poniedziałek, 25 września 2023

Jagna Kaczanowska - "Rak i dziewczyna"

 


Miesiącem świadomości o raku piersi jest październik. Czyli już zaraz. To miesiąc, który od wielu lat przypomina, że rak piersi jest najczęstszym nowotworem. 

Ale rak to nie wyrok. To nie śmierć. To bardziej przeszkoda do zmiany stylu życia i jest to walka. Ta walka może potrwać, ale warto walczyć o zdrowie. Ale to wie każdy.

Niestety czasami szukamy przyczyny dlaczego to ja? Przecież jest aktywność fizyczna, zdrowe odżywianie, człowiek jest dobrą osobą, pomaga się innym, a jednak...

Autorka książki "Rak i dziewczyna" Jagna Kaczanowska jest właśnie taką osobą. Aktywność, odżywianie i jej charakter powinny sprawić, że to co złe powinno ją omijać. 

Ale rak nie wybiera. Może zachorować każdy. Potwierdzam to, pracując w miejscu, gdzie widzę, że różne osoby chorują. Nie ma jednej konkretnej grupy.

Jagna opisuje w tej książce jak się dowiedziała i jak przebiegało leczenie. Wszystko w czasie covidu, więc każda jedna rzecz, każda wizyta u lekarza, w szpitalu to był inny wymiar. Ale podjęła tą walkę i mam nadzieję, że na tą chwilę nie ma problemów zdrowotnych. 

To co mi się podoba w książce, to to, że Autorka nie koloryzuje, nie wymyśla jakiś dziwnych psychologicznych, mistycznych rzeczy, że pomaga jej jakieś jedzenie, otoczenie czy też rzeczy typu magiczne kule. Ona pokazuje jak jest, jaką ma mieć operację, jaką chemię przyjmie, jak się czuje bez włosów i przede wszystkim co się dzieje w jej głowie.

Na początku książki pisze ona -

"Niezwykła jest nasza zdolność do nieprzyjmowania do wiadomości faktu, że świat nie jest sprawiedliwy. I że złe rzeczy przydarzają się także dobrym ludziom. To zrozumiałe, zdrowe i naturalne, że nie chcemy w to uwierzyć."

Trudno jej uwierzyć, że to ona zachorowała, ale nie można temu zapobiec i ona to wie. Musi walczyć i chodzić po lekarzach. 

Każdy wie jakie skutki są po przyjęciu chemii, w wielu filmach czy też serialach to widzimy. Ale co innego to zobaczyć w fikcji, a co innego jak ktoś to sam przechodzi.

Dlatego też wielkie brawa i słowa uznania dla Jagny.

Bardzo fajnie, że nie jest to książka, typowo opisująca jej walkę, ale również wywiady z onkolożką, chirurgiem, terapeutką. To baza wiedzy i przede wszystkim poznanie człowieka, a nie kogoś kto jest chory. 

Podoba mi się to, co autorka pisze chociażby w kwestii tego jak inni powinni się zachowywać. Nie żal, ale wsparcie, rozmowa, wyjście do restauracji. 

Przy okazji dowiadujemy się kilku rzeczy o Jagnie. Kocha zwierzęta, choć strasznie mi szkoda jej konia. Ale są trzy psy, które potrzebują miłości. Ma dwójkę dzieci i partnera. Jak zaczęła się wojna to,  przyjęła pod swój dach rodzinę z Ukrainy i małego kotka. To kobieta pełna miłości, której życzę jak najwięcej zdrowia i tego, aby otaczali ją dobrzy ludzi, którzy będą ją wspierać.

A książka jest świetnie opisana i pokazuje, że nawet ból który odczuwamy przyjmując chemię lub operacja są po to abyśmy zdrowieli. I to jest ważne.

Zdrowie jest najważniejsze i pamiętajcie badajmy się. Nie tylko jak ktoś nam przypomni na insta w październiku, ale chociaż raz w miesiącu dotknijmy piersi i sprawdźmy czy czegoś nie wyczuwamy.

Panowie również, rak piersi jest u Was rzadko, ale występuje. 

Polecam!!!


Poniższa notka od wydawcy

Poruszająca opowieść Jagny Kaczanowskiej o tym, jak zachorowała na nowotwór piersi i jak z niego wyszła. Bohaterka to nowoczesna, aktywna kobieta: dziennikarka, psycholożka, matka. Diagnoza była dla niej szokiem. Odrzuciła jednak teorię, że rak to wyrok, i postanowiła wygrać swoje życie.

Diagnoza, chemia, mastektomia, rekonstrukcja piersi. Gabinety lekarzy i sale szpitalne, ale i dom, w którym nie brakuje kłótni z partnerem i trudnych rozmów z dziećmi. Praca i zwykłe życie, które nie przestaje się toczyć. Chwile zwątpienia, nadziei i radości. Wszystko to tworzy wciągającą ludzką historię - historię kobiety, którą, jak wiele innych, dopadła okropna choroba.

Opowieść Jagny Kaczanowskiej uzupełniają rozmowy z ekspertami: onkolożką, chirurgiem, terapeutką psychoonkolożką oraz chorymi i ich bliskimi.


czwartek, 14 września 2023

Piotr Kościelny - "Szymek"

 



"Byłem jego ofiarą i powoli zaczynałem się z tym godzić. Nie miałem żadnych szans w starciu z tym psycholem. Reszta chłopaków w klasie powoli mu się podporządkowała. Nikt nie chciał być na moim miejscu. Woleli mu dopingować, ciesząc się, że to ja jestem chłopcem do bicia, a nie oni. Byłem pewny, że nikt nie stanie w mojej obronie. Każdy odwracał głowę i cieszył się, że nie jest na moim miejscu."


To jeden z cytatów opisujących Szymka, czyli głównego bohatera. To chłopiec z pierwszej klasy mechanika, który poszukuje siebie, ale ma też tego pecha, że zostaje ofiarą kolegów. Jedno wydarzenie z początku roku szkolnego sprawia, że jego życie się zmienia. Wcześniej uśmiechnięty chłopiec, lubiący grać w piłkę, mający dużo znajomych, a teraz smutny młodzieniec, bez znajomych zwłaszcza w nowej szkole, który co wiemy już od początku - piętnastego lutego popełnia samobójstwo. 

Książka Piotra Kościelnego zaczyna się właśnie od tego momentu, gdy jeden z sąsiadów jest świadkiem jak Szymek idzie zmartwiony w stronę można powiedzieć torów, a potem słychać już tylko pisk hamulców. Niestety to koniec życia tego młodego człowieka.

Powoli dowiadujemy się co skłoniło go do takiego czynu. Im bardziej czytamy jego historię, to tym bardziej jest nam żal jego, ale i jego rodziny.

Bo nie tylko Szymek jest poszkodowany. Ojciec dostaje zawału, jest w szpitalu, matka rozpacza. 

A Tomek...

 A Tomek jego brat uważa, że to jego wina. Jego sumienie sprawia, że chce pomścić brata, bo nie zrobił nic aby powstrzymać oprawców tego co mu wcześniej zrobili. Ale na końcu i tak popełnia samobójstwo. 

Co skłania tak młodych ludzi do samobójstwa? Początkowo policja nie zajmuje się tym, traktują to jak zwykłe samobójstwo, ale gdy dwójka nastolatków robi to w ciągu kilka dni, to coś musi być nie tak, zwłaszcza, że młodszy ma rany i obrażenia, które nie powstały wskutek zderzenia z pociągiem.

Gdyby nie historia opowiedziana przez samego Szymka i to z jego perspektywy to pewnie nie byłoby takie przekazu emocji, ale że to on wypowiada słowa to czytając smucimy się i trudno jest w to wszystko uwierzyć.

Ta książka jest rozgrywana w 1994 roku, to czas gdzie było pełno subkultur np skinów, czy punków. To czasy gdy młodzież i narkotyki i papierosy były normalką. Częste bijatyki i homofobia na najwyższym poziomie. Dużo ludzi pracowało tylko na czarno, młodzież łaziła po bunkrach, parkach gdzie paliła, spotykała się i uprawia seks, czy też były organizowane bijatyki.

W policji nie było lepiej, alkohol w czasie pracy był normalką. Choć próbowano to zmienić, to policjanci z czasów komuny byli tacy sami. 

W tej książce mamy właśnie takie policjanta, który dzień zaczynał od piersiówki a kończył na butelce. Ale to nie tak, że pił bo lubił. Pił bo miał problemy i wcześniejsze sprawy sprawiły, że nie mógł zagłuszyć sumienia.

Książka jest wielowątkowa. Mamy historię kilku postaci, Szymka i Tomka, ich rodziców, ale i policjantów. Czytając każdy skupiałby się pewnie tak jak ja na Szymku i co go doprowadziło do tego. Mimo, że Tomek wcześniej coś o tym wspomina to pewnie jest to wszystko. Ale co doprowadziło Tomka? To sumienie.

Wszystko jest ze sobą powiązane. I prawdopodobnie gdyby nie jedna rzecz, jaką zrobili dla Szymka to pewnie to dalej by się nie potoczyło. Jeden czyn miał konsekwencje kolejnych.

Polecam



Poniższa notka pochodzi od wydawcy

Opowieść o nietolerancji, strachu i odmienności. Szare ulice miasta, brud, przemoc i młody chłopak szukający swojego prawdziwego ja.

Wrocław, początek lat dziewięćdziesiątych. Piętnastoletni Szymon Dąbrowski popełnia samobójstwo, rzucając się pod pociąg. Sprawa zostaje umorzona. Kilka dni później jego starszy brat Tomek także decyduje się na radykalny krok i skacze z dachu wieżowca. Wtedy prokuratura wszczyna śledztwo. Piotr Żmigrodzki – policjant borykający się z problemem alkoholowym i demonami przeszłości – stara się ustalić przyczyny takiego postępowania braci. Komisarz kilka lat wcześniej popełnił błąd, który doprowadził niewinnego człowieka przed oblicze kata, co odcisnęło piętno na jego psychice. Do wydziału trafia młody policjant. Razem z doświadczonym komisarzem zaczynają powoli odkrywać okoliczności śmierci Dąbrowskich.
Czy śledczym uda się ustalić, co było powodem decyzji nastolatków? Czy osoby winne samobójczej śmierci braci poniosą karę? Czy przeszłość ponownie da znać o sobie?

środa, 13 września 2023

Sophie Irwin - "Towarzyski przewodnik po skandalach"

 



Gdy przeczytałam pierwszą książkę Sophie Irwin "Towarzyski poradnik dla panien bez posagu" to zakochałam się w książce i pomyślałam sobie - "o to jest autorka którą będę czytać do końca moich dni, kupię każdą jej książkę". Jej styl, pomysł na książkę i połączenie Jane Austen z Bridget Jones sprawiły, że wiedziałam, że to jest to. To kocham w książkach i do tego kocham wracać. Pierwszy tom już dwa razy czytałam.

Teraz został wydany drugi tom, czy również dobry? 

Dobry, ale nie rewelacyjny. Pierwszą książkę pokochałam, drugą przeczytałam i mimo, że podobała mi się, to czegoś w niej brakowało. Nie wiem może tej magii i zabawy z pierwszej? Trudno powiedzieć.

Książka jest fajna i ciekawa, jest prosta w odbiorze. Wszystko w niej oparte jest na miłości. W pierwszej to były pieniądze, wyjść za mąż za bogatego faceta i pomóc młodszym siostrom. Tutaj Eliza ma pieniądze w spadku po zmarłym mężu, ale nie ma miłości. Nie ma życia takiego o jakim marzyła, więc chce to zmienić. Jest w żałobie i są pewne zasady dotyczące jak ma się prowadzić, ubierać, gdzie chodzić. Jest dawna miłość, która plącze się pomiędzy rozdziałami, ale i nowe postacie, które mieszają.

Nic nie jest takie proste dla Elizy, zwłaszcza jak ma się 27 lat i dopiero to drugi sezon kiedy poznaje ona świat. Teraz może kupić suknie takie jak chce, pójść również tam gdzie chce, oczywiście w granicach zasad młodej wdowy.

Pisząc recenzję, jednak chyba zmienię zdanie i pokocham książkę :)

 Przelewając moja słowa na papier dochodzę do wniosku, że to książka początkowo o zagubionej dziewczynce, która miała całe swoje życie kogoś kto nią kierował i kto chciałby nadal to robić. Jak nie matka, to mąż, czy też nowy hrabia, który ją pilnuje. Bo jedno jego słowo i cały majątek odziedziczony idzie w zapomnienie.

Przyjemnie czytało się tą książkę. Autorka wprowadza nutę świeżości i postacie które są bardziej charakterami opisani nowocześnie i nawet tym co robią i jak się zachowują. Tylko otoczenie jest troszkę inne. Ale gdyby nie suknie, dorożki i kilka zasad to idealnie by pasowali na dzisiejsze czasy.

Polecam książkę, bo w takie deszczowe dni jak ostatnio, jest to świetna pozycja.


Poniższa notka od wydawcy

Po błyskotliwym debiucie Sophie Irwin zabiera nas na kolejną romantyczną wyprawę do XIX-wiecznej Anglii

Kiedy Eliza Balfour wychodziła za ćwierć wieku starszego od siebie surowego lorda Somerset, ich ślub był wydarzeniem sezonu. Niestety, nie dla panny młodej – nie o takim bowiem mężu marzyła…

Dekadę później Eliza jest już wdową. Ma dwadzieścia siedem lat, tytuł, majątek i po raz pierwszy w życiu decyduje o własnym losie. Nie liczy się z konwenansami, toteż zamiast zniknąć z ludzkich oczu na czas żałoby, jedzie do Bath z kuzynką Margaret. Postanawia robić to, co chce!

Jednak plotki o wyczynach owdowiałej hrabiny docierają do uszu nowego lorda Somerset – człowieka, z którym łączyło Elizę młodzieńcze uczucie. Mężczyzna postanawia wkroczyć do akcji i udowodnić dalekiej krewnej, że jej samowola nie pozostanie bez konsekwencji…

piątek, 11 sierpnia 2023

Alex Finlay - "W otchłani strachu"

 



"W otchłani czasu" to druga książka napisana przez Alex Finlay, którą przeczytałam. Pomimo, że została wydana szybciej niż "The Night Shift" to jej historia dzieje się jakieś sześć lat później. A skąd to wiem? Bo jedyna ta sama postać z dwóch książek agentka FBI Keller w "The Night Shift" na końcu urodziła bliźniaki, a w tej książce mają one już po sześć lat.

To jedyna postać która łączy te dwie pozycje i dodaje fajnego uzupełnienia obu książek. Cieszę się, że wcześniej przeczytałam tamtą książkę, bo o wiele bardziej mi się podobała, miała w sobie coś. Może dlatego, że główną postacią była kobieta. Tutaj autor na główną postać wybrał młodego studenta - Matt Pine, który dowiaduje się, że jego rodzice i młodsze rodzeństwo zmarło w Meksyku. Jako, że jego ojciec pracował w firmie która mogłaby mieć powiązania z kartelem meksykańskim to tą sprawą zajmuje się również FBI z agentką Keller.

Od samego początku Matt ma problemy, najpierw napadnięcie na ulicy, a potem problemy w Meksyku. Nic nie jest takie proste, ale wszystko zaczyna się od śmierci Charlotte. Śmierci za którą został skazany jego starszy brat. A to skazanie to był przykład niedokładności i korupcji wśród małomiasteczkowych policjantów. Tylko czy po tylu latach można jeszcze coś zmienić lub odnaleźć. Czy rodzina Matta wybrała się do Meksyku szukać jakiś informacji? Czy też może uzyskać pieniądze z ubezpieczenia za samobójstwo. Bo trudno powiedzieć czy to było morderstwo, samobójstwo czy wypadek.

Nic nie jest takie proste jakby się miało wydawać. 

Tak sobie pomyślałam, że gdyby miejsce sprowadzenia zwłok było w Chicago, a nie w Nebrasce gdzie kiedyś mieszkali to pewnie historia byłaby jeszcze inna.

Książka jest dobrze napisana i ciekawa, fajna fabuła zamknięta w jakiś tydzień jeśli chodzi o teraźniejszość i kilka opisów co się działo przed i w trakcie wyjazdu do Meksyku. Całość jest na plus, choć nie są to zbyt długie pozycje, co czasami sprawia, że czytając czegoś nam brakuje. 

To co jest fajne, to to, że przy takiej tragedii Matt ma przyjaciół, którzy są przy nim. Szkoda jedynie, że traci rodziców i młodsze rodzeństwo. 



Poniższa notka pochodzi od wydawcy

Matt Pine, student Uniwersytetu Nowojorskiego, otrzymuje wstrząsającą wiadomość:

prawie cała jego rodzina – matka, ojciec, brat i siostra – została znaleziona martwa w Meksyku, gdzie spędzała wakacje. Miejscowa policja twierdzi, że doszło do nieszczęśliwego wypadku – zatrucia gazem – ale FBI i Departament Stanu mają co do tego wątpliwości. Śmierć amerykańskich turystów trafia na pierwsze strony gazet. To już kolejny raz rodzina Pineʼów wzbudza zainteresowanie mediów.

Starszy brat Matta, Danny, odbywający karę dożywocia za zamordowanie swojej dziewczyny, był bohaterem głośnego filmu dokumentalnego, w którym sugerowano, że został niesłusznie skazany.

Po powrocie do rodzinnego miasta Matt zmaga się z wrogością mieszkańców i wspomnieniami, o których wolałby zapomnieć.

Tymczasem śmierć w Meksyku wydaje się coraz bardziej podejrzana i powiązana ze sprawą Danny’ego. Matt musi odkryć prawdę o zabójstwie, narażając własne życie i spoglądając w otchłań strachu…

W otchłani strachu zostało uznane za najbardziej oczekiwany thriller 2021 roku między innymi przez CNN, „Newsweeka” i „Readerʼs Digest”. Redakcja Amazona wyróżniła go tytułem najlepszego thrillera 2021 roku.

Mieczysław Gorzka - "Poszukiwacz zwłok"




 Czasami chęć zysku może przysłonić wszystko -odezwał się cicho.- tak samo jak nienawiść. 

I ta nienawiść jest jak najbardziej słowem kluczem tej historii. Historii związanej z mordercą młodych dziewcząt i policją, która go poszukuje. Ale niestety nienawiść wśród pracowników policji może sprawić, ze nie wszystko będzie szło tak jak powinno. 

Książka ma jakby dwa wątki, czy też dwie sprawy, które w pewnym momencie przeplatają się, ale są różne. 

Główna sprawa od której się wszystko zaczyna, to morderstwa młodych ładnych dziewcząt. Morderca zabija już od dawna, co chwilę zmienia się prowadzący te sprawy. Autor zaczyna od momentu, gdy policjant nazwiskiem Żołnierz przyjeżdża na miejsce znalezienia zwłok i od kolegi dowiaduje się, że to mu zostanie odebrane, a sprawę przejmuje Laura Wilk - Wilczyca. Żołnierz, który uważa się za samca alfa i chce być tak postrzegany jest zły, naprawdę zły tym faktem. Uważa, że kobieta powinna być uległa i być pod mężczyzną, a nie być nad nim. Postanawia coś z tym zrobić. Jako, że jest to początek historii to mogę napisać, że Wilczyca dosyć szybko wytypowała potencjalnego mordercę, ale Żołnierz go ostrzegł. I tak naprawdę w tym momencie zaczyna się robić co raz bardziej ciekawie.

Kolejnym wątkiem jest postać Macieja Lesieckiego, który dostaje zlecenie na odnalezienie ciała zaginionej piętnaście lat temu dziewczyny. Córka aktualnego ministra w tej sprawie miała dziwny tok poszukiwania. Nie ma akt tej sprawy, nie ma żadnych informacji. Nie ma ciała, jest tylko zaginiona. Maciej Lesiecki ma problem, zwłaszcza, że sam ma pewne problemy natury psychicznej. Stara się im zaradzić, ale życie prywatne nie pomaga mu w tym. Ta sprawa w pewnym momencie 

Początkowo czytając przeraziła mnie ilość postaci, ich charaktery, miejsca i same morderstwa, bo trzeba przyznać, że dzieje się dużo tutaj. Ale każda jedna osoba ma duży wpływ na całą powieść i splata ją w całość. A całość jest genialna, naprawdę.

Każda postać jest inna, Wilczyna żyje w świecie mężczyzn, sama mówi, że poświęciła wszystko do bycia kim jest teraz. Maciej Lesiecki jest tzw Poszukiwaczem zwłok - jest psychologiem pracującym z policjantami, jego życie, każdy dzień to dokładny plan, wg którego żyje co do minuty.

Policjanci tacy jak Żołnierz, Góral lub Piech - to osoby, które mają również swoje problemy i robią wszystko aby przeżyć, jeśli to można tak nazwać. Nie mają również hamulców przed dokonaniem tego co może im pomóc.  

To co mnie zaskoczyło to ilość osób mających powiązania ze światkiem przestępczym. Tutaj tego naprawdę jest pełno. 

Tak czytając doszłam do wniosku, że można byłoby z tego zrobić fajny serial taki sześcioodcinkowy, ta ilość postaci i wątków pozwoliłaby zrobić coś ciekawego.

Czytałam książkę przed oficjalną premierą (będzie 9 sierpnia) i trudno napisać mi coś, żeby nie było spojlerów, bo naprawdę łatwo można to zrobić. A chciałabym napisać dużo. Ale się nie da, bo opowiem wtedy wszystko i nie będzie niespodzianki.

Zachęcam, żebyście sami zapoznali się z książką.

Polecam

Poniższa notka od wydawcy

Komisarz Laura Wilk staje na czele grupy śledczej poszukującej brutalnego zabójcy nastolatek, co nie podoba się jej kolegom z wydziału kryminalnego. Mimo początkowych sukcesów, brak współpracy między policjantami komplikuje sytuację. Kiedy jeden ze śledczych zostaje zamordowany, komisarz Wilk uświadamia sobie, że problem jest o wiele poważniejszy, niż jej się początkowo wydawało.
Maciej Lesiecki, psycholog współpracujący z policją, jest tak uwikłany w walkę z traumami z dzieciństwa, że nie dostrzega niepokojących zdarzeń, które nagle pojawiają się w jego życiu. Powoli traci kontrolę i jest coraz bardziej zagubiony. Nieoczekiwanie otrzymuje propozycję od nieznajomej kobiety. Ma znaleźć zwłoki zaginionej przed wielu laty młodej dziewczyny. Przyjmuje to zlecenie wierząc, że dzięki temu rozwiąże wszystkie swoje problemy. A sprawa ta nie jest prosta i niesie ze sobą wiele zagrożeń.
Pomimo własnych problemów komisarz Wilk próbuje pomóc Lesieckiemu. Oboje wpadają w pułapkę. Muszą walczyć o życie w świecie, gdzie wrogowie pozostają wrogami, na przyjaciół nie można liczyć, a za rogiem czai się nieuchwytny zabójca.

czwartek, 13 lipca 2023

Jolanta Kosowska - Madeira

 



Madeira - to piękno, to miłość, to romantyczność, to również tęsknota za bliskimi.

Czytanie tej książki to jest w jakimś sensie spokój, który zaczyna nas otaczać. Czytamy i poznajemy świat trzech pokoleń mieszkańców Madery. Nie liczy się nic, tylko dalsza historia. 

A jest to dosyć ciekawa historia i gdyby nie przeczucia, to na 100% ta historia by się nigdy nie wydarzyło.

Julia przyjeżdża na Maderę do miejsca gdzie oświadczył się jej Filip. To miejsce gdzie wtedy wiedziała czym jest miłość i jaki jest ich cel w życiu, czyli bycie razem. Teraz gdy Filip zaginął została sama i szuka miejsca gdzie by się lepiej czuła. Myślała, że to miejsce ukoi jej serce, ale niestety tylko sprawiło, że myślała o samobójstwie. Miała szczęście, ktoś ją uratował i zaprowadził do swojego domu i restauracji, którą prowadziła jego matka Ama. 

To spotkanie i rozmowy z Amą sprawiły, że dziewczyna odnalazła spokój, ale i nie tylko. Ama opowiada jej swoją historię i swojego syna, to wszystko jest piękne.

Nie wiem co mogłabym napisać, aby nie zdradzić fabuły o książce, ale i jeśli chodzi o samą książkę. Jak zachęcić do przeczytania. Brakuje mi słów. Książka jest może prosta, ale piękna no i te przepisy.

Ok jest jeden minus, nie ma dokładnego przepisu na te zupy. Sama bym je ugotowała, ale potrzebuje dokładnych danych z czego ją zrobić.

Ale książkę polecam.


Poniższa notka od wydawcyKolejny świt to nowa nadzieja – na miłość, na szczęście, na nowy początek.



Wyspa wiecznej wiosny, Madera, jest cichym świadkiem miłości Julii i Filipa. To właśnie tutaj spędzili najpiękniejsze dni i najgorętsze noce, tutaj się zaręczyli. Po powrocie do Polski oboje rzucają się w wir przygotowań do ślubu. Po nietypowym, spędzonym na górskich szlakach wieczorze kawalerskim chłopak wysyła ukochanej wiadomość, a potem znika. Policja uznaje go za zaginionego, ale Julia jest przekonana, że Filip nie żyje. Zrozpaczona, wyrusza do Portugalii, by po raz ostatni odwiedzić najważniejsze dla niej miejsca, a potem popełnić samobójstwo. Los jednak naprowadza ją na trop dramatycznej rodzinnej historii, która może okazać się kluczem do odnalezienia narzeczonego…

„Madeira” to trzypokoleniowa opowieść o miłości, potrzebie akceptacji i rodzinnych traumach. W tej poruszającej historii gorące uczucia przeplatają się z wielkimi tajemnicami, a oszałamiająca przyroda koi serca i przynosi nadzieję. Bo kto raz zakocha się w Maderze, będzie tę miłość nosił w sercu na zawsze.

środa, 5 lipca 2023

Jasmine Guillory - "The Wedding date. Randka w ciemno"

 



Mam mieszane uczucia po przeczytaniu tej książki. Skończyłam ją jakiś tydzień temu i nie do końca miałam natchnienie, aby coś napisać. Ale jako, że  jest to nowsza pozycja to jednak coś napiszę i chyba się pomęczę. Ale będzie krótko.

Książka z typu komedii romantycznej, gdzie są wątki typowo miłosne. Niespodziewane spotkanie, chemia między nimi, szybka miłość, problemy w związku i szczęśliwy koniec. Czyli normalny film romantyczny jak z Hallmarku. 

Ostatnio coś często takie czytam...

Na plus w tej książce jest to, że jest to para o różnym kolorze skóry, oraz to jak są postrzegani przez innych. Jest troszkę o tym jak Alexa, która ma ciemniejszą skórę jest postrzegana w towarzystwie samych białych. Do tego jak ona sama się czuje, nawet jak siebie postrzega przed Drew.

Alexa jest niższa, ma szersze biodra, ma piersi, ale jest też pewna siebie i to jej pomaga. Jej praca w biurze burmistrza, sprawia również, że ma ambicje i jest wykształcona i to ważne.

Drew natomiast to przystojny biały mężczyzna, który często zmienia dziewczyny, ale żyje z nimi w przyjaźni. 

Ta książka tak naprawdę byłaby o wiele fajniejsza, gdyby nie częste opisu seksu. Czasami uważam, że przy takich romantycznych książkach, które mają być lekkie takie opisy sprawiają, że książka gubi magię.

Takie jest moje zdanie.


 



Poniżej notka od wydawcy

Miłość nie była częścią tej umowy...
Normalnie Alexa Monroe nie zgodziłaby się pójść na ślub z facetem, z którym utknęła w windzie. Jednak Drew Nichols ma w sobie coś takiego, że trudno mu się oprzeć.

Drew zostaje bez partnerki tuż przed weselem swojej byłej. Jednak nagła awaria prądu sprawia, że znajduje idealną kandydatkę na dziewczynę na niby.

Alexa i Drew bawią się w swoim towarzystwie lepiej, niż zakładali, jednak Drew musi wrócić do Los Angeles, gdzie pracuje jako pediatra, a Alexa, szefowa sztabu burmistrza, jest potrzebna w Berkeley. Szkoda tylko, że nie mogą przestać myśleć o sobie nawzajem…

Relacja dwójki profesjonalistów na ważnych stanowiskach znajduje się na prostej drodze do katastrofy. Czy ich związek na odległość dobiegnie końca, czy jednak porzucą oczekiwania i odkryją, czego tak naprawdę pragną?