Jeśli szukacie książki jesiennej to jest właśnie ta pozycja. Ma wszystko czego szukamy na jesień. A nie ma co się oszukiwać, książek jesiennych jest bardzo mało i ten okres jest bardzo zaniedbywany przez autorów.
Ale "Jeśli to cię uszczęśliwia" spełnia wszystkie wymogi na idealną pozycję, wystarczy ciepła herbatka, kocyk i można zacząć czytać.
Ta książka to lata 90 w pigułce - wypożyczalnie kaset wideo, praktycznie brak telefonów komórkowych, Backstreet Boys i inne zespoły tamtych czasów i takie podejście do życia w małych amerykańskich miasteczkach jakie znamy z seriali np Gilmore Girls - każdy zna każdego. Książka ma dużo uroku, jest ciepła i prosta, ale bardzo dobrze napisana. Fajny język, fajna fabuła i dobrze się to czyta.
Książka opowiada o młodej rozwódce Michelle, która przyjeżdża do małego miasteczka aby zająć się pensjonatem po śmierci matki.
Trzy miesiące.
Tyle czasu potrzeba, aby młodsza siostra Sara mogła się tym zająć, a Michelle żeby mogła wrócić do Seattle, gdzie czeka na nią praca.
Ale sprawy jak to zawsze bywa komplikują się, gdy dziewczyna poznaje sąsiada Cliffa i jego dwie córeczki.
Później wiadomo zawsze jest pięknie, potem kryzys i znów pięknie. Jak zawsze w tego typu opowieściach. Książka ma jedną wadę opis seksu, który znów jakoś mi nie pasuje do książki, która nie prowokuje, a tutaj aż trzy strony opisu jednego stosunku. Dobrze, że tak mało.
Dla mnie najfajniejszą postacią jest Rakieta. Kocham psy i zawsze chciałam mieć takiego psa, tej rasy. Border Collie, albo owczarek australijski to moje marzenie.
Poniższa notka od wydawcy
Nie mogliby bardziej się od siebie różnić.
Ale tej jesieni oboje potrzebowali odrobiny ciepła.
Copper Run w Vermont miało być dla Michelle tymczasowym azylem – miejscem, gdzie złapie oddech po rozwodzie, zajęta prowadzeniem rodzinnego pensjonatu, który po śmierci mamy nieco podupadł. Spodziewała się wyzwań, ale nie aż takich: herbatniki jej autorstwa nadają się tylko do wyrzucenia, rozmowy z gośćmi idą jej równie nieudolnie co pieczenie, a do tego zaraz za płotem mieszka on.
Cliff jest samotnym ojcem, utalentowanym piekarzem i, przede wszystkim, lokalnym ulubieńcem. Zdaje się dokładnie wiedzieć, czego potrzebują ludzie w jego otoczeniu. Jego flanelowe koszule, ciepły uśmiech i niesamowite wypieki sprawiają, że trudno mu się oprzeć – nawet jeśli Michelle zarzeka się, że nie może sobie pozwolić na żadne komplikacje.
Plan jest przecież prosty: za trzy miesiące, po przekazaniu pensjonatu młodszej siostrze, wraca do Seattle, by objąć wymarzone stanowisko. Tylko że coraz częściej łapie się na tym, że myśli nie o karierze, lecz o swoim sąsiedzie... i o tym, jak bardzo chciałaby go pocałować.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz