nie chce z nikim rozmawiać, czasami dzwoni do teściów, którzy też są w żałobie, ale tylko informuje ich że żyje i na tym koniec.

Po kilku dniach Amande zaczyna rozglądać się po domu i widzi na ścianie kalendarz z zapiskami dawnej właścicielki. Początkowo chowa go głęboko do szafki, ale po jakimś czasie otwiera go i czyta. Są tam informacje np co zrobić w ogrodzie, jak przyrządzić jakąś potrawę i kilka osobistych notatek.

Gdy pewnego dnia na progu domu zjawia się córka dawnej właścicielki, Amande jest zaskoczona i wystraszona, bo to obcy człowiek. Julie przyjechała po stare rzeczy matki, chce posprzątać strych, żeby Amande miała miejsce na swoje, gdyby potrzebowała więcej miejsca. Julie jest w trakcie rozwodu, dom jej matki jest jej bezpiecznym miejscem i pyta się nowej lokatorki, czy będzie mogła kiedyś w przyszłości zobaczyć ogród, a zwłaszcza, czy rosną jeszcze jabłka.

Nie zabiera ona kartonu z kalendarzami matki, zostają w domku, bo nie mieszczą się do samochodu i dzięki temu Amande ma kolejne zapiski.

Te zapiski, ciekawość co do nich, sprawiają, że Amande powoli otrząsa się po tym co ją spotkało. Zaczyna wychodzić do ogrodu, a nawet zaczyna go uprawiać. 

Może nie zaczyna żyć pełnią życia, ale otwiera się powoli na świat, na ogród, na rodzinę męża czy też podopiecznych męża z domu kultury. Zapiski dają jej nadzieję na przyszłość i przede wszystkim sprawiają, że chce coś spróbować zrobić. A jak wiemy uprawa ogrodu może dać przyjemność.

Ta historia bardzo mi się spodobała, zwłaszcza, że toczy się powoli. Ten trudny czas jest pokazany tak jak powinien. Nie dzieje się za szybko, trzeba pozwolić głowie, organizmowi przyzwyczaić się, że nie obudzi nas płacz dziecka, czy też zapach ukochanej osoby obok. Cieszę się też, że to nie historia gdzie bohaterka poznaje nową miłość i wszystko jest idealnie, tylko krok za krokiem jest lepiej.

Oby więcej tak napisanych historii.

Jak już wspomniałam pięknie napisana opowieść, która sprawia, że mam ochotę na kolejną książkę tej autorki.

czwartek, 14 maja 2026

Natalia de Barbaro - "Przejścia. Którędy do miłości"

 



Książka Natalii de Barbaro to jedna z tych książek, o których trudno napisać. Bo same podobało mi się, nic nikomu nie powie nic szczególnego. Nie ma tutaj historii, opowiadania o życiu bohaterów, nie ma tutaj opisów miejsc w wymyślonym świecie. To nie jest powieść, więc jest trudniej o tym pisać. Ale postaram się.

Ta książka jest o miłości, miłości do siebie, miłości związanej z naszym dorastaniem i jego wpływem na przyszłość. 

Autorka pokazuje nam jak wychowanie dzieci może wpływać na nasze dorastanie, jak pozornie małe rzeczy sprawią, że już dorosły człowiek może znaleźć w sobie miłość. 

Czasami nasze dorastanie nie było idealne, ale pamięć, zdjęcia sprawiają, że pamiętamy jakąś małą rzecz, która dawała nam szczęście, sprawiała, że się uśmiechaliśmy. Czasami to mogła być wizyta u babci, pójście gdzieś z mamą lub tatą. Ta wyjątkowa chwila w nas pozostała. 

W jednym rozdziale autorka daje zadanie: zadzwoń do rodziców i zapytaj się co lubili z tobą robić? Ona sama napisała sms do ojca. Ja zapytałam się swojej mamy, a ona swojej. To było ciekawe. 

Duże pisze o przyjemności, robienia czegoś dla siebie. Nawet takich małych rzeczy, czasami to powiedzenie "Nie" dla szefa z pracy, czasami powiedzenia "Nie" dla kogoś z rodziny, a czasami chodzi o to, żeby sobie zrobić coś miłego. Nie tylko być dla innych, ale być dla siebie miłą. 

Jak zobaczyłam książkę, to pierwsze co pomyślałam - jaka ona śliczna. Okładka, strony, gdzieniegdzie namalowane gałązki kwiatów, miejsca na nasze przemyślenia i wiecie co? To jest dla mnie przyjemność - móc otaczać się ładnymi książkami. Robię to z myślą o sobie - kupuję lub chcę przeczytać to co mi się podoba. 

Ale przede wszystkim dam tą książkę dla mojej mamy, bo wydaje mi się, że to idealna pozycja dla kobiet, które wchodzą w ten wiek przedemerytalny. Kiedy ich dzieciństwo różniło się od dzieciństwa np millenialsów. W czasach dzieciństwa autorki było inne wychowania niż obecnie, a to też ma wpływ na postrzeganie świata i wydaje mi się, że moja mama będzie inaczej patrzeć na treść w tej książce. 

polecam

Poniższa notka od wydawcy

„Przejścia. Którędy do miłości?” nowa książka Natalii de Barbaro – mistrzyni czułego pisania, które porywa setki tysięcy kobiet – może sprawić, że w zupełnie nowy sposób spojrzymy na historię naszego rodu i wyniesionych z jego przeszłości przekazów. To opowieść o miłości rozumianej nie jako emocja czy relacja, lecz jako fundamentalne doświadczenie bycia w świecie, w którym jest dla nas miejsce.

Autorka prowadzi czytelniczkę przez pamięć osobistą i rodową, pokazując, że nawet w historiach naznaczonych stratą można odnaleźć ślady troski, dobra i odwagi.

To książka, która pomaga zobaczyć, że miłość – nienaruszalna – mieszka w samym centrum nas samych.

poniedziałek, 4 maja 2026

Robert Michniewicz - "Fałszywa Gra"


 

Carl von Wedel to bohater znany z dwóch wcześniejszych części Michniewicza, teraz w trzecim tomie autor opisuje nam jego początki w wywiadzie.

Mamy rok przed wybuchem II wojny światowej, sytuacja polityczna w Europie nie jest idealna i nikt nie wie co będzie w następnym dniu, za miesiąc, a zwłaszcza za rok.

Carl to młody chłopak, majętny, przystojny, wykształcony i przede wszystkim ciekawy świata. Po śmierci ojca, chłopak musi przemyśleć swoje życie. Będąc na studiach w Polsce poznaje kilka osób, z jednym Janem pozostaje w kontakcie listownym nawet będąc już w Paryżu. I to tam Jan Żychoń umawia się z Carlem na spotkanie i wyznaje mu kim jest. Proponuje temu młodemu chłopakowi pracę jako agenta wywiadu Polskiego. Carl zgadza się.

Carl to taki chłopak, który ma wielu przyjaciół. Mając tytuł hrabiego, będąc bogatym jest zawsze mile widziany i jest mu łatwiej. Otacza się przyjaciółmi ze studiów zwłaszcza w Berlinie, którzy są już na stanowiskach w ważnych resortach. Więc gdy Carl wraca do stolicy Rzeszy jest mu łatwiej i dosyć szybko zaczyna pracę w wywiadzie. Ma też troszkę szczęścia dodatkowo, bo zostaje zamordowany jeden z agentów Abwehry i od razu jest potrzebny nowy człowiek ze znajomością języka rosyjskiego.

Skok na głęboką wodę w jego przypadku sprawia, że wychodzi mu wszystko. Jest dobry w tym co robi i to bardzo. Urok, dobre podejście, spryt i wiele znajomych sprawiają, że zyskuje wiele danych cennych dla Polski, oraz oczywiście dla Rzeszy.

Tylko czy Polska uzna te informacje?

Lubię książki historyczne, lubię historię i ciekawi mnie to. Tutaj mamy świetnie opisaną historię roku przed wybuchem wojny. Jak doszło do podpisania paktu Ribbentrop - Mołotow, jak działają służby, jak wygląda życie w dawnych czasach, ale i też widzimy jak wielu i gdzie są agenci różnych wywiadów. Bo nawet w bliskim otoczeniu Polskich władz jest kret. 

To co mnie wkurzało w tej książce to opisana Polska władza i ich nie chęć do wiedzy, czy też nie chcą wierzyć, że to co dostają od Carla może być prawdą. Cały czas zasłaniają się tym, że MSZ nie ma takich danych u siebie, więc agent kłamie. Nikt nawet minimalnie nie chce tego brać na poważnie, więc moje pytanie brzmi - Czy tak było naprawdę? Czy faktycznie tak źle nam poszło w czasie wojny, bo nikt nie wierzył, że zaatakują nas z dwóch stron?

Spodobał mi się pewien cytat odnośnie moich słów powyższych:

" - Panie Pułkowniku, z całym szacunkiem, ale oznacza to zaprzeczenie prawdziwej oceny wartości informacji uzyskiwanych przez naszych ludzi i istoty pracy wywiadu w ogóle - stwierdził kierujący Wywiadem II. - Jeśli Niemcy nas w końcu zaatakują, to odrzucimy ten fakt, mówiąc, że jest to niezgodne z oficjalną wizją sytuacji? Albo jak Rzesza dogada się z Moskwą i wspólnie nas najadą, jak to sugerują informacje z Berlina, to uznamy, że tak nie może być, bo mamy inną ocenę sytuacji?"

Michniewicz pisze świetne książki, pełne historii i wiele jest tam ważnych faktów. Czasami można się pogubić, bo jednak te historie są napisane z różnych stron. Tutaj mamy Carla, Niemców, ZSRR, Polskie władze itd, ale dzięki temu mamy pełen obraz całej historii.

Jak wspomniałam dla mnie była to uczta historyczna, niestety ze złą końcówką, bo ta wojna wybuchła i wiemy jaki był dalszy ciąg.

Wcześniejsze dwie opowieści trwały już w czasie wojny, a to jest ich początek, teraz można byłoby zacząć od tej, a potem przeczytać Dolinę Szpiegów i Zdążyć przed wrogiem do czego Was zachęcam.

Świetne książki, dobrze opisane i pełne wartości historycznych i co mam nadzieję, historia, która już nigdy się nie powtórzy.

Polecam

 

Poniżej notka od wydawcy

Miłość i zdrada w cieniu zbliżającej się wojny…

Rok 1938. Europa stoi na krawędzi wojny. Carl von Wedel, pomorski arystokrata, zostaje zwerbowany przez polski wywiad i rozpoczyna ryzykowną grę o najwyższą stawkę. Dzięki berlińskim koneksjom trafia do samego serca Abwehry, gdzie bierze udział w tajnej operacji przeciwko ZSRR, starając się przy tym pozyskiwać cenne informacje dla obronności Polski. Równocześnie przeżywa miłość do żony polskiego oficera. Przekazywane przez von Wedela polskiej Dwójce informacje o przyśpieszeniu prac nad planami agresji Niemiec na Polskę oraz o zbliżeniu między III Rzeszą a Sowietami podawane są w kraju w wątpliwość i nawet gdy dzięki wysiłkom Carla w ręce rezydenta polskiego wywiadu w Berlinie trafia kopia paktu Ribbentrop-Mołotow, polskie władze wciąż nie chcą wierzyć w skalę nadchodzącego zagrożenia.

Po wybuchu wojny Niemcy odnajdują archiwa z aktami agentów polskiego wywiadu. Czy to koniec berlińskiej siatki i samego von Wedela?

poniedziałek, 20 kwietnia 2026

Nikki Erlick - "Pola makowe"

 


Piękna.

Cudowna.

Mądra.

Ta książka jest wyjątkowa i opowiada o czymś ważnym, o stracie kogoś, kto jest nam bliski. Jest to bardzo dobrze i spokojnie opisane poprzez życie tych co żyją. Ich historie są poruszające, ale prawdziwe, bo każdy z nas stracił kogoś bliskiego i nie zawsze może sobie z tym poradzić. Możemy mieć obok kogoś kogo kochamy, możemy mieć przyjaciół, ale nie zawsze są oni wstanie nam pomóc. Czasami potrzebujemy czegoś, kogoś, miejsca, aby móc przetrawić ból i pójść dalej.

Książka opowiada o miejscu "Pola makowe" gdzie, aby zapomnieć o bólu, rozpaczy, smutku można zasnąć na miesiąc, dwa i po tym czasie zapomnieć, czy też przetrawić swoją żałobę.

Już tysiące osób z tego skorzystało, są zwolennicy tego, ale i też przeciwnicy jak to bywa z czymś nowym, eksperymentalnym. Nie każdy może się tam dostać, jest selekcja, trzeba przejść badania. Są osoby które zgadzają się na wszystko, bo jak można żyć np bez ukochanego dziecka, rodzeństwa, rodzica, czy drugiej połówki.

W tej książce na lotnisku w Kansas City po przejściu tornada wszystkie loty zostają odwołane. Została więc wypożyczalnia aut i tam spotykają się trzy osoby Ava, Sasha i Ray i razem ruszają w stronę Kalifornii. I tutaj niespodzianka każdy ma cel, aby udać się na Pola Makowe. Okazuje się, że każdy z innego powodu wyjeżdża na zachód kraju. Sasha chce tam zasnąć po stracie narzeczonego, Ava chce się spotkać z siostrą, a Ray dowiedzieć się o bracie, który po kilku dniach od przebudzenia zmarł. 

Każdy z nich ma inny motyw, ale każdy z nich przede wszystkim nosi w sobie żałobę. Czasami ludzie uważają, że jedyne miejsce to Pola Makowe, które sprawi, że ten ból się zmniejszy lub ucichnie, a nie jest to łatwe. Bo jak jeden z rodziców może zapomnieć o dziecku, a drugi nie chce np zapomnieć, chce zostawić te dziecko, miłość do niego w swoim sercu.

Bo tak to miłość sprawia, że czujemy i tęsknimy za najbliższymi, bo gdybyśmy nie czuli, czy też nie bylibyśmy dobrymi ludźmi ta żałoba by nas nie dotyczyła. A żałobę może mieć też ktoś obcy widzący śmierć np małego dziecka, które zostało tragicznie zabite. Są takie momenty, które w nas zostają.

Ta droga naszych bohaterów przez kilka stanów sprawia, że każdy z nich zaczyna myśleć inaczej, zaczyna rozmawiać, o tym co go trapi i można powiedzieć, że jest to lepsze niż terapia u psychiatry. Oni poznają się lepiej, a spędzając razem czas i zaprzyjaźniając się w tak krótkim czasie, zaczynają inaczej postrzegać świat i siebie.

Książka jest piękna i cudowna i nie chciałabym, aby to śmierć tutaj dominowała tylko miłość i przyjaźń. 

Wiem, że wrócę jeszcze do tej historii, bo poruszyła w moim sercu coś.


Poniższa notka od wydawcy

Witaj w Polach Makowych, centrum eksperymentalnego leczenia żałoby.
Wiemy, że jest ci ciężko. Śmierć kogoś bliskiego. Rozpad związku. Utrata marzeń, dawnego życia, poczucia sensu… Cokolwiek cię spotkało – jesteśmy tu, by ci pomóc. Za chwilę zaśniesz na wiele tygodni. A gdy się obudzisz, smutek i żal znikną. Tak po prostu. Czy to nie… cudowne?

Do pilnie strzeżonego ośrodka położonego pośród piasków kalifornijskiej pustyni zmierza kanarkowożółty samochód, a w nim grupka nieznajomych, których los postawił sobie na drodze. Ilustratorka Ava chce odnaleźć w Polach Makowych swoją starszą siostrę, strażak Ray szuka ukojenia po śmierci brata, Sasha pragnie dowiedzieć się, dlaczego odrzucono jej podanie o przyjęcie do ośrodka, a Sky…? Sky wplątała się w to wszystko zupełnym przypadkiem.
Choć być może to wcale nie był przypadek i ta czwórka życiowych rozbitków musiała się spotkać? Dlaczego tak naprawdę wyruszyli w drogę? Jaki sekret skrywa każde z nich? Do czego się posuną, żeby posklejać swoje pęknięte serca? I przede wszystkim: czy w tajemniczym ośrodku znajdą to, czego szukają?

"Pola Makowe" to pełna ciepła i poruszająca opowieść o stracie, miłości i sile ludzkich więzi. Nikki Erlick, autorka bestsellerowej "Miary życia" ponownie zachwyca emocjonalną głębią i zadaje pytanie: czy ból jest czymś, co należy wymazać – czy przeżyć?

czwartek, 16 kwietnia 2026

Merryn Allinghan - "Morderstwo w Księgarni"

 


Miałam takie duże oczekiwania względem tej książki, tak bardzo chciałam żeby była świetnym retro kryminałem, a tu taki zawód.

Nie jest to złe, ale jako, że tych tomów jest kilka związanych z Florą Steele byłam pewna, że będzie to świetna historia, dobrze napisana itd itd.

Dostałam za to książkę, gdzie początek był bardzo trudny do czytania. Zdania albo były długie, albo składały się z dwóch wyrazów. Ciężko się to czytało. Naprawdę.

Bardzo często miałam też problem ze skupieniem się, aż tak ten początek nie przyciągał. Nawet myślałam, żeby zrezygnować.

Ale nie zrezygnowałam i przeczytałam do końca.

Historia nie jest zła, ma potencjał, ale liczyłam na coś lepszego.

Mamy tutaj historię osadzoną w latach 50. Nie każdy ma telefon, nie każdy ma samochód, jest ciężko po wojnie zwłaszcza kobietom.

Główna bohaterka Flora, po śmierci ciotki odziedziczyła księgarnię w małej miejscowości, radzi sobie nawet dobrze, do momentu gdy w jej księgarni zostają znalezione zwłoki młodego mężczyzny. Na ciało natrafia autor kryminałów, który od kilku lat mieszka na obrzeżach tej miejscowości, ale nie spotyka się on z innymi mieszkańcami. Wiele osób nawet nie wie, że ktoś znany mieszka obok nich.

Flora prosi Jacka o pomoc, uważa, że jeśli pisze kryminały to będzie wiedzieć co i jak.

Reszta książki to znalezienie mordercy i tajemnica ukrytego skarbu.

Kupiłam, przeczytałam, napisałam kilka słów i tak kończę moją przygodę z dalszymi losami Flory. Jeszcze przed przeczytaniem miałam nadzieję, że będzie to coś super i kupię kolejne tomy, ale nie.

Poniższa notka od wydawcy

Poznaj Florę Steele – przebojową właścicielkę księgarni, rowerzystkę, marzycielkę po uszy zakochaną w książkach!
Pewnego ranka Flora otwiera swoją księgarnię i wśród regałów znajduje ciało młodego mężczyzny. Jak został zabity? Kim jest? I co teraz będzie z jej ukochanym miejscem?
Zdeterminowana, by ocalić reputację księgarni i rozwiązać kłopotliwą zagadkę, prosi o pomoc przystojnego Jacka Carringtona – autora kryminałów, samotnika i jej najbardziej niezawodnego klienta.
Nieprawdopodobny duet stanie na głowie, by odkryć prawdę, choć oboje czują, że w Abbeymead dzieje się coś złego. Sprawy jeszcze bardziej się komplikują, gdy nagle umiera jeden z mieszkańców wioski, pozornie nieszkodliwy starszy pan. Czy te dwa zgony są ze sobą powiązane?

Nieco nerwowa właścicielka miejscowej cukierni, aspirująca modelka z obsesją na punkcie pieniędzy czy budząca grozę menadżerka hotelu… Okazuje się, że w sennej angielskiej wiosce sekrety czają się niemal na każdym zakręcie.

poniedziałek, 23 lutego 2026

Rebecca Yarros - "Rzeczy, których nie dokończyliśmy"


 Przeglądając instagramowe konta blogerów, bardzo często ta książka jest pokazywana, za piękną, magiczną, romantyczną historię. Mimo, że była wydana w 2023 r to nadal dodają ją jako podsumowanie najlepszych w roku lub chęć przeczytania jej.

Ja kupiłam ją jakiś rok temu i oczywiście troszkę poleżała na półce, a teraz właśnie ją przeczytałam.

Czy jestem zachwycona jak większość osób? Tak, ale też nie do końca. 

Owszem książka jest świetna, ale nie na tyle abym dała jej 8/10. Bardziej 7/10.

Znów będę się powtarzać, byłoby idealnie gdyby nie sceny seksu na trzy strony, po jednej scenie na parę, a potem już autorka pisała jedynie o wspólnej spędzonej nocy. Z jednej strony przy pierwszym ich razie opisuje, a potem wstawia, że spędzili miło noc.

Nie wiem czy tylko mi się wydaje, ale są one na siłe wprowadzane. Bo wiecie mamy piękną romantyczną historię, piękna słowa, gesty, miłość i wtedy autorka pisze o seksie... To nigdy nie pasuje w takich romantycznych książkach. I nie jestem sama, bo widzę, że coraz częściej inne blogerki też o tym mówią i wspominają. Taki jest to zbędny dodatek, bez którego, co? Książka nie zostanie wydana? Chyba trzeba byłoby się pytać wydawnictw. Ale serio nie zawsze to pasuje do historii.

Historia sama w sobie jest cudowna, podzielona na dwa okresy - przeszłość i teraźniejszość. 

Mamy czasy II wojny światowej gdzie Brytyjka Scarlett zakochuje się w amerykańskim pilocie. Jej rodzice są przeciwni, bo wolą faceta z kasą, żeby ochronić swój tytuł Barona i swój majątek. Nie patrzą że ich wybranek jest przemocowcem, ważniejsze są jego pieniądze. Scarlett nie zgadza się z nimi, nie potrzebuje tytułu i wybiera miłość. Oboje walczą, ona w wywiadzie, on pilot, jest im trudno, ale miłość ich jest ważniejsza. Scarlett jeszcze w czasie wojny wyprowadza się do USA, do rodzinnej miejscowości męża i powoli, ale zostaje świetną, najlepszą autorką romantycznych powieści. Skrywa też wielką tajemnicę, o której tak naprawdę nigdy nikomu nie powie.

W czasach teraźniejszych mija kilka miesięcy od śmierci Scarlett. Jej wnuczka Georgia w spadku dostaje wszystko po babci. Zarządza jej spuścizną, domem, książkami. Zostaje tylko jedna nieopublikowana powieść Scarlett - jej historia, która nie została dokończona. Wydawnictwo chce aby dokończył tą historię aktualny autor bestsellerów Noah. 

Spotkanie Georgii i Noah od początku jest bardzo intensywne i iskrzy między nimi. Kłótnie, spotkania, rozmowy są naprawdę super napisane. Świetnie się to czyta i przy okazji uśmiech nie schodził z mojej twarzy. Georgia jest po przejściach, śmierć babci, rozwód i jej matka sprawiają, że dziewczyna ma problem z zaufaniem, ale się stara. Połączenie tej historii, rozwój bohaterów i reszta osób w tle świetnie zostali dopasowani.

Bardzo fajnie opisani są bohaterowie, ich historia jest piękna zwłaszcza mówiąc o dziadkach Goergii, ich miłość w czasie wojny, ale i miłość Scarlett i jej siostry, ich więź to jest coś bardzo ważnego w tej opowieści. Bo nie wspomniałam razem ze Scarlett służyła też jej siostra, która straciła na wojnie ukochanego. Obie siostry służyły w jednym miejscu, mieszkały razem, a potem blisko siebie. Odwiedzały się i były podporą dla siebie w czasie trwania wojny. Jest to bardzo ważne w tej historii.

Książka była magiczna, piękna i chciałabym znów ją przeczytać, ale musi minąć kilka lat, żebym zapomniała i mogła od nowa jej doświadczyć.

Polecam


Poniższa notka od wydawcy

Georgia Stanton dowiaduje się, że jej zmarła prababcia Scarlett – sławna autorka romansów – nie dokończyła swojej ostatniej książki. Kobieta postanawia podzielić się ze światem historią nestorki, choć najpierw musi ją spisać.

Tymczasem pojawia się Noah Harrison, autor bestsellerowych romansów. Mężczyzna na żywo okazuje się tak samo arogancki, jak w wywiadach. Georgia postanawia nie dopuścić, by dokończył książkę jej prababci, nawet jeśli wydawca upiera się, że ten przystojny autor romansów świetnie się do tego nadaje.

Dla Noah wymyślenie zakończenia powieści legendy pióra to jedno, jednak uporanie się z jej piękną, upartą i cyniczną prawnuczką Georgią, to zupełnie inna sprawa.

Wkrótce jednak rozpoczynają wspólną pracę i zaczynają rozumieć, dlaczego autorka nigdy nie dokończyła swojej książki.
Razem odkrywają, że Scarlett skrywała najwspanialszą historię miłosną wszech czasów – swoją własną. Podczas drugiej wojny światowej zakochała się w atrakcyjnym i tajemniczym pilocie Jamesonie.

Czy Georgii i Noahowi przyjdzie stawić czoła prawdzie, że nie we wszystkich romansach można liczyć na szczęśliwe zakończenie?

Lauren Weisberger - "Zemsta ubiera się u Prady"


 


Ta książka jest kiepska. Po prostu jest kiepska w niej fabuła.

Jest dobrze napisana, ale fabuła jest okropna, nic się nie dzieje, czy też cały zarys jest słaby.

Od wielu lat leży ona na półce i czeka na swój czas, nie ma co wymyślać, gdyby nie zwiastun filmu nie zdjęłabym jej z półki. I się zawiodłam.

W książce mija 10 lat od momentu jak Andy odeszła z pracy, przez te lata nie doszła do siebie dalej. Psychicznie jest wyczerpana i cała książka jest o tym. Przyjaciółka wyjechała na drugi koniec kraju, chłopak ją zostawił i została sama bez pracy w NY. 

Teraz dziesięć lat później razem z Emily mają swój magazyn ślubny, Andy wychodzi za mąż i spodziewa się dziecka. Cały czas ma traumę związaną z Mirandą i na tym opiera się książka.

Szczerze mówiąc, autorka pisała chyba tą książkę na szybko żeby coś wydać, ale nie jest to dobre. Pełno wątków, pełno jakiś niedomówień, zmian, dodatków, które nie podobały mi się. Sam fakt, że Emily i Andy zostały przyjaciółkami totalnie tutaj nie pasuje. Dodatkowo ten tytuł kompletnie nie jest jakoś powiązany z fabułą. Owszem jest tutaj postać Mirandy, ale nie jest jej aż tyle, chyba, że w traumie autorki i jako dodatek o którym mówią. Miranda jako osoba pojawia się kilka razy, owszem ma swoje momenty. 

Ale gdzie tu zemsta? 

Ale biorąc pod uwagę co się w niej dzieje, to książka kręci się i kręci i nie wychodzi nic. 

Jest też trzeci tom, ale już mam go za sobą, z rok temu przeczytałam i tam nie ma Andy, był też kiepski, ale lepszy niż ten.

środa, 4 lutego 2026

Eric - Emmanuel Schmitt - „Światło szczęścia”

 



W czwartym tomie Schmitt przenosi historię Noama i Nury do Grecji, do Starożytnej Grecji, którą uwielbiam. Jaki był mój zachwyt, gdy przeczytałam na tyle okładki jaki jest czas i miejsce tej powieści.

Jeśli czytam już czwarty tom to oznacza, że każdy tom warto poznać. Każda historia jaka jest tutaj ujęta jest genialna, zaczynając od Potopu, poprzez Wieżę Babel, starożytny Egipt, w tym faraonów i Mojżesza, a teraz Grecja.

Książka zaczyna się od końcówki trzeciego tomu - Noam i Nura są zamknięci w piramidzie, gdzie jest pomiędzy nimi wielka kłótnia i niestety umierają. Sami w piramidzie, gdzie nikt nie wie, że tam są. Czeka ich samotność do ostatniego oddechu i śmierć.

Kilkaset lat później złodzieje otwierają piramidę, ograbiają ją i zostawiają otwartą. Po jakimś czasie woda z rzeki Nil wdziera się do środka i wypłukuje ich zasuszone ciała i przemieszcza je kilometry dalej. Jak wiemy dzięki temu znów życie wchodzi do ich ciał. Są żywi, nadzy, mają na sobie jedynie biżuterię z czasów życia w Egipcie i spotykają na swojej drodze Greka Charaksosa, z którym podróżują na wyspę Lesbos. Tam spotykają jego siostrę Safonę, poetkę liryczną starożytnej Grecji. I w tym momencie zaczynamy poznawać kulturę wyspy.

I nie tylko ta wyspa Lesbos, bo po jakimś czasie Noam opuszcza sam wyspę i najpierw wybiera się do Delf, do wyroczni, gdzie w skałach zamieszkuje przez wiele lat, a potem poznaje kobietę i z nią udaje się do Aten.

A tutaj powiem tylko tyle poznajemy demokracje. Trafiamy na czas życia Sokratesa, Hipokratesa, Alcybiadesa, widzimy Ateny, Agorę, Akropol, życie mieszkańców, życie Ateńczyków i ich zasady. Do tego wojna peloponeska, spotkania, debaty, gimnazjony, czyli miejsca ćwiczeń Ateńczyków, a potem Olimpiada, a na koniec Platon.

To chyba najlepszy tom ze wszystkich czterech, oczywiście losy Noama i Nury przecinają się, poznają oni oboje wielu ludzi, z którymi się też łączą, ale zawsze się odnajdują. To jaka jest relacja pomiędzy nimi to już tylko jest w głowie autora, ale gdyby nie ta relacja to nie byłoby tej historii.

Mamy też wzmianki z czasów teraźniejszych i tutaj też się dzieje. Jestem pewna, że kolejny tom będzie jeszcze lepszy, chociaż nie wiem czym nas autor zaskoczy.

Te historie, to jak pisze Schmitt sprawiają, że czekam na każdy kolejny tom i chyba nie znudzi mi się historia Noama i Nury.

środa, 21 stycznia 2026

Dominika Buczak - "Parasolki"

 



"- Rozalko, już o tym rozmawiałyśmy. Oczywiście, że prawa wyborcze są ważne...                                     - Są najważniejsze - weszła jej w słowo Rozalia. - Nic nie jest w tym momencie istotniejsze od praw wyborczych. Wszystko inne jest wtórne!"


Mój nauczyciel historii zawsze powtarzał, że największym prawem jest możliwość głosowania. Wybór w głosowaniu to nie tylko prawo, ale i nasz obowiązek. Każdy Polak powinien być dumny i chodzić na głosowanie, bo to my wybieramy naszych przedstawicieli. 

W trzecim sezonie "Pozłacany wiek" na HBO było dosyć dużo o sufrażystkach, głosowaniu, oglądając zastanawiałam się jak to było u nas, bo niestety nie pamiętam już nic z lekcji. 

Miałam to szczęście, że w styczniu dostałam książkę "Parasolki" - opowiada ona właśnie o kobietach walczących o prawo. Nie tylko do głosowania, ale i do edukacji.

W książce poznajemy fikcyjne bohaterki, których historie przeplatają się z Bohaterkami, które walczyły o kobiety. Może tych prawdziwych Bohaterów nie jest aż tyle ile by się chciało, ale każda zmianka o nich jest ważna.

Głównymi postaciami książki są Irena, jej siostrzenica Stasia i Wanda - młoda sąsiadka z kamienicy obok.

Każda z tych kobiet jest inna, ma inne cele w życiu, mają inny status społeczny. Irena jest kobietą już dojrzałą, mieszkającą sama w Warszawie na pierwszym piętrze kamienicy. Ma pieniądze i status, mimo, że samotna to ma przyjaciółki i rzeczy którym się poświęca. Niestety opieka nad pełnoletnią już Stasią jest dla niej trudna. Dziewczyna po śmierci rodziców, zostaje wysłana przez wujka do ciotki do miasta. Ta natomiast nie wie jak ma się nią zająć, więc najpierw wysyła ją do Zakopanego do szkoły dla dziewcząt, uczących się bycia żoną, gospodynią, w zależności skąd pochodzą. Stasia jest ze wsi, ale pieniądze są z miasta od ciotki i to sprawia, że jest w najwyższej grupie, gdzie czuje się źle. Po tej szkole wraca do stolicy i stara się żyć z ciotką. Wanda natomiast jest dziewczyną, która walczy dla Polski, ulotki, przenoszenie broni, jakieś akcje mniejsze to wszystko robi ta dziewczyna.

Razem z tymi bohaterkami poznajemy życie kobiet przez około 12 lat życia w mieście. Czasy gdy te kobiety żyją w zaborze rosyjskim, który nie jest najlepszy. Ale mieszkają w Warszawie, żyją tam i starają się układać sobie życie. Jest ich pierwsze spotkanie na dworcu, gdzie Wanda z koleżanką pod spódnicą przenosi broń, to że ta akcja wychodzi mimo, ruskich żołnierzy sprawia, że kobiety poznają się, potem są też pierwsze miłości, pomoc dla mieszkańców w Warszawie, dzieci, ale i też wybuch wojny. 

W tle tego wszystkiego wiemy, że istnieje już ktoś taki jak Piłsudski, który początkowo właśnie zdobywa broń, okrada ruskich, walczy po cichu, ale i też tworzy wojska. 

Mamy również informacje z Krakowa, że kobiety zaczynają studiować, ale nie jest to tak proste. Kobiety rozmawiają o wystąpieniach, na których jest Konopnicka, Orzeszkowa, Nałkowska, starają się wymagać od rządzących o prawie do edukacji dla kobiet. Bo kto ma rządzić, jeśli nie wykształcone kobiety?

A często bywało tak, że młode dziewczynki nawet nie mogły dokończyć podstawowej edukacji na wsiach bo były potrzebne w domu. 

Podobała mi się ta książka, cieszę się, że mogłam ją przeczytać. Jest tutaj wiele wątków, pokazane są osoby z różnych klas społecznych i jakie mieli oni życie, często gwałt był jakby początkiem wyboru kogoś na żonę, ale jest i też aresztowanie kobiety przez ruskich i traktowanie jej w areszcie. 

Nie jest to prosta książka, nie jest to romantyczna historia, ale dla mnie jest to prawdziwa historia, bo pewnie takich fikcyjnych postaci było wiele w naszym kraju. Kobiety walczące, wierzące w przyszłość zmieniły wiele. 

Żyjemy w czasach, w kraju gdzie możemy głosować, mamy moc wyboru, więc korzystajmy z niego. 

Chciałabym, aby każda kobieta to wiedziała, że może decydować o sobie i żeby z tego korzystała. Wybierajmy mądrze.


Poniższa notka od wydawcy

„Chcemy całego życia, chcemy żyć według scenariuszy, które same napiszemy, a nie pod cudze dyktando!”, krzyczała na wiecu wyborczym na początku zeszłego stulecia Maria Dulębianka, kandydatka na posłankę, a prywatnie partnerka Marii Konopnickiej. To o niej i o innych bohaterkach, które wzięły sprawy kobiet w swoje ręce, jest ta barwna, pełna pasji powieść, dziejąca się w latach 1908–1920, czyli w ciągu jednej z najburzliwszych dekad w naszej historii, zakończonej nie tylko odzyskaniem niepodległości, ale i zdobyciem praw wyborczych dla kobiet.

Na kartkach tej książki przeplatają się losy pierwszych emancypantek – zarówno postaci fikcyjnych, jak i prawdziwych – Narcyzy Żmichowskiej, młodziutkiej Zofii Nałkowskiej, legendarnych działaczek, jak Kazimiera Bujwidowa, Aleksandra Szczerbińska (późniejsza żona Piłsudskiego) czy Wanda Gertz, która wbrew prawu przebrała się za chłopaka i została Kazikiem Żuchowiczem, by walczyć w Legionach Polskich. Jest też słynna pani doktorka Anna Tomaszewicz-Dobrska, która jako pierwsza w Polsce przeprowadziła zakończone podwójnym sukcesem cesarskie cięcie.

W życiu bohaterek jak w kalejdoskopie odbijają się wszystkie ważne kwestie społeczne, które są aktualne także i dziś: walka o równe traktowanie, o możliwość samodecydowania, o wolność wyboru. Ale to również opowieść o strasznej biedzie i niesprawiedliwości społecznej z początku zeszłego stulecia, która dotknęła najbardziej kobiety i dzieci.

Parasolki to książka ważna i potrzebna, która musiała powstać, bo nie opowiada tylko o historii ruchu kobiecego. Jej bohaterką jesteś Ty i każda inna kobieta, która dziś chce powiedzieć: J e s t e m!

Paullina Simons - "Dziewczyna na Times Square"

 



Dawno temu kupiłam tą książkę, ze względu na tytuł, ze względu na NY. Kupiłam, ale zostawiłam ją na półce i tak sobie poleżała tam z dziesięć lat. Od jakiegoś roku co chwilę wyciągałam rękę aby ją zdjąć z półki, niestety zawsze kusiła mnie inna.

Teraz na początku stycznia postanowiłam ją przeczytać. 

Szczęście w nieszcześciu, tak mogłabym ją zatytułować.

Nie jest to radosna, piękna książka. To książka piękna, ale z tych co łączą powieść obyczajową z nutką kryminału. 

Mamy tutaj zaginięcie, chorobę jaką jest rak i też inną postać - alkoholizm, wiadomości o przeszłości życia w Polsce i obozach koncentracyjnych, ale i jest miłość, czasami miła, a czasami przytłaczająca.

Główna bohaterka nie ma lekko, od samego początku coś jest nie tak. Najpierw zostawia ją chłopak, odchodzi od niej i nawet zabiera jej łóżko. Matka mieszkająca na Hawajach ma cały czas problemy zdrowotne i w momencie gdy Lily wyjeżdża do niej, jej przyjaciółka z którą mieszka ma status zaginionej. Gdyby nie detektyw, dziewczyna pewnie nawet by nie wiedziała, że Lily zaginęła. Gdy wraca do miasta, poznaje detektywa i tak zaczyna się przygoda.

Nie jest to prosta historia, bo choroba, rak jest tuż tuż. A Lily pracuje dorywczo jako barmanka, nie skończyła studiów, ledwo wiąże koniec z końcem. Ale uśmiecha się do niej los. Wygrana na loterii. Niestety czym jest wygrana na loterii względem walki z chorobą?

Nie jest to proste.

Jej życie nie jest proste, jako najmłodsza ma najtrudniej. Brat kongresmen, jedna siostra jest już matką dwójki dzieci, druga jest dziennikarką, a ona jakoś stara się żyć.

Ta książka wydawałaby się prosta w przekazie, ale ma bardzo dużo wątków, które są ważne. Nie mówię tutaj o zaginięciu przyjaciółki, czy romansach. 

Ale chodzi i o chociażby alkoholizm jako chorobę, pokazaną z dwóch różnych stron, wpływ sekty na człowieka, chorobę nowotworową i przede wszystkim relacje w rodzinie.

Te relacje w tej rodzinie są naprawdę dziwne i bardzo trudne.

Nawet samo rodzeństwo w obliczu wygranej na loterii, czy też choroby siostry, albo też zachowanie matki są tak dalekie od normalności, że czytając to wszystko ma się nadzieje, że dziewczyna zerwie z nimi kontakt. 

Czytałam książkę z zapartym tchem, chciałam więcej i więcej i nie patrzyłam na godzinę. Musiałam przeczytać ją do końca.

Jestem zachwycona.

polecam


Poniższa notka od wydawcy

Życie głównej bohaterki Lily Quinn płynie spokojnym, monotonnym rytmem. Do czasu, aż zagoszczą w nim dramatyczne wydarzenia: w zagadkowych okolicznościach zaginie jej współlokatorka, u drzwi pojawi się nowojorski policjant Spencer Patrick O'Malley, na jaw wyjdą skrywane rodzinne tajemnice... Życie Lily Quinn odmieni się radykalnie, bo zagadkowy los przynosi jej zarówno chorobę, jak i fortunę, ale też stratę i wielką miłość...

wtorek, 6 stycznia 2026

Carley Fortune - "Spotkasz mnie nad jeziorem"


 

Jeden dzień może zmienić wszystko. Ale czy naprawdę jeden dzień może sprawić, że nawet po dziesięciu latach będziemy kochać i marzyć o tej jednej osobie?

Mam problem z tą książką, bo jednak to jeden dzień w przeszłości sprawił, że ta historia powstała. 

A po dziesięciu latach ich uczucia, pamięć i ten jeden dzień jest jakby cały czas w ich głowach.

Fern kończy właśnie studia i na myśl o powrocie do domu i rodzinnego prowadzenia pensjonatu dostaje szału, nie chce wracać, ale nie wie jak o tym powiedzieć mamie. Kocha miasto i życie w Toronto, nie zarabia dużo jako baristka, ale lubi to. Jej przeszłość nie jest prosta i nie będę o tym pisać, ważne, że nie do końca umie porozumieć się z matką i to ma wpływ na ich stosunki.

Tydzień przed wyjazdem do matki poznaje Willa, chłopaka, który w kawiarni maluje mural. Są sobą zauroczeni, do tego stopnia, że spędzają razem jeden dzień. Najpierw poznają się w pracy, potem spacer po mieście, potem bar z muzyką itd itd. Cały jeden dzień z obietnicą, że za rok spotkają się w jej miejscowości nad jeziorem. 

Ona przybywa, ale on nie.

Teraz dziesięć lat później znów się spotykają nad jeziorem. Ale teraz to Fern zajmuje się pensjonatem po śmierci matki. A on przyjeżdża, bo z jej matką podpisał umowę, aby pomóc w pensjonacie. Miał pomóc w tym, aby pensjonat nadal dobrze działał i więcej zarabiał. 

Ich uczucia są cały czas takie same jak wtedy, owszem jest też żal ze strony Fern, bo nie przyszedł na spotkanie, ale przyciąganie nadal jest. Każde z nich miało innych partnerów, ale im nie wychodziło, bo cały czas pamiętali o sobie.

To jest dla mnie trudne te dziesięć lat. Co innego rok, ale dziesięć?

Mimo wszystko książka jest fajnie napisana, podoba mi się ta ich historia, chociaż nie do końca wyjaśnione są podstawy buntu młodzieńczego, niby wiemy dlaczego, ale jest to głupie troszkę i naciągane. 

Z drugiej strony znów pojawia się motyw seksu, który kompletnie nie pasuje do treści. Jest zbyt dokładny i sprawia, że naprawdę to nie pasuje do książki. Wiem, że bez tego nie da się sprzedać teraz książek, ale czy musimy zawsze oczekiwać tego typu zapisów? I tutaj też autorka dodała z 2-3 sceny tego typu, a potem już tylko informacja, że idą do łóżka i zero opisu.

Książka jest miła i przyjemna, ale mam odczucia jakby czegoś w tym brakowało.



Poniższa notka od wydawcy

Jeden dzień.
Jedna obietnica.
Dwie różne historie.

Fern Brookbans zmarnowała już zbyt dużo czasu, wspominając Willa Baxtera. Dziesięć lat temu spędziła z nim niezapomniane dwadzieścia cztery godziny. Tyle wystarczyło, by między nimi zaiskrzyło. Spotkanie, choć krótkie, pozostawiło w sercu Fern trwały ślad. Para zawarła też pewien układ: spotkają się za rok. Ona się pojawiła, on nie.

Fern ma dziś trzydzieści dwa lata, a jej życie nie jest idealne. Opuszcza ukochane miasto i wraca w rodzinne strony, by prowadzić popadający w ruinę pensjonat, choć przecież nigdy tego nie chciała Wtedy zjawa się Will, który wydaje się jej jedyną deską ratunku. Ale czy można zaufać mężczyźnie w dobrze skrojonym garniturze, który zupełnie nie przypomina chłopaka, którego spotkała dekadę temu? I  który najprawdopodobniej coś ukrywa. Ale przecież dziesięć lat wcześniej Will uratował Fern. Czy teraz ona powinna zrobić to samo dla niego?

Monika Hakowska - "Książki, kawa i całusy"

 


"Książki, kawa i całusy" to idealna książka na świąteczny czas. Pełna ciepła, przyjemna i pokazuje nam czas świąteczny jako coś wyjątkowego. A do tego ciepłe kakao, śnieg w Nowym Jorku, lampki i dekoracje świąteczne i miłość- więc czy może być coś piękniejszego?

Główna bohaterka kocha święta i widać to na każdej stronie tej książki. Jej mieszkanie, jej życie to magia świąt, zachwyca się każdym płatkiem śniegu, więc samo to daje nam przyjemność w czytaniu. Kocha przy okazji książki i ma to szczęście że robi to co lubi, czyli jest redaktorką w wydawnictwie i teraz właśnie zajmuje się promocją świątecznej powieści. 

Ale musi się też zająć kilkoma innymi rzeczami, w tym jej przyjaciółka prosi ją o zaopiekowanie się jej starszym bratem, który wrócił do miasta na kilka dni.

Reid, architekt uważa święta za najgorszy czas w roku, woli miejsca, gdzie zamiast choinek są palmy. Niestety jej przyjaciółka potrzebuje pomocy więc o to jest i pomaga Lily.

Ta dwójka zachowuje się jak dobrzy przyjaciele, znają się od wielu lat, wiele razem przeszli wraz z Heather jego siostrą, dobrze się czują w swoim towarzystwie - mimo różnicy charakterów oczywiście. 

Wszystko w ich życiu idzie normalnie, aż do momentu, gdy Lily wpada przypadkowo na Sama, który prowadzi małą księgarnię i też jak Lily kocha święta. 

I wtedy Reid zaczyna myśleć inaczej o Lily, bo sam nie wie dlaczego, ale denerwuje go to, jak Sam patrzy na Lily.

Od tego momentu wszystko się zmienia.

I nie, nie mówi jej, że ją kocha. Przeciwnie, postanawia wyjechać do Dubaju.

Czy tam wyjechał, oraz jak potoczyły się dalsze losy bohaterów to już musicie się sami dowiedzieć. Ja mogę powiedzieć jedno - warto poznać tą historię.

Książka daje tak wielką przyjemność w jej czytaniu, że chciałoby się czytać i czytać. Do tego humor, postacie poboczne, dobry styl daje nam radość z czytania. 

Moje pierwsze spotkanie z autorką wyszło na plus. I to wielki. 

Coś czuje, że będzie to moja świąteczna powieść do powrotu w czasie świąt.

Polecam 


poniższa notka od wydawcy

Grudzień pachnie piernikami, lśni od światełek i kusi niespodziankami.

Lily, redaktorka książek, kocha wszystko, co związane ze świętami: aromatyczne ciasteczka, nastrojowe playlisty i historie z happy endem. Od czasu, gdy rozpadł się jej związek, marzy o wielkiej, magicznej miłości.

W tym czasie na Manhattan wraca Reid – przystojny architekt, który zamiast śniegu woli słońce i plaże. Kiedy Lily zostaje wciągnięta przez przyjaciółkę w rolę opiekunki tego świątecznego sceptyka, jej grudzień zaczyna tracić blask. Zwłaszcza że na horyzoncie pojawia się właściciel klimatycznej księgarni, wierzący w magię świąt bardziej niż ktokolwiek inny.

Czy zimowy Nowy Jork okaże się miejscem, gdzie rodzi się miłość ?

Jenny Colgan - "Północ w świątecznej księgarni"

 


To jedna z tych książek, którą pokochacie od pierwszych stron. Jenny Colgan ma zdolność do pisania magicznych książek. Z prostych historii potrafi stworzyć coś pięknego i to w Edynburgu. Ta książka zachęci każdego czytelnika do odwiedzenia tego miasta, to jest pewne.

Bardzo często te książki świąteczne przypominają filmy z Hallmarku, prosta historia Ona i On i miłość i święta w tle, ale nie u Jenny Colgan.

W pierwszym tomie poznaliśmy główną bohaterkę Carmen, która dostała pracę w księgarni w Edynburgu i miała pomóc starszemu Panu zrobić coś aby jego księgarnia przetrwała. Poznała w tej miejscowości chłopaka imieniem Oke, niestety na początku drugiego tomu zrywają oni ze sobą. On wyrusza na wyprawę do Brazylii na badania jakiś drzew, a ona nadal pracuje w księgarni i szuka mieszkania. Bo nie ma co ukrywać relacje z siostrą nie są najlepsze.

Ale to co jest cudne w tej książce to te podejście do świąt, relacje rodzinne, przyjaźnie i ratowanie księgarni.

Jeśli czytaliście pierwszy tom - zachęcam do drugiego, jeśli czytaliście drugi tylko - to polecam pierwszy.

Nie będę się rozpisywać, książki Jenny Colgan mają w sobie coś co zachęca do czytania i są naprawdę świetnie napisane. Mają w sobie magię.

polecam


Poniższa notka od wydawcy

Powieść, która otuli cię ciepłem w zimowe wieczory

Carmen nie wie, co ze sobą zrobić. Urocza księgarnia, w której z oddaniem pracuje, stała się planem zdjęciowym tandetnego świątecznego filmu, a jej ukochany wyjechał tysiące kilometrów od Edynburga. Wszystko wskazuje na to, że tegoroczne Boże Narodzenie nie będzie szczególnie wesołe.

Gdy jednak właściciel księgarni zwraca się do niej z prośbą o pomoc w spełnieniu świątecznego życzenia, a losy sklepiku zawisają na włosku, Carmen bierze sprawy w swoje ręce.

Z pomocą sąsiadów, siostrzeńców i siostrzenic, a także ich czarującego opiekuna, dokonuje najbardziej magicznej sztuczki w życiu...