sobota, 11 września 2021

Mhairi McFarlane - "Miłość na później"

 



1 września to dzień rozpoczęcia roku szkolnego dla wielu dzieci na świecie, też dla czarodziejów w Hogwarcie. Niestety moja sowa zaginęła jakieś 20 lat temu. Do dziś muszę sobie rekompensować tą stratę w inny sposób. Kupuję książki :)

Tego dnia miała również premiera książki "Miłość na później" - w opisie ma komedia romantyczna. Czy tak jest? Oczywiście, że tak. Ta książka może jest banalna, typowa i wiadomo jak się skończy. Ale gdy przychodzi wrzesień i za oknem robi się szaro i buro to pozostaje nam zapalić świeczkę, zrobić ciepłą herbatkę i przeczytać miłą książkę.

Kupiłam ją przypadkowo - na instagramie pokazała mi się zapowiedź i niebieska okładka i  zwróciłam na nią uwagę. Opis też mnie zachęcił, choć wiedziałam czego oczekiwać i jak się skończy, więc kupiłam. Nie znam autorki a to jest zawsze niespodzianka jak pisze, czy dobrze, czy spodoba mi się jej styl. Ale to co ważne to na stronie empiku co raz częściej jest darmowy fragment i to jest ekstra. Czasami ten rozdział powie czy kupić czy odpuścić. W obyczajowych, czy też romansidłach najważniejszy jest język pisania autorki. A tutaj jest bardzo przyjemny.

Czytając książkę to co mi się spodobało to samo rozstanie pary. Laurie i Dan są razem od liceum, razem mieszkają, razem kupili kamienicę i planują wspólną przyszłość. Może nie ślub, ale myślą o dziecku. Oboje pracują w jednej firmie adwokackiej, ale mają innych szefów dzięki temu nie spotykają się na korytarzu.

Jeśli chodzi o rozstanie ich to fajne jest to, że nie było sytuacji, gdy kobieta przychodzi do domu a tam facet z walizką i wychodzi mówiąc jedynie - to koniec. 

Tutaj była długa rozmowa, oczywiście pytania, krzyki i płacz, ale to trwało. 

Również co jest fajne, że z rozdziału na rozdział zmienili czas o dwa miesiące do przodu i nadal wiemy że Laurie nadal to przeżywa. 

To również czas gdy cała firma dowiaduje się o rozstaniu i pewnego dnia utknęła w windzie z największym flirciarzem i facetem na baby w firmie. Ten moment i drink po wyjściu z windy to pomysł udawania pary z kolegą z pracy Jamie.

Plotki, ploteczki to jest coś czym żyje kancelaria prawnicza w Wielkiej Brytanii. To nie Londyn to Manchester i to też daje klimat fajny dla książki. Wiadomo, że w Londynie inaczej się pracuje tutaj owszem praca jest ważna, ale też pokazane jest, że mają życie jakieś dodatkowe a nie tylko biuro i klienci.

Ale wróćmy jeszcze do mężczyzny z którym Laurie będzie spiskować. Jest to Jamie Carter - prawnik, który co weekend ma inną kobietę, zmienia je co chwilę, ale przychodzi moment gdy chciałby być wspólnikiem a że szefostwo jest starej daty to uważają, że tylko stateczny wierny jednej kobiecie mężczyzna może nim zostać.

I tak o to Laurie i Jamie postanawiają udawać parę.

Każde z nich ma cel. W tym momencie Laurie nadal myśli o powrocie do Dana, a Jamie wiadomo awans. Jest też data końca święta za 6 tygodni. To wtedy Dan powinien wiedzieć czy dostał awans i mogliby się w przyjaźni rozstać. Żadne z nich podejrzewa, że może być coś więcej. Chodzi o fikcje na Facebooku i instagramie. Kilka zdjęć z wyjść na miasto i tyle. Gdy ktoś się pyta tak coś nas łączy.

Wszystkie pięknie ładnie brzmi na piśmie, ale czy tak samo jest w życiu. Czy wszystkie pomysły jakie mamy są w 100% realizowane? Tu już gorzej. 

Oczywiście sama nazwa komedia romantyczna i wiele filmów na ten temat sprawia, że wiemy jak to się skończy. 

I oczywiście będą razem. 

I to jest fajne. Fajnie też się czyta książkę. Jest dużo super dodatków. Ale to już trzeba samemu przeczytać. 

Przyjaciółka głównej bohaterki Emily często mówi :"Co by zrobił twój brat bliźniak?" czy kobieta tak samo postąpi jak mężczyzna. Co facet by zrobił w danym momencie. To jest fajne i czasami się przydaje. Nie mówmy o tym, że kobieta ma przegrana każdą sprawę, ale zobaczmy czy mężczyzna też by tak zrobił lub powiedział.

Był jeden minus, ale to już problem z imieniem Nicole i jej zdrobnieniem, które w książce brzmi Nic. Czasami czytając miałam problem z tym, ale to może tylko z trzy razy.

Polecam książkę z całego serca. 

poniedziałek, 23 sierpnia 2021

Greta Drawska - "Chichot"

 



"Chichot" to jedna z książek na którą czekałam od jakiegoś czasu. Po pierwszych dwóch tomach o Wandzie Just i Piotrze Dereniu wiedziałam, że to będzie seria genialna i inna od tych jakie są wydawane w Polsce.

We wcześniejszych recenzjach wychwalałam "Rytuał" i "Stos" bo naprawdę były genialne. Były również inne i pokazywały jak naprawdę wygląda praca policjantów i prokuratury. Oczywiście oprócz samych zbrodni były takie normalne. Nie było tam dziwnych metod szukania sprawców, technologii tylko praca ludzi. 

Wiadomo, że i zbrodnie zrobiły klimacik dla książek i sprawiły że chciało się to czytać.

Teraz w trzeciej, ostatniej części znów wracamy do mojej ulubionej dwójki bohaterów. Tym razem umiera sławny polski pisarz Pan Tom. Co dziwne ma kołek w sercu jakby ktoś uważał go za wampira i chciał go zabić w śmierci rytualnej. Wielka posiadłość, kamery, alarm i w środku nieboszczyk. Żona jego w tym czasie była w Szczecinie, ale w ciągu dnia odwiedziło go kilka osób. Czy wśród nich był morderca?

Jeśli chodzi o fabułę to była ciekawa i tak naprawdę nic nie wygląda w niej na proste. Kilka różnych połączeń i zagadek. Nikt ani nic nie jest tutaj przypadkowe, każda jedna nawet najmniejsza wskazówka jest ważna i może naprowadzić na mordercę.

Ale czy książkę czytało się tak jak wcześniejsze? 

Niestety nie.

Coś mi się nie zgadzało, jakby za szybko została napisana i czasami czytając nie wiedziałam o co chodzi. Czasami rozdziały się kończyły i następne mimo, że te same postacie to jakby brakowało jakiegoś przejścia. Czytając miałam wrażenie, jakby była pisana na szybko i nie do końca autorka zostawiła w książce serce i duszę. Dodatkowo to pierwsza książka w której było dużo odnośników do "365 dni", "Rojst", "Władca Pierścieni" i jeszcze wiele innych. Wcześniej tego nie było. 

Książka świetna, ale naprawdę było czegoś zbyt mało.

To co jest świetne to informacja, że będzie ekranizacja książek i już na to czekam. W ostatnim czasie powstaje wiele świetnych seriali robionych przez player na podstawie dobrych polskich książek kryminalnych. Mam nadzieję, że dobrze im to wyjdzie.


Poniższa notka od wydawcy:

Małe miasteczka wszystko mają małe – poza pamięcią.
Wandzie przeszło przez myśl, że gdyby nie zwłoki w kałuży krwi, ten dom byłby idealny. Designerska rezydencja w środku lasu zasługiwała na coś więcej niż protokół z miejsca zbrodni. Dziwna śmierć, jakby sam ją sobie napisał… Popularny, uwielbiany, a jednak anonimowy autor, polski Stephen King dostający milionowe zaliczki.
Dlaczego niedawno interesował się ruinami radzieckiej bazy atomowej w pobliskim lesie? Czego szukał w miastach widmach? Prokurator Wanda Just i podkomisarz Piotr Dereń muszą zajrzeć w epokę, gdy zasieki z drutu kolczastego pilnie strzegły tajemnic, a za zdradę dostawało się bilet w jedną stronę. Oboje aż za dobrze wiedzą, że powtarzane kłamstwo nigdy nie stanie się prawdą.
Trzeci tom cyklu Wanda Just i Piotr Dereń, serii kryminalnej, hipnotyzującej jak True Detective.
Wkrótce ekranizacja!

środa, 14 lipca 2021

Oliver Clements - "Oczy Królowej"

 



Książki historyczne, gdzie w tle prawdziwe wydarzenia są przeplatane z fikcją nie są proste do czytania. Nawet jeśli książka jest dobrze napisana i ciekawa to czasami można pomyśleć, ale czy tak było naprawdę, czy też autor poleciał po całości z fikcją.

Ta książka otwiera serię cyklu: Agenci Korony. To pierwszy tom pokazujący jak to powstało, jak się zaczęło i dlaczego. I kto był pierwszym agentem 007. Ale czy pierwszy tom jest świetny? To już nie jest takie proste. Czytając opis jest wzmianka, że to idealna pozycja dla fanów Dona Browna, a ja go uwielbiam. Czy tak jest? Nie do końca. 

Owszem są tutaj spiski, intrygi, tajemnice. Jest to bardzo dobrze napisane, ale jest to dalekie od Dona Browna, bo to też i inne czasy historii, a to jest duża różnica.

Ta książka opowiada czasy panowania królowej Elżbiety I, a dokładnie to trzy miesiące z 1572 roku. Gdzie we Francji są zamieszki i pierwsze dwa rozdziały pokazują się co się działo w Paryżu i jak Anglicy uciekali. To również moment gdy królowa Szkotów Maria I Stuart jest więziona w Anglii. 

To czasy gdy każdy knuje przeciwko każdemu, są porwania, śmierć, brud i próba zamachu na królową Elżbietę.

Początkowe dwa pierwsze rozdziały sprawiły, że zastanawiałam się czy uda mi się napisać coś dobrego o tej książce, ale im bardziej wgłębiałam się w historię to podobało mi się co raz bardziej.

A w tej książce to co jest najważniejsze to tajemnicze zapiski Da Silvy, tajemniczy dokument mogący odnaleźć drogę morską przez cieśninę Anian. I ten dokument mógł pomóc albo zaszkodzić Anglikom. Niestety osoba której powierzył ją Francis Walsingham została zamordowana w czasie wyjazdu z Paryża. Dokument zaginął i musieli poszukać osobę, która by ją odzyskała, Padło na uczonego Johna Dee. To on musiał odszukać ten dokument i dostarczyć go do Korony. 

Ale czy to się mu udało i co musiał zrobić w trakcie wyprawy to już trzeba samemu przeczytać. Po przeczytaniu książki poszukałam informacji na temat postaci z książki i większość faktycznie istniała, ale czy John Dee był agentem to nie wiem, ale faktycznie był astrologiem królowej. Również Walsingham odegrał dużą rolę w Anglii.




Poniższa notka od wydawcy:

Pierwsza odsłona serii „Agenci Korony”Po stuleciach nieustającej nędzy, prześladowań religijnych i barba-rzyńskich obyczajów Europa wkracza w nowe czasy. Uczeni, filozofowie i poeci wierzą, że będzie to epoka ro-zumu i nadziei dla wszystkich. Niestety Hiszpania nadal poluje na wszystkich, którzy ośmielają się sprzeciwić jej katolickiej ortodoksji. Tylko jeden kraj jest w stanie stawić czoło mrocznym siłom – jest nim Anglia, którą włada młoda i inteligentna królowa. Elżbieta I doskonale wie, że tej wojny nie wygra samym orężem. W tej trudnej sytua-cji powstają tajne służby Jej Wysokości z charyzmatycznym Johnem Dee na czele.

niedziela, 11 lipca 2021

Margarita Montimore - "Oona konta życie"

 



Oona kontra życie to czerwcowa premiera inna niż wszystkie. To książka obyczajowa, która każdym rozdziałem wręcz zaskakuje. Czyta się ją bardzo szybko i ma to coś, co przyciąga i kończąc człowiek zastanawia co będzie się działo dalej.

Oone poznajemy gdy ma 19 lat i za kilka minut ma wybić północ i rozpocząć się Nowy Rok. To czas gdy z jednej strony dziewczyna cieszy się, ale z drugiej zastanawia się nad przyszłością. Co ma zrobić? Czy pojechać w trasę z miłością życia Dale'm, czy też może pojechać do Londynu do szkoły na studia z przyjaciółką. To trudny moment w życiu każdego człowieka, ale dla tak młodej dziewczyny w latach 80 w Nowym Jorku jest jeszcze trudniejszy.

I nadchodzi ten moment, ta chwila gdy Oona wraz z wybiciem północy budzi się będąc o wiele starsza. Nowe miejsce, nowe rzeczy obok, nowe, ale i starsze jej ciało i obcy mężczyzna obok niej. Kenzie bo tak nazywa się młodszy mężczyzna podaje jej list, owszem jej charakter pisma, ale to co jest napisane musi być jakimś snem, żartem, przecież nie mogła obudzić się w wieku 51 lat. To jest niemożliwe jej ciało jest stare, większe i ma zmarszczki. Ale jak? Dopiero widok matki starszej i to o wiele lat sprawia, że zaczyna wierzyć. Pierwsze dni są tragiczne, śmierć najbliższych - poznała tą wiedzę niestety przez kontakt z Internetem i musiała to przepłakać. Potem dzięki pomocy asystenta Kenzie'go zaczyna przyzwyczajać się do tego co się dzieje. Polubiła Internet i możliwość słuchania muzyki a ma do nadrobienia trzydzieści lat. Zaprzyjaźnia się ze swoim asystentem i staje się on jej pomocą w nowym czasie.

Ale przychodzi znów Sylwester.

I znów jest młodsza, ale starsza od swoich 19 lat i niestety z dala od przyjaciół. Poznaje wszystko i wszystkich od nowa. Ten rok to rok zabawy, narkotyków i szaleństwa. Rok zapomnienia.

Kolejne lata to z każdym jest coś nowego, nie będę spojlerować, ale uwierzcie tyle zagadek i wyjaśnień. Jest zdrada, miłość, śmierć i życie. 

Siedem lat tułaczki i poznania Oony w różnych okresach życia. To czas radości i samotności. Oona nie patrzy wstecz i nie szuka już przeszłości a to dlatego, że za pierwszy razem dowiedziała się kiedy umrą jej najbliżsi i nie mogła nic zrobić. Teraz jedynie uczy się segregatora aby wiedzieć w co inwestować, a uwierzcie mi jest czym. Te lata sprawiły, że jest bardzo bogata i wie co będzie zarabiać za dziesięć czy też dwadzieścia lat. Trzeba być w tym cierpliwym.

Warto przeczytać książkę, bo naprawdę jest jedną z ciekawszych pozycji jaką czytałam w ostatnim czasie. Pokazuje ona to co ważne jest w naszym życiu, że powinniśmy zachowywać dobrze rzeczy jakie się nam przytrafiają oraz cieszyć się życiem, bo nigdy nie wiadomo co będzie jutro. Ale i też pokazuje, że przeznaczenia się nie da zmienić. Ma one swoje miejsce w życiu człowieka i nawet jakbyśmy chcieli coś zmienić to się nie uda. Bo tak czy inaczej się one spełni. 

Jedyne co mi nie pasuje to imię bohaterki. Oona jest za bardzo zbliżona do ona, więc pewnie każdy Polak to zrozumie.

Ostatnio mam szczęście trafiać i dostawać książki naprawdę warte uwagi.

Tą polecam

Poniżej mały fragment książki:

"Przyszłość pokazała jej przebłyski tego, co było przed nią, spoilery zawsze jednak niosły ze sobą niespodzianki. Fragmenty obrazów, lecz nigdy całość. I bez względu na to, czy liczyła teraz wewnętrznie dwadzieścia sześć lat, a dziewiętnaście na zewnątrz, wciąż była młoda i miała przed sobą wiele dekad życia, nawet jeśli nie w kolejności.

Oona już zawsze będzie starać się nadać swojemu życiu pewną ciągłość i znaczenie - nie miała wyjścia - ale zamierzała też chwytać wszystkie chwile szczęścia i się nimi cieszyć. Bez względu na kolejność nadchodzących lat nie dało się przechytrzyć ich upływu. Nawet porządek chronologiczny nie gwarantuje bezpieczeństwa. Wszystko, co dobre i tak zawsze się kończy. Cały trik polega na tym, by cieszyć się chwilą, która trwa. Oona wciąż się tego uczyła.

Z każdym przeskokiem, bez względu na rok, miało brakować w jej życiu kogoś ważnego: Dale'a, Madeleine, Kenziego. Każdy rok był słodko-gorzki. Ale to nic.

Złę dni i tak by nadeszły, zawsze przychodzą. Zamierzała jednak kolekcjonować te dobre, niczym światełka, które połączyłaby razem, żeby żarzyły się jasnym blaskiem w jej wspomnieniach, niczym lampki świąteczne w pokoju z lustrami.



Poniższa notka od wydawcy

Wzruszająca opowieść o tym, że warto chwytać dzień, nawet jeśli lata upływają nie po kolei!

Oona Lockhart stoi u progu wspaniałego życia. W nadchodzącym roku rozpocznie studia za granicą lub ruszy w trasę koncertową ze swoim zespołem. Jest zakochana po uszy, a dziś w nocy skończy dziewiętnaście lat. Ale czy na pewno…?

Kiedy odliczanie do nowego roku przeniesie Oonę o trzydzieści dwa lata w przyszłość, rozpocznie się jej nieustająca podróż w czasie.

Wraz z kolejnymi przeskokami w czasie Oona obserwuje, jak zmieniają się moda, muzyka, język, historia… Uczy się nowych słów, poznaje nowe technologie i nowych ludzi. Tak naprawdę wolałaby jednak wrócić do pamiętnego sylwestra i swojego chłopaka. Czy będzie jej dane jeszcze go spotkać?

Łatwiej znieść to wszystko, mając dużo pieniędzy – szkoda tylko, że nie można dzięki nim zatrzymać przemijania. Życie wyzwało Oonę na nierówny pojedynek. Czy bohaterka wyciągnie lekcję ze swojego niezwykłego losu? Czy będzie potrafiła dostrzegać szczęście w drobnych chwilach i cieszyć się nimi, póki trwają?

wtorek, 8 czerwca 2021

Celeste Ng - "Małe Ogniska"

 



Kolejna książka, która na przeczytanie czekała ponad rok. Dlaczego? Nie wiem. To, że ją kupiłam to wpływ okładki dwie aktorki, bardzo dobre aktorki i powstał serial na podstawie książki. Podobno świetny. Może się uda kiedyś zobaczyć serial, cały czas jest przede mną.

Tak jak mówię, książkę zaczęłam czytać po długim jej czasie leżenia na półce. Niby chciałam ją czytać, ale zawsze była jakaś inna warta przeczytania i czekałam na ten moment. Gdy zaczęłam, to doszłam do wniosku, że coś jest nie tak. Nie szło mi czytanie. Początek był nudny i myślałam, że to będzie kolejna książka o młodzieży. Poznawaliśmy dzieci, a nie historię matek. 

Ale, ale po jakimś czasie gdzieś w połowie książki na pierwszy plan wyszła Mia Warren. I wtedy się zaczęło :)

Książka opowiada o dwóch rodzinach. Mia Warren i jej córka Pearl oraz rodzina Eleny Richardson i jej czwórki dzieci i męża. Mia wynajmuje mieszkanie od Eleny, a jej córka uczy się w szkole z dziećmi Eleny. Prowadzą one podróżniczy tryb życia, często zmieniają miasta, pracę, szkołę. Często do dyspozycji mają tylko jeden pokój, ale nie tutaj w Shaker Heights. Tutaj mają dwa pokoje i jest to miejsce, które obie pokochały. 

Mia jako artystka zarabia mało, raz na jakiś czas uda jej się coś sprzedać, więc musi dorabiać. Pracuje często jako kelnerka, sprząta u kogoś w domu, nie obawia się pracy. Tutaj Elena daje jej pracę u siebie w domu, nie jest to akt miłosierdzia bardziej chce mieć ją na oku, zwłaszcza, że jej córka zaprzyjaźnia się z dziećmi Eleny.

Mia skrywa również tajemnicę, którą udaje się rozwikłać Elenie. Ale czy ta tajemnica wyjdzie na jaw? Czy każdy się dowie co takiego skrywa Mia? To musicie przeczytać.

Jednym z ważniejszych tematów w tej książce jest małe dziecko, urodzone przez matkę Chinkę, ale porzucone przez nie. Teraz gdy ta mała dziewczynka ma zostać adoptowana przez białych, jej biologiczna matka chce ją odzyskać. Matka biologiczna kładąc córkę pod drzwi straży pożarnej wiedziała, że nie jest wstanie jej utrzymać. Ledwo znała język, nie miała pracy i nie wiedziała, że może starać się o jakieś zasiłki. A przecież trzeba kupić mleko, pampersy i ubranka. Uważała, że to jedyne rozwiązanie . Gdy dostała pracę, chciała ją odzyskać ale się nie udało.

Przypadek sprawił, że Mia usłyszała o tej małej dziewczynce w rodzinie białych ludzi i powiedziała o tym matce z którą pracował.

Przypadek - to wszystko to sprawiło. Walka jest trudna w takich momentach. Biologiczna matka to biologiczna kobieta która kocha, a adoptowani rodzice są pełni miłości i bogaci. Głównym założeniem prawnika jest jej pochodzenie. Czy adoptowani będą potrafili dziewczynce poznać jej kulturę czy też wychowają ją jako typową białą dziewczynkę.

Tego typu sprawy nie są proste. Obie strony kochają, ale różni ich pochodzenie i majętność. Tak samo trudno stanąć po którejś ze stron. Przeważnie wybieramy stronę przyjaciółki. Jak to się skończy trzeba przeczytać samemu.

Tak samo został tutaj poruszony temat aborcji i temat bycia surogatką. Tutaj też trudno wskazać stronę czy się jest za czy nie. Autorka bardzo dobrze opisuje co skłania ludzi do takich zachowań. Kto ma wpływ na to co robimy i dlaczego. 

I tak jak na początku byłam przeciwko to po jakimś czasie chciałam czytać więcej i więcej. Autorka pokazuje również jak rodzeństwo, rówieśnicy wpływają na siebie wzajemnie. Elena ma czwórkę dzieci - dwie córki i dwóch synów. Czy są oni zgodni? Tutaj zaczyna się problem. Trójka lubi się, ale jedna osoba nie. A dlaczego? To pewnie był wpływ matki i jej wychowanie. Ale co innego, to to dlaczego tak jest. 

Aby zrozumieć i polubić książkę, każdy musi ją sam przeczytać. Mi się spodobała, choć początkowo chciałam ją odłożyć znów na półkę. 



Poniższa notka od wydawcy

W Shaker Heights, spokojnym, postępowym miasteczku na obrzeżach Cleveland, wszystko zostało zaplanowane – począwszy od rozkładu krętych dróg, przez kolory domów, na pełnych sukcesów życiach jego mieszkańców kończąc. A nikt nie uosabia lepiej ducha tego miejsca niż Elena Richardson, która kieruje się zasadą, że najważniejsze jest trzymanie się zasad.
Na scenę wkracza Mia Warren – enigmatyczna artystka i samotna matka – która wchodzi w ten zamknięty, idylliczny świat wraz ze swoją nastoletnią córką Pearl i wynajmuje od Richardsonów dom. Wkrótce Mia i Pearl staną się kimś więcej niż tylko najemcami: ta para przyciąga do siebie całą czwórkę dzieci Richardsonów. Lecz Mia ma za sobą tajemniczą przeszłość, zaś w duszy pogardę dla zastanego stanu rzeczy, która grozi wywróceniem tej starannie ułożonej społeczności do góry nogami.
Gdy starzy przyjaciele Richardsonów chcą zaadoptować dziecko o chińskich korzeniach, wybucha wojna o prawa do opieki, która dzieli całe miasteczko i stawia Mię i Elenę po dwóch różnych stronach barykady. Nieufna wobec Mii i jej motywów, Elena jest zdeterminowana, by odkryć sekrety z jej przeszłości. Lecz za swoją obsesję przyjdzie jej zapłacić nieoczekiwaną i druzgocącą cenę.
„Małe ogniska” to powieść, która zgłębia wagę tajemnic, naturę sztuki i tożsamości oraz niemal zwierzęcą siłę matczynej miłości, jak również niebezpieczeństwa czyhające za przekonaniem, że trzymanie się zasad może nas obronić przed katastrofą.

poniedziałek, 7 czerwca 2021

Inga Vesper - "Bardzo długie popołudnie"

 



Ta książka jest wielowątkowa. Bo chyba tak można ją nazwać. Z jednej strony jest kryminał, zaginięcie, życie "american dream", a z drugiej to co odgrywa dużą rolę czyli rasizm. To moment w czasach USA gdy osoba nie mająca białej skóry była tą złą. Ale czy tak jest naprawdę, że kolor skóry mówi innym jaki ktoś jest?

Nie jestem rasistką, ale na potrzeby tej recenzji będę używać czasami słów Biała lub Czarna i odnoszą się one właśnie do koloru skóry. 

Czasy tej książki to lipiec 1959 roku w Kalifornii, gdzie to co dobre jest w białych dzielnicach, a w tych biednych wszystko jest złe. I nie pod względem, że źli ludzi tylko są kolorowi. A ci od górnie postrzegani są jak coś gorszego.

Ta historia opowiada historię z kilku dni. Jej główną bohaterką, ale w większości nieobecną jest Joyce. Biała kobieta, która znika w niewyjaśnionych okolicznościach. W domu zostawia dwie córki Barbarę i Lily i męża. Jedyne co po niej zostaje to plama krwi na podłodze kuchni.

I to właśnie zastaje Ruby - czarnoskóra pomoc domowa pracująca w dwóch domach w dzielnicy Sunnylakes. Gdy dziewczyna idzie do pracy to najpierw zaczyna u Pani Ingram. To kobieta, która wszystko dokładnie sprawdza czy jest czysto i dlaczego sprzątaczka jest taka powolna. Nie obchodzi jej, że autobus miał spóźnienie godzinne, dla niej praca ma być zrobiona na czas.

Co innego Joyce Haney, gdy Ruby przychodzi do niej to owszem sprząta, ale jest w dobrym domu, może się zwierzyć, może sprzątać w miłym towarzystwie i sama zauważa, że Joyce stara się ogarniać mieszkanie przed wizytą sprzątaczki. 

Ale to co jest piękne, niestety po jakimś czasie zanika. Pewnego dnia po wizycie u Pani Ingram, Ruby pod domem Joyce widzi Barbarę i słyszy płacz Lily. Gdy wchodzi z dziećmi do kuchni widzi wielką plamę krwi, więc wzywa policję. Jak to bywa w tych czasach za samo bycie Czarną została uznana za świadka, ale żeby nie uciekła z miasta została prewencyjnie aresztowana.

I spędziłaby w więzieniu wiele dni gdyby nie Mick, nowy detektyw, który wie, że sam kolor skóry nie sprawia, że ktoś jest winny. Od razu ją wypuszcza i prosi o informację. 

Ta sprawa, którą bada Mick nie jest prosta. Nie ma ciała, nie ma żadnych świadków, nie mają nic. Mają jedynie informację, że w tym dniu kupowała rzeczy do malowania. Ale w domu ich nie ma.

Mick nie ma wyjścia i musi poprosić Ruby o pomoc. Ale czy dziewczyna zaufa białemu facetowi? To nie jest takie proste. Czarni uważali, że nawet jak pomogą Biały to i tak zostaną uwikłani w coś złego. Czy będzie się jej to opłacać? Ta dziewczyna przeszła wiele w życiu, sam fakt, że ma czarną skórę sprawia, że przez każdego jest gorzej postrzegana. 

Teściowa Joyce uważa, że Ruby jako sprzątaczka powinna nosić specjalne ubrania, buty, nie powinna wchodzić do większości miejsc, siedzieć na leżaku, a tym bardziej dotykać dzieci. Czytając książkę miałam odczucie, jakby to, że ktoś ma inny kolor niż biel może przenosić jakąś zarazę dotykając dziecko. 

Ta książka pokazuje oprócz ciekawego śledztwa życie różnych ludzi. Jak kolor skóry zmienia postrzeganie innych. Kto jest biały ma przywileje, ale czarny niestety nie. To czasy gdzie są ważni ludzie i ci gorsi. Chłopak Ruby mówi, że gdyby zaginęła czarna kobieta to policja nawet nie kiwnęłaby palcem, co powinna wiedzieć patrząc jak zajęli się śmiercią jej matki. 

Ruby sama mówi, że w Sunnylakes nic nie jest takie jakie być powinno i faktycznie gdy wchodzimy w głębiej w życie mieszkańców i samej zaginionej zauważamy wiele tajemnic. Naprawdę wiele tajemnic, które zmienią wszystko. 

Cieszę się, że mogłam przeczytać książkę gdyż uważam, że jest idealna na letni wieczór lub plaże. Naprawdę ciekawa fabuła i mimo, że jest te zaginięcie to wszystko co jest obok wciąga jeszcze bardziej.

Polecam.


Poniższa notka pochodzi od wydawcy:

Znakomity kryminał o tym, jak American dream zamienia się w koszmar.

Wczoraj pocałowałam męża po raz ostatni…

Jest lato 1959 roku, kalifornijskie słońce wypala wypielęgnowane trawniki przed domami w Sunnylakes. Pewnego bardzo długiego popołudnia w tej sielskiej atmosferze przedmieścia znika Joyce Haney. Tego samego dnia Ruby Wright udaje się do pracy, spodziewając się, że czeka tam na nią to, co zawsze: obowiązki domowe, których nie cierpi, obolałe stawy, pogarda ze strony białych pracodawców… a także światełko w mroku codzienności: życzliwość Joyce. Zamiast tego znajduje dwójkę przerażonych dzieci i plamę krwi na podłodze w kuchni. Po pani domu nie ma śladu.

Do sprawy zostaje przydzielony detektyw Mick Blanke, który niedawno trafił do Sunnylakes z Nowego Jorku i szybko odkrywa, że klucz do zagadki znajduje się w rękach Ruby, nikt bowiem tak dobrze jak ona nie zna tajemnic kryjących się za wykrochmalonymi, idealnie gładkimi zasłonami.

Tyle że czarnoskórych pomocy domowych na amerykańskim Południu nie prosi się o pomoc w śledztwie. Ich o nic się nie prosi…

sobota, 8 maja 2021

Greta Drawska - "Stos"

 



Gdy dostałam pierwszy tom "Rytuał" Grety Drawskiej i przeczytałam go, wiedziałam, że to będzie świetna książka i będę kupowała następne tomy. 

Jeśli chcecie przeczytać recenzję to zapraszam na https://zyciepelneksiazek.blogspot.com/2020/11/greta-drawska-rytua.html


"Stos" to drugi tom, który kupiłam już sama. Niestety kilka dni po premierze, bo nie widziałam, że wyszedł. Kupiłam, przeczytałam i znów przepadłam.

Napisanie recenzji zajęło mi dużo czasu, ale nie dlatego że nie wiedziałam co napisać. Po prostu jakoś tak wyszło. 

W tych dwóch książkach mamy dwie główne postacie Prokurator Wandę Just i podkomisarza Piotra Derenia. Kolejny raz mamy do czynienia z ciekawym morderstwem, które jest wręcz jakby wyjęte z książek fantasy, bo kto mógłby tak zostawić ciało kobiety. Czy jest możliwe, aż tak okaleczyć ofiarę? 

Dlaczego ktoś postanowił zmasakrować tak ciało i zostawić je w niedostępnym miejscu. Tylko przypadek sprawił, że zostało odnalezione tak szybko. Ten przypadek daje więcej pytań niż odpowiedzi, przecież ta młoda kobieta robiła tylko paznokcie. Komu mogła tak zajść za skórę, że ktoś postanowił ją zamordować?

Jedno morderstwo rozpoczęło ciąg kolejnych, ale co je łączy? Dlaczego jedna osoba została zamordowana i zamknięto jej usta kłódką, a kolejną spalono w domu? Czy te osoby się znały, a jeśli tak to co je łączyło, jaka tajemnica?

W toku sprawy prokurator musi spotkać się i przesłuchać jako świadka swoją siostrę, bo ofiara się z nią kontaktowała. Jak to wpłynie na Wandę? Czy uda im się porozmawiać i dojść do pojednania? A może jej siostra jest za bardzo uwikłana w morderstwo? Może wie coś i coś sprawi, że i ona może być zagrożona? A przecież jej siostra ma też rodzinę. I ta rodzina, a dokładnie syn sprawi, że coś się zmieni w relacjach sióstr. Tylko czy na lepsze.

Ta książka to pytania i odpowiedzi, które tak naprawdę rozwiązane zostaną pod koniec fabuły. To przede wszystkim sprawy i szukanie sprawcy, ale Greta Drawska również świetnie pokazuje życie głównych bohaterów. 

Piotr Dereń i jego kłopoty z synem, Wanda Just i jej pomysł na poznanie kogoś. Czy wszystko co robią w wolnym czasie ma jakiś związek, ma sens?

Naprawdę polecam książkę, zagadka i stos, który odnosi się do czarownic jest bardzo wciągający, zagadki, życie prywatne jest zrównoważone. Nie ma niczego za mało i zbyt dużo. Końcówka zaskakująca i będzie ten stos, jeśli ktoś na to czeka.

I to jest świetne.

Greta świetnie pokazuje życie zawodowe i życie prywatne postaci, aż chce się kolejne od razu tomy. Niestety trzeba poczekać. 

Gdyby ta książka powstała w USA lub w Wielkiej Brytanii prawdopodobnie byłaby szybko na liście bestselerów najlepszych książek w sprzedaży. Ma wielki potencjał.

Mam nadzieję, że nakręcą serial na podstawie książek Grety Drawskiej.



Poniższa notka od wydawcy:

W SERCU CZAROWNICY NIGDY NIE WYPALI SIĘ GNIEW
Jest taki gniew, który nigdy się nie wypali i uderzy w najmniej spodziewanym momencie. Nawet jeśli udało się perfekcyjnie zatrzeć ślady.

Prokurator Wanda z niepokojem przygląda się ciału kobiety na śniegu. Wargi ofiary spina mosiężna kłódka. Szybko się okazuje, że zabita to miejscowa miłośniczka babskich plotek i tarota. Kto chciał zamknąć jej usta?

Zanim Wanda Just i podkomisarz Piotr Dereń zdążą wpaść na jakikolwiek trop, już robi się głośno o nowej zbrodni na Górze Czarownic. Tymczasem zbliża się sylwester, ale żadne z nich nie jest w nastroju do świętowania. Wanda całymi nocami ślęczy nad zdjęciami sprzed lat, próbując dopasować elementy układanki. Rozprasza ją migająca ikonka czatu. Ale chyba nawet pani prokurator może czasem poflirtować, prawda?

W pozornie zwyczajnym miasteczku kryją się brutalne tajemnice przeszłości. Tutaj dawnych grzechów nie zapomina się nigdy.

Tom drugi cyklu Wanda Just i Piotr Dereń, nowej serii kryminalnej, hipnotyzującej jak True Detective

„Chapeau bas Pani Greto! Niesamowity klimat i bardzo nieoczywiste zakończenie”
Czytelniczka_Gosia

„Mamy kolejną osobowość w polskim świecie pisarskim” @czytam_czy_mam

„Najbardziej hipnotyzująca książka, jaką czytałam!” @bozepatrycja

„Kryminał dla uważnego czytelnika, dla którego ważne są konteksty i pejzaż otoczenia” Jarosław Czechowicz, Krytycznym Okiem

„Kryminał z klasą. Zakończenie to majstersztyk” Anna Gałaszkiewicz, @aniasztukaczytania

„Nieoczywisty kryminał. Złoto. I to nie byle jakiej próby!” Karola, @gora.ksiazek