niedziela, 12 lipca 2026

Jenny Colgan - "Najsłodsza czekoladziarnria w Paryżu"

 


Zachwyt, piękno i chęć czytania do późnych godzin nocnych, może oznaczać tylko jedno - poznać całą historię jak najszybciej. To jedna z tych książek i tych autorek, które chce się czytać. 

Od pierwszych stron chcemy więcej i więcej. Historia jest wręcz nieprawdopodobna bo jakie jest prawdopodobieństwo, że zdarzy się nam wypadek, trafimy do szpitala i po obudzeniu się ze śpiączki okaże się, że nie mamy dwóch palców u nogi, a potem trafimy na starą nauczycielkę francuskiego, która załatwi pracę we Francji. Wysyłając jedną pocztówkę, wszystko załatwi. Pocztówką...

Taka historia mogła powstać tylko w głowie osoby z wielką wyobraźnią.

Po kilku książkach, których akcja dzieje się w Szkocji, Jenny Colgan teraz przenosi nas do Paryża. Oczywiście najpierw mała miejscowość w Anglii, ale potem Paryż.

I oh ten Paryż.

Jest tutaj pięknie pokazany oczami dziewczyny po przejściach, bo tylko tak można opowiedzieć o Annie, że w wieku 30 lat troszkę już przeszła. Teraz szuka siebie w mieście miłości, czekolady i turystów.

Anna zamieszkuje w małym mieszkanku z pięknym widokiem na miasto, pracuje u wybitnego czekoladnika Thierrego w Paryżu w jego czekoladerii, poznaje tam nowych znajomych. Jej życie się zmienia dzięki współlokatorowi, który postanawia pokazać jej miasto nocą. Dzięki temu poznaje też syna szefa.

Oprócz historii Anny, mamy też retrospekcje nauczycielki Claire.

Claire jako nastolatka pojechała do Paryża do pracy jako niania. Wspaniali pracodawcy, grzeczne dzieci i Paryż lat 70, było czymś niezwykłym dla młodej dziewczyny z małej miejscowości. Razem ze swoimi pracodawcami uczęszczała też na wydarzenia kulturalne, dzięki czemu poznała Thierrego, wtedy początkującego, ale już sławnego człowieka w Paryżu.

Obie historie kobiet dzieją się w czasie wakacji, nie jest dużo czasu na poznanie miasta i ludzi, ale obie wiedzą, że jest to niesamowity czas spędzony daleko od domu.

Autorka w przepiękny sposób opisuje nam te historie. Pokazuje nam różne oblicza miłości, dorastania, pamięci o innych, a czytając mamy wrażenie że jesteśmy tam razem z nimi. Miałam ochotę wręcz kupić bilet do Paryża i szukać miejsc, gdzie sprzedają czekoladę, naprawdę.

Historie są zachwycające i pełne ciepła i uroku. Jedna jest bardziej smutna, zwłaszcza, że wiemy o Claire i jej chorobie od początku. Wiemy, że umiera, ale te jej wspomnienia pasują idealnie w danych momentach.

A końcówka? Miałam ochotę płakać. 

Jenny Colgan stworzyła coś pięknego i mając za sobą już jej cztery powieści to ta mi się najbardziej podobała. 

Może to ten Paryż?

Polecam.


Poniższa notka od wydawcy

Ciepła, pogodna opowieść o kobiecie, która odnajduje siebie na nowo... wśród czekoladowych pralinek.

Kiedy pierwsze promienie słońca muskają Pont Neuf, a brukowane uliczki Paryża powoli budzą się do życia, Anna Trent od dawna jest już na nogach i w swojej maleńkiej pracowni miesza najdelikatniejszą czekoladę, którą uwielbiają najbardziej wymagające Paryżanki. To zupełnie inny świat niż fabryka czekolady na północy Anglii, w której pracowała przed tamtym feralnym dniem, kiedy uległa wypadkowi. Właśnie po nim, w szpitalu, niespodziewanie odnowiła kontakt ze swoją dawną nauczycielką francuskiego Claire, która zaproponowała jej posadę u Thierry’ego, mistrza czekoladnictwa oraz... byłego ukochanego Claire.

Gdy czas powoli leczy stare rany, Anna dowiaduje się o sobie – i o czekoladzie – więcej, niż potrafiłaby sobie wyobrazić, a przy okazji odkrywa, że życie może mieć słodki smak.

W środku znajdziesz także przepisy na przepyszne, czekoladowe wypieki!

J.P. O'Conell - Hotel Portofino

 


Troszkę się zawiodłam na tej książce. Kupiłam ją dwa lata temu jak była premiera i czekałam na jakiś fajny moment na wakacjach, aby ją zabrać i tam przeczytać. Nie wyszedł wyjazd, więc przeczytałam ją  teraz w wakacje.

Zawiodłam się, ale ciężko mi powiedzieć dlaczego. Chyba książka nie miała tego czegoś abym była nią zachwycona. 

Historia jest ciekawa, dobrze napisana, jest wiele wątków i wiele postaci, ale może właśnie, że jest wiele wątków i postaci to coś tu nie grało. Dodatkowo miałam wrażenie, że czegoś mi brakuje w końcówce, jakby było otwarcie na następny tom, że może autor kiedyś wróci.

Jestem fanką Downton Abbey i troszkę miałam nadzieję, na postacie, na wrażenia takie jak się ogląda serial. Owszem postacie są jakby z charakteru odzwierciedleniem postaci z serialu, ale nie mają tej iskry. Może mieć też wpływ, że książka nie jest długa i wszystko jest skrócone.

Oczywiście sam pomysł osadzić książkę w latach 20 XX wieku jest świetny - piękne stroje, czasy we Włoszech pomiędzy wojnami to jest super, te tło polityczne i Czarne Koszule też dobrze opisane, ale pierwszą połowę się męczyłam. 

Nie pomogły różne postacie z książki, trudne relacje rodzinne, co nie którzy muszą zrobić aby szukać pracy, czy też jak pogodzić młodość w takim miejscu jak Portofino. A jest to urokliwe miasteczko. 

Mimo wszystko dam tej książce 7/10 bo miała świetny potencjał, a pod kilkoma względami jest to dobra książka. Możliwe, że przeczytałam ją po książce, którą byłam zachwycona i dlatego też moje odczucia były troszkę gorsze.


Poniższa notka od wydawcy

Książka dla fanów Downton Abbey i Agathy Christie.

Prowadzenie hotelu jest tak łatwe jak jego goście. Przekonuje się o tym Bella Ainsworth, właścicielka działającego od kilku tygodni ekskluzywnego hotelu Portofino, zlokalizowanego na włoskiej riwierze. W jednym czasie zjeżdżają do niego nietuzinkowe postacie: Julia, dawna miłość męża Belli, wraz ze swoją córką Rose, którą rodzina Ainsworthów pragnie wydać za syna Belli – pokiereszowanego emocjonalnie weterana pierwszej wojny światowej; marszand Jack Turner z ciemnoskórą tancerką, która rozpala wyobraźnię gości i mieszkańców miasteczka; wiecznie niezadowolona lady Latchmere, skrywająca bolesną historię; były student medycyny z Indii, który podczas wojny opiekował się rannym synem Belli; uznany tenisista z żoną; oraz hrabia Albani z synem, jedyni Włosi w tym towarzystwie.

Bella robi wszystko, aby jej goście miło spędzili czas – od tego zależy powodzenie jej przedsięwzięcia. Na drodze staje jej jednak skorumpowany lokalny polityk, zwolennik Mussoliniego, grożąc zamknięciem hotelu, a napięcie sięga zenitu, gdy znika cenny obraz Rubensa należący do męża Belli i wszystkie osoby przebywające w hotelu zostają zamknięte na czas śledztwa. Każda z nich ma swój sekret, którego musi strzec.

Porywający dramat historyczny z intrygą i faszystowskimi rozgrywkami w tle.

Na podstawie książki powstał serial o tym samym tytule.

Dianne Freeman - "Poradnik prawdziwej damy. Przypadek czy wypadek"

 


Kiedyś dawno temu spodobała mi się ta okładka, czy też myślałam, że chodzi o tą okładkę. Gdy kupiłam książkę, okazało się, że to już trzeci tom... Ale przeczytałam i było ok. Nie trzeba znać wcześniejszych tomów, żeby móc przeczytać ten. 

Czasami lubię książki historyczne, a czytając tą miałam wrażenie jakby to był świat z The Gilded Age, zwłaszcza postać mamy głównej bohaterki. Kobiety- Amerykanki z bogatej rodziny mającej jeden cel, aby córki miały tytuł arystokratyczny w Wielkiej Brytanii. Nie było wolnego księcia w pierwszy tomie, więc główna bohaterka musiała zostać hrabiną.

Ale przejdziemy do fabuły.

Frances czyli główna bohaterka razem z siostrą i jej ukochanym wyjeżdża do rodzinnej posiadłości swojego ukochanego Georga. Tam ma się odbyć ślub jej siostry w najbliższym gronie rodzinnym. Goście czas w posiadłości spędzają na rozrywkach typowych na wsi - jazda konna, spacery, łucznictwo, panowie jeżdżą na polowania, a Panie plotkują przy herbatce.

Trwa sielskie, wiejskie życie na wysokim poziomie, do momentu gdy co jakiś czas jest jakiś wypadek.

Upadek z konia, śmierć lokaja, przypadkowy postrzał itd itd.

Frances i Georg postanawiają rozwikłać tą zagadkę, są zaintrygowani tym co się dzieje, a przy okazji starają się spędzić razem czas, a może i porozmawiać o przyszłości...

Bardzo spodobała mi się ta książka i co najlepsze ten trzeci tom można czytać oddzielnie. Jest tak napisany, że poznajemy przeszłość Frances, ale i koniec daje nadzieję na lepsze czasy. 

Do tego, jest to świetnie napisane, jest ciekawe i może jedynie troszkę za krótko, ale biorąc pod uwagę, że to jeden z tomów historii to wiadomo, że nie wszystko zostanie opowiedziane w jednym tomie.

Mam nadzieję, że wrócę kiedyś do tej serii, może będzie jakaś promocja na te książki, albo będą w bibliotece. Bo owszem to książka do przeczytania, ale czy do tego, żeby kupić wszystkie tomy za normalną cenę?

W każdym bądź razie, bawiłam się świetnie. 


Poniższa notka od wydawcy

Londyn słynie z gwaru i intryg, ale ta spokojna angielska wieś może kryć wiele tajemnic… Frances poszukuje miejsca na zbliżający się ślub siostry, z dala od wścibskich oczu. Risings, rodzinna posiadłość George’a w Hampshire, wydaje się być idealnym miejscem. Wkrótce Frances wraz z ukochanym i gośćmi uciekają na wieś, by zająć się typowymi wiejskimi zajęciami: strzelaniem, jazdą konną i romantycznymi schadzkami w ogrodach. Gdy spokojnym miejscem wstrząsają kolejne wypadki, Frances zaczyna podejrzewać, że nie są one przypadkowe i wymierzono je w narzeczonego siostry. Matka, która przybyła na miejsce, również nie jest pod wrażeniem przyszłego zięcia. Frances i George szukają sprawcy wypadków wśród zgormadzonej rodziny, przyjaciół i służby. Nikt nie jest bezpieczny, a jeśli szybko nie uda się odkryć winowajcy… bicie weselnych dzwonów może ustąpić miejsca pogrzebowi!