Zachwyt, piękno i chęć czytania do późnych godzin nocnych, może oznaczać tylko jedno - poznać całą historię jak najszybciej. To jedna z tych książek i tych autorek, które chce się czytać.
Od pierwszych stron chcemy więcej i więcej. Historia jest wręcz nieprawdopodobna bo jakie jest prawdopodobieństwo, że zdarzy się nam wypadek, trafimy do szpitala i po obudzeniu się ze śpiączki okaże się, że nie mamy dwóch palców u nogi, a potem trafimy na starą nauczycielkę francuskiego, która załatwi pracę we Francji. Wysyłając jedną pocztówkę, wszystko załatwi. Pocztówką...
Taka historia mogła powstać tylko w głowie osoby z wielką wyobraźnią.
Po kilku książkach, których akcja dzieje się w Szkocji, Jenny Colgan teraz przenosi nas do Paryża. Oczywiście najpierw mała miejscowość w Anglii, ale potem Paryż.
I oh ten Paryż.
Jest tutaj pięknie pokazany oczami dziewczyny po przejściach, bo tylko tak można opowiedzieć o Annie, że w wieku 30 lat troszkę już przeszła. Teraz szuka siebie w mieście miłości, czekolady i turystów.
Anna zamieszkuje w małym mieszkanku z pięknym widokiem na miasto, pracuje u wybitnego czekoladnika Thierrego w Paryżu w jego czekoladerii, poznaje tam nowych znajomych. Jej życie się zmienia dzięki współlokatorowi, który postanawia pokazać jej miasto nocą. Dzięki temu poznaje też syna szefa.
Oprócz historii Anny, mamy też retrospekcje nauczycielki Claire.
Claire jako nastolatka pojechała do Paryża do pracy jako niania. Wspaniali pracodawcy, grzeczne dzieci i Paryż lat 70, było czymś niezwykłym dla młodej dziewczyny z małej miejscowości. Razem ze swoimi pracodawcami uczęszczała też na wydarzenia kulturalne, dzięki czemu poznała Thierrego, wtedy początkującego, ale już sławnego człowieka w Paryżu.
Obie historie kobiet dzieją się w czasie wakacji, nie jest dużo czasu na poznanie miasta i ludzi, ale obie wiedzą, że jest to niesamowity czas spędzony daleko od domu.
Autorka w przepiękny sposób opisuje nam te historie. Pokazuje nam różne oblicza miłości, dorastania, pamięci o innych, a czytając mamy wrażenie że jesteśmy tam razem z nimi. Miałam ochotę wręcz kupić bilet do Paryża i szukać miejsc, gdzie sprzedają czekoladę, naprawdę.
Historie są zachwycające i pełne ciepła i uroku. Jedna jest bardziej smutna, zwłaszcza, że wiemy o Claire i jej chorobie od początku. Wiemy, że umiera, ale te jej wspomnienia pasują idealnie w danych momentach.
A końcówka? Miałam ochotę płakać.
Jenny Colgan stworzyła coś pięknego i mając za sobą już jej cztery powieści to ta mi się najbardziej podobała.
Może to ten Paryż?
Polecam.
Poniższa notka od wydawcy
Ciepła, pogodna opowieść o kobiecie, która odnajduje siebie na nowo... wśród czekoladowych pralinek.
Kiedy pierwsze promienie słońca muskają Pont Neuf, a brukowane uliczki Paryża powoli budzą się do życia, Anna Trent od dawna jest już na nogach i w swojej maleńkiej pracowni miesza najdelikatniejszą czekoladę, którą uwielbiają najbardziej wymagające Paryżanki. To zupełnie inny świat niż fabryka czekolady na północy Anglii, w której pracowała przed tamtym feralnym dniem, kiedy uległa wypadkowi. Właśnie po nim, w szpitalu, niespodziewanie odnowiła kontakt ze swoją dawną nauczycielką francuskiego Claire, która zaproponowała jej posadę u Thierry’ego, mistrza czekoladnictwa oraz... byłego ukochanego Claire.
Gdy czas powoli leczy stare rany, Anna dowiaduje się o sobie – i o czekoladzie – więcej, niż potrafiłaby sobie wyobrazić, a przy okazji odkrywa, że życie może mieć słodki smak.
W środku znajdziesz także przepisy na przepyszne, czekoladowe wypieki!


