czwartek, 13 sierpnia 2026

Graeme Simsion - "Projekt Rosie"

 



Początkowo pomyślałam - dziwna ta książka, ale to było na początku. Im dalej ją czytałam, tym bardziej mi się podobała. Humor, styl i pomysł wydał mi się super. 

Główny bohater Don Tillman ma Aspergera, jest inteligentny, pracuje na uniwersytecie i właśnie szuka żony. Nie potrafi odczytać emocji, nie czuje np miłości, smutku - taki Sheldon z Teorii Wielkiego podrywu. Nawet podobnie się ubierają :)

Don przede wszystkim jest naukowcem i to w naukowy sposób poprzez kwestionariusz z pytaniami postanawia szukać swojej drugiej połówki - "Projekt żona".

Tylko czy pytania w stylu czy pijesz alkohol lub palisz papierosy sprawią że znajdzie odpowiednią kandydatkę? Może być problem, zwłaszcza, że Don sam pije alkohol. 

Szukanie idealniej kandydatki nie jest aż takie proste. 

Tym bardziej, że na horyzoncie pojawia się Rosie - pali, pije, przeklina i nie ubiera się stosownie.

Ale Rosie prosi pomoc w szukaniu ojca i tak powstaje "projekt Ojciec".

Dwa projekty, gdzie ten z żoną jest trudniejszy do wykonania. Oba projekty sprawiają, że Don przy Rosie poznaje siebie. Owszem ma problem z wyrażaniem uczuć, często nie wie jak się odnaleźć przy innych i jakie zachowania sprawiają, że randka kończy się szybko, ale doświadcza kilka nowych rzeczy. Szukając idealnej żony widzi, że nie każdy chce wypełnić kwestionariusz, ale i też jak ważne są i precyzyjne pytania.

Ta książka pokazuje, że trudno poszukać ideał, który ma się w głowie. Jeszcze trudniej odszukać ojca, gdy matka nie żyje i wiemy tylko, że zaszła w ciążę na zjeździe absolwentów. Na szczęście mając pomoc można dużo zrobić. 

Ciekawie się ją czytało, czasami miałam wrażenie że widzę Sheldona z serialu, a czasami człowiek zapominał o problemach bohatera. Książka jest naprawdę dobrze napisana i widzimy wszystko z perspektywy Dona. Nie jest długa, ale to może dobrze... Obawiam się, że gdyby autor ją rozciągnął o kolejne 100 stron to byłoby za dużo. 

Jedynie chciałabym się dowiedzieć czegoś więcej o małżeństwie jego przyjaciół jak oni funkcjonowali, ale będę musiała sobie to wyobrazić.

Czy sięgnę po drugi tom? Wątpię, jednak wyszła ona ponad 10 lat temu i znalazłam ją na biblioteczce bratowej, więc musiałabym drugi tom szukać w bibliotece, a w mojej nie ma aż tylu różnych pozycji.

Najważniejsze, że ten pierwszy mi się spodobał.


Poniższa notka od wydawcy

Projekt „Rosie” to feel-good book, jedyna w swoim rodzaju komedia romantyczna, z charyzmatycznym, ujmującym bohaterem, pierwszorzędnym humorem i wartką akcją. Przetłumaczona na 35 języków.

Don Tillman się żeni. Tylko nie wie jeszcze, z kim.
Wdrożył więc Projekt „Żona” i opracował 16-stronicowy kwestionariusz, który ma wyłonić idealną partnerkę. Musi mieć przyzwoity zawód, nie może palić, pić alkoholu, a wśród jej cnót punktualność winna znajdować się w ścisłej czołówce.
Tymczasem Rosie Jarman dorabia jako barmanka, pije, pali i notorycznie się spóźnia. Jest również inteligentna oraz piękna. I szuka swojego biologicznego ojca, a w tym Don Tillman, profesor genetyki, może jej służyć pomocą.
Z Projektu „Żona” Don dowiedział się kilku ciekawych rzeczy. Na przykład, dlaczego wszystkie jego dotychczasowe znajomości kończyły się na pierwszej randce. Dlaczego szybkoschnąca odzież fitness nie nadaje się na kolację w restauracji. I dlaczego, pomimo wszelkich prób naukowych, nie da się znaleźć miłości - to miłość znajduje Ciebie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz