wtorek, 6 stycznia 2026

Carley Fortune - "Spotkasz mnie nad jeziorem"


 

Jeden dzień może zmienić wszystko. Ale czy naprawdę jeden dzień może sprawić, że nawet po dziesięciu latach będziemy kochać i marzyć o tej jednej osobie?

Mam problem z tą książką, bo jednak to jeden dzień w przeszłości sprawił, że ta historia powstała. 

A po dziesięciu latach ich uczucia, pamięć i ten jeden dzień jest jakby cały czas w ich głowach.

Fern kończy właśnie studia i na myśl o powrocie do domu i rodzinnego prowadzenia pensjonatu dostaje szału, nie chce wracać, ale nie wie jak o tym powiedzieć mamie. Kocha miasto i życie w Toronto, nie zarabia dużo jako baristka, ale lubi to. Jej przeszłość nie jest prosta i nie będę o tym pisać, ważne, że nie do końca umie porozumieć się z matką i to ma wpływ na ich stosunki.

Tydzień przed wyjazdem do matki poznaje Willa, chłopaka, który w kawiarni maluje mural. Są sobą zauroczeni, do tego stopnia, że spędzają razem jeden dzień. Najpierw poznają się w pracy, potem spacer po mieście, potem bar z muzyką itd itd. Cały jeden dzień z obietnicą, że za rok spotkają się w jej miejscowości nad jeziorem. 

Ona przybywa, ale on nie.

Teraz dziesięć lat później znów się spotykają nad jeziorem. Ale teraz to Fern zajmuje się pensjonatem po śmierci matki. A on przyjeżdża, bo z jej matką podpisał umowę, aby pomóc w pensjonacie. Miał pomóc w tym, aby pensjonat nadal dobrze działał i więcej zarabiał. 

Ich uczucia są cały czas takie same jak wtedy, owszem jest też żal ze strony Fern, bo nie przyszedł na spotkanie, ale przyciąganie nadal jest. Każde z nich miało innych partnerów, ale im nie wychodziło, bo cały czas pamiętali o sobie.

To jest dla mnie trudne te dziesięć lat. Co innego rok, ale dziesięć?

Mimo wszystko książka jest fajnie napisana, podoba mi się ta ich historia, chociaż nie do końca wyjaśnione są podstawy buntu młodzieńczego, niby wiemy dlaczego, ale jest to głupie troszkę i naciągane. 

Z drugiej strony znów pojawia się motyw seksu, który kompletnie nie pasuje do treści. Jest zbyt dokładny i sprawia, że naprawdę to nie pasuje do książki. Wiem, że bez tego nie da się sprzedać teraz książek, ale czy musimy zawsze oczekiwać tego typu zapisów? I tutaj też autorka dodała z 2-3 sceny tego typu, a potem już tylko informacja, że idą do łóżka i zero opisu.

Książka jest miła i przyjemna, ale mam odczucia jakby czegoś w tym brakowało.



Poniższa notka od wydawcy

Jeden dzień.
Jedna obietnica.
Dwie różne historie.

Fern Brookbans zmarnowała już zbyt dużo czasu, wspominając Willa Baxtera. Dziesięć lat temu spędziła z nim niezapomniane dwadzieścia cztery godziny. Tyle wystarczyło, by między nimi zaiskrzyło. Spotkanie, choć krótkie, pozostawiło w sercu Fern trwały ślad. Para zawarła też pewien układ: spotkają się za rok. Ona się pojawiła, on nie.

Fern ma dziś trzydzieści dwa lata, a jej życie nie jest idealne. Opuszcza ukochane miasto i wraca w rodzinne strony, by prowadzić popadający w ruinę pensjonat, choć przecież nigdy tego nie chciała Wtedy zjawa się Will, który wydaje się jej jedyną deską ratunku. Ale czy można zaufać mężczyźnie w dobrze skrojonym garniturze, który zupełnie nie przypomina chłopaka, którego spotkała dekadę temu? I  który najprawdopodobniej coś ukrywa. Ale przecież dziesięć lat wcześniej Will uratował Fern. Czy teraz ona powinna zrobić to samo dla niego?

Monika Hakowska - "Książki, kawa i całusy"

 


"Książki, kawa i całusy" to idealna książka na świąteczny czas. Pełna ciepła, przyjemna i pokazuje nam czas świąteczny jako coś wyjątkowego. A do tego ciepłe kakao, śnieg w Nowym Jorku, lampki i dekoracje świąteczne i miłość- więc czy może być coś piękniejszego?

Główna bohaterka kocha święta i widać to na każdej stronie tej książki. Jej mieszkanie, jej życie to magia świąt, zachwyca się każdym płatkiem śniegu, więc samo to daje nam przyjemność w czytaniu. Kocha przy okazji książki i ma to szczęście że robi to co lubi, czyli jest redaktorką w wydawnictwie i teraz właśnie zajmuje się promocją świątecznej powieści. 

Ale musi się też zająć kilkoma innymi rzeczami, w tym jej przyjaciółka prosi ją o zaopiekowanie się jej starszym bratem, który wrócił do miasta na kilka dni.

Reid, architekt uważa święta za najgorszy czas w roku, woli miejsca, gdzie zamiast choinek są palmy. Niestety jej przyjaciółka potrzebuje pomocy więc o to jest i pomaga Lily.

Ta dwójka zachowuje się jak dobrzy przyjaciele, znają się od wielu lat, wiele razem przeszli wraz z Heather jego siostrą, dobrze się czują w swoim towarzystwie - mimo różnicy charakterów oczywiście. 

Wszystko w ich życiu idzie normalnie, aż do momentu, gdy Lily wpada przypadkowo na Sama, który prowadzi małą księgarnię i też jak Lily kocha święta. 

I wtedy Reid zaczyna myśleć inaczej o Lily, bo sam nie wie dlaczego, ale denerwuje go to, jak Sam patrzy na Lily.

Od tego momentu wszystko się zmienia.

I nie, nie mówi jej, że ją kocha. Przeciwnie, postanawia wyjechać do Dubaju.

Czy tam wyjechał, oraz jak potoczyły się dalsze losy bohaterów to już musicie się sami dowiedzieć. Ja mogę powiedzieć jedno - warto poznać tą historię.

Książka daje tak wielką przyjemność w jej czytaniu, że chciałoby się czytać i czytać. Do tego humor, postacie poboczne, dobry styl daje nam radość z czytania. 

Moje pierwsze spotkanie z autorką wyszło na plus. I to wielki. 

Coś czuje, że będzie to moja świąteczna powieść do powrotu w czasie świąt.

Polecam 


poniższa notka od wydawcy

Grudzień pachnie piernikami, lśni od światełek i kusi niespodziankami.

Lily, redaktorka książek, kocha wszystko, co związane ze świętami: aromatyczne ciasteczka, nastrojowe playlisty i historie z happy endem. Od czasu, gdy rozpadł się jej związek, marzy o wielkiej, magicznej miłości.

W tym czasie na Manhattan wraca Reid – przystojny architekt, który zamiast śniegu woli słońce i plaże. Kiedy Lily zostaje wciągnięta przez przyjaciółkę w rolę opiekunki tego świątecznego sceptyka, jej grudzień zaczyna tracić blask. Zwłaszcza że na horyzoncie pojawia się właściciel klimatycznej księgarni, wierzący w magię świąt bardziej niż ktokolwiek inny.

Czy zimowy Nowy Jork okaże się miejscem, gdzie rodzi się miłość ?

Jenny Colgan - "Północ w świątecznej księgarni"

 


To jedna z tych książek, którą pokochacie od pierwszych stron. Jenny Colgan ma zdolność do pisania magicznych książek. Z prostych historii potrafi stworzyć coś pięknego i to w Edynburgu. Ta książka zachęci każdego czytelnika do odwiedzenia tego miasta, to jest pewne.

Bardzo często te książki świąteczne przypominają filmy z Hallmarku, prosta historia Ona i On i miłość i święta w tle, ale nie u Jenny Colgan.

W pierwszym tomie poznaliśmy główną bohaterkę Carmen, która dostała pracę w księgarni w Edynburgu i miała pomóc starszemu Panu zrobić coś aby jego księgarnia przetrwała. Poznała w tej miejscowości chłopaka imieniem Oke, niestety na początku drugiego tomu zrywają oni ze sobą. On wyrusza na wyprawę do Brazylii na badania jakiś drzew, a ona nadal pracuje w księgarni i szuka mieszkania. Bo nie ma co ukrywać relacje z siostrą nie są najlepsze.

Ale to co jest cudne w tej książce to te podejście do świąt, relacje rodzinne, przyjaźnie i ratowanie księgarni.

Jeśli czytaliście pierwszy tom - zachęcam do drugiego, jeśli czytaliście drugi tylko - to polecam pierwszy.

Nie będę się rozpisywać, książki Jenny Colgan mają w sobie coś co zachęca do czytania i są naprawdę świetnie napisane. Mają w sobie magię.

polecam


Poniższa notka od wydawcy

Powieść, która otuli cię ciepłem w zimowe wieczory

Carmen nie wie, co ze sobą zrobić. Urocza księgarnia, w której z oddaniem pracuje, stała się planem zdjęciowym tandetnego świątecznego filmu, a jej ukochany wyjechał tysiące kilometrów od Edynburga. Wszystko wskazuje na to, że tegoroczne Boże Narodzenie nie będzie szczególnie wesołe.

Gdy jednak właściciel księgarni zwraca się do niej z prośbą o pomoc w spełnieniu świątecznego życzenia, a losy sklepiku zawisają na włosku, Carmen bierze sprawy w swoje ręce.

Z pomocą sąsiadów, siostrzeńców i siostrzenic, a także ich czarującego opiekuna, dokonuje najbardziej magicznej sztuczki w życiu...

czwartek, 27 listopada 2025

Karolina Schutzer - "Pod Gwiazdami Paryża"

 



Pierwsze na co zwróciłam uwagę to okładka, która wygląda jakby namalował ją Claude Monet, również opis mi się spodobał. A zwłaszcza, że będzie tu Paryż.

Książka opisuje dziennikarkę Szwedzką Sophii, która po ataku paniki dostaje przymusowy 2 miesięczny urlop. Na samym początku tego urlopu jej babcia i tato mają wypadek samochodowy i jej babcia umiera. Zostawia jej w testamencie pewną kwotę pieniężną i bar we Francji w Paryżu. Sophie, która uważa Paryż za obciachowe miasto, wolałaby pracować jako korespondentka na Bliskim Wschodzie, ale tą pracę dostaje ktoś inny. Niestety.

Dziewczyna postanawia pojechać do Paryża i sprzedać bar.

Można powiedzieć, że to jest prosta historia. Jakaś katastrofa, dziedziczenie baru, wyjazd do nowego miasta, poznanie współpracowników, może nowi przyjaciele, lub miłość - czyli typowo. Przeważnie książki tak wyglądają i można powiedzieć, że ta również. 

Ale ta książka ma jeszcze ciekawą historię związaną z barem i jej właścicielkami. Pierwszą była Britta - ciotka Sophie, po śmierci której bar odziedziczyła jej siostra, czyli babcia dziewczyny. Najdziwniejszą historią w tym wszystkim jest to, że nikt nie wiedział, że ciotka miała bar w Paryżu, to była tajemnica, a babcia nawet nie wspomniała, że go odziedziczyła. 

Sophia będąc na miejscu poznaje historię swojej babci i cioci z czasów życia w Paryżu. Jest to ciekawa historia, zwłaszcza, że kończy się pewną tajemnicą, która wychodzi na jaw.

Ta książka nie jest wybitna, ale jest bardzo przyjemna, ciekawa i dobrze się ją czyta. Są w niej tajemnice, miłość, przyjaźń, ale i też walka dziewczyny ze swoim byłym mężem i przede wszystkim z jej psychiką. Powoli otwiera się ona na nowe i zaczyna inaczej postrzegać Paryż.

Paryż to też ważne, jest świetnie pokazany. Nie mamy tutaj schematu Emily z Paryża, tylko jest bardziej pokazana codzienność mieszkańców. Mamy dzielnicę i bar niedaleko ogrodów Luksemburskich, swoją drogą piękne miejsce i również tamta dzielnica zachwyca. Jest to wszystko bardzo klimatyczne.

Podobała mi się ta historia i pewnie za kilka lat znów będę mieć ochotę ją przeczytać.

polecam


Poniższa notka od wydawcy

MIASTO, KTÓRE ŁĄCZY SERCA. DZIEWCZYNA, KTÓRA ODNAJDUJE SIEBIE
Gdyby ktoś powiedział Sophii, że przejdzie ona załamanie nerwowe na oczach tysięcy widzów, a potem wyjedzie z rodzinnego Sztokholmu i zacznie prowadzić mały paryski bar, pomyślałaby, że przedawkował czerwone wino.
Ale los wytycza dla niej ścieżki, których się nie spodziewała. A wszystkie te ścieżki prowadzą do Paryża…
Do odziedziczonego po babci baru, który Sophia zamierzała sprzedać, ale nie potrafi się na to zdobyć. Do ludzi, których nigdy wcześniej nie spotkała, ale którzy wydają się wiedzieć o niej więcej, niż mogłaby przypuszczać.
I do miłości, która ma smak słodkich jabłek i zjawia się w najmniej oczekiwanym momencie.
W końcu żadne miejsce nie leczy duszy tak dobrze jak Paryż.

sobota, 22 listopada 2025

Harlan Coben i Reese Witherspoon - "Zanim powiesz żegnaj"

 



Najlepszy thriller jaki przeczytałam w tym roku. Wciąga od pierwszej strony i jak już się zacznie czytać to nie ma możliwości skończyć, trzeba ją przeczytać do końca bo inaczej nie da się zasnąć. Myśli się co dalej.

Ten duet to nowość na rynku wydawniczym - On Harlan Coben, geniusz kryminałów i thrillerów i Ona Reese Witherspoon świetna aktorka, mieli pomysł, napisali i wydali. 

Reese sama wspomniała, że miała pomysł na książkę, ale chciała żeby ktoś ją napisał i wybrała autora. Coben jej myśli przerzucił na kartki papieru i tak powstała pełna akcji genialna powieść.

Można powiedzieć, że Reese tworząc postać głównej bohaterki widzi już siebie w jej adaptacji. Bo mamy tutaj Maggie, lekarkę po 40 r.ż, która jest drobnej budowy. 

Jak Reese. Przypadek? Nie sądzę. 

To postać pod nią napisana i szczerze? Jak zajmie się tym jej wytwórnia to powstanie z tej książki świetny serial. Bo to musi być serial. Tyle wątków, miejsc i akcji potrzebuje wielu minut, kilka godzin aby móc to fajnie pokazać.

Książka jest świetna i nie ma co ukrywać, bardzo dobrze napisana, jak wszystkie książki Cobena.

Cały wieczór ją czytałam, nie mogłam się oderwać i bardzo mi się to podobało pod każdym względem. A przede wszystkim dlatego, że mieliśmy kobietę jako główną bohaterkę i nie było oprócz jej teścia, innego mężczyzny, który by wszędzie z nią był. 

Mogłabym pisać wiele jeszcze dobrych słów, ale nie ma to sensu. Wystarczy napisać:

Najlepszy thriller tego roku, a rok się kończy już.

Polecam!!!


Poniższa notka od wydawcy

Współpraca gigantów narracji – Reese Witherspoon i Harlana Cobena.

Dwa gorące nazwiska będące synonimami wciągającej fabuły – razem w jednym thrillerze, który nie pozwoli wam zasnąć.

„Zanim powiesz żegnaj” to suspens na miarę Oscara!

Niezłomna kobieta uwięziona w sieci kłamstw, którą sama pomogła stworzyć.

Poszukiwanie prawdy, za której ukrycie globalne elity są gotowe wiele zapłacić.

Ucieczka, która jest jedyną szansą na przeżycie.

Maggie McCabe zawsze żyła na krawędzi. Tylko człowiek z nerwami ze stali może zostać chirurgiem wojskowym, a tylko geniusz – zdobyć w tym zawodzie taką renomę jak ona. Ale wysoki prestiż nie ochronił jej przed tragedią.

Pozbawiona prawa wykonywania zawodu Maggie traci w życiu cel, ale nie pasję. Gdy dotyka dna, z niespodziewanej strony nadchodzi ratunek – były kolega po fachu, obecnie elitarny chirurg plastyczny świadczący usługi najbogatszym ludziom na świecie, prosi ją o przysługę.

W tajemniczej, zamkniętej klinice, ociekającej luksusem i dysponującej najnowszymi technologiami, o których zwykli ludzie jeszcze nie słyszeli, pewien człowiek potrzebuje pomocy. Maggie należy do niewielu lekarzy na świecie, którzy mogą jej udzielić. Zgadza się wkroczyć do świata niewypowiedzianego bogactwa i dotrzymać swojej części umowy. Kiedy jednak jej pacjent nagle znika bez śladu, Maggie wie, że musi uciekać, chyba że sama chce podzielić jego los…

niedziela, 2 listopada 2025

Anna Langner - "Stowarzyszenie słodkiej zemsty"

 


Jeśli szukacie lekkiej i przyjemnej lektury na wieczór to ta będzie idealna. Ta książka nie jest jakaś wybitna, ale dobrze się ją czyta. Jest bardzo przyjemna i miła w odbiorze. 

Tytułowe Stowarzyszenie to miejsce, forum dla kobiet, które zostały zdradzone. Kobiety w całej Polsce pomagają sobie uporać się ze zdradą, życiem po i przede wszystkim zemstą. Przeważnie ta zemsta jest prosta i łata, jakiś email, zdjęcia, porysowane auto lub anons na portalu randkowym. Ale założycielka Aneta ma inny plan zemstę na swoim byłym. Prosi poznaną właśnie miłą zdradzoną dziewczynę Sarę o pomoc w zemście na Danielu. W jej głowie plan jest prosty - Sara rozkochuje w sobie Daniela, a potem go odtrąca, chce żeby on cierpiał. 

Jak wiemy takie rzeczy nie są proste i nie zawsze coś co ma być zemstą takie będzie. Bo Sara ma uczucia i nie jest dziewczyną bez serca.

Książka jest lekka i przyjemna, ale nie jest dziełem wybitnym. Przeczytałam ją i szczerze mówiąc miałam nadzieję, że się zaraz skończy, abym mogła poczytać coś innego. 

Jest też troszkę naciągana, ale to książka więc autor może wpisać wszystko na co ma ochotę, nie mówiąc już o zdarzeniach i ich jednej wielkiej połączonej historii.

Autorka pisze bardzo fajnie, dobrze się czyta wszystko, ale myślałam, że będzie troszkę inna ta historia. 


Poniższa notka od wydawcy

„Stowarzyszenie Słodkiej Zemsty” to zabawna powieść o kobiecej solidarności, pokusie zemsty i zakazanym uczuciu do wroga.

Po nakryciu swojego chłopaka na zdradzie Sara szuka pocieszenia w czekoladzie, filmach z Channingiem Tatumem i… internetowych forach. Tak trafia do tajemniczego stowarzyszenia, w którym zdradzone kobiety knują przeciwko niewiernym mężczyznom. Tam Sara zyskuje oddane przyjaciółki, mnóstwo dobrych rad i wsparcie. W końcu czuje się silna i gotowa, by zacząć szczęśliwe życie singielki. Brzmi wspaniale, ale solidarność stowarzyszeniowych sióstr wymaga poświęceń.

Sara dostaje za zadanie uwieść, a potem porzucić niewiernego byłego chłopaka swojej przyjaciółki. Sytuacja się komplikuje, kiedy okazuje się, że obiekt jest nieziemsko przystojny, szarmancki, ma doskonałe poczucie humoru, a na dodatek uwielbia książki i biblioteki tak samo jak Sara. Jednak nie można zapomnieć o najważniejszym – jest zdrajcą. Kłamcą. Zakazanym owocem.

Sęk w tym, że zakazane owoce najbardziej kuszą. Kiedy relacja między Sarą a Danielem zaczyna się rozwijać, dziewczyna staje przed poważnym dylematem – być lojalną wobec przyjaciółki czy może iść za głosem serca? Gra toczy się o najwyższą stawkę, bo Stowarzyszenie Słodkiej Zemsty nie toleruje gry na dwa fronty, no i ma kilka przykazań, a najważniejsze z nich brzmi: Nigdy nie brataj się z wrogiem.

„Stowarzyszenie Słodkiej Zemsty” spodoba się wielbicielkom zabawnych powieści obyczajowych i romansów. Jeśli sądzisz, że do biblioteki przychodzi się tylko po książki, to grubo się mylisz!

Julie Olivia - "Jeśli to cię uszczęśliwia"

 



Jeśli szukacie książki jesiennej to jest właśnie ta pozycja. Ma wszystko czego szukamy na jesień. A nie ma co się oszukiwać, książek jesiennych jest bardzo mało i ten okres jest bardzo zaniedbywany przez autorów.

Ale "Jeśli to cię uszczęśliwia" spełnia wszystkie wymogi na idealną pozycję, wystarczy ciepła herbatka, kocyk i można zacząć czytać.

Ta książka to lata 90 w pigułce - wypożyczalnie kaset wideo, praktycznie brak telefonów komórkowych, Backstreet Boys i inne zespoły tamtych czasów i takie podejście do życia w małych amerykańskich miasteczkach jakie znamy z seriali np Gilmore Girls - każdy zna każdego. Książka ma dużo uroku, jest ciepła i prosta, ale bardzo dobrze napisana. Fajny język, fajna fabuła i dobrze się to czyta. 

Książka opowiada o młodej rozwódce Michelle, która przyjeżdża do małego miasteczka aby zająć się pensjonatem po śmierci matki. 

Trzy miesiące.

Tyle czasu potrzeba, aby młodsza siostra Sara mogła się tym zająć, a Michelle żeby mogła wrócić do Seattle, gdzie czeka na nią praca. 

Ale sprawy jak to zawsze bywa komplikują się, gdy dziewczyna poznaje sąsiada Cliffa i jego dwie córeczki.

Później wiadomo zawsze jest pięknie, potem kryzys i znów pięknie. Jak zawsze w tego typu opowieściach. Książka ma jedną wadę opis seksu, który znów jakoś mi nie pasuje do książki, która nie prowokuje, a tutaj aż trzy strony opisu jednego stosunku. Dobrze, że tak mało. 

Dla mnie najfajniejszą postacią jest Rakieta. Kocham psy i zawsze chciałam mieć takiego psa, tej rasy. Border Collie, albo owczarek australijski to moje marzenie. 


Poniższa notka od wydawcy

Nie mogliby bardziej się od siebie różnić.
Ale tej jesieni oboje potrzebowali odrobiny ciepła.

Copper Run w Vermont miało być dla Michelle tymczasowym azylem – miejscem, gdzie złapie oddech po rozwodzie, zajęta prowadzeniem rodzinnego pensjonatu, który po śmierci mamy nieco podupadł. Spodziewała się wyzwań, ale nie aż takich: herbatniki jej autorstwa nadają się tylko do wyrzucenia, rozmowy z gośćmi idą jej równie nieudolnie co pieczenie, a do tego zaraz za płotem mieszka on.
Cliff jest samotnym ojcem, utalentowanym piekarzem i, przede wszystkim, lokalnym ulubieńcem. Zdaje się dokładnie wiedzieć, czego potrzebują ludzie w jego otoczeniu. Jego flanelowe koszule, ciepły uśmiech i niesamowite wypieki sprawiają, że trudno mu się oprzeć – nawet jeśli Michelle zarzeka się, że nie może sobie pozwolić na żadne komplikacje.
Plan jest przecież prosty: za trzy miesiące, po przekazaniu pensjonatu młodszej siostrze, wraca do Seattle, by objąć wymarzone stanowisko. Tylko że coraz częściej łapie się na tym, że myśli nie o karierze, lecz o swoim sąsiedzie... i o tym, jak bardzo chciałaby go pocałować.