środa, 6 sierpnia 2025

Beata i Eugeniusz Dębscy - "Ostatni krzyk mody"

 


Pierwszy raz czytałam książkę napisaną przez ten duet. To już czwarty tom, gdzie głównymi bohaterami jest babcia Roma i jej wnuk Tomasz Winkler.

Nie czytając wcześniejszych tomów troszkę się obawiałam, ale powiedziano mi, że nie trzeba znać wcześniejszych ich książek bo każdy tom to nowa opowieść. 

I tak było.

Początkowo ten pierwszy rozdział był delikatnie trudny do ogarnięcia, bo od razu mieliśmy scenę babci i wnuka i jego dziewczyny w sytuacji typowo rodzinnej, musiałam się połapać o co chodzi.

Ale potem było co raz łatwiej.

I ciekawiej.

Książka opowiada o prywatnym detektywie Tomaszu i jego babci, która właśnie dała mu klientkę. Jej dawna przyjaciółka Antonina - modelka, która w młodości wyjeżdżała do Europy Zachodniej na wiele kontraktów. Najbardziej znana modelka lat PRL-u, teraz ma kłopoty. Jest szantażowana, oblali jej fasadę domu i jest przestraszona. Prosi o pomoc i dostaje ją.

Tomasz Winkler i Iwa (jego partnerka) wprowadzają się do niej i odkrywają co raz to nowe historie, w tym nawet włamanie w czasie ich pobytu, dodatkowo to są Niemieccy agenci, ale jacyś nie do końca ogarnięci.

Są tutaj kłamstwa, tajemnice i ciekawa historia kobiety, która z małej wsi chciała się wybić i być kimś, miała marzenia, ale przypłaciła to byciem donosicielem dla władz. Mimo, że starała się nie pisać nic co mogłoby komuś zaszkodzić to miała wstydliwy sekret, tzw teczkę i ktoś ją ukradł. Teraz stara się to naprawić.

Nie będę pisać o sprawie, bo musiałabym zbyt dużo wyjawić, ale jest to ciekawe napisane i warto przeczytać. Wolę się skupić na tych dwóch starszych Paniach - Antoninie i Romie.

Te kobiety mają tutaj już swoje lata, ale nie są to babcie przykute do łóżka tylko kobiety z energią. Niestety ich życie w młodości przekłada się na dzisiejsze czasy. 

W przypadku dawnej modelki, nie ważne są wille, pieniądze, wystawne życie, są też problemy.

Mimo, że Antonina ma dzieci, to nie ma z nimi za bardzo kontaktu, jedna córka brała narkotyki i jest ciągle spłukana, druga ma dzieci, ale nie ma aż takiego kontaktu z matką. Za fasadą idealnego życia Antoniny widzimy, że to co zarobiła i co zdobyła to są rzeczy materialne, ale uczucia, rodzina, szczęście nie idą tak samo dobrze. Szuka ona miłości i zrozumienia, ale nie wiem czy postrzega to tak jak inni ludzie.

Wystarczy spojrzeć na Tomasza i jego babcię Romę. Są typową rodziną, gdzie wnuk uwielbia swoją babcię, mieszka z nią, ale i współpracuje. Mają psy, którymi się opiekują, ale i mają swój styl. Czytając pierwszy rozdział widać, że to rodzina. Nie ma tam może aż tylu pieniędzy i nie mieszkają w willi, ale mają szacunek i miłość.

Podobała mi się ta książka, miała swój urok, ale i też humor pomiędzy Romą a Tomaszem.




Poniższa notka od wydawcy

NAJBARDZIEJ WYSTRZAŁOWY DUET DETEKTYWISTYCZNY POWRACA!

Tomek Winkler i niezawodna babcia Roma znów na tropie! Tym razem mierzą się z wyjątkowo paskudną sprawą z dalekiej przeszłości, tajemniczym szantażem i modelką na emeryturze, która okazuje się klientką z piekła rodem!

We wrocławskim Borku, willowym osiedlu artystów i oryginałów, mieszka seniorka najbardziej oryginalna ze wszystkich. Antonina Giambattista vel Danzer vel Stasielska znana także jako Panzerfaust, emerytowana topmodelka i kobieta, która gotowa była zrobić wiele, aby wyrwać się z szarzyzny PRL-u. Ale teraz, po latach, cień przeszłości upomina się o zwrot długu i Antonina ma problem. Do kogo zwrócić się w takiej sytuacji? Odpowiedź jest prosta: na kłopoty – Winkler!

Wciągnięty w aferę „pancernej Antosi” przez swoją babcię Romę, jej dawną znajomą, Tomek Winkler początkowo myśli, że będzie mieć do czynienia co najwyżej z zawistnymi sąsiadami starszej pani, patrzącymi krzywo na jej opalanie się topless w przydomowym ogrodzie. Nic bardziej mylnego. Sprawa dotyczy krzywd o wiele poważniejszego kalibru, a dla przeciwników Antoniny groźby i szantaż to dopiero początek.

Tylko że od początku coś tu nie gra, a samotna, zdesperowana seniorka wiele więcej ukrywa niż gotowa jest powiedzieć. Czyżby tym razem Winkler wpadł w sieć przebiegłej, starej pajęczycy?

poniedziałek, 28 lipca 2025

Eric-Emmanuel Schmitt - "Callas, moja rywalka"

 


Eric Emmanuel Schmitt jest genialnym autorem, który swoimi książkami, historiami wciąga czytelników od pierwszych stron. Bardzo dawno temu czytałam najbardziej znaną jego książkę "Oskar i Pani Róża", a ostatnio wciągnął mnie cykl "Podróż przez czas" i nie mogę się doczekać czwartego tomu. 

Ucieszyła mnie możliwość przeczytania najnowszej jego książki, chociaż przyznaje, że początkowo myślałam, że to biografia jest bardziej. Ale niestety nie, jest to fikcja pomieszana z prawdziwymi wydarzeniami. 

Główną bohaterką jest fikcyjna postać Carlottą Berluni.

Carlotta jest śpiewaczką operową, nieistniejącą w realu, ale jest ona połączeniem wielu innych kobiet, które były diwami na scenie La Scala.

Poprzez Carlotte, która wspomina swoje życie, pokazuje nam życie gwiazd w dawnych czasach, a przy okazji życie największej gwiazdy opery w tamtych czasach.

Maria Callas - te imię i nazwisko zna wiele osób, nie trzeba być fanem opery, żeby nie kojarzyć kim była. Greczynka, która była gwiazdą przez kilkanaście lat w największych operach na świecie. Występowała wszędzie i mimo, że jej głos nie był idealny to potrafiła czarować. Jej magia na scenie sprawiała, że ludzie kochali ją. Nie podobało się to jej rywalkom, które miały głos idealny, ale nie miały i nie mogły stworzyć tej magii, gry i emocji.

I właśnie Carlotta była taką gwiazdą, która została odepchnięta przez Callas na drugi plan. Mimo, że miała wszystko ktoś sprawił, że to Callas się wybiła. Mówimy oczywiście o połączenie fikcji z realem, więc trudno powiedzieć co jest prawdą. 

Ale zawsze jak ktoś jest nowy, młodszy kto będzie stawiany na pierwszym miejscu, a może chodzi o znajomości? Uśmiech? Flirt? Łóżko?

Nie czytałam biografii Callas więc trudno mi powiedzieć jak zaczęła grać w La Scali, ale wiem, że jej nazwisko było bardzo znane i miała w sobie magię przyciągania widzów. Jak śpiewała też nie wiem, bo nie znam się na operze i nie widziałam jej występów. 

Wiem jedno, Callas tutaj w tej książce jest siłą zazdrości dla Carlotty Berluni i ta zazdrość jest przez cały czas jej życia. Każdy upadek, każde inne miejsce występowania jest w jej głowie i jest przez Callas.

Naprawdę trudno pisać o fabule książki w takim połączeniu, ale gdybyśmy nie wiedzieli że Carlotta to postać fikcyjna to byłaby to fajna biografia, warta przeczytania i pewnie dałaby nam możliwość zobaczenia życia dawnych gwiazd. 

Eric-Emmanuel jest świetnym pisarzem i warto przeczytać to co pisze. A pisze tak, że każda jego historia wciąga nas od pierwszych stron. 

Ta książka nie jest za długa, ale wynagradza nam słowo pisane, dodatkowo śliczna okładka sprawia, że fajnie jest poczuć jak żyją gwiazdy dawnych wielkich oper.


Poniższa notka od wydawcy

Poruszający portret genialnej śpiewaczki nakreślony piórem francuskiego wirtuoza słowa.

Gdy Carlotta Berlumi po raz pierwszy spotkała Marię Callas w drugorzędnej operze, nie spodziewała się, że ta brzydka Greczynka wkrótce podbije najważniejsze sceny muzyczne i serca melomanów na całym świecie.

Nie wiedziała też, że właśnie zaczyna się pojedynek na głosy i emocje, w którym stawką będą nie tylko uznanie i sława, ale też uczucia kochanków.

W tej historii pasja miesza się z udręką, a fascynacja z bólem niespełnienia. „Callas, moja rywalka” to opowieść o tym, że pasja może być zarówno darem, jak i przekleństwem. To sugestywny obraz tego, jak łatwo można się zatracić w cudzym blasku i pozwolić, by fałszywa nuta zdominowała całe nasze życie.

Éric-Emmanuel Schmitt, autor „Oskara i pani Róży”, po raz kolejny udowadnia, że jest prawdziwym mistrzem krótkiej formy. Choć Carlotta Berlumi nigdy nie istniała, inspiracją do stworzenia jej postaci były życiorysy wielu prawdziwych rywalek Callas. Za jej pośrednictwem autor nie tylko odsłania istotę geniuszu wielkiej artystki, ale również stawia pytania o cenę, którą trzeba zapłacić za spełnienie marzeń, i o pasję, której nie sposób porzucić.

Literacka perełka, która poruszy serce mocniej niż niejedna aria!

czwartek, 12 czerwca 2025

Bartosz Kurek, Inga Ergen - "Ofiary Władzy"

 

Na dzień dziecka dostałam w prezencie od wydawnictwa Czarna Owca mały upominek.

Ofiary Władzy - mocny tytuł, ale pasujący do treści zawartej w niej.

Ta książka jest dobra. Po prostu jest dobra i warto ją przeczytać. Uwielbiam książki gdzie bohaterami są detektywi i psycholodzy, którzy razem współpracują. W tej książce ofiarą jest mały chłopiec. Jego zaginięcie sprawia, że wszyscy w niedzielę muszą udać się do domu rodziców chłopca. 

Ale rodzice nie są to normalni ludzie, to są bardzo znane postacie. Ona aktorka, on minister - to sprawia, że zaginięcie jest ważne dla wszystkich. 

I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że to już trzecie zaginięcie młodego chłopca w ciągu kilku ostatnich lat. Dziecko wyszło z domu i ślad zaginął za nim. 

Przede wszystkim tą sprawą zajmuje się policjant Jarek i psycholog policyjna Lena. Szukają Maxa, ale bardzo szybko Lena widzi sposób życia i psychiki jego rodziców i nie podoba jej się to wszystko.

Z każdą rozmową w szkole, koledzy, niania powstaje w jej głowie profil rodziców i dziecka.

Z drugiej strony trwa policyjne śledztwo, psy tropiące, sprawdzanie rodziców. Dużą pomocą wykazuje się również jedna z gazet, gdzie ich fotograf zrobił kilka zdjęć z ukrycia na urodzinach dziecka, kiedy to doszło do zaginięcia. Jedna z dziennikarek tej gazety, też dużo wniosła do sprawy.

Ta książka to połączenie wspólnej pracy policji, psychologów i dziennikarzy, to też czasami przypadek pomiędzy kimś z przeszłości, kto był w danym miejscu i czasie i znał kogoś w policji komu ufał. 

Mamy tutaj ludzi na najwyższych szczeblach, którzy zajmują się czymś co jest kosztowne, ale czy ważne dla Polski? Nie chciałabym pisać dokładnie, bo będzie spojler, ale układy na najwyższych szczeblach są duże w tej książce. 

Książka jest dobrze napisana, początkowo było troszkę trudniej, bo mieliśmy pokazaną akcje z kilku dni i godzin i to było pomieszane, ale potem szło już super.

Najbardziej jest mi szkoda dziecka Maxa i to jak był traktowany, jedna scena w kuchni sprawiła, że łza mi się zakręciła. Dzieci są po to, żeby były radością i miłością w związkach, muszą być kochane, ale niestety nie każdy to wie. Nie każdy też powinien je posiadać.

Troszkę na pierwszy rzut oka też okładka mi się nie spodobała i mam problem żeby się do niej przyzwyczaić.

Fabuła na szczęście wynagradza wszystko.

Polecam


Poniższa notka pochodzi od wydawcy

Gdy po przyjęciu urodzinowym znika syn wiceministra zdrowia szef stołecznej policji dobrze wie, że odnalezienie chłopca to priorytet. Naciski są ogromne, bo nie jest to pierwsze zaginione dziecko elit w ostatnich miesiącach. Co gorsza, sprawą zaczynają interesować się media.

Na poszukiwania 9-letniego Maxa ruszają komisarz Jarek Grzmiński i psycholożka policyjna Lena Korcz.

Czy syn wiceministra się odnajdzie? Co łączy jego zaginięcie, wielomilionowy przetarg oraz tragiczny wypadek samochodowy sprzed lat?

Brudna gra toczy się nie tylko o życie dziecka, lecz także o wpływy i pieniądze w zepsutym świecie władzy i biznesu.

Tu ofiarą może stać się każdy.

środa, 28 maja 2025

Juan Gomez-Jurado i Barbara Montes - "Amanda Black i niebezpieczne dziedzictwo"

 


Książka "Amanda Black i niebezpieczne dziedzictwo" jest skierowana przede wszystkim do młodych dziewczyn gdzieś  w wieku 10-13 lat. Główna bohaterka ma 13 lat w tej książce, ale nie ma w niej przekleństw, morderstwa czy czegoś o czym nie powinny czytać dziewczynki, więc dziesięcioletnie młode osoby bez problemu będą mogły już ją dostać.

Jako osoba dorosła czytając ją wiedziałam, że to nie mój przedział powieści, ale dla młodych osób będzie to świetna rozrywka.
Historia jest prosta, ale Amanda jest dziewczyną, która nie ma lekko w życiu i to wszystko się zmienia w dniu urodzin. 

Czuję, że to jak wygląda książka, a jest świetnie wydana - ładna gruba okładka, rysunki w środku, gdzie można zobaczyć co opisują w książce sprawia, że naprawdę przyjemnie się ją czyta.

Historia sama w sobie nie jest ckliwa, romantyczna ale jest przygodowa. 
Jeśli macie dziewczynki w wieku właśnie 10-13 lat to będzie to idealny prezent dla nich.

Poniższa notka od wydawcy
Mam trzynaście lat, a jutro czeka mnie sprawdzian z wiedzy o społeczeństwie, do którego w ogóle się nie uczyłam. Ale nie to jest moim największym zmartwieniem.
Przed końcem tygodnia bank wyrzuci ciocię Paulę i mnie z Willi Black. To było moje największe zmartwienie jeszcze trzy sekundy temu.
Lina, po której schodziłam ze sto osiemdziesiątego piętra Wieżowca Dagon Corp. (plac Dagon 1) została przecięta.
W tej chwili spadam z wysokości czterystu siedemdziesięciu siedmiu metrów z prędkością około pięćdziesięciu pięciu metrów na sekundę.
Szacuję, że za niespełna dziewięć sekund rozbiję się o ziemię.
Ale to też nie jest moim największym zmartwieniem.
Moim największym zmartwieniem jest to, że linę przeciął mój najlepszy przyjaciel.
A przynajmniej sądziłam, że nim jest.

Tak rozpoczyna się pierwsza powieść z nowej serii middle grade autorstwa Juana Gómeza-Jurado i Bárbary Montes. Książka opowiada o przygodach Amandy Black, dziewczynki, która w dniu swoich trzynastych urodzin otrzymuje tajemniczy list. List, który całkowicie zmieni jej życie. I to w jaki sposób!

wtorek, 27 maja 2025

Sandra Podleska - Cisza w mazurskim lesie



Tak czytając książkę zastanawiałam się jaki jest to gatunek i wydaje mi się, że najlepiej określi to obyczajowa z wątkiem kryminalnym. To moja pierwsza książka tej autorki i byłam ciekawa tego jak pisze. Muszę przyznać, że spodobał mi się styl, fabuła i te połączenia, które zostały zrobione w książce.

Przede wszystkim mamy w tej książce coś od czego wszystko się zaczęło. Zginęła młoda kobieta, podobno potknęła się o kamień w lesie w małej wiosce na Mazurach. Było kilka notek, nic nie wiadomo co się stało, co tam robiła dziewczyna z Warszawy. Nie można nic było wyszukać w sieci na jej temat. 

Redaktor gazety z Warszawy wysyła do tej wioski pod Ostródą dwójkę dziennikarzy: Laurę i Arka. Mają zadanie napisać reportaż na temat tego co się dzieje w lesie. Ta dwójka nie lubi się za bardzo, chociaż może inaczej- Arek dokucza dziewczynie, takie zaloty, a ona się tym irytuje. Na tym wyjeździe, przez trzy tygodnie poznają się lepiej. 

Ale najważniejsze jest zadanie - napisać reportaż i Laura udaje tam samotną turystkę na wakacjach. Poznaje kilku miejscowych ludzi, ale tak naprawdę to bardzo zamknięte środowisko, gdzie nikt nie chce o niczym mówić. Kobieta zapoznaje się bliżej z młodszą od siebie Amelią, kelnerką z pobliskiego baru i tajemniczym mężczyzną mieszkającym samotnie w środku lasu. Ten mężczyzna Edi jest wg mieszkańców wioski uważany za mordercę, nie tylko tej znalezionej dziewczyny, ale i zwierząt, które są co chwile znajdowane martwe w lesie.

Książka jest dosyć ciekawie prowadzona, mamy kilka wątków, połączonych ze sobą. Niestety opisywanie jakiegokolwiek wątku sprawiłoby, że byłby to spojler. Bo tu każda jedna rzecz się łączy ze sobą.

Las, wioska jest bardzo fajnie napisane. Sama mieszkam w lesie i bardzo spodobały mi się te pikniki, opisy widoków, miejsc, aż pomyślałam o wybraniu się na spacer do mojego lasu. Las ma to do siebie, że skrywa tajemnice. Nigdy nie wiadomo kto może stać za drzewem, lub pagórkiem. Czy spotkamy jakiegoś turystę, mieszkańca czy zwierzę. Można się tam łatwo zgubić, ale i trafić na coś interesującego.

Książka jest fajna, cieszę się, że bardziej opowiada o dziennikarzach i ich pracy, a nie o osobach, które same chciałyby stanąć oko w oko z mordercą, lub go złapać. 

polecam


Poniższa notka od wydawcy

Czy Laurze uda się wkupić w łaski nowo poznanych ludzi i rozwiązać kryminalną zagadkę? Czy zdoła ponownie otworzyć swoje serce na miłość?

Laura pracuje jako dziennikarka śledcza dla ogólnokrajowego tygodnika „Meritum”. Trudne doświadczenia z przeszłości sprawiły, że całą swoją uwagę skupiła na budowaniu kariery zawodowej, dlatego w skrytości ducha marzy o awansie. Gdy otrzymuje szansę, aby objąć wyższe stanowisko, nie waha się ani chwili – postanawia spędzić najbliższe trzy tygodnie w malutkiej wiosce na Mazurach i napisać reportaż dotyczący zabójstwa młodej kobiety. Ku jej niezadowoleniu, razem z nią jedzie tam również Arek – irytujący współpracownik, który od roku nieudolnie zabiega o jej względy. Sytuacja komplikuje się jeszcze bardziej, gdy bohaterowie docierają na miejsce. Okazuje się bowiem, że mieszkańcy wioski stanowią bardzo hermetyczne środowisko i pilnie strzegą tajemnicy, którą owiana jest okolica.

Lucy Jane Wood - "Rewitched"

 


Spodobała mi się ta książka. Co tu dużo mówić, miała w sobie magię na każdej stronie.

Szukając jakiś książek o magii przeważnie bohaterki to dzieci, nastolatki. Bardzo rzadko czarownica to osoba w wieku dorosłym, a szkoda. Uwielbiam serial "Księga czarownic" jest na HBO i naprawdę ta czarownica i wampiry i demony mega mi się podobają, ze względu też na wiek bohaterów. Nie są to dzieci, ale dorośli ludzie - pracujący, mający rodziny (wampiry i ich wiek się nie liczy, ale ich wiek człowieczy już tak). 

Tutaj mamy 30 letnią dziewczynę Bellę, która ma magię we krwi, ale nie używa jej na co dzień. Pracuje w księgarni, ma przyjaciółkę bez magii i kota. Jej dzień to praca i przyjaciele, ale magia jest w niej i czasami jest potrzebna. Musi niestety uważać, żeby niemagiczni nic nie widzieli. 

Używa jej, ale nie w takim stopniu jak powinna, troszkę ją zaniedbała co ma swoje konsekwencje. W dniu 30 urodzin musi przed kowenem pokazać co zrobiła w życiu, jakiej magii używała. Niestety to co zostało pokazane nie podoba się innym czarownicom i ma ona teraz trzydzieści dni, aby raz jeszcze opanować i przejść odpowiednie zadania. Jeśli nie zrobi tego, to zabiorą jej magię.

Osoba, która ją uczy to człowiek, który za młody został pozbawiony magii, ze względu na śmierć brata. Został o to oskarżony, ale nie pamięta prawie niczego ze swojej młodości. Ale pomaga jej i można powiedzieć, że ufają sobie. Ta współpraca idzie dobrze, a nawet odkrywają kilka wspomnień z jego życia.

Kolejną osobą, która jej pomaga to Rune, czarodziej w miarę młody ok 200 lat, ale wyglądem młody człowiek. Bo tak tutaj czarownice mogą wpływać na swój wiek.

Te wszystkie osoby w bardzo fajny sposób budują tą książkę. Chce się ją czytać i poznawać dalsze losy, zwłaszcza, czy te 30 dni będzie wystarczających dla nich i dla opanowania magii.

Widzę, że autorka napisała już kolejną książkę i wiem, że ją kupię. Może ta historia jest prosta, ale ma w sobie magię, która jest często potrzebna. Pozwala nam się oderwać od dnia codziennego, ale i pozwala się pośmiać. 

Autorka bardzo dobrze napisała książkę, a okładka może w dziecinnych kolorach, ale przyciąga wzrokiem do siebie. Tak jak wspomniałam główny plus za dorosłą bohaterkę.

Polecam!!!


Poniższa notka od wydawcy

Magiczna opowieść pełna ciepła, czarów oraz przytulnej atmosfery; idealna do czytania w jesienne wieczory!

Belle nie straciła swojej magicznej iskry… jeszcze nie.

Lecz teraz, kiedy sabat zaczyna wątpić w jej umiejętności i pojawiają się podejrzenia, że zagraża jej jakaś mroczna siła, może się okazać, że rzeczywiście Belle jest wypalona. Na szczęście nie musi mierzyć się z tym wszystkim sama…

czwartek, 15 maja 2025

Dorota Gąsiorowska - "Córka Ziemi"

 


Zaczęłam czytać tą serię od drugiego tomu, zachwycił mnie i to bardzo. 

Postanowiłam, że kupię jeszcze pierwszy i dowiem się jak poznali się bohaterowie, którzy pojawiają się w "Córce Powietrza".

Muszę przyznać, że ta pierwsza część nie zachwyciła mnie aż tak, o wiele bardziej podobał mi się drugi tom.

W tym pierwszym tomie poznajemy Weronikę, rzeźbiarkę, która ma wielki talent i dostaje propozycje zrobienia rzeźby Freyi, do odnawianego właśnie pałacyku. 

Z drugiej strony jest opowieść o młodej dziewczynce imieniem Freya, która mieszka w lesie z matką. Jej historia jest bardzo smutna i niezwykła.

Oba tomy i pewnie dwa kolejne to połączenie dwóch historii.

Aktualne czasy gdzie jest kobieta - samotna, ale z darem, szukająca prawdy i ma w sobie coś przyciągającego z zaskoczenia tego jednego mężczyznę, która pojawia się praktycznie w tym samym czasie.

Jest też historia z dawnych czasów, gdzie młoda dziewczynka zaczyna dorastać i przechodzi różne historie. Czasami smutne, czasami szczęśliwe. 

Tak naprawdę zawsze ta druga historia jest ciekawsza, bo to inne czasy, inna historia. Aktualna bohaterka szuka wątku scalającego przeszłość z teraźniejszością. Szuka i poznaje.

Pewnie w kolejnych tomach będzie ten sam schemat i wiem jedno, ja kupię te książki

Polecam