sobota, 21 października 2023

Eric-Emmanuel Schmitt - "Raje utracone"

 


"Raje utracone" - to pierwszy tom cyklu Podróż przez czas. To wyjątkowa książka i pięknie napisana. Choć przyznam się, że po pierwszych stronach będzie ona trudna do zrozumienia. Ale to chyba tylko tak prolog na mnie wpłynął. Potem zaczęła się przepiękna historia o życiu, o miłości.

Poznajemy Noama, kiedy budzi się on w jaskini w obecnych czasach. To jego kolejne obudzenie, kolejne życie. Jest on nieśmiertelny. Ale początkowo nie wyjaśnia tego jak to się stało. Musimy długo czekać, żeby się dowiedzieć co się stało i jak, że został osobą nieśmiertelną. 

Noam budzi się w Libanie i musi jakoś zacząć żyć ponownie, ma to szczęście, że zna wiele języków i umie się dopasować. Ale każdy nowy wiek w którym się znajduje sprawia, że musi się przyzwyczaić.

Tak naprawdę ilość w nowym świecie, w naszym świecie jest bardzo mała, to tylko może z cztery rozdziały. Autor bardziej skupia się na świecie i dorastaniu Noama, gdy ten był jeszcze śmiertelnikiem.

Jak to brzmi - śmiertelnik...

Ale taka jest prawda.

Noam w czasach młodości żył w czasach neolitu. To czasy gdy ludzie mieszkali w bardzo małych osadach, ale w tych osadach mieli swojego przywódcę. W tej książce jest nim ojciec Noama. Są też osoby, które zajmują się roślinami, leczeniem, zwierzętami. Ale to dopiero jakby początki oswajania np psów. 

Ta książka pozwala nam poznać czasy epoki kamienia. Jak radzili sobie ludzie, jak żyli, jak wyglądało zakładanie rodziny i czy było związane z miłością czy bardziej jaka rodzina by pasowała. To czasy gdzie byli również Łowcy, ludzie którzy nie mieszkali w osadach, ale w lesie i często napadali na osadników, aby ukraść zwierzęta lub jedzenie. 

To też czasy, gdzie mimo wszystko przywiązanie i miłość do drugiej osoby dawała poczucie bezpieczeństwa. Ludzie nie mieli dużo, ale byli szczęśliwi. 

Autor stworzył piękną historię, która może oczarować i czytając ją chce się więcej. Poznanie ludzi z tamtego okresu i to jak sobie radzili jest fascynująca. A nie była to sielanka, czasami deszcze, zima, po prostu warunki atmosferyczne sprawiały, że były problemy z miejscem gdzie żyć. Czasami to też walka o bycie przywódcą w osadzie, bo każdy by chciał być tym najważniejszym. 

Ale koniec został tak zrobiony, że było wiadomo, że kolejny tom będzie. Mam to szczęście, że mam od razu dwa tomy, więc nie widzę zakończenia jednego, tylko płynnie przechodzę dalej.

Polecam


Poniższa notka od wydawcy

Noam ma niezwykłą moc – jest nieśmiertelny. To jego dar i przekleństwo. Pamięta czasy, gdy rodził się nasz świat. Gdy wszystko było pierwsze: delikatny dotyk kory na policzku, zapierająca dech pogoń za zwierzyną, tajemniczy szum Jeziora, miłość, zdrada… A teraz?

Wszystko zaczyna się, gdy na jego drodze pojawia się piękna Nura. Ojciec, którego podziwiał, okazuje się skrywać mroczną stronę. Nic nie jest takie, jakie się wydawało, a Noam staje przed trudnym wyborem.

Tymczasem do wioski docierają niepokojące wieści: Jezioro, którego życiodajne wody zasilają okolicę, zaczyna wzbierać, zwiastując katastrofę…

*
Najnowsza powieść Érica-Emmanuela Schmitta przenosi nas do początków cywilizacji. Tak odległych, że spowija je gęsta mgła mitów i legend. A jednak zmagania Noama i Nury – którzy muszą stawić czoła końcowi świata, jaki znają – dzisiaj, u progu katastrofy klimatycznej, wyglądają niepokojąco aktualnie. Przyszłość odbija się tu w przeszłości niczym w tafli Jeziora.


Raje utracone to pierwszy tom serii, w której Schmitt, na wzór wielkich encyklopedystów, odmalowuje monumentalną panoramę losów świata. Pokazuje, że historie, które sobie opowiadamy, najwięcej mówią o nas samych. A nasze „raje utracone” to tak naprawdę dawne złudzenia – i lepiej je porzucić, by wziąć odpowiedzialność za to, co przyniesie jutro.

środa, 11 października 2023

Jagna Kaczanowska - "Pies, który nas odnalazł"

 



Właśnie zauważyłam, że jest to moja druga książka Jagny Kaczanowskiej. Pierwsza była związana z jej chorobą, z którą walczyła. A ta druga to jedna z najbardziej wzruszających książek jakie czytałam w tym roku.

Naprawdę, płakałam.

A nie jest to częste zjawisko, ale pieski i dzieci sprawiają, że łzy wzbierają się i płyną. 

Wyobraźcie sobie, że czytałam książkę siedząc w kawiarni w Hiszpanii i w samolocie i płakałam, chusteczka jedna za drugą szły... Ludzie dziwnie się patrzyli, ale musiałam czytać.

Książka opowiada o małżeństwie Anki i Remka, którzy mają dwójkę dzieci. Dziewczynkę nastoletnią i synka, który ma autyzm. Ta choroba dziecka sprawia, że małżeństwo powoli się rozpada. Dziewczynka się buntuje, ojciec ucieka w pracę. Kłócą się zwłaszcza matka z córką, która zapomina, że jej córka to nadal dziecko. Pewnego dnia po kłótni dziewczynka wychodzi z domu i znajduje chorego pieska - kundelka, którym chce się zaopiekować. 

Matka początkowo nie zgadza się, żeby mieć psa, ale po wizycie u weterynarza i po tym jak widzi jak jej syn z autyzmem wypowiada pierwsze słowo "pies" postanawia go zostawić.

Mówią, że psy są najlepszymi przyjaciółmi dla ludzi, są jak rodzina i tak jest. Dają nam szczęście, bezpieczeństwo i uczucie radości. Sprawiają, że ludzie otwierają się na świat. Ta książka jest tego najlepszym przykładem.

Nie chciałabym dużo pisać o tym co się dzieje w książce, ale mogę Was zapewnić, że naprawdę warto ją przeczytać. 

Książka jest pełna ciepła, ale opowiada też o normalnej rodzinie, gdzie jedno z dzieci rodzi się z chorobą i jak cała rodzina musi sobie z tym razić. Jak czasami zapomina się o innych członkach rodziny, jak często są kłótnie, jak wpływa to na funkcjonowanie wszystkich wokół.

Bardzo mi się podobała ta historia, co było widać po ilości mokrych chusteczek.

Polecam.


Poniższa notka od wydawcy

Czasem rozpadającą się rodzinę może naprawić tylko… zwierzę. pies…potrzebujący miłości jeszcze bardziej niż oni.

Małżeństwo Anki i Remka przechodzi kryzys, ich dwunastoletnia córka zaczyna się buntować, a młodszy syn, Kaj, ma autyzm. I gdy wszystko zmierza do katastrofy, pojawia się Fred - pies po przejściach. Nikt go nie chce, Fred, po ciężkiej operacji, ma trafić do schroniska. Anka podejmuje irracjonalną decyzję - zabiera go do domu. Pies to szkoła odpowiedzialności dla dzieci, szkoła uczuć dla dorosłych.

Czy zwierzęta pojawiają się w naszym życiu, by uczynić nas lepszymi? Czy gdy zakończą swoją misję, muszą odejść? Czy… mają duszę?

Camila Läckberg - „Kukułcze jajo”


 Jak ja się cieszę, że powstał już kolejny 11 tom serii o Fjatbacka. Kolejny tom o Erice i jej mężu Patricku i kolejnej zbrodni. Są osoby które uważają, że ta seria jest nudna i prosta. Podobno łatwo wytypować mordercę, owszem to prawda co do mordercy. Jest łatwo to wytypować w pewnym momencie, ale to jak autorka to napisze to już inna sprawa. A autorka wie jak pisać, żeby przyciągnąć czytelników. 

Jej każde morderstwo jest oczywiście powiązane z Ericą, w jakimś stopniu to nad czym pracuje, musi być powiązane ze sprawą, która będzie prowadzona przez jej męża. Bo przecież inaczej nie mogłyby powstać te książki. Taki jest punkt pisania autorki.

W tej książce wszystko jest związane z fotografią pod tytułem Niewinność i drugą Wina.
Najpierw ginie sławny fotograf, który ma mieć swoją kolejną wystawę, ale tak naprawdę nikt nie wie o czym ona będzie. Nawet jego żona. W czasie gdy wszyscy się bawią na imprezie w pobliskim hotelu, ktoś go morduje.
Kolejne morderstwo jest na wyspie, gdzie w czasie sztormu mało kto ma możliwość dopłynąć a ilość osób jest mała. Nie trudno będzie wytypować mordercę. Ale czy wszystko jest takie proste?
Otóż nie.
Już na imprezie Erica dowiaduje się od żony fotografa o tajemniczym morderstwie sprzed 20 lat. Tak ją to fascynuje, że postanawia zająć się tym tematem i napisać o tym nową książkę. Bo to co ją najbardziej ciekawi to godna śmierć dla zamordowanej i opowiedzenie jej historii.

Erica powoli dowiaduje się kilku rzeczy co oczywiście w jakimś stopniu łączy się z tym co może być potrzebne dla Patrika. 

Historia zaskakuje i opowiada o historii transpłciowej kobiety i jej małej córki, ale i grupie osób związanych z kulturą, którzy tworzą elitarny klub. Jest to ciekawa historia, która sprawia, że też inaczej możemy spojrzeć na czasy kiedy ten klub powstawał. 

Również w życiu prywatnym Eriki i Patrika będą zmiany.




Poniższa notka od wydawcy

Camilla Läckberg wraca do Fjällbaki!

Miasteczkiem wstrząsa wiadomość o dwóch zbrodniach. Ktoś bestialsko morduje znanego fotografa przygotowującego właśnie swoją wystawę w miejscowej galerii. Dwa dni później do strasznej zbrodni dochodzi na pobliskiej wysepce, gdzie sławny pisarz pracuje nad dziesiątym tomem swojej powieści. Obie sprawy prowadzi Patrik Hedström i jego koledzy z komisariatu Tanumshede i nic nie wskazuje na to, żeby zbrodnie były ze sobą powiązane.

W tym samym czasie Erica Falck próbuje udokumentować zagadkowe morderstwo, do którego doszło prawie czterdzieści lat wcześniej w Sztokholmie. Wkrótce okazuje się, że nici z przeszłości sięgają obecnych czasów, na które długi cień rzucają dawne grzechy...

wtorek, 10 października 2023

Natasza Socha - „Kiedy ślub?”

 



„Kiedy ślub?” To moja pierwsza książka Nataszy Sochy. To lekka i przyjemna książka, która można powiedzieć, ze kończy się szczęśliwie. Choć słowo szczęśliwie, dla każdego może co innego oznaczać. 

W książce poznajemy dwie dziewczyny - Patrycję, która jest zagorzałą singielkę i drugą marzącą o tym jednym jedynym Maję. 

To dwie różne dziewczyny, które poprzez swoje dzieciństwo i osoby obok, żyją tak jak mogą. Tzn Patrycja jest dziewczyną wychowaną przez matkę, ojciec odszedł jak była mała i matka wciskała jej do głowy że ona i jej potrzeby są najważniejsze. Dzięki determinacji i fajnym pomysłom udało jej się założyć super profil na Instagramie z którego zarabia, ale i pracuje również w firmie hotelowej gdzie reklamuje hotele i miejsca. Ma swoje mieszkanie i jest szczęśliwa bo robi to co singielki robią w Warszawie. Patrycja to dziewczyna, która uważa się za zagorzałą singielkę, faceci tak, ale na krótko, związki i dzieci ją nie interesują, jedzenie na wynos lub na mieście, ubrania, przyjemności to wszystko co tylko ona potrzebuje. 

Maja natomiast jest dziewczyną z Grójca, która pomimo, ze ma trzydzieści trzy lata to nadal mieszka z rodzicami, bo nie stać jej na własne mieszkanie. Jest mądra zna niemiecki, angielski i hiszpański, jest couchem i zajmuje się też eventami. Lubi swoją pracę i co najważniejsze, gdy staje przed ludźmi jest innym człowiekiem. Na co dzień ze wszystkich stron ją ponaglają do ożenku, bo przecież wg rodziny jest już starą panną i najwyższy czas, bo za chwilę już się nie da nic zrobić. Jej siostry już mają dzieci a ona nic. To wszystko sprawia, ze Maja chce mieć męża, chce założyć rodzinę i chce być kurą domową.

Pewnego dnia Igor - szef Patrycji oznajmia, ze będzie współwłaścicielem hotelu w Kołobrzegu, połowa pracowników na miesiąc wyjeżdża razem z nim. A trzeba zaznaczyć, że jego wszyscy pracownicy są singlami. On sam również i nie ma zamiaru tego zmieniać.

W Kołobrzegu właśnie spotykają się Patrycja i Maja, często, najczęściej w windzie rozmawiają o byciu singlem lub mężatką. O tym jak one to postrzegają. 

Poniżej kilka cytatów

"Niektórzy ludzie naprawdę chcą być w związku, czasami desperacko, i dla nich życie w pojedynkę byłoby czymś, w czym utknęli, a nie czymś, co kiedykolwiek sami by wybrali. Ale są też  inni ludzie, bardzo od nich różni. Na przykład ja. Ludzie, którzy wydają się samotni, bo są sami, ale tak naprawdę mają zajebiste życie, bardziej autentyczne i znaczące, niż gdyby mieli je z kimś na siłę dzielić. Życie w pojedynkę jest dla nich nie tylko lepsze niż zły związek, ale także lepsze niż dobry. Rozumiesz, co mam na myśli?"

"Ludziom się wydaje, że jak są sami, to znaczy, że coś im w życiu nie wyszło. To ja ci powiem coś o samotności i o tym, dlaczego nam wmówiono, że to najgorsza rzecz na świecie. Samotność kojarzy się nam z okrutnym niepowodzeniem życiowym. Bo skoro w naszej łazience jest tylko jedna szczoteczka do zębów, to znaczy że coś tam po drodze spierdoliliśmy. Kobieta samotna, bez względu na wszystko, nadal jest odpadem społecznym. Facet zdecydowanie mniejszym, to fakt. Ale jakość kobiety spada na rynku, bo jeśli jest sama, to znaczy, że ma jakieś wady. Jest wybrakowana. Że coś z nią jest nie tak. Certyfikat jakości daje jej facet u oku, nawet jeśli jest kutafonem."

"Nie słuchaj ludzi, którzy nakazują ci w trybie natychmiastowym odnaleźć swoją drugą połówkę jabłka. Nawet zgniłą. Którzy przekonują, że jedynym słusznym dodatkiem do ciebie jest facet. Nie wybieraj na oślep, odpuszczając po kolei wszystko to, co zawsze cię wkurzało, tylko dlatego żeby zadowolić otoczenie. Droga ciociu, mamo, babciu, samotna nie oznacza gorsza. Nie oznacza choroby ani żadnej ułomności. Nie oznacza deficytu czy wady wrodzonej. Oznacza po prostu, że czasem lepiej się wyspać, będąc wtulonym w pluszowego misia, niż dać przelecieć dupkowi tylko po to, by dopasować się do ogólnie przyjętych norm."


Tak naprawdę ta książka nie jest dokładnie taka jak myślimy na początku. To co się dzieje w naszych głowach, sercach sprawia, ze w pewnym momencie możemy wszystko zmienić. To że ktoś marzy o być żoną to nie oznacza że to jest jego marzenie, bo czasami jest to wpływ środowiska. To że ktoś mówi ze jest singlem i tego nie zmieni również może się się zmienić bo nagle się zakocha i dotrze do niego, ze ta druga połówka go uzupełnia a nie ze stopuje. To książka ze szczęśliwym zakończeniem dla każdego, ale każda z tych osób może być zaskoczona tym co się będzie dziać w ich życiu i jak to szczęście będzie wyglądać.

polecam


Notka poniższa od wydawcy

Słodko-gorzka opowieść o spełnianiu swoich i nieswoich marzeń.

Maja słyszy to pytanie na każdym rodzinnym obiedzie. Od dzieciństwa marzy o założeniu rodziny i zawsze gdy na horyzon­cie pojawia się potencjalny kandydat na męża, roztacza wokół siebie uwodzicielską aurę.

Patrycja za żadne skarby świata nie chce się z nikim wiązać. Jest singielką i bardzo sobie chwali ten stan.

Ścieżki kobiet, dla których szczęście znaczy zupełnie coś innego, przetną się, w momencie gdy każda z nich ma już swój plan na życie. Ale czy na pewno tak jest? Czy realizują swoje własne marzenia, a może tylko oczekiwania innych?

Żeby się tego dowiedzieć Patrycja i Maja będą musiały wybrać się nad morze, ratować podupadający hotel, zrobić najlepszą fotkę z hasztagiem, zaciąć się w windzie, zakochać
i zgubić kota.

poniedziałek, 25 września 2023

Jagna Kaczanowska - "Rak i dziewczyna"

 


Miesiącem świadomości o raku piersi jest październik. Czyli już zaraz. To miesiąc, który od wielu lat przypomina, że rak piersi jest najczęstszym nowotworem. 

Ale rak to nie wyrok. To nie śmierć. To bardziej przeszkoda do zmiany stylu życia i jest to walka. Ta walka może potrwać, ale warto walczyć o zdrowie. Ale to wie każdy.

Niestety czasami szukamy przyczyny dlaczego to ja? Przecież jest aktywność fizyczna, zdrowe odżywianie, człowiek jest dobrą osobą, pomaga się innym, a jednak...

Autorka książki "Rak i dziewczyna" Jagna Kaczanowska jest właśnie taką osobą. Aktywność, odżywianie i jej charakter powinny sprawić, że to co złe powinno ją omijać. 

Ale rak nie wybiera. Może zachorować każdy. Potwierdzam to, pracując w miejscu, gdzie widzę, że różne osoby chorują. Nie ma jednej konkretnej grupy.

Jagna opisuje w tej książce jak się dowiedziała i jak przebiegało leczenie. Wszystko w czasie covidu, więc każda jedna rzecz, każda wizyta u lekarza, w szpitalu to był inny wymiar. Ale podjęła tą walkę i mam nadzieję, że na tą chwilę nie ma problemów zdrowotnych. 

To co mi się podoba w książce, to to, że Autorka nie koloryzuje, nie wymyśla jakiś dziwnych psychologicznych, mistycznych rzeczy, że pomaga jej jakieś jedzenie, otoczenie czy też rzeczy typu magiczne kule. Ona pokazuje jak jest, jaką ma mieć operację, jaką chemię przyjmie, jak się czuje bez włosów i przede wszystkim co się dzieje w jej głowie.

Na początku książki pisze ona -

"Niezwykła jest nasza zdolność do nieprzyjmowania do wiadomości faktu, że świat nie jest sprawiedliwy. I że złe rzeczy przydarzają się także dobrym ludziom. To zrozumiałe, zdrowe i naturalne, że nie chcemy w to uwierzyć."

Trudno jej uwierzyć, że to ona zachorowała, ale nie można temu zapobiec i ona to wie. Musi walczyć i chodzić po lekarzach. 

Każdy wie jakie skutki są po przyjęciu chemii, w wielu filmach czy też serialach to widzimy. Ale co innego to zobaczyć w fikcji, a co innego jak ktoś to sam przechodzi.

Dlatego też wielkie brawa i słowa uznania dla Jagny.

Bardzo fajnie, że nie jest to książka, typowo opisująca jej walkę, ale również wywiady z onkolożką, chirurgiem, terapeutką. To baza wiedzy i przede wszystkim poznanie człowieka, a nie kogoś kto jest chory. 

Podoba mi się to, co autorka pisze chociażby w kwestii tego jak inni powinni się zachowywać. Nie żal, ale wsparcie, rozmowa, wyjście do restauracji. 

Przy okazji dowiadujemy się kilku rzeczy o Jagnie. Kocha zwierzęta, choć strasznie mi szkoda jej konia. Ale są trzy psy, które potrzebują miłości. Ma dwójkę dzieci i partnera. Jak zaczęła się wojna to,  przyjęła pod swój dach rodzinę z Ukrainy i małego kotka. To kobieta pełna miłości, której życzę jak najwięcej zdrowia i tego, aby otaczali ją dobrzy ludzi, którzy będą ją wspierać.

A książka jest świetnie opisana i pokazuje, że nawet ból który odczuwamy przyjmując chemię lub operacja są po to abyśmy zdrowieli. I to jest ważne.

Zdrowie jest najważniejsze i pamiętajcie badajmy się. Nie tylko jak ktoś nam przypomni na insta w październiku, ale chociaż raz w miesiącu dotknijmy piersi i sprawdźmy czy czegoś nie wyczuwamy.

Panowie również, rak piersi jest u Was rzadko, ale występuje. 

Polecam!!!


Poniższa notka od wydawcy

Poruszająca opowieść Jagny Kaczanowskiej o tym, jak zachorowała na nowotwór piersi i jak z niego wyszła. Bohaterka to nowoczesna, aktywna kobieta: dziennikarka, psycholożka, matka. Diagnoza była dla niej szokiem. Odrzuciła jednak teorię, że rak to wyrok, i postanowiła wygrać swoje życie.

Diagnoza, chemia, mastektomia, rekonstrukcja piersi. Gabinety lekarzy i sale szpitalne, ale i dom, w którym nie brakuje kłótni z partnerem i trudnych rozmów z dziećmi. Praca i zwykłe życie, które nie przestaje się toczyć. Chwile zwątpienia, nadziei i radości. Wszystko to tworzy wciągającą ludzką historię - historię kobiety, którą, jak wiele innych, dopadła okropna choroba.

Opowieść Jagny Kaczanowskiej uzupełniają rozmowy z ekspertami: onkolożką, chirurgiem, terapeutką psychoonkolożką oraz chorymi i ich bliskimi.


czwartek, 14 września 2023

Piotr Kościelny - "Szymek"

 



"Byłem jego ofiarą i powoli zaczynałem się z tym godzić. Nie miałem żadnych szans w starciu z tym psycholem. Reszta chłopaków w klasie powoli mu się podporządkowała. Nikt nie chciał być na moim miejscu. Woleli mu dopingować, ciesząc się, że to ja jestem chłopcem do bicia, a nie oni. Byłem pewny, że nikt nie stanie w mojej obronie. Każdy odwracał głowę i cieszył się, że nie jest na moim miejscu."


To jeden z cytatów opisujących Szymka, czyli głównego bohatera. To chłopiec z pierwszej klasy mechanika, który poszukuje siebie, ale ma też tego pecha, że zostaje ofiarą kolegów. Jedno wydarzenie z początku roku szkolnego sprawia, że jego życie się zmienia. Wcześniej uśmiechnięty chłopiec, lubiący grać w piłkę, mający dużo znajomych, a teraz smutny młodzieniec, bez znajomych zwłaszcza w nowej szkole, który co wiemy już od początku - piętnastego lutego popełnia samobójstwo. 

Książka Piotra Kościelnego zaczyna się właśnie od tego momentu, gdy jeden z sąsiadów jest świadkiem jak Szymek idzie zmartwiony w stronę można powiedzieć torów, a potem słychać już tylko pisk hamulców. Niestety to koniec życia tego młodego człowieka.

Powoli dowiadujemy się co skłoniło go do takiego czynu. Im bardziej czytamy jego historię, to tym bardziej jest nam żal jego, ale i jego rodziny.

Bo nie tylko Szymek jest poszkodowany. Ojciec dostaje zawału, jest w szpitalu, matka rozpacza. 

A Tomek...

 A Tomek jego brat uważa, że to jego wina. Jego sumienie sprawia, że chce pomścić brata, bo nie zrobił nic aby powstrzymać oprawców tego co mu wcześniej zrobili. Ale na końcu i tak popełnia samobójstwo. 

Co skłania tak młodych ludzi do samobójstwa? Początkowo policja nie zajmuje się tym, traktują to jak zwykłe samobójstwo, ale gdy dwójka nastolatków robi to w ciągu kilka dni, to coś musi być nie tak, zwłaszcza, że młodszy ma rany i obrażenia, które nie powstały wskutek zderzenia z pociągiem.

Gdyby nie historia opowiedziana przez samego Szymka i to z jego perspektywy to pewnie nie byłoby takie przekazu emocji, ale że to on wypowiada słowa to czytając smucimy się i trudno jest w to wszystko uwierzyć.

Ta książka jest rozgrywana w 1994 roku, to czas gdzie było pełno subkultur np skinów, czy punków. To czasy gdy młodzież i narkotyki i papierosy były normalką. Częste bijatyki i homofobia na najwyższym poziomie. Dużo ludzi pracowało tylko na czarno, młodzież łaziła po bunkrach, parkach gdzie paliła, spotykała się i uprawia seks, czy też były organizowane bijatyki.

W policji nie było lepiej, alkohol w czasie pracy był normalką. Choć próbowano to zmienić, to policjanci z czasów komuny byli tacy sami. 

W tej książce mamy właśnie takie policjanta, który dzień zaczynał od piersiówki a kończył na butelce. Ale to nie tak, że pił bo lubił. Pił bo miał problemy i wcześniejsze sprawy sprawiły, że nie mógł zagłuszyć sumienia.

Książka jest wielowątkowa. Mamy historię kilku postaci, Szymka i Tomka, ich rodziców, ale i policjantów. Czytając każdy skupiałby się pewnie tak jak ja na Szymku i co go doprowadziło do tego. Mimo, że Tomek wcześniej coś o tym wspomina to pewnie jest to wszystko. Ale co doprowadziło Tomka? To sumienie.

Wszystko jest ze sobą powiązane. I prawdopodobnie gdyby nie jedna rzecz, jaką zrobili dla Szymka to pewnie to dalej by się nie potoczyło. Jeden czyn miał konsekwencje kolejnych.

Polecam



Poniższa notka pochodzi od wydawcy

Opowieść o nietolerancji, strachu i odmienności. Szare ulice miasta, brud, przemoc i młody chłopak szukający swojego prawdziwego ja.

Wrocław, początek lat dziewięćdziesiątych. Piętnastoletni Szymon Dąbrowski popełnia samobójstwo, rzucając się pod pociąg. Sprawa zostaje umorzona. Kilka dni później jego starszy brat Tomek także decyduje się na radykalny krok i skacze z dachu wieżowca. Wtedy prokuratura wszczyna śledztwo. Piotr Żmigrodzki – policjant borykający się z problemem alkoholowym i demonami przeszłości – stara się ustalić przyczyny takiego postępowania braci. Komisarz kilka lat wcześniej popełnił błąd, który doprowadził niewinnego człowieka przed oblicze kata, co odcisnęło piętno na jego psychice. Do wydziału trafia młody policjant. Razem z doświadczonym komisarzem zaczynają powoli odkrywać okoliczności śmierci Dąbrowskich.
Czy śledczym uda się ustalić, co było powodem decyzji nastolatków? Czy osoby winne samobójczej śmierci braci poniosą karę? Czy przeszłość ponownie da znać o sobie?

środa, 13 września 2023

Sophie Irwin - "Towarzyski przewodnik po skandalach"

 



Gdy przeczytałam pierwszą książkę Sophie Irwin "Towarzyski poradnik dla panien bez posagu" to zakochałam się w książce i pomyślałam sobie - "o to jest autorka którą będę czytać do końca moich dni, kupię każdą jej książkę". Jej styl, pomysł na książkę i połączenie Jane Austen z Bridget Jones sprawiły, że wiedziałam, że to jest to. To kocham w książkach i do tego kocham wracać. Pierwszy tom już dwa razy czytałam.

Teraz został wydany drugi tom, czy również dobry? 

Dobry, ale nie rewelacyjny. Pierwszą książkę pokochałam, drugą przeczytałam i mimo, że podobała mi się, to czegoś w niej brakowało. Nie wiem może tej magii i zabawy z pierwszej? Trudno powiedzieć.

Książka jest fajna i ciekawa, jest prosta w odbiorze. Wszystko w niej oparte jest na miłości. W pierwszej to były pieniądze, wyjść za mąż za bogatego faceta i pomóc młodszym siostrom. Tutaj Eliza ma pieniądze w spadku po zmarłym mężu, ale nie ma miłości. Nie ma życia takiego o jakim marzyła, więc chce to zmienić. Jest w żałobie i są pewne zasady dotyczące jak ma się prowadzić, ubierać, gdzie chodzić. Jest dawna miłość, która plącze się pomiędzy rozdziałami, ale i nowe postacie, które mieszają.

Nic nie jest takie proste dla Elizy, zwłaszcza jak ma się 27 lat i dopiero to drugi sezon kiedy poznaje ona świat. Teraz może kupić suknie takie jak chce, pójść również tam gdzie chce, oczywiście w granicach zasad młodej wdowy.

Pisząc recenzję, jednak chyba zmienię zdanie i pokocham książkę :)

 Przelewając moja słowa na papier dochodzę do wniosku, że to książka początkowo o zagubionej dziewczynce, która miała całe swoje życie kogoś kto nią kierował i kto chciałby nadal to robić. Jak nie matka, to mąż, czy też nowy hrabia, który ją pilnuje. Bo jedno jego słowo i cały majątek odziedziczony idzie w zapomnienie.

Przyjemnie czytało się tą książkę. Autorka wprowadza nutę świeżości i postacie które są bardziej charakterami opisani nowocześnie i nawet tym co robią i jak się zachowują. Tylko otoczenie jest troszkę inne. Ale gdyby nie suknie, dorożki i kilka zasad to idealnie by pasowali na dzisiejsze czasy.

Polecam książkę, bo w takie deszczowe dni jak ostatnio, jest to świetna pozycja.


Poniższa notka od wydawcy

Po błyskotliwym debiucie Sophie Irwin zabiera nas na kolejną romantyczną wyprawę do XIX-wiecznej Anglii

Kiedy Eliza Balfour wychodziła za ćwierć wieku starszego od siebie surowego lorda Somerset, ich ślub był wydarzeniem sezonu. Niestety, nie dla panny młodej – nie o takim bowiem mężu marzyła…

Dekadę później Eliza jest już wdową. Ma dwadzieścia siedem lat, tytuł, majątek i po raz pierwszy w życiu decyduje o własnym losie. Nie liczy się z konwenansami, toteż zamiast zniknąć z ludzkich oczu na czas żałoby, jedzie do Bath z kuzynką Margaret. Postanawia robić to, co chce!

Jednak plotki o wyczynach owdowiałej hrabiny docierają do uszu nowego lorda Somerset – człowieka, z którym łączyło Elizę młodzieńcze uczucie. Mężczyzna postanawia wkroczyć do akcji i udowodnić dalekiej krewnej, że jej samowola nie pozostanie bez konsekwencji…