poniedziałek, 28 marca 2022

Stephanie Lehmann - "Butik na Astor Place"




Książka, którą kupiłam kilka lat temu że względu na wersję pocket i wielką obniżkę ceny. Przeczytałam ją dopiero dziś. Mimo, że wygląda na grubą i jest napisana drobnym pismem to czyta się ją dosyć szybko. Jest ciekawa i autorka miała dobry pomysł. Bo to nie tylko opis historii dwóch koniec które dzieli prawie wiek, ale ich życie w jakimś sensie czy to podświadomie łączy się.

Amanda i Olive te dwie kobiety dzięli wszystko, nie tylko czasy w jakich żyją, ale i wiek, podejście do życia, czy też miłość.

Amanda żyje w latach współczesnych, prowadzi Butik z ubraniami vintage i najczęściej kupuje je od starszych osób, które już ich nie potrzebują. Jedną z takich kobiet jest Jane Kelly. Ta kobieta ma już ponad 90 lat i według jej syna z jej zdrowiem jest co raz gorzej. Teraz chce się pozbyć wszystkiego co jest stare, ale i też nadal chce na tym zarobić. W jednym z kufrow z ubraniami w mufce zaszyty został dziennik.

Gdy Amanda go zaczyna czytać okazuje się, że opowiada on rok z życia Olive w NY z 1908 i 1909 roku. To były czasy gdy początkowo mieszkała w hotelu z ojcem, ale po jego śmierci jako samotna młoda dziewczyna nie mogła mieszkać już w tym samym miejscu. Musiała zmierzyć się z życiem i poszukać pensjonatu dla dziewcząt lub kobiet i iść do pracy. Ale niestety tydzień w pensjonacie kosztuje 6 dolarów i mimo wszystko nie ma tam dobrych warunków do życia, a ile płacą w domach towarowych? Tylko 7 dolarów więc 1 dolar pozostaje na życie, na jedzenie, ubranie, kosmetyki.

To czasy gdy kobiety, aby móc żyć muszą mieć przyjaciela i tak właśnie wiele dziewcząt z pracy Olive postępuje. Dla niej, która uczyła się w prywatnej szkole i zaznała lepszego życia nie jest to proste do zaakceptowania. Jednak sam fakt, że chce pracować i sama się utrzymywać sprawia, że można ją nazwać feministką, czy tez osobą która chce sama o siebie dbać, że nie potrzebuje męża i rodzenia dzieci aby być spełniona.

Amanda czytając książkę zagłębia się w jej świat i problem jej że snem sprawia, że ma wrażenie, że Olive i jej przyjaciółki są duchami w jej mieszkaniu. Od syna starszej Pani dowiaduje się, że ta wybrała jej sklep bo kiedyś tam mieszkała. Dzięki temu dziewczyna dochodzi do wniosku, że Jane musi być córką Olive.

Tak jak wspomniałam na początku, autorka miała ciekawy pomysł na książkę. Książka nie jest zła, zwłaszcza podoba mi się akcja rozgrywana w dawnych czasach. Jak były postrzegane kobiety, co musiały robić i jak żyć, aby były szczęśliwe. Jak wiele osób uważało, że tylko mąż może dać im szczęście. Nie mówię już o problemach nawet z noclegiem w hotelu, niestety bez męża lub ojca nawet nie można wejść do pokoju. Sama kobieta w wielkim mieście nie ma łatwo. Jest fajny akapit, który chciałabym przytoczyć:

Jest to więc mój ostatni wpis. Czuję, że powinnam się pożegnać. Ale komu mam powiedzieć do widzenia? Zastanawiam się, co osoba z przyszłości pomyślałaby sobie o nas, zwykłych ludzi żyjących na przełomie wieków. Może nadejdzie dzień, gdy kobiety będą cieszyły się na świecie takimi samymi prawami jak mężczyźni. Jakże bym chciała tego dożyć!

To jest piękny wpis Olive i świadczy on, że kobiety chcą zmian i zawsze ich pragnęły, ale trudno o to, żyjąc w czasach takich jak ona..


Poniższa notka od wydawcy

Nowy Jork z przełomu XIX i XX wieku.

Historia dwóch kobiet, które dzieli stulecie, lecz łączą dążenie do niezależności, talent do interesów oraz wyzwania, jakie stawia przed kobietą każda epoka.

Amanda Rosebloom jest właścicielką butiku z ubraniami vintage "Astor Place". Pewnego dnia spotyka się ze starszą zamożną damą, która chce wycenić i sprzedać swoje dawne suknie. W jej mieszkaniu w kufrze ze strojami przypadkiem znajduje zaszyty w mufce dziennik. To zapiski Olive Westcott, młodej kobiety, która w 1907 roku zamieszkała na Manhattanie. Chociaż Olive żyła przed stu laty, Amanda wkrótce pojmuje, że łączy je ze sobą niezwykle silna więź.

środa, 23 marca 2022

Lucy Gordon, Julia James, Carol Marinelli - "Zakochani w Rzymie"


 


Kupiłam książkę w wersji pocket dawno temu, gdy często podróżowałam pociągiem. Łatwo ją było schować w plecaku, a zawsze można było poczytać. Ale jej wtedy nie przeczytałam. Dopiero zaczęłam czytać ją w tym tygodniu.

Książka zawiera trzy opowiadania napisane przez kobiety i ich akcja dzieje się w Rzymie. Nie są to długie opowiadania, każde z nich można przeczytać w jeden wieczór. Są to proste historie, gdzie miłość szybko się zaczyna, potem przeważnie jakaś kłótnia i znów miłość, czyli normalka w takich powieściach. Ale czytając można zapomnieć co się dzieje za naszą wschodnią granicą, a to jest czasami potrzebne. Są one napisane prostym językiem i można powiedzieć że to typowe miłosne opowiastki, ale nie erotyki. To jest ważne dla mnie, bo takich nie cierpię książek.

Pierwsze opowiadanie "Powrót do Wiecznego Miasta" opowiada o Elise, pięknej blondynce, która po śmierci męża przenosi się do Rzymu. Jej życie z mężem nie było idealne, nie było z miłości zawarte tylko można powiedzieć, że był to szantaż. Niestety nie każdy o tym wiedział. A tym bardziej nie wiedział o tym Vincente Farnese, Włoch, który zatrudnił w swojej firmie Bena, zmarłego męża Elise. Ale czy miał jakiś powód żeby to zrobić? Dlaczego zatrudnił człowieka, którego uważał za głupca? Trzeba przeczytać, żeby się dokładnie dowiedzieć.

Drugie opowiadanie "Za każdą cenę" jest typowym miłosnym opowiadankiem. Ona Laura, wychowywana przez dziadków w Anglii dowiaduje się, że w Rzymie ma dziadka. Bardzo bogatego dziadka, a jej ojciec, który nie chciał jej znać już nie żyje. Powiadamia ją o tym Allesandro, bardzo przystojny Włoch. Aby przejąć firmę po dziadku dziewczyny, postanawia umilić jej czas w Rzymie. Ale nie wszystko idzie jak powinno. Ona miała być brzydkim, ale nowe ubrania sprawiły że jest idealna. I co teraz? Tak jak wspomniałam krótkie romansidło z tego opowiadania. Szybkie do czytania i zapomnienia. 

W trzecim opowiadaniu "Ta jedyna" poznajemy Felicity, która pewnego dnia budzi się w łóżku Luigiego. Gdy dziewczyna myśli, że coś było w nocy to okazuje się, że jej były chłopak coś dodał do jej drinka i Luigi ją uratował. Jak to bywa w takich historiach szybki iść ślub, który miałby pomoc ojcu dziewczyny, nie jest do końca tym co chciałaby ona mieć. Do tego była kochanka kręcąca się blisko nie pomaga. Czy mają szansę na szczęście? Te opowiadanie jest krótkie i nie do końca ogarniałam jego. Może trwa w przedziale 2 tygodni? Znów szybką miłość i coś co jest nierealne. 

Książka przeczytana w dwa dni. Pierwsze opowiadanie fajne, a kolejne dla zabicia czasu. To tak naprawdę nie mój klimat książek. Ale że nie miałam co czytać to poszła ta książka. 


Poniższa norka od wydawcy

Cichy szum fontanny di Trevi przyciąga romantyków i marzycieli. Wśród wąskich rzymskich uliczek pragną odnaleźć szczęście...

Powrót do Wiecznego Miasta
Elise długo tkwiła w wymuszonym, nieszczęśliwym małżeństwie. Po śmierci męża postanawia zacząć wszystko od nowa. Jedzie do Rzymu, gdzie przed laty poznała smak pierwszej miłości. Spragniona uczucia ulega urokowi przystojnego Włocha, Vincente Farnese. Ma nadzieję, że tym razem los będzie dla niej łaskawy. Nie wie, że Vincente chce tylko wyjaśnić tajemnicę z przeszłości i wyrównać rachunki...

Za każdą cenę
Allesandro zrobi wszystko dla kariery. Chcąc zostać prezesem firmy, zgadza się wziąć udział w prywatnej intrydze szefa. Ma za wszelką cenę zatrzymać w Rzymie Laurę, która chce jak najszybciej wrócić do Anglii. Zadanie jest trudne, bo Laura uosabia to, czego Allesandro nie znosi w kobietach - jest oschła, opryskliwa, a na dodatek nieatrakcyjna. Jednak pewnego dnia Laura przestaje być brzydkim kaczątkiem...

Ta jedyna
Felicity poznaje Luigiego w dramatycznych okolicznościach, które sprawiają, że stają się sobie bardzo bliscy. Wkrótce biorą ślub i wprowadzają się do rzymskiej posiadłości. Sielankę przerywa wizyta Anny, dawnej przyjaciółki Luigiego, która nie przestała go kochać i zrobi wszystko, by pozbyć się Felicity...

czwartek, 10 marca 2022

Nicholas Sparks - "Najdłuższa podróż"

 


Po książce "Jedno Życzenie" miałam wielką chęć na kolejną książkę Nicholasa Sparksa. U mojej bratowej znalazłam na półce "Najdłuższa podróż" i wiedziałam, że muszę ją przeczytać. 

Ale czy zachwyciła mnie tak jak "Jedno Życzenie", nie za bardzo. Oczywiście gdybym najpierw tą czytała to byłabym zachwycona, ale tamta książka była wybitna.

Ta książka jest bardzo ciekawa. Można powiedzieć, że mamy dwie pary bohaterów. Jedna para to Ira Levinson i jego zmarła żona Ruth. A druga para to Sophia i Luke.

Ira jest już człowiekiem w podeszłym wieku, który ma wypadek samochodowy i wpada w zaspę śniegu. Kilka dni spędza w tej zaspie i w głowie zaczyna mu majaczyć. Widzi zmarłą żonę Ruth, rozmawia z nią i wspomina czasy kiedy się poznali, pobrali i jak żyli. To opowieść o wielkiej miłości, piękna ale do końca Ira nie wierzył w to, że ma Taką żonę. Że udało mu się poślubić kobietę idealną. Wspomnienia o ich życiu sprawiają, że zapomina o bólu po wypadku, o jedzeniu, piciu.

Ale czy ktoś go uratuje? Czy przeżyje? Ile można być zamkniętym w samochodzie w wielkiej zaspie, gdzieś na bocznej drodze...


Druga para to młodzi ludzie którzy dopiero zaczynają żyć. Sophia jest na ostatnim roku studiów, a Luke jest może o rok czy dwa starczy i jest ujeżdżaczem byków, bierze udział w zawodach rodeo. Poznają się przypadkowo na jednych z jego zawodach i bardzo szybko znajomość przechodzi w coś więcej. Dzieli ich wszystko: edukacja, życie prywatne, ona woli miasto, a on swoją ziemię, ale gdy przyjaciółka Sophii jej o tym wspomina, to dziewczyna i Luke mówią, że jakoś tak będzie. Że do wakacji mają pół roku i wszystko może się zmienić. Tylko czy ta miłość przetrwa, różne przeciwności losu?

Czy uda im się być razem? Czy pokonają przeszkody? Czy to jest miłość, czy też może zauroczenie z obu stron? 

I przede wszystkim co ma wspólnego Ira i jego wypadek z tymi młodymi ludźmi?

Tak jak wspomniałam, książka jest bardzo fajna i ciekawa, bardzo szybko się ją czyta i jest romantyczna. Nie ma w niej zbędnych rzeczy, to co jest przemyślane.

Polecam


Poniższa notka od wydawcy

Dzieli ich właściwie wszystko. Łączy zaledwie... miłość. Czy wystarczająco silna, by mogli myśleć o sobie: my?

Ira Levinson ma za sobą wiele lat życia, przed sobą – zgodnie z diagnozą lekarzy – zaledwie kilka miesięcy. Kiedy prowadzony przez niego samochód wypada z oblodzonej trasy i stacza się po skarpie, unieruchomiony w nim ciężko ranny Ira jest pogodzony z tym, co nieuchronne. Szanse, że ktoś dostrzeże przysypane śniegiem auto, są bliskie zeru. Ira nie liczy na żadną pomoc, a jednak ją otrzymuje – od Ruth, zmarłej przed dziewięcioma laty żony, która pojawia się w jego majakach tak prawdziwa, że niemal może jej dotknąć. Gdy wspominają spędzone razem dramatyczne, ale szczęśliwe lata, Ruth próbuje obudzić w nim wolę przetrwania.

Cztery miesiące wcześniej Sophia poznaje sympatycznego Luke’a, który w rycerski sposób staje w jej obronie, kiedy jest nagabywana przez swojego byłego chłopaka. Wzajemna sympatia szybko przeradza się w głębsze uczucie, choć tych dwoje dzieli właściwie wszystko. Ona jest studentką ostatniego roku historii sztuki, on zakończył edukację na szkole średniej. Ona wciąż korzysta z uroków beztroskiego życia w campusie, on musi się mierzyć z twardą rzeczywistością życia na farmie zagrożonej przejęciem przez bank. Ona liczy na otrzymanie posady w muzeum w jednym z wielkich miast, on – na zwycięstwo w zawodach rodeo, które umożliwi mu zachowanie farmy. Gdzie tu miejsce na wspólną przyszłość?

Na podstawie powieści Najdłuższa podróż powstał film, który jest wyjątkową opowieścią o miłości, przeznaczeniu, zrealizowanych i niespełnionych marzeniach, śmierci i tajemnicach. W rolach głównych: Britt Robertson, Scott Eastwood, Lolita Davidovich, Alan Alda. Reżyseria: George Tillman Jr. (Notorious, Siła i honoru).

wtorek, 8 marca 2022

Maciej Makarewicz - "Atlantycka Konspiracja"

 



Od 24 lutego bardzo trudno skupić mi się jest na książkach, nie tylko na napisaniu czegoś, ale i na samym czytaniu. Staram się jednak zająć czymś myśli, aby nie sprawdzać cały czas tego co się dzieje u naszych wschodnich sąsiadów. Nie jest to proste, wskazuje to fakt, że książkę czytam już około dwóch tygodni. Nie dlatego, że jest zła, tylko dlatego, że mój mózg nie chce razem ze mną pracować tak jak powinien.

Kupiłam książkę "Atlantycka Konspiracja" jakieś dwa lata temu, ale długo czekała na półce aby ją przeczytać. Czemu ją kupiłam? Miała ciekawy opis i mimo, że napisana została przez Polaka to opowiada o Portugalczykach i to mnie zaciekawiło wtedy. Troszkę w stylu Dona Browna, a szukałam jakiejś z przygodą i historią w tle.

Opowiada ona z jednej strony o czymś co się działo w 1500 roku, a potem w latach współczesnych bohaterowie próbują to rozwikłać. Chodzi o skarb templariuszy i święty Graal. Ale w tym wypadku ten skarb jest troszkę inny niż w różnych książkach. To nie kielich, czy też arka, miska lub też potomek Jezusa, tutaj to jest coś innego. Ale nie zdradzę Wam co to jest.

Duarte Pacheca Pereira ma tajną misję z ramienia króla Portugalii w 1500 roku. Ten kosmograf wiedział, że wypływając na wody oceanu Atlantyku razem z innymi ma na swoich barkach przyszłość kraju.

Ale czy przyszłość będzie taka jak w ich wyobrażeniach? Tego się dowiemy.

We współczesnych czasach poznajemy kobietę Ana Ventura, która jest wice sekretarzem Departamentu do spraw Dziedzictwa przy Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa. Jednym z jej zadań było kupowanie od handlarzy z czarnego rynku eksponatów dzieł Portugalczyków.

Drugim bohaterem jest Rory Fallon, Australijczyk polskiego i francuskiego pochodzenia pracujący dla Europejskiej Agencji Wywiadowczej jako agent terenowy. Jego obowiązki to śledzenie i sporadycznie konwersacje z podejrzanymi. Pewnego dnia gdy siedział w swoim domku na plaży na telefonie dostał dwie wiadomości od Dom Joao. Dwie dziwne wiadomości. Niestety Dom Joao wysyłając je był w śmiertelnym niebezpieczeństwie.  

Dom Jaoa podał mu kilka słów

Jest z Bogiem... świętym... ojciec królewski... nawróć siedem wzgórz Hebrajczyków...

 ale co one oznaczają?

Rory postanawia go odwiedzić i tam spotyka Barbarę, która podaje się za siostrzenicę Jaoa i mężczyznę, który chce ich wszystkich zabić (Tyron Wolynn). Barbara ucieka, Rory goni za to Tyrona, ale ten mu ucieka. Wracając do domu Jaoa, Fallon spotyka Anę Venturę, która w między czasie była również w tym mieszkaniu i na kamerze rozpoznała go. Troszkę zagmatwałam, ale szybko wszystko tam się działo i trudno to streścić.

Po ich krótkiej rozmowie, postanawiają oni połączyć siły, odszukać Jaoa i rozwiązać zagadkę.

Muszę przyznać, że jak zaczyna się czytać książkę to chce się więcej i więcej. Bardzo dobrze jest napisana, nie ma zbyt dużo opisów, które byłyby nudne. Wszystko co jest opisane, jest ciekawe i czytelnik razem z postaciami może podróżować po Portugalii i kto wie może gdzieś dalej. Wątki historyczne nie straszą i przede wszystkim są ciekawe, zwłaszcza że opowiadane z ust współczesnych osób. Nie ma wracania do 1500 roku co sprawia, że książkę czyta się ze zrozumieniem.

Dosyć ciekawy jest wątek z Barbarą, dowiadujemy się, że faktycznie jest rodziną Jaoa, ale i jest hakerką. I to dosyć dobrą. Udaje jej się odszukać wuja, ale czy go uwolni? Czy może wpadnie w jakąś zasadzkę? 

Tego musicie się dowiedzieć.


Poniższa notka od wydawcy:

Czy powinniśmy napisać od nowa historię świata?
Rory Fallon, specjalista w dziedzinie starodawnej kartografii, odkrywa na swojej poczcie głosowej niespodziewaną wiadomość. Zarejestrował ją dom João, spotkany przed laty profesor z lizbońskiego Archiwum Narodowego.
Zagadkowe nagranie wprowadzi Fallona do świata starych portugalskich map, odkryje przed nim dawną polityczno-religijną intrygę związaną z pewną starożytną relikwią oraz podaruje mu klucz do rozwiązania tajemnicy legendarnego zakonu templariuszy. Jej ujawnienie może całkowicie odmienić oblicze historii zapisanej w podręcznikach…
Atlantycka konspiracja to thriller łączący trzymającą w napięciu wartką akcję z wątkami historycznymi. Sięga czasów narodzin i wzrostu potęgi Imperium Portugalskiego, czyli wydarzeń, które w epoce konkwisty oceanów sprawiły, że obraz Ziemi trzeba było wyrysować od nowa. Stawia także niepokojące pytania, na które wciąż trudno znaleźć odpowiedzi.

"Atlantycka konspiracja" na nowo odkrywa swe sekrety. Pierwsze wydanie powieści zostało znacząco zmienione, dzięki czemu przygody Rory’ego Fallona, jego kompanów i przeciwników smakują zupełnie inaczej!

środa, 16 lutego 2022

Nicholas Sparks - "Jedno życzenie"



Czemu kupiłam właśnie tę książkę? Nie wiem. Może to była książka często pokazywana na instagramie przez dziewczyny, które obserwuje, a może bardziej prawdopodobne to, że miała niebieską okładkę. 

Trudno mi powiedzieć. Wiem jedno, nie kupiłam jej ze względu na autora lub opis, bo go jeszcze nigdy nie czytałam. 

To moja trzecia książka tego autora, którą posiadam na półce, ale pierwsza którą mam zamiar przeczytać. Czeka na mnie jeszcze "Powrót", ale przy tamtej jestem zła, że nie mam z okładką świąteczną i czekam żeby zacząć ją czytać. Posiadam również książkę "Ostatnia piosenka", która od wielu lat czeka na przeczytanie. Może teraz jak poznaję jego twórczość zacznę częściej kupować jego książki i zacznę je czytać.

Poznajemy w tej książce Maggie Dawes, fotografkę, u której cztery lata temu zdiagnozowano czerniaka czwartego stopnia. Jest ona mieszkanką NY, czego jej zazdroszczę, ale ona sama o sobie mówi, że jest nomadką ze stałym adres w tym mieście. Dziewczyna jako fotograf lata po całym świecie, robi różne zdjęcia. Ma stałe grono obserwujących, ale dopiero jak wysłała filmik z informacją, że jest chora stała się bardziej popularna na social mediach.

Gdy dowiaduje się, że terapia i chemia już jej nie pomogą i lekarze dają jej tylko z 3-4 miesiące zwierza się swojemu pracownikowi o miłości życia. Czy też o tym, że uważa, że kogoś kochała, tą jedną osobę, z którą nie udało jej się być. 

Zaczyna opowiadać mu o roku 1995 roku gdy dowiedziała się, że jest w ciąży i rodzice wysyłają ją do ciotki do Karoliny Północnej do miejscowości Ocracoke.

Nie jest to fajne miejsce, małe miasteczko, zero rozrywek, a w domu ciotki nie ma nawet telewizora. Jest sama, bez koleżanek, nawet bez telefonu, bo ciocia zabiera kabel do telefonu. 

Nie dość, że jest w ciąży to musi się uczyć, ale sama z daleka od domu nie czuje się najlepiej. Nauka w domu nie idzie jej najlepiej, dlatego też ciocia załatwia jej korepetytora. 

Okazuje się nim nie wiele starszy od niej chłopak z wyspy Bryce, który mimo, że jest inteligentny to nie tak jak jego dwaj dwunastoletni bracia, którzy w tym wieku dostają się już na studia. 

Bryce okazuje się świetnym korepetytorem i jeszcze lepszym przyjacielem. 

Nie będę pisać wszystkiego o tych 9 miesiącach. Mogę napisać, że rodzice zmusili Maggie do adopcji i nie byli zadowoleni z tego co się działo z nią. Porównywali ją co chwilę ze starszą siostrą i to miało na nią wpływ przez bardzo długi czas. 

Co innego jeśli chodzi o czasy przed ostatnimi świętami. Nowy pracownik Mark pomaga jej w galerii przed świętami, gdy reszta wyjeżdża na czas świat. 

Maggie powoli przekonuje się do chłopaka i nawet cieszy się z jego obecności. Idą razem na przedstawienie "Dziadka do orzechow", na lodowisko i na obiad. Spędzają nawet święta i wtedy coś się zmienia w ich życiu. 

To piękna powieść w której się zakochałam i płakałam przy niej strasznie. To książka o miłości, smutku, śmierci i można powiedzieć utraconym dzieciństwie. Maggie musiała mając 16 lat dorosnąć. Nosiła w sobie dziecko, do którego nie mogła się przywiązać bo wiedziała, że musi je oddać. 

Jest sama, rodzice nie są dumni i ma tylko ciotkę, którą widziała tylko w życiu. Ale to jak postępowali jej rodzice sprawiło, że coś się w niej zamknęło i zniknęło. Jakaś cząstka niej umarła jeszcze w miejscowości gdy oddala dziecko. 

Będę chciała za rok wrócić do tej książki, bo jest warta tego żeby ją przeczytać. 

Poniższa notka pochodzi od wydawcy

Historia pierwszej miłości, której ślad pozostaje w nas na zawsze, i o decyzjach, których skutki odczuwamy przez całe życie.

Maggie Dawes nie opowiadała tej historii od lat. Dawno temu po raz pierwszy naprawdę się zakochała. Miała wtedy szesnaście lat i była daleko od domu. Wysłano ją do małej miejscowości na jednej z wysp w Karolinie Północnej, by tam oczekiwała narodzin swojego dziecka. Planowała oddać je do adopcji. Przystojny i inteligentny Bryce Trickett nie oceniał tej decyzji. Pokazał za to Maggie, jak robić dobre zdjęcia, zaszczepił w niej miłość do fotografii i do atmosfery sennych miasteczek. Ich pierwszy pocałunek był idealny. A uczucie - jedyne w swoim rodzaju.

Teraz Maggie jest słynną fotografką podróżniczą. Dzieli czas między swoją nowojorską galerię a wyprawy do najodleglejszych zakątków świata. Ale pewna rozmowa ze spotkaną na plaży kobietą wywróci jej życie do góry nogami. Maggie będzie musiała zmierzyć się z tym, co nieuniknione, lecz uświadomi sobie także, że ma jedno życzenie, które bardzo chce spełnić.

sobota, 12 lutego 2022

Lucy Maud Montgomey - "Ania z Avonlea"



 Sama jestem zaskoczona tym, że postanowiłam przeczytać kolejny tom przygód Ani Shirley. Ale co zrobić jak po pierwszym tomie wróciły wspomnienia z idealnych lat dziecięcych. Trzeba było i chyba przeczytam też kolejne tomy. Jakoś tak fajnie móc wrócić do tego.

Już po pierwszych stronach można powiedzieć, że język jakim jest to napisane jest bardzo ładny i złożony. To nie są proste zdania, to nie tylko jedno zdanie, ale praktycznie każde jest złożone jakby z kilku i nie jest to dość spotykane w literaturze. Za to bardzo dobrze i miło się to czyta.

Co mnie zaskoczyło? Zaznaczam, że czytam Anię na empikGo. W tym tomie i we wcześniejszym zajęła się tłumaczeniem ta sama osoba Ewa Łozińska Małkiewicz i jest jedna różnica.

A mianowicie:

W drugiej części już nie Małgorzata Linde a Rachela. Czyli oryginalne imię jakie nadała pani Linde autorka. Podobno w nowym przekładzie jaki powstaje jest też to imię. Trzeba będzie się przyzwyczaić. 

Ale nie jest to proste. Dla mnie Małgorzata zawsze brzmi tak dostojniej i pasuje do charakteru, a Rachela to zwykła gospodyni. 

Przede wszystkim ten tom jest już o 16 - letniej Ani, o nauczycielce która postanawia sprawić żeby dzieci ją pokochały i żeby ona mogła im przekazać swoją wiedzę. 

Ania pokazuje, że nie trzeba być pięknością jeśli ma się w sobie urok i marzenia. To że nigdy nie chce być jedyna i najlepsza i nie wywyższa się sprawia, że ludzie ją uwielbiają. 

Zwłaszcza jeden mężczyzna Gilbert wie jakie żywi uczucia do Ani, ale wie też że jedno złe słowo może sprawić, że dziewczyna znów przestanie z nim rozmawiać. 

Wie jak z nią rozmawiać i sprawić żeby byli przyjaciółmi a co będzie w przyszłości to tylko można się spodziewać. 

W tym tomie również Ania i Maryla przygarniają bliźniaki z dalekiej rodziny Maryli. Grzeczna Dora i rozrabiaka Dawid. Bliźniaki sprawiają, że już nic nie będzie takie same na Zielonym Wzgórzu. 

Powrót do książki to powrót do szczęśliwego i pogodnego dzieciństwa. Z jedną małą różnica. 


Te rozdziały są jakieś krótkie. 

Poniższa notka od wydawcy

poniedziałek, 7 lutego 2022

Karol Wyszomirski - "Biohacking"



Długo zastanawiałam się czy opisać te pozycje. Nie chcę nazywać jej książką, lepiej poradnik tak jak mówi o tym sam autor. Nie jest on lekarzem, psychologiem, dietetykiem. To co opisuje to są jego metody, jego zmiany i nawyki.

Czy są dobre? 

Może jest kilka rad dobrych jak witamina D, którą powinniśmy suplementować, czy też codzienne spacery, zdrowa żywność itd.

Ale...

Ja czytając ją wkurzałam się, naprawdę i obawiam się że poziom kortyzolu był w tym czasie większy. A przecież to złe, wg autora, więc powinnam ją odłożyć i schować głęboko do szafy, aby mnie więcej nie denerwowała. 

Ale czytałam dalej. 

Ja mam insulinooporność i niestety to co mówią moi lekarze nie zgadza się z tym poradnikiem. Chociaż autor mówi, że też cierpiał na to. U mnie choroba jest połączona z innymi problemami, czytając to coś miałam wrażenie że autor troszkę odpłynął ze swoimi teoriami.

Tak naprawdę chciałabym zobaczyć czy faktycznie sam to wszystko stosuje. Czy np trzy godziny przed snem nie patrzy w telefon, telewizor czy laptop. Czy bierze ciepłe kąpiele, jak spożywa pokarmy i czy nie je owoców.

Z jednej strony pisze, że trzeba pozbyć się z diety owoców, a z drugiej są one na piramidzie żywieniowej (jagody, jabłka, maliny), wspomina o diecie keto, a w niej jest nabiał, a nabiał to też ser i to niby też trzeba usunąć. 

Więc ja się pytam o co w tym chodzi?

Uważam, że to coś to strata czasu, naprawdę. Zwłaszcza że nie jest on po medycynie i tylko to są jego warunki do życia.

Pamiętajmy również, że co osoba to inne spojrzenie na wszystko, ale przede wszystkim róbmy i żyjmy w zgodzie ze sobą.

Autor pisze o porannych długich spacerach, treningu, jedzeniu śniadania po trzech godzinach od wstania, ale i dobrym śnie. A i jeszcze po lunchu w pracy pójść na spacer chociażby 15-minutowy. Jak to wszystko pogodzić jak się pracuje w korpo? Trzeba wstać o 5 rano, aby móc to wszystko zrobić i położyć się z kurami? To jest niewykonalne chyba że w weekend.

Mówi się teraz dużo o ekologii, ochronie środowiska itd, a autor mówi, że jak nie możemy zasnąć to bierzmy codzienne kąpiele w gorącej wodzie. To mamy oszczędzać wodę czy jego słuchać? Ja chyba wolę oszczędzanie. 

Tak samo z mięsem, wspomina o jedzeniu tłustego mięsa, a co raz częściej wspomina się o zaprzestaniu jedzenia mięsa właśnie. I to właśnie mięso powoduje problemy w organizmie, bo jest też karmione chemią aby szybciej rosło. A sam wspomina, żeby unikać tego co z chemią.

Trudno ten poradnik traktować jak wyrocznie, naprawdę. Ja odkładam to głęboko do szafy. Jest też napisany za bardzo ogólnikowo. Dwie lub trzy strony na dane zagadnienie i często na końcu jak masz problemy ze zdrowiem to skontaktuj się z lekarzem. Serio? Czyli to jest dobre czy nie...