piątek, 15 maja 2020

Tomasz Kieres - Zawsze będę przy tobie



Przeglądając moją listę książek dostępną w abonamencie Empik Premium natknęłam się na tą książkę. Zaciekawiła mnie okładka i tytuł. Przeczytałam notkę od wydawcy i pomyślałam, że może być fajna.
To moja kolejna polska książka i udało się - jest świetna. Jestem szczęśliwa, że mogłam ją przeczytać. Zawsze boję się czytać polskie, bo przeważnie nie są w moim stylu i czegoś im brak.

W tej wszystko jest świetne.

Na początku poznajemy Pawła, 43-letniego dobrze zadbanego wdowca, który trzy lata temu w wypadku samochodowym stracił żonę i dwie córki. Przez trzy lata starał się jakoś żyć, ale po nowemu. Pokój córek jest zamknięty, łóżko w sypialni nienaruszone od tego czasu, w ogrodzie podcinana jest tylko trawa. Zero kobiet, imprez, tylko dom i praca. Zmienia się to gdy zostaje zaproszony do przyjaciela na imprezę urodzinową. Idzie tam, ale postanawia siedzieć z daleka od towarzystwa. Sam na huśtawce, słuchając muzyki z telefonu.

Tak zastaje go Natalia. Piękna rudowłosa kobieta na tym samym przyjęciu ucieka od nachalnych mężczyzn, którzy mimo tego, że są zajęci szukają możliwości do flirtu. Biorąc pod uwagę jej wygląd, każdy facet chce spróbować. Natalia jest szczupła, wysportowana i przede wszystkim ma piękne długie rude włosy. Jest śliczna.

Uciekając od natrętów natrafia na Pawła, siadając na huśtawce nie zdaje sobie sprawy, że jej życie zmieni się. Jego również. Bardzo szybko znajdują wspólny język, potem on ją odprowadza do domu, poznając przy okazji jej córkę Maję. Robią na sobie dobre wrażenie, każde z nich zastanawia się czy zadzwonić do przyjaciół po nr telefonu tej drugiej osoby. Ale po dwóch tygodniach spotykają się przypadkiem. Wspólna kawa, rozmowa sprawia, że oboje na chwilę zapominają o otaczającym ich świecie. Są inni i sami zdają sobie sprawę, że jakaś lekkość wkroczyła do ich świata.

Do Pawła bardzo przywiązała się Maja, ich miłość do muzyki sprawiła, że znaleźli oni wspólny język. Coś czego bała się Natalia, tzn czy Maja będzie wstanie rozmawiać z obcym mężczyzną okazało się czymś prostym. Oboje od razu się polubili, on traktował ją jak dorosłego, rozmawiał z nią normalnie, a ona otworzyła się. Miało to duży wpływ na znajomość.

Jedna z koleżanek dziewczyny powiedziała jej o przeszłości mężczyzny, sprawiło to, że Natalia musiała przemyśleć czy chce brać na siebie taką odpowiedzialność. Wzięła, ale i też łatwiej było jej później o tym rozmawiać, gdy Paweł postanowił wyjawić jej prawdę. To były trudne chwile i momenty, ale pozwoliły one im sobie poradzić. Paweł nie chciał nikomu o tym mówić, a nawet sam uważał, że to jego wina. Tak samo uważali rodzice jego zmarłej żony.

Wspólny weekend nad morzem pozwolił im się lepiej poznać, nie tylko dusze, ale i ciała. Coś czego się bali, sprawiło im wielką przyjemność.

Ale czy przeszłość obojga osób jest wstanie pokonać wszystko i stworzyć związek oparty na miłości i przyszłości? Czy przeszłość może im przeszkodzić, czy coś czego się baliśmy może stanąć na przeszkodzie? A co z rodziną? Co inni na to? A co powiedzą ludzie?

To jest naprawdę piękna książka, w której jest wszystko. Jest miłość i strata, jest szczęście i smutek. Jest rodzina i przyjaciele. Można się wzruszyć i pośmiać.

Jest bardzo dobrze napisana, z chęcią ją czytałam i bardzo szybko się ją czytało. Planowałam rozdział, okazało się, że poszła 1/4 książki.

Polecam z całego serca.


W prologu poznajemy

Notka od wydawcy

Wreszcie mamy swojego Nicholasa Sparksa! Przepiękna opowieść napisana przez niezwykle wrażliwego mężczyznę - Magdalena Witkiewicz

Poruszająca opowieść o oswajaniu rozpaczy. A także o tym, że los obdarowuje ludzi miłością w najmniej oczekiwanym momencie. Świetna lektura - Janusz Leon Wiśniewski

Patrzył na ich roześmiane twarze.
Nie ma możliwości abym był bardziej szczęśliwy, pomyślał.
Kątem oka. Ułamek sekundy. Zobaczył to.
A potem.
Potem nie było już nic.
Paweł kilka lat temu stracił żonę i dwie córki w wypadku samochodowym. Od tej pory dryfuje przez życie obciążony poczuciem winy. Myślami jest cały czas z tymi, które odeszły.
Natalia jest samotną matką wychowującą nastoletnią Maję. Całą uwagę koncentruje na córce, nie szuka nowych związków.
Natalia i Paweł poznają się u wspólnych znajomych, na imprezie na której, żadne z nich nie chciało być. Powoli zbliżają się do siebie. Próbują przezwyciężyć swoje traumy i dać życiu jeszcze jedną szansę. Gdy wszystko zaczyna się układać, dzieje się coś, co na nowo rozdziela tych dwoje.
Czy mężczyzna, którego duszę opanował obezwładniający smutek i kobieta, która jest pewna, że nikt poza nią nie ochroni jej dorastającej córki, mają szansę znaleźć do siebie drogę? Czy głębokie blizny, które powstały na sercu, kiedyś się zagoją? Być może pewnego dnia przyjdzie moment pożegnania przeszłości i wyruszenia w nową podróż. Być może…

poniedziałek, 4 maja 2020

Chiara Parenti - "Sztuka sięgania gwiazd"


Podobno jest to najbardziej inspirująca książka roku. Kupiłam ją, bo wiele osób o tym mówiło i pisało. Każdy był zadowolony z przeczytania jej, więc mam i ja. Czy mi się podoba?

Maria Sole to delikatna, nieśmiała kobieta, kochająca książkę Duma i Uprzedzenie, nie lubiąca zmian, zbyt dużej ilości ludzi. Nie lubi latać samolotem, jak może wybiera rower. Od kilku lat cały czas pracuje w markecie. Coś co miało być dorywczą praca stało się jej sensem życia, nie ważne, że rozkłada towar. Ma jedną przyjaciółkę Stellę, znają się od podstawówki i są jak siostry, z czego jedna to przebojowa dziewczyna a druga to typowa szara myszka. Uważa, że miłość jaka jej się przytrafi będzie jak z Dumy i Uprzedzenie. Ona będzie Lizzy, a jej miłość Massimo to Pan Darcy.

Książka zaczyna się od ranka gdy Sole idzie do pracy i w czasie wolnym przypomina sobie rozmowę z przyjaciółką, która miała miejsce trzy dni temu. Wtedy też dziewczyny spotkały się na nadbrzeżu na obiedzie w restauracji ojca Stelli.
Dziewczyna oznajmia głównej bohaterce, że kupiła jej bilet na pociąg do Paryża i ma już wymyślony cały plan zwiedzania. Do tego ma super mega wiadomość, którą przekaże jej dopiero w Paryżu. Nie podoba się to Sole, która nie lubi podróżować, a tym bardziej, żeby ktoś jej coś kazał i za nią podejmował decyzję. Zaczynają się kłócić. Niestety Stella porównuję Sole do sałaty bez, czyli jej obiad, który je każdego dnia. Mówi, że "te cztery marne liście są jak życie. Bez błędów, bez zachwytów, bez zdziwienia i bez smaku". Kłótnia sprawia, że nie odzywają się przez trzy dni do siebie. Gdy Sole wraca do domu dowiaduje się, że był zamach w Paryżu. I niestety Stella stała się ofiarą zamachu.
To trudny czas dla każdego, dla rodziny, przyjaciół, klientów. Sole uważa, że lepszy świat byłby bez niej, a nie bez Stelli, bo to Stella była życiem.
Sole dostaje list, który znalazł w pokoju zmarłej starszy brat Massimo. Gdy dziewczyna otwiera go jest tam prezent - skok ze spadochronu, oraz długi list. Jest też jedno ważne zdanie:

"Rób co najmniej raz dziennie coś, co Cię przeraża"

List był z jednej strony przeprosinami, z drugiej delikatną motywacją. Ale udało się i Sole postanowiła skoczyć, również namawiali ją na to rodzice Stelli, była ona tam traktowana jak córka i oni również widzą jak dziewczyna się męczy i jaka jest smutna.

Dziewczyna postanawia stawić czoło swoim lękom, przeżyć nowe rzeczy i zrobić to czego się obawia. Skok był pierwszy, a lista będzie długa, bo planuje stworzyć 100 lęków. W tym trzymanie pająka na dłoni, flirtowanie z nieznajomym, wyjście na dyskotekę. Chcę każdego dnia zrobić coś nowego, czego się boi, spełniając tym samym życzenie zmarłej przyjaciółki. Pomaga jej w tym Samanta i Massimo. Nazywa to projektem, jest blog, jest facebook, wg Samanty to co robi Sole jest inspiracją dla wielu młodych kobiet i chłopców. Ma wielu obserwujących i kibicujących jej osób.

Wśród osób, które poznaje w czasie jednego z planu projektu jest Samuel. Poznają się, gdy Sole przychodzi do pracy w piżamie, później widzą się wiele razy i staje się on jej co raz bliższy.

W jednym z dalszych rozdziałów jest taki cytat:

"Nasze uprzedzenia kazały nam widzieć tylko to, co chciałyśmy, patrząc na siebie oczami strachu.
To zabawne. Gdy jesteśmy mali, noc nas przeraża, bo w mroku pokoju ukrywają się potwory. Gdy dorośniemy, niewiele się zmienia: wciąż boimy się ciemności, tego wszystkiego, czego nie znamy. "

Jest to nawiązanie do tego z kim pracujemy i o kim mamy jakie zdanie nie znając tej osoby. Czasami ktoś kto wydaje nam się arogancki, egoistyczny może być przepełniony lękiem np że zostanie bez pracy i środków do życia, a ma dziecko na utrzymaniu. Sole i czasami szczera rozmowa pokazują, że każdy z nas ma lęki i czegoś się boi. Ale też, że każdy inaczej stara się z nimi żyć. Jedni są aroganccy, wściekli, a inni zamykają się w swojej skorupie.

Kolejnym świetnym cytatem jest:

"Strach jest we mnie i wszędzie wokół mnie. W takim razie strach naprawdę jest najbardziej pierwotną emocją:nikt nie jest na niego odporny, poczynając od najmniejszych i najprostszych istot żyjących, aż do pozornie silniejszych ludzi."

Ważnym czynnikiem tego jaka jest dziewczyna jest jej młodość i rodzina. Dowiadujemy się, że Sole od małego była traktowana jak lalka z porcelany. Uważaj tutaj i tutaj, nie spal się na słońcu, nie wchodź na drabinki, nie biegaj, nie ćwicz, chyba jesteś chora, nie mogła robić tego, gdzie mogłaby się jej stać krzywda. To mama zaszczepiła w niej lęk do świata i życia. Owszem urodziła ją po 40 roku życia i bała się o nią, dla niej to był przejaw miłości, ale nie zdawała sobie sprawy z krzywdy jakie robi dziecku. Oczywiście i za tym stoi historii z przeszłości jej mamy. Można powiedzieć, że obawy mamy zostały przelane na córkę. Inne wychowanie sprawiłoby, że Sole byłaby normalna. A dlaczego tak myślę? To proste. Gdyby tak nie było, dziewczyna nie byłaby wstanie przezwyciężyć tych lęków. Sto lęków spisanych przez nią i wykonanych to nie jest nic, to jest naprawdę dużo. Już chociażby skok ze spadochronu, piżama w pracy w markecie, trzymanie pająka to są rzeczy, które mało kto zrobi, nawet jeśli robi się to dla zmarłej przyjaciółki.

Ona musiała mieć w sobie odwagę, ale była ona ukryta. Potrzebowała bodźca do tego, aby coś zmienić w swoim życiu.

Książka jest świetna, jest bardzo dobrze napisana i łatwo się ją czyta. Postacie są dobrze opisane, oprócz historii Sole, autorka pokazuje nam historię jej mamy, koleżanki z pracy, czy też Samuela.
Wydaje mi się, że to świetna pozycja dla każdej dziewczyny i kobiety.


Notka od wydawcy

Potrzebujesz jednej małej chwili bez strachu. To wtedy robi się najbardziej niesamowite rzeczy.

Rozpaczliwy haust powietrza, Sole traci grunt pod nogami i… leci. Skok ze spadochronem to pierwsza pozycja na jej liście.

Delikatna i wrażliwsza od innych Sole unika w życiu wszelkich niebezpieczeństw. Tak bardzo boi się lecieć samolotem, że nie przyjmuje zaproszenia do Paryża od swojej jedynej przyjaciółki Stelli. Nagle przychodzi cios. Stella ginie w dramatycznych okolicznościach, a Sole ze łzami w oczach czyta jej ostatni list: „Musisz wybiec życiu naprzeciw! Zdziwisz się, co jesteś w stanie zrobić! Żyj, dopóki jesteś żywa!”. Postanawia zrobić listę stu rzeczy, których najbardziej się boi, ale których od zawsze pragnie. Czuje, że musi spróbować żyć tak jak Stella – z uśmiechem na ustach i otwartym sercem.

Czy Sole będzie umiała żyć pełną piersią? I czy odważy się na miłość, której boi się bardziej niż skoku na bungee? Przeczytaj, zrób własną listę i zacznij żyć odważnie każdego dnia!

poniedziałek, 20 kwietnia 2020

"Przytulajka"



"Przytulajka" to zbiór opowiadań polskich autorek, gdzie ważną postacią jest jakiś zwierzak. To krótkie miłe, ciekawe opowiadanka. Trzynaście autorów i trzynaście opowiadań. Jedne są śmieszne, inne są smutne, a jeszcze inne wzruszające, bądź też inspirujące. Przeważnie każde opowiadanie niesie ze sobą jakieś wartości. I to jest fajne. Kilka opowiadań było tak ciekawych, że chciałabym je przeczytać gdyby były w wersji rozszerzonej, bo zasługują na więcej.

Pierwsze opowiadanie "Jeżowe lato" jest autorstwa Agnieszki Krawczyk.
Główna bohaterka Luiza jest adwokatem z Warszawy, która pewnego dnia spotyka przyjaciółkę Gosię, która mieszka teraz w Bieszczadach. Po zaproszeniu w góry i odwołanych wakacjach syna, Luiza postanawia jechać do przyjaciółki. Po drodze jej syn z psem znajdują chorego jeża i tak zaczyna się ich przygoda.
Rzuć wszystko i jedź w Bieszczady. Kto nie zna tych słów. Wszyscy prawda? Ale wiecie co? Czytając o wyjeździe Luizy też bym pojechała.

Drugie opowiadanie jest autorstwa Agnieszki Lingas - Łoniewskiej "Kocia Miłość". To pełne humoru opowiadanie gdzie mały rudy kotek zmienia wszystko. Jedna stłuczka sprawia, że Joanna poznaje Juliana. Jedna stłuczka sprawia, że oni poznają kotka i przede wszystkim poznają siebie i to bardziej.

W kolejnym opowiadaniu Małgorzata Kalicińska opowiada o zwierzętach w jej życiu. To nie tylko pies czy kot, ale też chomik i gęś. Opisuje wychowanie i wpływ zwierząt na jej życie i bliskich. Nie do końca podobało mi się to. To nie mój styl pisowni.

Karolina wilczyńska w swoim opowiadaniu "Gdy zwierzęta mówią ludzkim głosem" opowiada o psie, krowie, koniu, kocie. O zwierzętach, które rozmawiają ze sobą i jakby to one są narratorami w tym opowiadaniu. Nie do końca mi się spodobało to opowiadanie.

W "Oswój swój strach" Agata Przybyłek opisuje historię Magdy. To świetne opowiadanie opisujące lęk przed zwierzętami, jak jedno wydarzenie i jedno zdanie może mieć wpływ na nasze dorosłe życie. Również jak jedno wydarzenie może je zmienić. Agata jest świetną pisarką.

Kolejne opowiadanie jest autorstwa Natalii Sońskiej "zostań że mną". Od pierwszego zdania zakochałam się w stylu Natalii. Piękne opowiadanie, troszkę smutne, troszkę nadziei w nim jest i miłość. A to wszystko w gospodarstwie gdzie są konie, lasy i łąki. Marzę o takim miejscu. Równie wiem, że będę musiała poszukać jakiś jej książek i przeczytać je. Jak dotąd najlepsze opowiadanie.

"Spacer" Agnieszki Lis pokazuje, że ies może uratować nam życie? A jak? Musicie sami przeczytać.

Agnieszka Olejnik w opowiadaniu "Wszystko przez Kazika" opisuje historie poznania Oli i Adama. Pociąg, czasy studenckie i staruszka z Kazikiem. Świetne opowiadanie.

"Karmel" to piękne opowiadanie o koniu, który został sprzedany dla człowieka, który kazał mu wozić ludzi. Pewnie chodzi o Zakopane i turystykę na Morskie Oko. Od tego człowieka gdy koń skręcił kostkę zotlstal kupiony przez Panią weterynarz spod Wadowic. I tu zaczyna się piękna historia miłości człowieka do zwierząt. Joanna Szafrańska pięknie opisuje historię Magdy i jej przyjaciółki Kingi i córki Marysi. Znów mamy wieś, naturę i zwierzę i więź między nimi. Super opowiadanie, a autorka wie jak zaciekawić czytających.

Magdalena Wala w swoim opowiadaniu "Uwięziona" sprawiła, że mój umysł potrzebuje więcej tego. Piękna historia pokazująca jak sytuację z naszego dzieciństwa i młodości mogą mieć wpływ na dorosłe życie. Ale również jak jedno wydarzenie, jeden rudy kot może sprawić, że postanowimy coś w nim zmienić. Pytam się jedynie dlaczego tak krótko.

Najbardziej wzruszyłam się czytając opowiadanie Izabeli Krusińskiej "Szczęściarz". Kocham psy, ten kto mnie zna wie o tym, dlatego też nie wyobrażam sobie aby porzucić gdzieś psa na środku drogi czy lasu. Pies to obowiązek a tacy ludzie to nie ludzie. Nikt kochający nie wywali swoje psiaka bez jedzenie, picia, nie patrząc wstecz. Te opowiadanie było piękne i wzruszające. Z jednej strony ludzie, którzy wywalili pieska, a z drugiej strony kobieta, o której mówiono, że ma serce z lodu. No i mały słodki piesek.

"Ucieczki Lorda Jima" Joanny Gawrych - Skrzypczak nie do końca mi się spodobały. To nie mój styl.

Ostatnie opowiadanie należy do Małgorzaty Mroczkowskiej. "Powrót do domu" opowiada o Ewie, dziewczynie która za pracą wyjechała do Londynu. W Polsce pozostawiła mamę i kundelka. Jedno wydarzenie po 3 latach pracy tam, sprawiło, że wróciła do kraju i spotkała miłość przez przypadek. Fajne opowiadanie, mile i przyjemne.


Notatka od wydawcy:

Lubisz się przytulać? Autorki najpiękniejszych powieści obyczajowych stworzyły opowiadania pełne miłości do domowych pupilów. Przygotuj kubek herbaty, ciepły koc i wtul się w nasze rozgrzewające historie.

„Przytulajka” to trzynaście chwytających za serce opowieści, w których psy, koty i inni czworonożni przyjaciele namieszają w życiu swoich właścicieli. Zwierzaki pomagają zatrzymać się w codziennej gonitwie i dostrzec serdeczność innych ludzi. Może miłość czeka bliżej, niż myślisz?

Ciche mruczenie, miękkie futerko, merdający ogonek i oklapnięte uszko zawsze wywołują uśmiech na twarzy.

czwartek, 9 kwietnia 2020

Nora Roberts - "Noc na bagnach Luizjany"



Po kilku nowych książkach, chciałam przeczytać coś co już u siebie posiadam. Teraz jest czas na "Noc na bagnach Luizjany" Nory Roberts. Czytałam tą książkę kilka razy i lubię ją. To jedna z tych książek do których z chęcią wracam, a jeśli kojarzycie tytuł to tak, jest też film, który powstał na podstawie tej książki. Również świetny, chociaż nie wiem gdzie teraz można go zobaczyć.

Książki Nory Roberts są specyficzne, pisze ona na trzy style. Jeden to typowe romanse, drugi styl to połączenie romansu z kryminałem, a trzeci styl pisze pod pseudonimem J.D.Robb - i jest to kryminał science fiction, akcja od roku 2050, gdzie są latające samochody, hologramy, kolonizacja marsa i genialne główne postacie Eve Dallas i Rouke, jest też w tym romans, ale sceny miłosne są tak opisane, że Blanka Lipińska mogłaby się uczyć, jak napisać coś co będzie namiętne, ale i też z szacunkiem.

Ta książka to połączenie romansu, kryminału i zjawisk paranormalnych, a dokładnie duchy. Ale co się dziwić, gdy historia dzieje się w Nowym Orleanie, miejscu, gdzie nie każdy wierzy w duchy, ale na wszelki wypadek zawiesza na drzewach butelki z wodą, aby ich brzęczenie odstraszało złe moce.
To miasto, gdzie każdy w rodzinie ma kogoś kto zajmuje się oczyszczaniem domów ze złych mocy, albo też czytają z dłoni. Nora napisała kilka książek, gdzie duchy czy też magia istnieją i wychodzi to jej genialnie, jakby sama posiadała jakąś moc. A może tak jest bo czaruje nas słowami i pomysłami.

Książka podzielona jest na dwa światy. Jeden to świat około 100 lat temu, gdzie zostaje zamordowana młodziutka Abigail, pozostawiając córkę i męża, do tego upozorowane jest jej morderstwo jako ucieczkę i kradzież. Pokazany jest czas gdy umiera, jak doszło do tego i przez kogo, oraz cierpienie młodego wdowca i niezrozumienie, jak mogło dojść do tego, że żony nie ma już z nim. Są też tam złe duchy, które nawiedzają swój dom i robią dużo aby przegonić aktualnych mieszkańców, czy też pracowników remontujących dom.

Z drugiej strony przenosimy się do współczesnego świata, gdzie prawnik z Bostonu kupuje willę Pod Nowym Orleanem z hektarem ziemi. Do tego domu ciągnęło go od wielu lat gdy spędzał w mieście ferie w czasach studenckich u przyjaciela. Teraz mógł go kupić i postanowił z pomocą miejscowych wyremontować go. Dom jest piękny, wielki i zaniedbany. Skrywa również historię, która sprawia, że bardzo często dom zmienia właścicieli. Jak każdy stary dom, to i ten ma swoje tajemnice. Już pierwszego dnia Declan odkrywa coś, czego być nie powinno. Wchodząc do jednego z pokojów widzi meble - łóżko, fotel, komodę, ale nie te co zamówił i czuje zapach lilii, po kilku sekundach nie ma już nic. Jest zdezorientowany. Po chwili wchodząc na drugie piętro czuje powiew zimna i przerażenie, słyszy też płacz dziecka, a przecież nie ma żadnego dziecka w pobliżu. Nie wie co się dzieje. Noc też nie jest lepsza. Budzi się w środku nocy i sto przed tymi właśnie drzwiami na drugim piętrze. Jest przerażony i wraca na dół. Z drugiej strony mówi w przestrzeń to jest teraz mój dom.

Jego przyjaciel Remy z narzeczoną zapraszają go kiedyś do francuskiej dzielnicy, gdzie Declan poznaję Lenę. Z jego strony to miłość od pierwszego wejrzenia. Dziewczynie również spodobał się mężczyzna, ale dla niej to tylko romans, tak sądzi. Declan zaprzyjaźnia się również z babcią Leny, która okazuje się być przodkiem zamordowanej córki Abigail. Czy to ma jakiś wpływ na Declana i Lenę? Oczywiście, że tak i to ogromny. Declan co raz częściej doświadcza halucynacji, a jedyną osobą oprócz niego doświadczającą jakiś mocy w jego domu jest Lena. Zastanawiają się co to oznacza i chłopak chce wiedzieć coś więcej o przeszłości domowników. Oczywiście w tle jest wesele przyjaciela, poznanie rodziców Declana i nie do końca miła wizyta matki Leny.

To książka opisująca życie Declana przez kilka miesięcy gdy remontuje dom. Pokazuje ona jego przyjaciół i ich relacji. Jest tu wszystko: miłość, szacunek, duchy, praca i relacje damsko-męskie.  Pokazuje również relacje Leny z matką.
Książka różni się od filmu, zwłaszcza zakończeniem. Nie powiem czasami w filmach fajniej pokazane są duchy czy też opisy lat wcześniejszych, ale tą książkę lubię. Często wracam do niej jak potrzebuję czegoś łatwego do przeczytania.


Notka od wydawcy

Mroczna historia rodzinna, która powraca po stu latach. Declan Fitzgerald, znudzony dotychczasowym życiem adwokat z Bostonu, pod wpływem impulsu kupuje stary dwór leżący wśród bagien na obrzeżach Nowego Orleanu. Dom w przeszłości należał do rodziny Manetów i był miejscem dramatycznych wydarzeń, owianych mroczną tajemnicą. W czasie remontu Declan zdaje sobie sprawę, że nie jest jedynym lokatorem domu, a wizje, których doznaje, przyprawiają go o dreszcze.

czwartek, 2 kwietnia 2020

Louisa May Acott - "Małe kobietki"



Wyobraźcie sobie, że dopiero teraz przeczytałam "Małe kobietki". Książkę kupiłam w połowie stycznia jak tylko pokazała się wersja ze zdjęciami z filmu. Chciałam ją przeczytać od dawna, ale zawsze coś mi mówiło, kupisz za jakiś czas, a dziś kup inną, albo też wersja jaką chciałam nie była dostępna.

Pamiętacie scenę z serialu Friends, gdzie Rachel i Joey zamienili się książkami i ona czytała Lśnienie a on Małe Kobietki? To był sezon 3 i 13 odcinek, dziś zaczynając pisać recenzję trafiłam właśnie na ten odcinek. Ps.: serial Friends mogę oglądać każdego dnia. Kocham go. Od czasu gdy pierwszy raz w serialu usłyszałam o tej książce, a było to już dawno temu, zawsze chciałam ją mieć. Niestety wiem jak się skończy, bo niestety Rachel wyjawiła to dla Joey'a.

Ale udało się, kupiłam książkę i to zdjęciami z filmu. Uwielbiam takie książki. Okładka jest bardzo klasyczna, prosta czerwona w twardej oprawie ze złotymi napisami, idealna i prosta. Do tego kilka zdjęć w środku, które pasują.

Czytając książkę zastanawiałam się dla kogo jest skierowana i doszłam do wniosku, że każda dziewczyna, kobieta powinna ją przeczytać. Przecież to KLASYKA.

W książce opisane jest życie czterech sióstr Meg, Jo, Beth i Amy i ich mamy Marmee. Ich ojciec jest na froncie, a dziewczyny gdy je poznajemy mają po 16, 15, 13 i najmłodsza Amy 11 lat. Każda z nich jest inna, ma inny charakter, inny wygląd. Ale mają wiele wspólnych cech.

Ta książka ma w sobie dużo wartościowych przesłań dla każdej kobiety niezależnie od czasów kiedy się ją czyta.

- Najważniejszą wartością jest siła sióstr. Cztery siostry, które mają w sobie oparcie. Dwie starsze w matczyny sposób przejęły opiekę nad młodszymi. Meg bardziej opiekuje się Amy, a Jo opiekuję się Beth. Co by się nie działo, bardzo szybko sobie przebaczają. Są bardzo za sobą, starają się się robić wszystko razem i pomagać sobie nawzajem. Zwierzają się sobie, oraz wszystko opowiadają, np.: Meg stara się zapamiętać jak najwięcej rzeczy z przyjęcia na które jest zaproszona, aby móc wszystko powiedzieć siostrom.

- Kreatywność i wyobraźnia są bardzo ważne w ich domu. Czytając książkę można zauważyć, że siostry są inteligentne i mają dużą wyobraźnie. Bawią się w teatr, pochód pielgrzyma, scenki, rozmowy książkowe, wymyślanie opowiadań. Wspólne zabawy są czymś co daje im relaks, wzmacnia siostrzaną miłość, ale i też zajmuje im czas

- Bieda nie jest czymś złym. Gdy Meg była mała ich rodzice byli bogaci, niestety jedna zła pomoc, sprawiła, że stracili majątek. Tylko Meg pamięta życie w bogactwie i czasami żałuje, że tego już nie ma. Teraz są biedni, ale nie sprawia to, że jest źle. Owszem gdy przychodzą święta i okazuje się, że nie mają tyle pieniędzy, żeby coś kupić wszystkim to jest gorzej, ale wtedy dochodzą do wniosku, że kupią prezent dla mamy. To że są biedni sprawia, też muszą włączyć kreatywność, ale i też dzielą się ubraniami, dodatkami. A czasami wystarczy, że kupiona nowa szarfa sprawi im wielką radość, albo też pożyczenie od siostry kilka centów na małą rzecz do klasy.

- Ważny jest umysł nie bogactwo. Meg będąc zaproszona do bogatej koleżanki na kilka dni dochodzi do wniosku, że lepiej być mądrym niż bogatym. Jej znajomi, może są i mili, ale ich myślenie jest proste, udają, że znają się na wszystkim, robią z Meg lalkę, przebierając ją za kogoś kim nie jest, bo to jest zabawa dla nich. Nie patrzą na jej wrażliwość, umysł. Robią coś bo mogą. Siostry March są może nie dobrze wykształcone, bo nie miały guwernantki, ale chodziły, lub chodzą do szkoły, ale też potrafią czytać, pisać, liczyć itd. Są pomocne, potrafią w zależności od siostry: śpiewać, grać na pianinie, malować, haftować. Jo pięknie pisze, co w przyszłości pozwoli jej nawet zarabiać na tym. Może nie będą to duże sumy, ale pomogą zapełnić spiżarkę, kupić ubrania, zapłacić rachunki. Amy pięknie maluję, Beth pięknie gra, a Meg potrafi przekazać wiedzę.

- Meg i Jo, jak dorosły do pewnego wieku poprosiły rodziców, aby Ci pozwolili im pójść do pracy. Meg została guwernantką u Państwa King i zajmuje się ich dziewczynkami, a Jo pomaga swojej bogatej ciotce. Dziewczyny z jednej strony nie lubią do końca swojej pracy, ale też i cieszą się z tego, że mogą zarabiać. Może nie jest to duża kwota, ale zawsze coś ich. Pokazują, że praca nie jestem czymś złym. Z jednej strony Meg jest dumna, że jest guwernantka, że potrafi kogoś czegoś nauczyć, ale z drugiej strony wie, że nie jest to proste.

Ta książka pokazuje jak z wiekiem zmieniają się nasze uczucia, myśli. Sprawia, że dojrzewanie albo też pewne momenty w naszym życiu zmieniają je o 100%.

Jedne z mądrzejszych zdań zostały powiedziane przez mamę dziewcząt. Gdy Jo mając około 16 lat oświadczyła, że zostanie starą panną, to mama powiedziała:

"Słusznie, Jo. Lepiej być szczęśliwymi pannami niż nieszczęśliwymi żonami czy nieskromnymi pannami, które za wszelką cenę starają się zdobyć męża."

Te słowa są cały czas prawdziwie i powinno się z nich korzystać. Chociaż na tamte lata bardzo odważne, zwłaszcza, że wtedy ważne było w biedniejszych domach, żeby chociaż jedna siostra dobrze się ustatkowała i dzięki temu mogłaby pomóc reszcie. Ale wiadomo serce nie sługa. W momencie, gdy ciotka March wróżyła ożenek jednej z dziewcząt, ta zakochała się w biedniejszym chłopcu. Czy zrobiła źle? Nie, bo poszła za głosem serca. Dzięki pomocy mamy i oczywiście jej wychowanie sprawiło, że mały domek, kochający mąż i dzieci sprawią, że jest to lepsze niż bogactwo. To my jesteśmy tym co sprawi czy będziemy szczęśliwi czy nie.

Dziewczęta na naszych oczach dorastają, dojrzewają, uczą się życia i miłości. Każda z nich szuka swojego miejsca na ziemi. Wychodzi to lepiej lub gorzej, dziewczyny pracują, popełniają błędy, tworzą dom. Mają możliwość skorzystać z wyjazdu do Europy, ale i też same podejmują wyjazd do Nowego Jorku do pracy, lub też fundują wyjazd dla mamy, siostry. Staraja się żyć pełnią życia, mieć swoje marzenia i realizować je.

W tej książce jest też smutek, zranione serca, zraniona miłość, ale i miłość prawdziwa.

Polecam!!!

Poniższa notka od wydawcy

„Małe kobietki”. Siła kobiet na kartach powieści i wielkim ekranie.

Wspaniale wydana, bogato ilustrowana kadrami z filmu klasyka literatury, niezwykły album i superprodukcja w gwiazdorskiej obsadzie!

„Małe kobietki” i „Dobre żony” – jedyne dostępne wydanie zawierające dwa tomy autorstwa Louisy May Alcott, należące do światowego kanonu literatury ‒ w specjalnym wydaniu z fotosami z planu ukaże się nakładem wydawnictwa Poradnia K już 15 stycznia. Dwa tygodnie później premierę będzie miała ekranizacja książki z gwiazdorską obsadą w reżyserii nominowanej do Oscara Grety Gerwig.

Czym jest wolność i jak podążać własną ścieżką? Pod koniec XIX wieku niewiele kobiet się nad tym zastanawia, jednak Marmee March uczy tej postawy swoje córki. Meg, Jo, Beth i Amy - cztery siostry o wyrazistych charakterach, mimo trwającej wojny secesyjnej, nieobecności ojca i wielu trudności dzielą się z innymi entuzjazmem i miłością do życia.


piątek, 20 marca 2020

Anna Ficner Ogonowska - "Jeśli zatęsknię"


Pierwsze co zauważyłam jak dostałam książkę to wielkość, aż 640 stron to jest bardzo dużo, Najbardziej obawiałam się, że nie uda mi się jej przeczytać, albo też, że zajmie mi to bardzo dużo czasu. Na szczęście okazało się, że nie jest tak źle. Już pierwszego wieczoru było za mną 120 stron, czyli dużo.

Na samym początku poznajemy główną bohaterkę Annę i jej przyjaciółkę Mańkę. Dziewczyny wybierają się na wakacje tzw.: "adriatycką seksmisję", które każdego roku spędzają w gronie przyjaciół z LO. Cztery kobiety i jeden mężczyzna, który zabiera zawsze kogoś ze sobą.

Każda z nich jest inna, zajmuje się czymś innym. Główna bohaterka to Anna jest psychoterapeutką, podobno najlepszą w mieście, ale niestety sama sobie nie jest wstanie pomóc. Jej najbliższa przyjaciółka to Mańka, ma trzy córki, jest rozwódką i prowadzi restaurację. Jest też najgłośniejsza i wszędzie jej pełno. Mówi to co myśli. Kolejne dziewczyny to singielka Basia kochająca książki i pracująca w wydawnictwie oraz Kasia jedyna szczęśliwa mężatka, która jest również bardzo otwartą osobą i rehabilitantką. Kapitanem jachtu jest szczęśliwy ojciec i mąż Rafał, który wcześniej brał ze sobą córkę, ale tym razem poprosił Filipa poznanego w Bieszczadach na wypad. Filip jest o wiele młodszy od reszty, ale jak to mówi Mańka: " W sekundzie,w której go zobaczysz, jego pesel przestanie mieć znaczenie. Gwarantuję Ci to." I coś w tym jest chłopak ma 28 lat, jest młody, przystojny i prowadzi w Bieszczadach karczmę z noclegami. Ekipa na wyjazd idealna.

Niestety Anna nie do końca chce wyjechać, właśnie odszedł od niej Artur, wrócił on do swojej żony, przez co kobieta jest załamana. Kochała go i nadal kocha, niby wie, że gdyby posłuchała Mańki i nie zaczynała romansu z żonatym mężczyzną to by teraz nie cierpiała. Ale serce nie sługa.

Jej mama na temat miłości powiedziała: " Dziecko, to jest możliwe, bo miłość jest niemożliwa, jak małe dziecko. Niegrzeczne, krnąbrne, a jednak się je kocha." To są piękne słowa i prawdziwe. Czasami człowiek kocha przez całe życie.

Lotnisko i początek wycieczki to smutek, żal, płacz i alkohol. Potem jest troszkę lepiej, piękne widoki, słońce, morze i pyszne jedzenie sprawiają, że Anna powoli wraca do życia. Do tego Filip, któremu spodobała się już na lotnisku. Bliskość chłopaka, sama możliwość siedzenia z nim w ciszy, nie słuchając Mańki daje jej troszkę wolności i zapomnienia. Niestety wszystko co piękne szybko się kończy i trzeba wrócić do rzeczywistości i kraju.

Złe samopoczucie i wysoka gorączka Filipa sprawiają, że chłopak na 2 doby wprowadza się do dziewczyny, ale ilość czasu, który spędzają ze sobą jest minimalny. Mimo, że chłopak flirtuje z nią, to ona się odsuwa. Uważa, że 12 lat różnicy to jest zbyt dużo. Sama stawia barierę i jak to mówi Mańka, za bardzo żyje życiem innych. Że sama powinna walczyć o siebie, powiedzieć, że to ja jestem na pierwszym miejscu a nie inni.

Oczywiście Mańka jako ta szalona ma wiele pomysłów. Widzi ona od pierwszego momentu, że Filip będzie pasować do Anki, będzie starała się zrobić wszystko aby ich połączyć. Tak było z chorobą chłopaka, weekend w Bieszczadach itd. To ona jest osobą, która popycha przyjaciółkę. Niby to skarb mieć taką osobę obok siebie, ale też trzeba mieć dużo dystansu i cierpliwości.

Ta książka pokazuje, że wiek to nie liczba, która ma nam powiedzieć jak mamy żyć. To nie jest stan umysłu, wiek to tylko wiek. W każdym wieku człowiek zasługuje na miłość. Jeśli ją znajdzie i będzie pielęgnować to ta miłość dożyje do setki, jeśli nie to niestety. Ważne jest żeby się nie poddawać, a przede wszystkim mieć otwarte serce. Ważne, żeby nasza przeszłość nie definiowała tego co możemy mieć. Nie powinniśmy również patrzeć, że rozwód nasz lub rodziców sprawi, że każda miłość to będzie to samo. Nie zawsze popełniamy te same błędy, uczymy się na nich. To ważne.

Podobno przyjaciół poznajemy w biedzie i to jest prawda. Jedna zła decyzja sprawia, że świat staje do góry nogami i to od nas zależy co będzie dalej. Od nas i od ludzi, którzy są obok. To oni sprawią, że pójdziemy w stronę depresji i smutku lub szczęścia.

Ta książka pokazuje jak bardzo ważni są ludzie obok nas i to jest piękne.

Poniżej notka od wydawcy.

Czasami trzeba dać losowi drugą szansę.

Gdy odnajdziesz prawdziwą miłość nawet najtrudniejsze przeszkody nie zatrzymają Cię na drodze do szczęścia.

„Jeśli zatęsknię” to wciągająca i przejmująca opowieść o życiu i wszystkich jego barwach.

Kiedy przychodzą trudne zmiany, łatwo zanurzyć się w bezdennej rozpaczy i przestać wierzyć, że nawet najboleśniejsze rany leczy czas. Jednak w największym nieszczęściu można poszukiwać szczęścia. Któregoś dnia wschodzi słońce, wiatr przegania chmury, wraca tęsknota za uczuciami. Wtedy wystarczy pamiętać, że w każdej chwili może pojawić się ktoś, dzięki komu życie nabierze znów sensu. Trzeba tylko wpuścić go do swojego świata.

Powieść Anny Ficner-Ogonowskiej tętni emocjami. Pozwala zrozumieć, że nic nie dzieje się bez przyczyny, daje siłę, by odnaleźć światło, nawet gdy otacza cię największy mrok.

niedziela, 8 marca 2020

Adeline Dieudonne - "Prawdziwe Życie"



Dzięki portalowi lubimyczytac.pl i Wydawnictwu Znak mam możliwość przeczytać książkę troszkę wcześniej. Co uwielbiam. Bo jak wiecie lubię nowości, zaskoczenia i dzięki temu często czytam coś co może sama bym nie kupiła, a potem bym pewnie żałowała. Premiera jest 11 marca i normalnie już dawno bym ją pewnie przeczytała, ale nie mogę się skupić. Jak wiecie sytuacja na świecie nie jest ciekawa, a ja mam problem ze stresem. Stresuję się bardzo, mimo, że wiem, że nie jestem w grupie ryzyka. Sprawia to, że ostatnio nie mogę się skupić i wejść idealnie w świat książki tak jak bym chciała. Ale poświęciłam się w ten weekend i postanowiłam, że przeczytam ją i napiszę recenzję.

Prawdziwe życie zaczyna się od momentu gdy poznajemy głównych bohaterów. Dziesięcioletnią dziewczynkę i jej sześcioletniego brata Gilles. Dziewczynka mimo, że posiada rodziców stała się 
zastępczą matką dla chłopca. Starała się ona zapewnić mu miłość i zabawę. Lubili oni chodzić na złomowisko i bawić się w jednym z samochodów, bądź też odwiedzali Monikę, kobietę, która mieszkała w bliskim sąsiedztwie i dziewczynka myślała, że jest ona czarodziejką.

Dla dziewczynki matka była jak ameba, zero miłości, bała się męża i stwarzała pozory. Ojciec dziewczynki był księgowym, ale jego największą pasją było zabijanie zwierząt. Nie ważne czy to lew, jeleń, słoń, zebra czy hiena. Zbierał trofea i trzymał je w jednym pomieszczeniu i zabraniał on dzieciom wchodzić do tego pokoju. Dzieci jednak wchodziły.

Mieszkali oni na jednym z tych osiedli pokazowych, kilkanaście domów każdy taki sam. Dużo rodzin, zwierząt domowych, ale nie ma zażyłości sąsiedzkich, Każdego wieczoru na ich osiedle zajeżdżał Pan z lodami. Pewnie kojarzycie często w filmach amerykańskich są samochody, gdzie ktoś z nich sprzedaje lody i taki właśnie samochód zajeżdżał każdego wieczoru, do tego zawsze muzyka, która już z daleka była słyszana przez wszystkich. Dzieci z całego osiedla zawsze zamawiały lody, niestety pewnego wieczoru, doszło do wypadku, gdzie świadkami była ta dwójka właśnie.

Gilles po tym się zmienił, stracił radość życia i niestety nie miał oparcia w rodzicach. Matka niby ich wychowywała, kupowała rzeczy do szkoły, ubrania, zabierała na jarmark, zakupy, ale daleko jej było do kobiety, przy której dzieci miałby w niej oparcie. Wolała kozy, bardziej je kochała.

Niestety ich rodzice byli dalecy od kochających osób dla swoich pociech. Dziewczynka chciała to zmienić. Robiła dużo rzeczy, aby uszczęśliwić brata, niestety pewien śmiech w jej głowie nie pozwalał. Widziała zmiany w bracie i nie wiedziała co robić. Ale w pewne lato wpadła na pomysł, który nie był prosty. To są pierwsze strony książki, dalej jest co raz lepiej i lepiej.

Książka pokazuje przeważnie rok po roku w każde wakacje, jakie zachodzą zmiany fizyczne i emocjonalne w bohaterach, aż do 15 roku dziewczynki. Poznajemy nowe postacie, sąsiadów. Jest też polski wątek. Początkowo nie do końca podobało mi się jak napisana jest książka. Krótkie zdania nie przypadły mi do gustu, ale uwierzcie z każdą stroną książka jest co raz lepsza.

Podoba mi się jak zostały przedstawione postacie, ich zależności między sobą, życie i możliwości na przyszłość. Co sprawia, że jesteśmy tacy jacy jesteśmy. Czy to jacy jesteśmy jaki ma wpływ na to co obok. Głównym założeniem jest: Czy da się wygrać z drapieżnikiem? To od nas zależy czy będziemy w życiu amebą, wojownikiem, drapieżcą czy ofiarą.

Tylko jednej rzeczy mi brakowało. Jak ma na imię dziewczynka? Tego nie wiem, przez całą książkę nie wspomnieli o tym.


Informacja od wydawcy.

W domu są cztery pokoje: dziewczynki, jej brata, rodziców i trupów. To trofea taty: sarny, jelenie i dziki. A w kącie szczerzy zęby wypchana hiena. Matkę paraliżuje strach przed ojcem, który odzyskuje humor tylko na polowaniach. Dzieci uciekają w świat zabaw i wyobraźni, ale pewnego dnia widzą z bliska śmierć.
Od tego momentu chłopiec, zamiast bawić się z siostrą, chętniej rozmawia z hieną i spędza czas z ojcem. Dziewczynka dorasta i coraz bardziej nie godzi się na otaczający ją świat. Musi wymyślić, jak odzyskać brata, ale i uratować siebie przed przewidzianą dla niej w prawdziwym życiu rolą ofiary. Tymczasem szykuje się wielkie polowanie…

Bulwersująca powieść dynamit, dzika, przewrotna i bardzo aktualna. Zapiera dech, chwyta za gardło i nie odpuszcza do ostatniej strony.