środa, 9 września 2026

Aneta Jadowska - "Zagadka martwego wydawcy"

 


Ostatni tom Gracji z Ustki właśnie za mną. Będę tęsknić za tą fajną grupką kobiet, ale wrócę do nich w przyszłości.

W tym tomie znów mamy trupa. Nie jest to nowość, w każdym tomie, każda z kobiet ma swojego trupa i za każdym razem są one podejrzane. 

Tym razem to trup Zuzy - jej wydawca, którego ma dość i chce się od niego uwolnić.

Wydaje mi się, że nie ma co za dużo pisać o tej książce, bo każdy z tomów jest wyjątkowy, napisany z humorem i bardzo ciekawy.

Przyjaźń jest tutaj na pierwszym miejscu i jest najważniejsza, a siła tych kobiet jest do pozazdroszczenia.

Bardzo podobają mi się te książki, mają w sobie coś wyjątkowego i to co fajne - jeśli pojawia się miłość to ona jest, ale nie jest najważniejsza. 

Relacje, przyjaźnie i to jak dziewczyny funkcjonują są tutaj najważniejsze i to jest cenne.

Polecam całą tą serię.


Poniższa notka od wydawcy

Są relacje, których nie da się zakończyć po cichu. Zwłaszcza gdy druga strona pada trupem!

Zuza miała dość! Dość presji, szantażu emocjonalnego i pisania w trybie chowu klatkowego. Gdy po latach jej zobowiązania wobec toksycznego wydawcy dobiegają końca, miał on zniknąć z jej życia raz na zawsze. Tymczasem znika… i to dosłownie.

Gdy w nadmorskim ośrodku dochodzi do zbrodni, a trup okazuje się człowiekiem, który przez lata skutecznie podcinał Zuzie skrzydła, sprawy się komplikują. Bo jak udowodnić niewinność, kiedy trzyma się na widoku ranking pomysłów na morderstwo idealne?

Humor miesza się z mrokiem, tajemnice wydawniczego świata wychodzą na światło dzienne, a stawką okazuje się coś więcej niż rozwiązanie kolejnej zagadki.

Bo prawdziwa wolność zaczyna się tam, gdzie przestajesz grać według cudzych zasad.

Tom zawiera bonusowe opowiadanie – Gracje rozwiązują tajemnicę, która pół wieku czekała na wyjaśnienie pod schodami domu Uklejów.

poniedziałek, 31 sierpnia 2026

Aneta Jadowska - "Sekret prawie byłego męża"

 


Drugi tom z nad Bałtyku, gdzie Gracje znów znajdują trupa.

Gdy przeczytałam pierwszy tom, wiedziałam, że muszę od razu zamówić kolejne książki i bardzo byłam zadowolona jak okazało się, że mogłam je wreszcie przeczytać.

W tym tomie główną bohaterką jest Agata i można powiedzieć - jej trup. A ten trup to jej mąż, który został znaleziony w sadzie za domem. 

Przede wszystkim dziewczyny mają jakiegoś pecha, ale te trzy dziewczyny, autorki kryminałów wiedzą jak sobie z tym poradzić. Chociaż Agata nie ma lekko bo jako, że to jej prawie były mąż to ona jest podejrzana jako pierwsza. A czy byłby ktoś lepszy do morderstwa, jak nie kobieta pisząca kryminały i mająca problem, żeby się rozwieść? 

Jedyna jej przewaga to alibi, ale jeśli nie będzie potwierdzone to co wtedy?

Jej były mąż od dawna z nią walczy o wszystko, a morderstwo u niej za domem to jak jedna wielka katastrofa, jak policzek wymierzony w miejsce które pokochała. Jest załamana.

Ale są jej przyjaciółki. Nina i Zuza zrobią wszystko aby jej pomóc.

Teraz na własną rękę szukają, a motywów jest kilka. Jej prawie były mąż prokurator okazuje się, że do świętych nie należał, tylko czy dziewczyny sobie poradzą, mając nad głową prokuratora, który jest przypisany do tej sprawy?

Aneta Jadowska po raz kolejny pokazała, że umie pisać świetne, wciągające książki z fajnym trupem w tle, ale przede wszystkim pokazuje przyjaźń tą prawdziwą. Dziewczyny, które znają się z forum, okazują się w realu najlepszymi przyjaciółkami taką rodziną z wyboru. 

I bardzo podoba mi się to, zwłaszcza, że nie ma tutaj na siłę jakiś romansów, miłostek itd.

Autorka pokazuje świat przyjaźni w fajnym miejscu i zobaczcie nie ma między nimi zazdrości, napięć itd. Każda z dziewczyn jest inna, każda ma swoje przyzwyczajenia, ale razem są wszystkim czego może potrzebować każda z nich.

Jestem zachwycona tym cyklem i cieszę się, że autorka zdecydowała się na trzy książki, chociaż nie miałabym nic przeciwko kolejnej i kolejnej...

Poniższa notka od wydawcy

Sekret prawie byłego męża to pełna humoru i zwrotów akcji opowieść, która przenosi nas do urokliwej Ustki, gdzie tajemnice czają się za każdym rogiem. Kiedy w sadzie za domem zostaje znaleziony trup prawie byłego męża Agaty Bunc, pisarka kryminałów staje przed wyzwaniem, które może kosztować ją wolność. Poszlaki wskazują na nią, ale Agata nie zamierza się poddać. Wspólnie z przyjaciółkami Niną i Zuzą rozpoczyna prywatne śledztwo, które wciąga czytelnika od pierwszych stron.

Książka Anety Jadowskiej to nie tylko świetny kryminał, ale także ciepła, pełna humoru opowieść o przyjaźni, pasji i radzeniu sobie z życiowymi wyzwaniami. Barwne postacie, niespodziewane zwroty akcji i urok nadmorskiego miasteczka tworzą idealny klimat do rozwikłania intrygującej zagadki morderstwa. To lektura obowiązkowa dla fanów inteligentnych kryminałów z dużą dawką dobrego humoru.

Jeśli szukasz książki, która rozbawi Cię do łez, wciągnie w kryminalną intrygę i sprawi, że nie będziesz w stanie jej odłożyć – „Sekret prawie byłego męża” jest idealnym wyborem.

Clare Pooley - "Grzeczni już byliśmy"

 


Są takie książki, gdzie od pierwszych zdań już wiadomo, że to będzie dobre.

I to było dobre, wręcz znakomite.

Komedia, która ma wszystko, a co najlepsze byłby z tego świetny film. Jest tutaj brytyjski humor, miłość, tajemnice, samotność, chęć życia i co najważniejsze wiek nie gra roli. Czasami wręcz zapomina się ile lat mają postacie.

To książka gdzie są poruszane tematy o których czasami zapominamy, zwłaszcza związane z osobami starszymi, czyli samotność. Są różne postacie, ale przede wszystkim książka opowiada osoby te starsze po 70 r.ż., które chcą coś zmienić i powody tego są różne.

Główną bohaterką książki jest Daphne, która nie należy do najmilszych ludzi. Ma ostry język, robi co jej się podoba, żyje tak jak jej się podoba, ale ma problem - za kilka dni będzie mieć 70 lat i dochodzi do wniosku, że musi coś zmienić. Od piętnastu lat za bardzo nie wychodzi do ludzi. Swoje mieszkania traktuje jak bezpieczne miejsce do życia i nie potrzebuje innych ludzi. 

Ale pewnego dnia to się zmienia - kupuje białą tablicę i pisze na niej: "Znaleźć przyjaciół". Przypadkowo znajduje ogłoszenie do klubu seniora w pobliskim domu kultury i zamierza tam się wybrać.

Pierwsze spotkanie i co? TRUP.

Od razu na dzień dobry odpada sufit budynku i spada na jedną z kobiet. Ta jedna chwila zmienia wszystko, bo od tego momentu wisi nad nimi groźba zamknięcia ośrodka. Więc wtedy wszystkie chwyty są dozwolone.

Książka to nie tylko klub seniora, ale i młodsze pokolenie w tym przedszkolaki i każda z tych osób dużo wnosi do tej opowieści.

Książka jest lekko napisana, super przetłumaczona, bardzo ciekawa i pozwala się bawić czytelnikowi. To nie są typowe babcie i dziadkowie, każda z tych osób ma inny charakter, ale są to dosyć mocne charaktery. I każde z nich walczy tak jak potrafi.

A prawdziwe oblicze danych osób jest dużą tajemnicą i warto przeczytać książkę aby ją poznać.

Zwłaszcza Daphne tutaj nic nie jest wiadome na 100%.

Bawiłam się świetnie i takich książek potrzeba. Lekkich, ale ważnych.

Polecam!!!



Poniższa notka od wydawcy

NIGDY NIE JEST ZA PÓŹNO, ŻEBY PRZESTAĆ BYĆ MIŁYM!

Daphne nie gryzie się w język, nie ma najlepszego zdania o ludziach i starannie ukrywa swoją przeszłość. Jest zupełnie samowystarczalna i tylko trochę samotna. Bo jak długo można podglądać sąsiadów na kamerach monitoringu? Ale Daphne jest też doskonałym strategiem, dlatego w dniu swoich siedemdziesiątych urodzin kupuje tablicę, flamastry i rozrysowuje plan zdobycia przyjaciół.

I wszystko byłoby świetnie, gdyby gmina nie postanowiła zamknąć osiedlowego ośrodka kultury, a razem z nim klubu seniorów. Daphne musi więc wdrożyć kolejny plan i skrzyknąć nowych znajomych, których metody działania (dzierganie penisów z włóczki) też trudno nazwać konwencjonalnymi… Bo najlepsze zaczyna się wtedy, gdy przestajesz być grzeczny.

Poznaj najbardziej nieprzewidywalną ekipę, jaka kiedykolwiek wpadła na herbatkę! Śmiech i emocjonalny reset gwarantowane!


wtorek, 25 sierpnia 2026

Dorota Gąsiorowska - "Córka wody"

 


Ucieszyłam się, gdy ta książka była już do kupienia i czytania, ale i też byłam smutna bo wiedziałam, że to ostatnia z tej serii Żywiołów.
Dorota Gąsiorowska zrobiła świetną robotę związaną z napisaniem tych książek. Połączyła teraźniejszość i przeszłość. Czasami ta przeszłość jest wiek wcześniej, a czasami jak w tej książce mamy informacje o kulturze minojskiej, więc bardzo odlegle czasy.
Cała seria ma w sobie coś wyjątkowego, mimo, że to seria można je czytać osobno, bo postacie z wcześniejszych są w małych ilościach w kolejnych książkach. Ale czyta się super.
W tej serii poznajemy Córkę Wody - Lea, jest piosenkarką, którą nowe życie w Warszawie i zobowiązania strasznie przytłaczają. Menadżer jej sprawia, ze dziewczyna pragnie uciekać od wszystkiego i przestaje śpiewać. Wyjeżdża nad morze i tam spotyka bohaterkę z wcześniejszego tomu.
Jedno spotkanie, które zmienia wszystko.
Lea wyjeżdża na Kretę, poznaje tam wiele osób, poznaje tam też siebie. To miejsce, osoby, otoczenie sprawia, że znów śpiewa. 
Ale też to miejsce sprawia, że czuje coś nowego, że ma przebłyski innego świata. 

W historii ze świata minojskiego poznajemy młodą dziewczynkę, która narodziła się w środku burzy. Jej przyjście na świat, zbiegło się ze śmiercią wielu rybaków tamtej nocy. Przez to, dziewczynka była uważana za zło i to w niej szukano oznak śmierci rybaków. Ale ta dziewczynka miała wiele tajemnic, o których sama nie wiedziała. Pięknie śpiewała i została oddana do kapłanek czczących Matkę Boginię.
Jej historia jest piękna, ale zarazem smutna. 

Dorota Gąsiorowska świetnie połączyła tajemnice przeszłości z teraźniejszością, jak coś co było wieki temu ma wpływ na teraz. Każda książka ma w sobie wiele tajemnic, które do dziś po troszku są odkrywane. 
Przyznam się, że bardzo chciałabym przeczytać piąty tom, gdzie może w krótkich opowiadaniach będzie jakaś informacja o wszystkich tych córkach żywiołów, jak potoczyły się ich dalsze losy, czy odnalazły siebie, czy spotkały się wszystkie razem itd. 

Ta seria jest świetna i idealna i uwielbiam ją.

Polecam jeśli szukacie coś miłego do czytania, ale też coś co będzie mądre, ciekawe i z jakimś takim przesłaniem. Bo to nie jest książka dla głupich czytelników, tylko dla tych co kochają czytać piękne opowieści

Polecam!!!

Poniższa notka od wydawcy
Morze pamięta wszystko, nawet to, co ukryte w jego ciemnościach.

Lea, niezwykle utalentowana wokalistka, coraz boleśniej odczuwa rozczarowanie światem show-biznesu. W poszukiwaniu ciszy i równowagi ucieka na skąpaną w słońcu Kretę. Tam niespodziewanie trafia na ślad tajemniczej Anastasii – łudząco do niej podobnej dziewczyny, która zmarła w tajemniczych okolicznościach i tym samym podzieliła tragiczny los kilku innych kobiet z tej wyspy.

Sytuacja się komplikuje, gdy Lea odkrywa, że Igor, którego poznała w samolocie, ma własne powiązania z tą historią. Krąg tajemnic powoli zaczyna się zaciskać wokół kobiety. Dokąd zaprowadzi ją śpiew dobiegający znad morza?

Lea będzie musiała zaufać nie tylko faktom, lecz także intuicji i ukrytej wiedzy natury – dostępnej wyłącznie dla tych, którzy potrafią się na nią otworzyć. Musi jednak pamiętać, że fale niosą w sobie potężną siłę — tak samo jak uczucia, które potrafią zarówno ocalić, jak i zniszczyć.
Czy Lea podzieli los Anastasii, a może zdoła przerwać serię niewyjaśnionych zdarzeń?


Ostatnia część serii CÓRKI ŻYWIOŁÓW. Każdą z części można czytać niezależenie.

poniedziałek, 17 sierpnia 2026

Mieczysław Gorzka - "Copycat"

 


Najlepsza książka Mieczysława Gorzki to właśnie ta. A przeczytałam ich już kilka.

Nie wiem jak to zrobił, ale przeczytałam ją w dwa dni i poświęcałam jej każdą wolną chwilę nawet w pracy.

To co tutaj zrobił i jak poprowadził tą fabułę, postacie i sprawę kryminalną to było wybitne. 

Powinnam tak to zostawić ze słowem Wybitne.

Ale coś napiszę.

Gdy główny bohater Marek Rosiński był młodym chłopcem, gdy doszło do tragedii. Jego przyjaciółka Agnieszka została porwana przez bestię i w ostatniej chwili została uratowana, ale jego ojciec przypłacił to życiem. Teraz już jako dorosły mężczyzna poszedł w ślady ojca i również został policjantem.

Ale w życiu nie ma tak kolorowo. Pewnego dnia zostaje wezwany do morderstwa, które jest kopią dawnego morderstwa, potem jest kolejne i kolejne. Wszystko kopie... 

W między czasie, gdy prowadzone jest dochodzenia przypadkowo spotyka Agnieszkę, jest ona sąsiadką Roberta, który kiedyś był świadkiem morderstwa.

Trzy dorosłe osoby, które w swoim życiu widziały, lub obtarły się o śmierć stara się żyć dalej, ale czy tak da się radę.

Mieczysław Gorzka świetnie poprowadził tych trzech bohaterów - Agnieszka, Marek i Robert, dokładając do tego jeszcze kilka osób, które mają duży wpływ na historię. Historia kryminalna łączy się z problemami sercowymi, z problemami psychicznymi, z powrotem do świata ludzi normalnych. Ta główna trójka przeżyła coś strasznego i każde z nich stara się żyć.

Marek nie ma lekko, cały czas jest pogrążony w żałobie, ale i jest otoczony kobietami. Ma w sobie coś co je przyciąga jak magnes. Przyjaciółki, świadkowie, a nawet koleżanki z pracy, ale śmierć ukochanej nawet po dwóch latach boli.

Agnieszka po porwaniu stara się pomagać innym, ale i opisuje swój ból, swoje przeżycia w książkach. Stara się też pomagać innym udzielając się na forum.

Robert, który otarł się śmierć, ma swoje tajemnice, ale i wielki problem natury psychicznej. Boi się wychodzić z domu, zamknął się w swojej bezpiecznej przystani, gdzie ma czysto, prosto ale nadal pracuje jako fotograf tylko, że sesje robi w domu

Ta trójka jest połączona fabułą, ale jest ktoś jeszcze - Morderca. 

Gorzka świetnie to zrobił, połączył to wszystko i sprawił, że książka stała się genialna i wciągająca, aż szkoda, że się skończyła.

Ten styl, ta fabuła, postacie sprawiły, ze to jego najlepsza książka.

A najgorsze jest to, że przy takich genialnych książkach jest trudno coś napisać, jak zachwyt przelać na papier - nie wiem... Ale coś się udało.

Polecam!!!


Poniższa notka od wydawcy

Agnieszka Dudek. Kiedyś patrzyła śmierci prosto w oczy. Jako nastolatka została w ostatniej chwili uratowana przez policję z piwnicy brutalnego oprawcy. Dziś jest uznaną pisarką. Próbuje zostawić przeszłość za sobą i wciąż uczy się żyć normalnie.

Robert Wójtowicz. Kiedyś otarł się o śmierć, a wspomnienie tamtych wydarzeń do dziś wywołuje w nim paraliżujący lęk. Dziś jest cenionym fotografem, lecz zmaga się z wieloma fobiami. Rzadko opuszcza swój dom, który stał się jego jedynym bezpiecznym azylem.

Marek Rosiński. Kiedyś śmierć zburzyła jego bezpieczne życie. Odebrała mu ojca – policjanta, który zginął tragicznie. Dziś sam jest policjantem w stopniu komisarza.

Pewnego dnia śmierć wraca, żeby dokończyć dzieło rozpoczęte przed laty.

Tym razem ma imię Copycat.

czwartek, 13 sierpnia 2026

Melka Kowal - "Nadzieje"

 


To moja druga powieść Melki Kowal. Pierwszą "Matki na fejsie" byłam zachwycona, była genialna i pełna humoru. Ta książka również jest genialna, pełna humoru, miłości, tajemnic i przede wszystkim nadziei. 

Ta Nadzieja tutaj jest podstawą do tej opowieści. Ale ta Nadzieja ma wiele znaczeń, nie jest to ta jedna na lepsze jutro, tylko jest wielowątkowa. Bo każda postać ma inną nadzieję, każde z nich inaczej postrzega świat i inaczej myśli o przyszłości.

Główną bohaterką jest Erin - trzydziestoletnia kobieta, pisarka, romantyczka, zakochana kobieta, która ma pecha w miłości. Ale szuka tej miłości, ma nadzieje na znalezienie jej, bo marzy o białej sukni, o dzieciach. 

Ma trzy przyjaciółki które się wspierają na każdym etapie swojego życia, są oparciem, ale i kompasem np moralnym. Dziewczyny mogą na siebie liczyć i mogą pomóc.

Ale przede wszystkim służą ramieniem, gdy Erin potrzebuje tego np w momencie gdy dowiaduje się o zdradzie.

Jej ostatnia miłość Dario odszedł od niej, potem wrócił, potem znów odszedł i okazało się wtedy, że ma narzeczoną, ale nie wspominał o niej leżąc w łóżku z Erin. Tak jakoś mu się zapomniało o tym wspomnieć. Niestety Erin wszystkiego dowiaduje się z prasy, gdzie uwziął się na nią pewien dziennikarz i wypisywał same nieprawdziwe artykuły. Z dnia na dzień Erin z uwielbianej pisarki stała się wrogiem, do tego jeszcze problemy rodzinne i to co najgorsze - po pijaku zapisała się do swatki Bridget. 

I to zmieniło całe jej życie i przyszłość.

Od teraz zaczyna się huśtawka nastrojów, humoru, akcji i wszystkiego co możecie tylko sobie wyobrazić. 

A przypadkowe spotkanie miłości z lat nastoletnich, która również złamała jej serce i znów się pojawiła, to sprawiło, że fabuła była jak karuzela, kręcąca się bardzo szybko i która nie mogła się zatrzymać.

To co się wtedy zaczęło dziać z chęcią bym opisała, ale pewnie bym wtedy wszystko streściła, a tego zrobić nie mogę.

Wszystkie te emocje w tej książce sprawiły, że czytałam i czytałam i chciałam jak najszybciej skończyć ją, żeby wiedzieć jak się zakończy ta historia.

Melka Kowal świetnie opisuje życie kobiet, ich przyjaźń, ich marzenia i podstawy ich życia. Nie ważne czy jest to Londyn czy Warszawa, bo tak naprawdę miasto nie jest ważne, ważne są postacie.

Postacie mają swoje złożone charaktery, mają swoje problemy, a czasami dodatkowy obowiązek np córka wobec rodziców ma duży wpływ na ich postrzeganie świata. 

To wszystko sprawia razem z genialną fabułą, na powstanie świetnej książki, którą warto przeczytać i do której warto wrócić.

Dawka pozytywnych emocji gwarantowana.

Polecam!!!



Poniższa notka od wydawcy

Ile z Was dało byłemu drugą szansę? Choć wszystko na niebie i ziemi mówiło Wam, by tego nie robić?

Erin jest niepoprawną romantyczką i bestsellerową autorką pikantnych romansów. W swoich książkach tworzy idealne historie miłosne, ale jej własne życie uczuciowe to samotność, nieudane randki i mężczyźni, którzy zawsze odchodzą. Dlatego podczas niewinnego babskiego wieczoru, uzbrojona w prosecco, frustrację i desperacką potrzebę zmian, Erin postanawia wziąć sprawy w swoje ręce i skorzystać z… dość nietypowych usług. Bo niby co jeszcze mogłoby pójść nie tak? Poza tym, że WSZYSTKO?

Jednak złe wieści, gorycz i butelka wina to zdecydowanie niezbyt dobrzy doradcy, a już na pewno nie wtedy, gdy szukasz miłości. Seria kolejnych fatalnych decyzji szybko zamienia życie Erin w kompletny chaos. Medialny skandal wszech czasów, w który przypadkiem się wplątuje, to tylko początek jej kłopotów… Dramat w rodzinie, widmo bankructwa, utrata fanek... I właśnie wtedy w jej życiu pojawia się mężczyzna z przeszłości – taki, którego niestety nie da się nie lubić i którego trudno byłoby jeszcze raz nie pokochać. I taki, któremu jeszcze trudniej jest wybaczyć złamane serce.

W świecie pełnym nieodpowiednich facetów i błędnych wyborów Erin musi zmierzyć się nie tylko z konsekwencjami swoich wyborów, ale przede wszystkim ze sobą. Czy wszystkie najgorsze rzeczy przytrafiały jej się dlatego, że nie umiała być sama? I czy w tym emocjonalnym chaosie będzie potrafiła napisać swoje własne szczęśliwe zakończenie?

"Nadzieje" Melki Kowal to opowieść o złudnych pragnieniach, które nie zawsze powinny się spełniać, i prawdziwej miłości, która przychodzi w odpowiednim momencie. Pełna humoru, emocji i nieoczywistych zwrotów akcji historia pokazuje, że czasem najtrudniejszą relacją, jaką musimy zbudować, jest ta z samym sobą.

Graeme Simsion - "Projekt Rosie"

 



Początkowo pomyślałam - dziwna ta książka, ale to było na początku. Im dalej ją czytałam, tym bardziej mi się podobała. Humor, styl i pomysł wydał mi się super. 

Główny bohater Don Tillman ma Aspergera, jest inteligentny, pracuje na uniwersytecie i właśnie szuka żony. Nie potrafi odczytać emocji, nie czuje np miłości, smutku - taki Sheldon z Teorii Wielkiego podrywu. Nawet podobnie się ubierają :)

Don przede wszystkim jest naukowcem i to w naukowy sposób poprzez kwestionariusz z pytaniami postanawia szukać swojej drugiej połówki - "Projekt żona".

Tylko czy pytania w stylu czy pijesz alkohol lub palisz papierosy sprawią że znajdzie odpowiednią kandydatkę? Może być problem, zwłaszcza, że Don sam pije alkohol. 

Szukanie idealniej kandydatki nie jest aż takie proste. 

Tym bardziej, że na horyzoncie pojawia się Rosie - pali, pije, przeklina i nie ubiera się stosownie.

Ale Rosie prosi pomoc w szukaniu ojca i tak powstaje "projekt Ojciec".

Dwa projekty, gdzie ten z żoną jest trudniejszy do wykonania. Oba projekty sprawiają, że Don przy Rosie poznaje siebie. Owszem ma problem z wyrażaniem uczuć, często nie wie jak się odnaleźć przy innych i jakie zachowania sprawiają, że randka kończy się szybko, ale doświadcza kilka nowych rzeczy. Szukając idealnej żony widzi, że nie każdy chce wypełnić kwestionariusz, ale i też jak ważne są i precyzyjne pytania.

Ta książka pokazuje, że trudno poszukać ideał, który ma się w głowie. Jeszcze trudniej odszukać ojca, gdy matka nie żyje i wiemy tylko, że zaszła w ciążę na zjeździe absolwentów. Na szczęście mając pomoc można dużo zrobić. 

Ciekawie się ją czytało, czasami miałam wrażenie że widzę Sheldona z serialu, a czasami człowiek zapominał o problemach bohatera. Książka jest naprawdę dobrze napisana i widzimy wszystko z perspektywy Dona. Nie jest długa, ale to może dobrze... Obawiam się, że gdyby autor ją rozciągnął o kolejne 100 stron to byłoby za dużo. 

Jedynie chciałabym się dowiedzieć czegoś więcej o małżeństwie jego przyjaciół jak oni funkcjonowali, ale będę musiała sobie to wyobrazić.

Czy sięgnę po drugi tom? Wątpię, jednak wyszła ona ponad 10 lat temu i znalazłam ją na biblioteczce bratowej, więc musiałabym drugi tom szukać w bibliotece, a w mojej nie ma aż tylu różnych pozycji.

Najważniejsze, że ten pierwszy mi się spodobał.


Poniższa notka od wydawcy

Projekt „Rosie” to feel-good book, jedyna w swoim rodzaju komedia romantyczna, z charyzmatycznym, ujmującym bohaterem, pierwszorzędnym humorem i wartką akcją. Przetłumaczona na 35 języków.

Don Tillman się żeni. Tylko nie wie jeszcze, z kim.
Wdrożył więc Projekt „Żona” i opracował 16-stronicowy kwestionariusz, który ma wyłonić idealną partnerkę. Musi mieć przyzwoity zawód, nie może palić, pić alkoholu, a wśród jej cnót punktualność winna znajdować się w ścisłej czołówce.
Tymczasem Rosie Jarman dorabia jako barmanka, pije, pali i notorycznie się spóźnia. Jest również inteligentna oraz piękna. I szuka swojego biologicznego ojca, a w tym Don Tillman, profesor genetyki, może jej służyć pomocą.
Z Projektu „Żona” Don dowiedział się kilku ciekawych rzeczy. Na przykład, dlaczego wszystkie jego dotychczasowe znajomości kończyły się na pierwszej randce. Dlaczego szybkoschnąca odzież fitness nie nadaje się na kolację w restauracji. I dlaczego, pomimo wszelkich prób naukowych, nie da się znaleźć miłości - to miłość znajduje Ciebie.

niedziela, 12 lipca 2026

Jenny Colgan - "Najsłodsza czekoladziarnria w Paryżu"

 


Zachwyt, piękno i chęć czytania do późnych godzin nocnych, może oznaczać tylko jedno - poznać całą historię jak najszybciej. To jedna z tych książek i tych autorek, które chce się czytać. 

Od pierwszych stron chcemy więcej i więcej. Historia jest wręcz nieprawdopodobna bo jakie jest prawdopodobieństwo, że zdarzy się nam wypadek, trafimy do szpitala i po obudzeniu się ze śpiączki okaże się, że nie mamy dwóch palców u nogi, a potem trafimy na starą nauczycielkę francuskiego, która załatwi pracę we Francji. Wysyłając jedną pocztówkę, wszystko załatwi. Pocztówką...

Taka historia mogła powstać tylko w głowie osoby z wielką wyobraźnią.

Po kilku książkach, których akcja dzieje się w Szkocji, Jenny Colgan teraz przenosi nas do Paryża. Oczywiście najpierw mała miejscowość w Anglii, ale potem Paryż.

I oh ten Paryż.

Jest tutaj pięknie pokazany oczami dziewczyny po przejściach, bo tylko tak można opowiedzieć o Annie, że w wieku 30 lat troszkę już przeszła. Teraz szuka siebie w mieście miłości, czekolady i turystów.

Anna zamieszkuje w małym mieszkanku z pięknym widokiem na miasto, pracuje u wybitnego czekoladnika Thierrego w Paryżu w jego czekoladerii, poznaje tam nowych znajomych. Jej życie się zmienia dzięki współlokatorowi, który postanawia pokazać jej miasto nocą. Dzięki temu poznaje też syna szefa.

Oprócz historii Anny, mamy też retrospekcje nauczycielki Claire.

Claire jako nastolatka pojechała do Paryża do pracy jako niania. Wspaniali pracodawcy, grzeczne dzieci i Paryż lat 70, było czymś niezwykłym dla młodej dziewczyny z małej miejscowości. Razem ze swoimi pracodawcami uczęszczała też na wydarzenia kulturalne, dzięki czemu poznała Thierrego, wtedy początkującego, ale już sławnego człowieka w Paryżu.

Obie historie kobiet dzieją się w czasie wakacji, nie jest dużo czasu na poznanie miasta i ludzi, ale obie wiedzą, że jest to niesamowity czas spędzony daleko od domu.

Autorka w przepiękny sposób opisuje nam te historie. Pokazuje nam różne oblicza miłości, dorastania, pamięci o innych, a czytając mamy wrażenie że jesteśmy tam razem z nimi. Miałam ochotę wręcz kupić bilet do Paryża i szukać miejsc, gdzie sprzedają czekoladę, naprawdę.

Historie są zachwycające i pełne ciepła i uroku. Jedna jest bardziej smutna, zwłaszcza, że wiemy o Claire i jej chorobie od początku. Wiemy, że umiera, ale te jej wspomnienia pasują idealnie w danych momentach.

A końcówka? Miałam ochotę płakać. 

Jenny Colgan stworzyła coś pięknego i mając za sobą już jej cztery powieści to ta mi się najbardziej podobała. 

Może to ten Paryż?

Polecam.


Poniższa notka od wydawcy

Ciepła, pogodna opowieść o kobiecie, która odnajduje siebie na nowo... wśród czekoladowych pralinek.

Kiedy pierwsze promienie słońca muskają Pont Neuf, a brukowane uliczki Paryża powoli budzą się do życia, Anna Trent od dawna jest już na nogach i w swojej maleńkiej pracowni miesza najdelikatniejszą czekoladę, którą uwielbiają najbardziej wymagające Paryżanki. To zupełnie inny świat niż fabryka czekolady na północy Anglii, w której pracowała przed tamtym feralnym dniem, kiedy uległa wypadkowi. Właśnie po nim, w szpitalu, niespodziewanie odnowiła kontakt ze swoją dawną nauczycielką francuskiego Claire, która zaproponowała jej posadę u Thierry’ego, mistrza czekoladnictwa oraz... byłego ukochanego Claire.

Gdy czas powoli leczy stare rany, Anna dowiaduje się o sobie – i o czekoladzie – więcej, niż potrafiłaby sobie wyobrazić, a przy okazji odkrywa, że życie może mieć słodki smak.

W środku znajdziesz także przepisy na przepyszne, czekoladowe wypieki!

J.P. O'Conell - Hotel Portofino

 


Troszkę się zawiodłam na tej książce. Kupiłam ją dwa lata temu jak była premiera i czekałam na jakiś fajny moment na wakacjach, aby ją zabrać i tam przeczytać. Nie wyszedł wyjazd, więc przeczytałam ją  teraz w wakacje.

Zawiodłam się, ale ciężko mi powiedzieć dlaczego. Chyba książka nie miała tego czegoś abym była nią zachwycona. 

Historia jest ciekawa, dobrze napisana, jest wiele wątków i wiele postaci, ale może właśnie, że jest wiele wątków i postaci to coś tu nie grało. Dodatkowo miałam wrażenie, że czegoś mi brakuje w końcówce, jakby było otwarcie na następny tom, że może autor kiedyś wróci.

Jestem fanką Downton Abbey i troszkę miałam nadzieję, na postacie, na wrażenia takie jak się ogląda serial. Owszem postacie są jakby z charakteru odzwierciedleniem postaci z serialu, ale nie mają tej iskry. Może mieć też wpływ, że książka nie jest długa i wszystko jest skrócone.

Oczywiście sam pomysł osadzić książkę w latach 20 XX wieku jest świetny - piękne stroje, czasy we Włoszech pomiędzy wojnami to jest super, te tło polityczne i Czarne Koszule też dobrze opisane, ale pierwszą połowę się męczyłam. 

Nie pomogły różne postacie z książki, trudne relacje rodzinne, co nie którzy muszą zrobić aby szukać pracy, czy też jak pogodzić młodość w takim miejscu jak Portofino. A jest to urokliwe miasteczko. 

Mimo wszystko dam tej książce 7/10 bo miała świetny potencjał, a pod kilkoma względami jest to dobra książka. Możliwe, że przeczytałam ją po książce, którą byłam zachwycona i dlatego też moje odczucia były troszkę gorsze.


Poniższa notka od wydawcy

Książka dla fanów Downton Abbey i Agathy Christie.

Prowadzenie hotelu jest tak łatwe jak jego goście. Przekonuje się o tym Bella Ainsworth, właścicielka działającego od kilku tygodni ekskluzywnego hotelu Portofino, zlokalizowanego na włoskiej riwierze. W jednym czasie zjeżdżają do niego nietuzinkowe postacie: Julia, dawna miłość męża Belli, wraz ze swoją córką Rose, którą rodzina Ainsworthów pragnie wydać za syna Belli – pokiereszowanego emocjonalnie weterana pierwszej wojny światowej; marszand Jack Turner z ciemnoskórą tancerką, która rozpala wyobraźnię gości i mieszkańców miasteczka; wiecznie niezadowolona lady Latchmere, skrywająca bolesną historię; były student medycyny z Indii, który podczas wojny opiekował się rannym synem Belli; uznany tenisista z żoną; oraz hrabia Albani z synem, jedyni Włosi w tym towarzystwie.

Bella robi wszystko, aby jej goście miło spędzili czas – od tego zależy powodzenie jej przedsięwzięcia. Na drodze staje jej jednak skorumpowany lokalny polityk, zwolennik Mussoliniego, grożąc zamknięciem hotelu, a napięcie sięga zenitu, gdy znika cenny obraz Rubensa należący do męża Belli i wszystkie osoby przebywające w hotelu zostają zamknięte na czas śledztwa. Każda z nich ma swój sekret, którego musi strzec.

Porywający dramat historyczny z intrygą i faszystowskimi rozgrywkami w tle.

Na podstawie książki powstał serial o tym samym tytule.

Dianne Freeman - "Poradnik prawdziwej damy. Przypadek czy wypadek"

 


Kiedyś dawno temu spodobała mi się ta okładka, czy też myślałam, że chodzi o tą okładkę. Gdy kupiłam książkę, okazało się, że to już trzeci tom... Ale przeczytałam i było ok. Nie trzeba znać wcześniejszych tomów, żeby móc przeczytać ten. 

Czasami lubię książki historyczne, a czytając tą miałam wrażenie jakby to był świat z The Gilded Age, zwłaszcza postać mamy głównej bohaterki. Kobiety- Amerykanki z bogatej rodziny mającej jeden cel, aby córki miały tytuł arystokratyczny w Wielkiej Brytanii. Nie było wolnego księcia w pierwszy tomie, więc główna bohaterka musiała zostać hrabiną.

Ale przejdziemy do fabuły.

Frances czyli główna bohaterka razem z siostrą i jej ukochanym wyjeżdża do rodzinnej posiadłości swojego ukochanego Georga. Tam ma się odbyć ślub jej siostry w najbliższym gronie rodzinnym. Goście czas w posiadłości spędzają na rozrywkach typowych na wsi - jazda konna, spacery, łucznictwo, panowie jeżdżą na polowania, a Panie plotkują przy herbatce.

Trwa sielskie, wiejskie życie na wysokim poziomie, do momentu gdy co jakiś czas jest jakiś wypadek.

Upadek z konia, śmierć lokaja, przypadkowy postrzał itd itd.

Frances i Georg postanawiają rozwikłać tą zagadkę, są zaintrygowani tym co się dzieje, a przy okazji starają się spędzić razem czas, a może i porozmawiać o przyszłości...

Bardzo spodobała mi się ta książka i co najlepsze ten trzeci tom można czytać oddzielnie. Jest tak napisany, że poznajemy przeszłość Frances, ale i koniec daje nadzieję na lepsze czasy. 

Do tego, jest to świetnie napisane, jest ciekawe i może jedynie troszkę za krótko, ale biorąc pod uwagę, że to jeden z tomów historii to wiadomo, że nie wszystko zostanie opowiedziane w jednym tomie.

Mam nadzieję, że wrócę kiedyś do tej serii, może będzie jakaś promocja na te książki, albo będą w bibliotece. Bo owszem to książka do przeczytania, ale czy do tego, żeby kupić wszystkie tomy za normalną cenę?

W każdym bądź razie, bawiłam się świetnie. 


Poniższa notka od wydawcy

Londyn słynie z gwaru i intryg, ale ta spokojna angielska wieś może kryć wiele tajemnic… Frances poszukuje miejsca na zbliżający się ślub siostry, z dala od wścibskich oczu. Risings, rodzinna posiadłość George’a w Hampshire, wydaje się być idealnym miejscem. Wkrótce Frances wraz z ukochanym i gośćmi uciekają na wieś, by zająć się typowymi wiejskimi zajęciami: strzelaniem, jazdą konną i romantycznymi schadzkami w ogrodach. Gdy spokojnym miejscem wstrząsają kolejne wypadki, Frances zaczyna podejrzewać, że nie są one przypadkowe i wymierzono je w narzeczonego siostry. Matka, która przybyła na miejsce, również nie jest pod wrażeniem przyszłego zięcia. Frances i George szukają sprawcy wypadków wśród zgormadzonej rodziny, przyjaciół i służby. Nikt nie jest bezpieczny, a jeśli szybko nie uda się odkryć winowajcy… bicie weselnych dzwonów może ustąpić miejsca pogrzebowi!

wtorek, 30 czerwca 2026

Krzysztof P. Czyżewski - "Strażnik Rafaela"

 


Lubię książki łączące w sobie skarb, tajemnice, zagadki, a jeśli dodatkowo jest to kryminał to jestem bardzo szczęśliwa.

Ta książka ma to wszystko.

Jest to drugi tom z Łucją w roli głównej, ale można ją czytać osobno, nie znając pierwszej książki. Chociaż ja jestem jej ciekawa i może się uda i ten pierwszy tom przeczytać.

Łucja, pracuje aktualnie w antykwariacie w Toruniu, gdy jej nie ma to pewien mężczyzna przynosi skrzynkę ze starociami do wyceny po śmierci matki. Wśród rzeczy nie mających żadnych większych wartości, kobieta wyjmuje stary zegarek kieszonkowy. Na pierwszy rzut oka poznaje, że jest on wartościowy i stary. Dalsza ekspertyza wskazuje, że pochodzi on z XVII wieku i należał do kolekcji księżnej Czartoryskiej. 

Warto sobie poczytać dodatkowo o tej kolekcji i losach jej założenia itd, coś niesamowitego.

Łucja wraz z przyjaciółmi postanawia, że spróbują odzyskać skarb, zwłaszcza, że wszystko owiane jest wielką tajemnicą, ale możliwość odszukania czegoś co zostało zrabowane w czasie II wojny światowej jest warte poświęcenia temu czasu i energii.

Książka opowiada o zaginionym skarbie, zrabowanym i wywiezionym z Polski po II wojnie światowej. Naziści wtedy wywieźli wszystko co się dało z Krakowa. Do dziś poszukiwanych jest wiele cennych rzeczy, obrazów, pamiątek. Jednym z nich jest obraz Rafaela - "Portret Młodzieńca" i to jego szukają nasi bohaterowie. 

Żeby odszukać ten obraz muszą troszkę pojeździć po Europie i to jest właśnie najlepsze w tej książce. To, że nie tylko siedzą w Toruniu, ale podróżują i zobaczcie jakie to proste - pociąg, samolot i samochód i każde miasto w Europie jest na wyciągniecie ręki, nie trzeba wiz, pozwoleń itd, wsiadasz i jedziesz.

Oczywiście nie może być prosto - bo przecież wróg jest tuż za ścianą, ktoś ginie, albo zginął już jakiś czas temu. Nie zawsze można też zaufać każdemu, ale ważna jest przyjaźń. 

Bardzo podobała mi się ta książka, tym bardziej, że autor dodatkowo dał nam historię z czasów wojny na temat tego skarbu, było to dopełnieniem informacji które wyszukiwali i dzięki temu świetnie się to czytało. 

Autor w prosty i ciekawy sposób pokazuje nam historię, która mówi o czymś ważnym, o dziełach sztuki, pamiątkach po dawnych władcach, które były ważne dla Narodu Polskiego, a zostały zrabowane. I to nie tylko w czasie tej jednej wojny, ale już za czasów życia Księżnej Czartoryskiej wiele dzieł zaginęło.

Uwielbiam takie historie i oby było takich więcej. 

Polecam



Poniższa notka od wydawcy

Kiedy pracująca w toruńskim antykwariacie Łucja dostaje zlecenie na ustalenie pochodzenia zabytkowego zegarka kieszonkowego, wpada na trop zaginionej kolekcji księżnej Czartoryskiej. A co, jeśli ten artefakt potrafi wskazać drogę do skarbu jeszcze cenniejszego niż sama Szkatuła Królewska?

Łucja wraz z grupą przyjaciół postanawia jako pierwsza dotrzeć do prawdy. Ruszają tropem zagadki, która od dziesięcioleci rozpala wyobraźnię historyków i poszukiwaczy dzieł sztuki. Kolejne dramatyczne wydarzenia prowadzą ich przez całą Europę i mroczne sekrety z czasów II wojny światowej.

Jednak pokusa zdobycia fortuny i zapisania się na kartach historii wystawia ich przyjaźń na wielką próbę. Gdy odnalezienie skarbu wydaje się być na wyciągnięcie ręki, rozdzwaniają się telefony w tajemniczej kancelarii prawnej na wysokim piętrze Rockefeller Center w Nowym Jorku. A ci, którzy mogą znać odpowiedzi na pytania Łucji, prowadzą własną grę albo znikają w niewyjaśnionych okolicznościach…

poniedziałek, 29 czerwca 2026

Aneta Jadowska - "Tajemnica domu Uklejów"

 


Jaka to była rozrywka. Od samego początku książka wciąga i bawi. A historia jest tak niemożliwa, że aż chce się ją czytać i poznać kolejne tomy, które pewnie kupię w najbliższym czasie.

Młoda dziewczyna koło trzydziestki dostaje w spadku dom w Ustce. Stary dom z historią, po swojej pracodawczyni, którą opiekowała się w Niemczech, aż do jej śmierci. 

Ta młoda dziewczyna - Nina stała się rodziną dla starszej Pani i w podziękowaniu za wszystko, dostała dom. Stary, do remontu dom w środku lasu, gdzie trzeba uważać na schodach, bo mogą w każdej chwili rozlecieć się, każde zapalenie światła może spowodować brak prądu, a odległość od miasteczka jest znacząca. 

Nina, sama bez samochodu rusza z Niemiec do nowego domu. Wg zmarłej Pani to miejsce zmieni jej życie.

I to prawda zmieniło.

Już pierwszej nocy ktoś włamuje się do domu i niestety schody załamują się pod ciężarem nieznanego mężczyzny, wyniku którego on umiera.

Nina jest główną podejrzaną. Do tego dom jest do remontu i musi się przenieść do pensjonatu.

Ale nie jest sama, jej dwie przyjaciółki znane pisarki postanawiają ją wspierać i przyjeżdżają do niej.

I tutaj zaczyna się akcja...

Trzy kobiety, gdzie jedna Agata jest władcza i boją się jej nawet policjanci, druga Zuza jest znana ze swojego sarkastycznego humoru i Nina, cicha, ale walcząca o swoje mają jedne zadanie - poznać historię domu i odszukać prawdę związaną z włamywaczem i trupem?

Bo na samym martwym się nie kończy...

Nie jest to wybitna książka, ale jest zabawna, ciekawa i miła, idealna na wieczór. 

Ma w sobie to co lubię czyli przyjaźń kobiet, pomoc wspólną i zagadki.

A zagadek w tej książce jest kilka. 

Kupię kolejne tomy bo jestem bardzo ciekawa co będzie dalej z tymi autorkami.

Ale i też bardzo spodobał mi się styl Anety Jadowskiej, a jest to moje pierwsze spotkanie z tą autorką.



Poniższa notka od wydawcy

Wszystko, co dobre, kiedyś się kończy.

Wszystko, co szalone, kiedyś się zaczyna.

Dla Niny Rawicz zaczęło się wraz z odczytaniem testamentu po śmierci jej pracodawczyni. Nieoczekiwany spadek i przeprowadzka miały być początkiem nowego życia. Spokojnego i spędzanego na pisaniu.

Niestety, ledwie Nina trafia do starego domu koło Ustki, rozpoczyna się czarna seria: awarie, włamanie, trup, demolka i przepychanki z usteckimi stróżami prawa. A to dopiero pierwsza noc! Nim nadchodzi świt, Nina jest główną podejrzaną o morderstwo, jej dom zaś wymaga solidnego remontu. Czy może być gorzej?

Na szczęście nie musi radzić sobie sama. Ma w swoim narożniku przyjaciółki: Agatę, gwiazdę kryminałów, oraz Zuzę, autorkę pikantnych romansów. Ciekawskie i nieugięte Gracje dotrą do sedna zagadki nieboszczyka i każdej innej, która im się nawinie. Bo czasami trzeba zakasać rękawy i zająć się problemami. Albo trupami. Zanim się rozmnożą.

Szczypta szaleństwa, tona odwagi i potęga kobiecej przyjaźni sprawiają, że dla Gracji nie ma rzeczy niemożliwych.

Wiele starych domów skrywa w szafach trupy.

Czasami to coś więcej niż metafora.

poniedziałek, 15 czerwca 2026

Beata Stefaniak - "Szpilki w cieniu zbrodni"

 



Jak to się dobrze czytało, nawet nie trzeba znać pierwszego tomu, aby poznać historię głównych bohaterów - Mileny i Igora. Od samego początku czytelnik jest powoli zapoznawany z wydarzeniami z pierwszego tomu. Krok po kroku dowiadujemy się jak było i tak naprawdę tą historię można czytać nie bojąc się tego, że nie wiemy co i jak. 

Świetnie jest to napisane, widzimy życie bohaterów opowiedziane z kilku stron. Może czasami można się pogubić, ale potem jako całość, byłam zadowolona, że tak to zostało opisane. Wiele postaci, wiele sytuacji i wiele różnych historii. Które dla mnie były nowością, bo często były odniesienia do pierwszego tomu.

W pierwszym tomie Milena zostaje porwana i wiadomo uratowana. 

Teraz gdy wreszcie może być z Igorem i ich miłość zaczyna rozkwitać, to niestety w ich sercach jest stała czujność. Milena odbiera głuche telefony, cały czas nie został złapany sprawca lub sprawczyni. Policja szuka i drąży i ma co raz więcej dowodów na pewną osobę. 

Ale nie mogę Wam zdradzić kto, jedno jest pewne dzieje się :)

Poznajemy również nowe postacie, które namieszają w tej historii. Książka przede wszystkim opowiadana jest z punktu widzenia Mileny i Igora, ale pokazuje też działania policji i ich rozmowy, czy też tajne akcje, są też wzmianki od przyjaciół czy byłej żony Igora. 

To co jest dobre, to w opowieści tej mamy pokazaną Milenę i jej przejścia po porwaniu, gdzie każdy telefon, cień, ktoś w galerii i przeczucia sprawiają, że ma problem z przystosowaniem się tych złych doświadczeniach, które przeszła. Fajnie, że autorka pokazała to jak czują się tego typu osoby, jaki wpływ mają złe rzeczy na teraźniejszość. Że nie jest to proste dojść do siebie, zwłaszcza, że ktoś dalej nęka.

Całość jest świetnie napisana, a sama historia dosyć szybko się toczy, nie ma przestojów, nie ma nudy. Cały czas coś jest. Co jest świetne. 

Zawsze stroniłam od Polskich autorów, ale ostatnio poznaję co raz więcej fajnych Polaków i cieszę się, że Polskie książki są co raz lepsze.


Poniższa notka od wydawcy

Ich miłość znalazła się pod obstrzałem. Nie wszyscy wyjdą cało z tego starcia.

Po porwaniu Mileny Igor Wysocki, znany redaktor i ulubieniec mediów, próbuje na nowo poukładać swoje życie. Choć odzyskał ukochaną, a ich uczucie odżyło, mężczyzna nie potrafi uwolnić się od lęku. Poczucie zagrożenia nie opuszcza go ani na chwilę, a rzeczywistość stopniowo wymyka mu się spod kontroli.

Tymczasem Milena zaczyna otrzymywać dziwne telefony, a do prasy trafiają informacje o uczuciu łączącym ją z Igorem. Z dnia na dzień oboje stają się celem mediów, jednak nie tylko dziennikarze ostrzą na nich zęby, ale i ktoś, kto od dawna planuje ich upadek.

Ktoś, kto zna ich słabości i kto nie może doczekać się zemsty.
Milena i Igor znów zostają wciągnięci w misternie utkaną intrygę, a stawką w tej grze jest nie tylko ich miłość, ale i… przetrwanie.

niedziela, 14 czerwca 2026

Paulina Świst - "Aurora"

 


Mój pierwszy kontakt z tą autorką jest zadowalający. Bardzo spodobała mi się ta historia kryminalna, która została opisana w ciągu kilku dni od znalezienia trupa - po odszukanie odpowiedzialnych za to osób.

Postacie i sama historia są świetne opisane. Policjant i prokurator - razem, a jednak przed wszystkimi osobno, każde ma swoją historię i świetnie razem pracują. Zostają przydzieleni do morderstwa w kopalni. Morderstwa, które jest zagadkowe. 

I nie chodzi tylko o zwłoki, ale i miejsce, o to co jest obok i jak wygląda otoczenie w tej kopalni. Każda jedna wskazówka jest ważna, ale czy uda się to jakąś wyjaśnić? Nie mówiąc już o to kim był nieżyjący osobnik i kto go odnalazł.

Do tej sprawy jest włączonych kilka osób, ale widzimy wszystko z perspektywy dwóch głównych bohaterów. 

Podobała mi się ta historia, chociaż nie czytałam innych książek to wydaje mi się, że Nina - prokurator i Ares - Komisarz, byli postaciami w innej jej opowieści. Teraz tutaj muszą działać razem, chociaż jako para nie powinni razem pracować, ale to robią. Pomaga im grono jeszcze kilku osób.

Fajne jest to, że mamy dużo dialogów, które zostały świetnie napisane. Nie jest to grzeczna książka, ale ma w sobie fajny klimat, który przyciąga i nie sprawia, że coś nie pasuje. Charakter postaci jest taki, że każde przekleństwo, sarkazm, sceny seksu pasują do nich, więc jest to ok. Postacie są silne i mają mocne charaktery - dwie osoby, bardzo wyraziste dają fajną otoczkę.

Czasami miałam wrażenie, że łatwo im idzie szukanie poszlak, śladów, informacji i mimo wszystko trwa to wszystko dosyć szybko. 

Ale może lepiej tak niż jakby miał minąć rok...

Podobało mi się

Polecam



Poniższa notka od wydawcy

Gęsty, przerażający opis zbrodni, która wyrasta z przeszłości. Opowieść o ludziach, którzy muszą wejść w ciemność, by odkryć, kto naprawdę pociąga za sznurki

Kiedy w jednym z chodników zabrzańskiej kopalni Guido zostają odnalezione zmasakrowane zwłoki, szybko staje się jasne, że to nie jest zwyczajne morderstwo. Wydłubane oczy, pentagram na ścianie, ślady niknące w mroku i tajemnice sięgające czasów, o których wielu wolałoby zapomnieć…

Komisarz Aleksander Aresowicz i prokurator Nina Kermel wiedzą, że w tej sprawie nic nie jest takie, jakim się wydaje. Im bardziej zagłębiają się w labirynt powiązań, starych układów i brudnych sekretów elit, tym wyraźniej czują, że szukają nie tylko mordercy, ale także prawdy, którą ktoś z obsesyjną brutalnością stara się ukryć przed światem.

Helena Dixon - "Zbrodnia w rezydencji"

 



Drugi tom z Kitty Underhay w roli głównej. Świetny retro klimat kryminału jest nadal wyczuwalny. Świat po wojnie w Wielkiej Brytanii, piękne stroje, pałace, klimat jak w Downton Abbey, ale dodatkowo jest zbrodnia.

W tym tomie Kitty odwiedza swoją ciotkę i kuzynkę, o których nic nie wiedziała wcześniej. Ale spotkanie z ojcem w poprzednim tomie i rozmowie z nim wykazało, że ma blisko rodzinę. 

Wybiera się więc do nich na kilka dni.

Na miejscu poznaje ciotkę i kuzynkę oraz wujka, który w swoim laboratorium tworzy ważne rzeczy dla rządu Wielkiej Brytanii. Jak to bywa w takich miejscach, dom jest pełen ludzi - pracownicy i goście. 

I wszystko byłoby idealnie do momentu, gdy ktoś z sejfu kradnie ważne dokumenty.

Potem ginie niania.

Więc Kitty wzywa na pomoc Matta.

Razem starają się odnaleźć mordercę.

Świetnie dobrane postacie, ciekawa zagadka kryminalna i ten retro klimat sprawiają, że bardzo dobrze czyta się tą książkę.

Nie jest ona może wybitna, ale jest miła, fajna i sprawia, że chce się więcej tego typu książek. Wiem, że kupię następne jeśli zostaną wydane, bo bardzo dobrze się je czyta.


Poniższa notka od wydawcy

Pokój z widokiem na... rodzinne sekrety.

Kitty Underhay jedzie odwiedzić krewnych ze strony ojca, o których istnieniu do niedawna nie miała pojęcia. Wizyta w majestatycznej rezydencji jest intrygująca, jednak pod pozorną życzliwością gospodarzy wyczuwa się narastające napięcie.

Gdy dziewczyna przypadkiem odkrywa, że przed laty przebywała tutaj jej zaginiona matka, pytania z przeszłości natrętnie domagają się odpowiedzi. Wkrótce znikają poufne dokumenty należące do wuja, a przy schodach dla służby zostaje znalezione ciało niani, która znała rodzinne tajemnice...

Kitty zwraca się o pomoc do kapitana Matthew Bryanta. Czy uda im się wspólnie odnaleźć mordercę? Kto skorzysta na kradzieży dokumentów? A kto wkrótce może stracić życie?

Zbrodnia w rezydencji to druga część serii kryminalnej, której akcja rozgrywa się w latach 30. XX wieku w eleganckich wnętrzach hoteli, zamków i sal balowych.

Doskonała powieść dla wielbicieli Agathy Christie, retro kryminałów, klimatycznych zagadek i niebanalnych bohaterek.

sobota, 30 maja 2026

Jarosław Szczyżowski - "Nocny Łowca"

 


Moja trzecia książka tego autora i już po pierwszym rozdziale wiedziałam, że będzie genialna. Szczyżowski tak pisze, że wystarczy nam jeden dzień, jedna noc i mamy za sobą całą książkę. Gdy zaczęłam ją czytać, to musiałam skończyć, bo chciałam wiedzieć co dalej. A potem jestem zła na siebie, że zamiast dawkować sobie tą przyjemność, od razu idzie całość.

Ale jak mam sobie to dawkować, jak to jest takie dobre. 

W tej opowieści kolejny raz historia dzieje się w Polskich górach. Tym razem autor przenosi nas w Sudety w góry Suche do małej miejscowości w Sokołowsku. Tam podczas prac koparkowych zostają wykopane kości sześciu osób. Nie byłoby to nic dziwnego gdyby nie to, że czaszki tych osób były ułożone w nogach. Sprawia, to, że ludzie przypominają sobie historię sprzed 100 lat, gdy w miejscowości wg legend grasował Nocny Łowca i jego sfora psów. Wtedy też zginęło w zagadkowy sposób kilka osób, a sami sprawcy podobno popełnili samobójstwo podpalając siebie i swój dom.

Teraz ta historia znów ożyła, zwłaszcza, że w ciągu kilku dni ratownik górski Rafał znajduje w lesie ciało jednego z mieszkańców. I nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie to, że miał on przy sobie owoce czarnego bzu.

Ludzie przypominają sobie wtedy jeszcze jedną historię, gdzie blisko dwadzieścia lat temu zginęła młoda dziewczyna Anna - przyjaciółka Rafała.

Wtedy głównym podejrzanym był Rafał, ale badanie DNA nie pasowało do niego, ale teraz znów jest podejrzanym.

Tym bardziej, że ginie kolejna osoba, z którą to Rafał widział się ostatni raz. I pewnie gdyby nie monitoring, to już dawno by siedział.

I to jest sam początek książki. Tyle rzeczy, tyle spraw jest na początku, a ile jeszcze nie opisałam.

Ale nie będę tego robić, bo uważam, że musicie ją przeczytać.

Jarosław Szczyżowki pisze idealnie książki, gdzie legendy łączą się z teraźniejszością, gdzie historia tak bardzo wnika w mieszkańców, że jest im trudno oddzielić to co było, z tym co jest. 

Mistrzowsko napisana, z fajnymi bohaterami, z bardzo ciekawą fabułą ta książka sprawia, że chcemy więcej. 

Zwłaszcza, że mamy tutaj grupę przyjaciół, bo oprócz Rafała, zmarłej Anny, jest jeszcze Weronika, Bartek, Beata i Jordan, który jest najbliższym przyjacielem tego pierwszego i prowadzi schronisko. 

Każde z nich skrywa tajemnice, poznajemy również w większym lub mniejszym stopniu ich historię, a przede wszystkim powoli pokazuje nam się prawda o śmierci Anny.

Czytając tak naprawdę myślałam, że kolejnym mordercą jest ktoś inny i nie spodziewałam się, jakie emocje mogły sprawić, że Anna zmarła. Ale zawsze mówiło się, że zazdrość, miłość, namiętność są najsilniejszymi emocjami, które mogą prowadzić do różnych zachowań ludzkich. A pieniądze, czy władza nad innymi mają też w tym swój udział.

Przeczytałam trzy powieści Szczyżewskiego i ta chyba jest jego najlepszą książką.

polecam


Poniższa notka od wydawcy

WITAJCIE W SUDECKIM TWIN PEAKS
ZNAJOMYM JAK SEN, OBCYM JAK JAWA.

W Sokołowsku – małej górskiej miejscowości, gdzie mgła rzadko podnosi się z dolin, a stare legendy wciąż mają władzę nad ludźmi – nic nie jest tym, czym się wydaje.

Jesienią 2006 roku sześcioro licealistów outsiderów zafascynowanych lokalnym folklorem spotyka się w blasku ogniska pod ruinami zamku Radosno. Do domu wraca tylko pięcioro z nich.

Niewyjaśniona śmierć Anny kładzie się cieniem na życiu jej przyjaciół, zwłaszcza zadurzonego w niej Rafała, na którego od razu padają podejrzenia. Zabójstwo nosi znamiona mordu rytualnego, a po okolicy zaczynają krążyć plotki o powrocie kultu Nocnego Łowcy – mrocznej istoty z ludowych wierzeń, której towarzyszy sfora upiornych psów.

Gdy po dwudziestu latach w Górach Suchych znów zaczynają ginąć ludzie, przyjaciele z dawnych lat ponownie spotykają się w rodzinnych stronach, a zapomniana legenda ożywa z przerażającą siłą. Co ukrywali przez cały ten czas? Czy policji uda się wpaść na trop mordercy? Czy Nocny Łowca to tylko mit, wytwór chorego umysłu czy też coś znacznie realniejszego?

W nowej powieści Jarosława Szczyżowskiego, autora bestsellerowego Obserwatorium, dawne i współczesne zbrodnie oraz niewyjaśnione zjawiska z iście lynchowską fantazją splatają się w opowieść o winie, pamięci i naturze zła.

Najstraszniejsze legendy to te, w których widzimy odbicie własnych lęków.

poniedziałek, 18 maja 2026

Melissa Da Costa - "Co przyniesie jutro"

 



Zachwycająca, piękna i przyjemna historia, która opisuje trudne momenty z życia bohaterki. Dawno nie czytałam tak dobrej historii, która może spotkać każdego i każdy człowiek, może czuć to co bohaterka.

Zaczyna się smutno, bo od śmierci męża i dziecka głównej bohaterki Amande. Ta młoda kobieta traci to co kochała najbardziej. Została sama i jest jej ciężko w miejscach gdzie była z ukochanym. Postanawia to zostawić i wyprowadzić się, wyjechać od tego co zna.

Znajduje mały domek. Zamieszkuje tam i tak naprawdę pierwsze dni spędza w mroku i w łóżku. Nie ma siły jeść, spać, żyć. Jest to trudny okres. Nie chce z nikim rozmawiać, czasami dzwoni do teściów, którzy też są w żałobie, ale tylko informuje ich że żyje i na tym koniec.

Po kilku dniach Amande zaczyna rozglądać się po domu i widzi na ścianie kalendarz z zapiskami dawnej właścicielki. Początkowo chowa go głęboko do szafki, ale po jakimś czasie otwiera go i czyta. Są tam informacje np co zrobić w ogrodzie, jak przyrządzić jakąś potrawę i kilka osobistych notatek.

Gdy pewnego dnia na progu domu zjawia się córka dawnej właścicielki, Amande jest zaskoczona i wystraszona, bo to obcy człowiek. Julie przyjechała po stare rzeczy matki, chce posprzątać strych, żeby Amande miała miejsce na swoje, gdyby potrzebowała więcej miejsca. Julie jest w trakcie rozwodu, dom jej matki jest jej bezpiecznym miejscem i pyta się nowej lokatorki, czy będzie mogła kiedyś w przyszłości zobaczyć ogród, a zwłaszcza, czy rosną jeszcze jabłka.

Nie zabiera ona kartonu z kalendarzami matki, zostają w domku, bo nie mieszczą się do samochodu i dzięki temu Amande ma kolejne zapiski.

Te zapiski, ciekawość co do nich, sprawiają, że Amande powoli otrząsa się po tym co ją spotkało. Zaczyna wychodzić do ogrodu, a nawet zaczyna go uprawiać. 

Może nie zaczyna żyć pełnią życia, ale otwiera się powoli na świat, na ogród, na rodzinę męża czy też podopiecznych męża z domu kultury. Zapiski dają jej nadzieję na przyszłość i przede wszystkim sprawiają, że chce coś spróbować zrobić. A jak wiemy uprawa ogrodu może dać przyjemność.

Ta historia bardzo mi się spodobała, zwłaszcza, że toczy się powoli. Ten trudny czas jest pokazany tak jak powinien. Nie dzieje się za szybko, trzeba pozwolić głowie, organizmowi przyzwyczaić się, że nie obudzi nas płacz dziecka, czy też zapach ukochanej osoby obok. Cieszę się też, że to nie historia gdzie bohaterka poznaje nową miłość i wszystko jest idealnie, tylko krok za krokiem jest lepiej.

Oby więcej tak napisanych historii.

Jak już wspomniałam pięknie napisana opowieść, która sprawia, że mam ochotę na kolejną książkę tej autorki.

czwartek, 14 maja 2026

Natalia de Barbaro - "Przejścia. Którędy do miłości"

 



Książka Natalii de Barbaro to jedna z tych książek, o których trudno napisać. Bo same podobało mi się, nic nikomu nie powie nic szczególnego. Nie ma tutaj historii, opowiadania o życiu bohaterów, nie ma tutaj opisów miejsc w wymyślonym świecie. To nie jest powieść, więc jest trudniej o tym pisać. Ale postaram się.

Ta książka jest o miłości, miłości do siebie, miłości związanej z naszym dorastaniem i jego wpływem na przyszłość. 

Autorka pokazuje nam jak wychowanie dzieci może wpływać na nasze dorastanie, jak pozornie małe rzeczy sprawią, że już dorosły człowiek może znaleźć w sobie miłość. 

Czasami nasze dorastanie nie było idealne, ale pamięć, zdjęcia sprawiają, że pamiętamy jakąś małą rzecz, która dawała nam szczęście, sprawiała, że się uśmiechaliśmy. Czasami to mogła być wizyta u babci, pójście gdzieś z mamą lub tatą. Ta wyjątkowa chwila w nas pozostała. 

W jednym rozdziale autorka daje zadanie: zadzwoń do rodziców i zapytaj się co lubili z tobą robić? Ona sama napisała sms do ojca. Ja zapytałam się swojej mamy, a ona swojej. To było ciekawe. 

Duże pisze o przyjemności, robienia czegoś dla siebie. Nawet takich małych rzeczy, czasami to powiedzenie "Nie" dla szefa z pracy, czasami powiedzenia "Nie" dla kogoś z rodziny, a czasami chodzi o to, żeby sobie zrobić coś miłego. Nie tylko być dla innych, ale być dla siebie miłą. 

Jak zobaczyłam książkę, to pierwsze co pomyślałam - jaka ona śliczna. Okładka, strony, gdzieniegdzie namalowane gałązki kwiatów, miejsca na nasze przemyślenia i wiecie co? To jest dla mnie przyjemność - móc otaczać się ładnymi książkami. Robię to z myślą o sobie - kupuję lub chcę przeczytać to co mi się podoba. 

Ale przede wszystkim dam tą książkę dla mojej mamy, bo wydaje mi się, że to idealna pozycja dla kobiet, które wchodzą w ten wiek przedemerytalny. Kiedy ich dzieciństwo różniło się od dzieciństwa np millenialsów. W czasach dzieciństwa autorki było inne wychowania niż obecnie, a to też ma wpływ na postrzeganie świata i wydaje mi się, że moja mama będzie inaczej patrzeć na treść w tej książce. 

polecam

Poniższa notka od wydawcy

„Przejścia. Którędy do miłości?” nowa książka Natalii de Barbaro – mistrzyni czułego pisania, które porywa setki tysięcy kobiet – może sprawić, że w zupełnie nowy sposób spojrzymy na historię naszego rodu i wyniesionych z jego przeszłości przekazów. To opowieść o miłości rozumianej nie jako emocja czy relacja, lecz jako fundamentalne doświadczenie bycia w świecie, w którym jest dla nas miejsce.

Autorka prowadzi czytelniczkę przez pamięć osobistą i rodową, pokazując, że nawet w historiach naznaczonych stratą można odnaleźć ślady troski, dobra i odwagi.

To książka, która pomaga zobaczyć, że miłość – nienaruszalna – mieszka w samym centrum nas samych.

poniedziałek, 4 maja 2026

Robert Michniewicz - "Fałszywa Gra"


 

Carl von Wedel to bohater znany z dwóch wcześniejszych części Michniewicza, teraz w trzecim tomie autor opisuje nam jego początki w wywiadzie.

Mamy rok przed wybuchem II wojny światowej, sytuacja polityczna w Europie nie jest idealna i nikt nie wie co będzie w następnym dniu, za miesiąc, a zwłaszcza za rok.

Carl to młody chłopak, majętny, przystojny, wykształcony i przede wszystkim ciekawy świata. Po śmierci ojca, chłopak musi przemyśleć swoje życie. Będąc na studiach w Polsce poznaje kilka osób, z jednym Janem pozostaje w kontakcie listownym nawet będąc już w Paryżu. I to tam Jan Żychoń umawia się z Carlem na spotkanie i wyznaje mu kim jest. Proponuje temu młodemu chłopakowi pracę jako agenta wywiadu Polskiego. Carl zgadza się.

Carl to taki chłopak, który ma wielu przyjaciół. Mając tytuł hrabiego, będąc bogatym jest zawsze mile widziany i jest mu łatwiej. Otacza się przyjaciółmi ze studiów zwłaszcza w Berlinie, którzy są już na stanowiskach w ważnych resortach. Więc gdy Carl wraca do stolicy Rzeszy jest mu łatwiej i dosyć szybko zaczyna pracę w wywiadzie. Ma też troszkę szczęścia dodatkowo, bo zostaje zamordowany jeden z agentów Abwehry i od razu jest potrzebny nowy człowiek ze znajomością języka rosyjskiego.

Skok na głęboką wodę w jego przypadku sprawia, że wychodzi mu wszystko. Jest dobry w tym co robi i to bardzo. Urok, dobre podejście, spryt i wiele znajomych sprawiają, że zyskuje wiele danych cennych dla Polski, oraz oczywiście dla Rzeszy.

Tylko czy Polska uzna te informacje?

Lubię książki historyczne, lubię historię i ciekawi mnie to. Tutaj mamy świetnie opisaną historię roku przed wybuchem wojny. Jak doszło do podpisania paktu Ribbentrop - Mołotow, jak działają służby, jak wygląda życie w dawnych czasach, ale i też widzimy jak wielu i gdzie są agenci różnych wywiadów. Bo nawet w bliskim otoczeniu Polskich władz jest kret. 

To co mnie wkurzało w tej książce to opisana Polska władza i ich nie chęć do wiedzy, czy też nie chcą wierzyć, że to co dostają od Carla może być prawdą. Cały czas zasłaniają się tym, że MSZ nie ma takich danych u siebie, więc agent kłamie. Nikt nawet minimalnie nie chce tego brać na poważnie, więc moje pytanie brzmi - Czy tak było naprawdę? Czy faktycznie tak źle nam poszło w czasie wojny, bo nikt nie wierzył, że zaatakują nas z dwóch stron?

Spodobał mi się pewien cytat odnośnie moich słów powyższych:

" - Panie Pułkowniku, z całym szacunkiem, ale oznacza to zaprzeczenie prawdziwej oceny wartości informacji uzyskiwanych przez naszych ludzi i istoty pracy wywiadu w ogóle - stwierdził kierujący Wywiadem II. - Jeśli Niemcy nas w końcu zaatakują, to odrzucimy ten fakt, mówiąc, że jest to niezgodne z oficjalną wizją sytuacji? Albo jak Rzesza dogada się z Moskwą i wspólnie nas najadą, jak to sugerują informacje z Berlina, to uznamy, że tak nie może być, bo mamy inną ocenę sytuacji?"

Michniewicz pisze świetne książki, pełne historii i wiele jest tam ważnych faktów. Czasami można się pogubić, bo jednak te historie są napisane z różnych stron. Tutaj mamy Carla, Niemców, ZSRR, Polskie władze itd, ale dzięki temu mamy pełen obraz całej historii.

Jak wspomniałam dla mnie była to uczta historyczna, niestety ze złą końcówką, bo ta wojna wybuchła i wiemy jaki był dalszy ciąg.

Wcześniejsze dwie opowieści trwały już w czasie wojny, a to jest ich początek, teraz można byłoby zacząć od tej, a potem przeczytać Dolinę Szpiegów i Zdążyć przed wrogiem do czego Was zachęcam.

Świetne książki, dobrze opisane i pełne wartości historycznych i co mam nadzieję, historia, która już nigdy się nie powtórzy.

Polecam

 

Poniżej notka od wydawcy

Miłość i zdrada w cieniu zbliżającej się wojny…

Rok 1938. Europa stoi na krawędzi wojny. Carl von Wedel, pomorski arystokrata, zostaje zwerbowany przez polski wywiad i rozpoczyna ryzykowną grę o najwyższą stawkę. Dzięki berlińskim koneksjom trafia do samego serca Abwehry, gdzie bierze udział w tajnej operacji przeciwko ZSRR, starając się przy tym pozyskiwać cenne informacje dla obronności Polski. Równocześnie przeżywa miłość do żony polskiego oficera. Przekazywane przez von Wedela polskiej Dwójce informacje o przyśpieszeniu prac nad planami agresji Niemiec na Polskę oraz o zbliżeniu między III Rzeszą a Sowietami podawane są w kraju w wątpliwość i nawet gdy dzięki wysiłkom Carla w ręce rezydenta polskiego wywiadu w Berlinie trafia kopia paktu Ribbentrop-Mołotow, polskie władze wciąż nie chcą wierzyć w skalę nadchodzącego zagrożenia.

Po wybuchu wojny Niemcy odnajdują archiwa z aktami agentów polskiego wywiadu. Czy to koniec berlińskiej siatki i samego von Wedela?