sobota, 28 grudnia 2019

Spencer Quinn - "Po dobrej stronie"


Święta się skończyły i znów wracamy do książek innych niż świąteczne. Jedną z książek, które zaczęłam czytać jeszcze przed świętami była "Po dobrej stronie" autorstwa Spencer Quinn.
Główną bohaterkę poznajemy w momencie terapii w szpitalu wojskowym w USA. Leanne Hogan została przetransportowana po wypadku w Afganistanie do USA, w misji straciła prawe oko i niestety jej twarz w okolicach oka jest cała w bliznach.
W szpitalu LeAnne leży w pokoju z Merci, która na innej misji straciła nogę i ma teraz protezę, z którą od nowa uczy się chodzić. Obie kobiety są waleczne, odważne, nie pokazują emocji, chociaż czasami maja ochotę płakać, ale trzymają się razem, rozmawiają, oraz starają się spacerować, aby czas szybciej im zleciał. Obie również chodzą do psychologa, aby ten mógł stwierdzić w jakiej kondycji jest ich zdrowie psychiczne. Starają się jakoś żyć, ale potrzebują też bliskości.
Pewnego dnia LeAnne otrzymuje od swojego dowódcy brązową gwiazdę za zasługi dla kraju. Następnego dnia gdy wstaje w łóżku Merci leży tylko proteza, a dziewczyny nie ma. Okazuje się, że w nocy dziewczyna miała zator płucny i niestety nie przeżyła. LeAnne wpadła szał i jak to bywa w szpitalach dostała zastrzyk usypiający, wtedy też postanawia odejść. Przebiera się z piżamy w jakieś ubrania z szafy i ucieka ze szpitala.
Jest to dopiero około 140 strony. Wsiada w autobus i jedzie około doby, może dwóch przez USA. W pewnym momencie jakaś kobieta budzi LeAnne i  pyta ją o wolne miejsce, widzi ona, że nieznajoma ubrana jest w burke. Przypomina jej się misja więc ucieka z autobusu.
W miejscu gdzie wysiada kupuje samochód i resztę drogi pokonuje autem aż dojeżdża do Arizony.
Miasto za miastem cały czas w podróży aż dojeżdża do miejsca gdzie mieszkała. Teraz pusta ziemia, kiedyś miejsce gdzie stał ich kamper. Niestety w miasteczku spotyka chłopaka z liceum, potem odwiedza ją jeden z wojskowych i przywozi jej rzeczy że szpitala (w tym paszport wojskowy, brązową gwiazdę i protezę oka), a na końcu matka. I to ostatnie spotkanie sprawia, że znów udaje się w dalszą podróż.
Zaczyna mieć myśli samobójcze, myśli o tym, a nawet szuka kamienia, czy też drzewa. W połowie książki LeAnne zatrzymuje się w motelu na obrzeżach jakiegoś miasta i wynajmuje domek na nocleg na dwa dni. Pierwszej nocy przez okno w łazience widzi jak wielki pies przegania kaczki ze stawu aby zjeść ich jajka, przegania psa kamieniem, ale psina myśli że to aport i przynosi jej na wycieraczkę kamień.
Następnego dnia wychodzi nad staw i zaczyna myśleć jakby to było łatwo zanurkować, złapać się o coś co jest na dnie i pozostać tam na zawsze. Jak myśli tak robi, ale nie przewidziała jednej rzeczy.
Pies wyciąga ją z wody i ratuje. Nie chcę ona psa, więc odwozi go do schroniska, chce go tam oddać, ale widząc jak właściciel się nim zajmuje, zabiega go znów ze sobą licząc, że znajdzie dla niego właścicieli.
Pewnego dnia wychodząc na spacer z psem, biegną razem aż na cmentarz. LeAnne chodząc po cmentarzu natrafia na grób Merci, jej współlokatorki że szpitala. Nawet nie zdawała siebie sprawy, że dojechał do jej rodzinnej miejscowości. Owszem myślała o tym na początku, ale tylko myślała. Ten moment sprawia, że chce spotkać się z matką zmarłej koleżanki. U tej kobiety dowiaduje się, że po pogrzebie zaginęła jej wnuczka a córka Merci, wiec LeAnne postanawia pomoc w poszukiwaniach. Poznaje przy tym dwóch byłych mężów przyjaciółki, kłóci się z miejscową policją i znów odnajduje ją wojsko i prosi o małą pomoc w Afganistanie.
Może streszczenie brzmi bardzo prosto, ale oprócz historii LeAnne ważne jest to co obok i przekaz.
Cała książka to tak naprawdę pokazanie dwóch światów. Świat przed i po wypadku. W tym co było przed jest jej dzieciństwo, jak uczyła się strzelać z ojcem, rozmowy z koleżankami, rozwód rodziców, pierwsza praca, chęć bycia akrobatką, potem zmiana na skok o tyczce. Możliwość i nauka skoku i to, że była w tym dobra sprawiło, że dostała się na kilka uczelni w tym do West Point z pełnym stypendium. Niestety nie udało jej się iść na studia gdyż w wakacje przed podjęciem nauki jej ojciec zginął w wypadku komunikacyjnym. Następnego dnia zapisała się do wojska. W czasie misji, pracy dla wojska, uczenia kadetów poznajemy ją z innej strony. Widać jej odwagę, spostrzegawczość, udzielanie się w życiu miejscowych dzieci, ale i też pracę jaką musi wykonywać. Widać jaka jest, jest wzorem dla innych, ale też jest kobietą, potrzebującą drugiego człowieka.
Książka jest świetna, czytało mi się ją bardzo dobrze, jest dobrze napisana. Historia LeAnne jest na tyle ciekawa, że człowiek czyta ją i chce wiedzieć co dalej. Nawet końcówka nie była zaskoczeniem, możliwe że inne osoby chciałyby inne zakończenie, ale te mi się podoba.


Poniższy opis pochodzi od wydawcy.

Poznajcie jedną z najciekawszych bohaterek współczesnej literatury: osamotnioną, złamaną życiem, pozbawioną złudzeń, jednak wciąż szukającą odkupienia i nowego celu. LeAnne Hogan to postać, która nie pozwoli o sobie zapomnieć.
Jadąc do Afganistanu, Hogan była doświadczonym żołnierzem i miała za sobą wiele udanych misji. Wraca okaleczona – zarówno fizycznie, jak i psychicznie. Straciła oko, połowę jej twarzy pokrywają głębokie blizny, z trudem przypomina sobie szczegóły pechowej operacji wojskowej, w której niemal straciła życie. Jest zagubiona i podejrzewa, że wszystko, co się stało, to jej wina – choć nikt nie chce powiedzieć jej tego wprost.
Załamana kolejnym tragicznym wydarzeniem – nagłą śmiercią Marci, przyjaciółki, z którą dzieliła szpitalny pokój – wyrusza w podróż po kraju. Wspomina przeszłość i czuje, że dla niej nie ma już żadnej przyszłości. Świat, widziany dziś jednym tylko okiem, wydaje się miejscem obcym i groźnym. Kiedy w końcu LeAnne przyjeżdża do małego, tonącego w deszczu miasteczka w stanie Waszyngton, w którym wychowała się Marci, dokonuje niepokojącego odkrycia.
Tymczasem pewien bezpański pies – wielkie, silne stworzenie o czarnej sierści i zagadkowym spojrzeniu – o którym można powiedzieć wszystko, ale nie to, że jest słodkim psiakiem, wybiera ją na swoją opiekunkę.
LeAnne zostaje wciągnięta w historię równie niebezpieczną co jej ostatnia misja w Afganistanie.

sobota, 21 grudnia 2019

Fannie Flagg - "Boże Narodzenie w Lost River"


Boże Narodzenie w Lost River, jak to super brzmi. Ta książka była hitem tamtego roku, chociaż po raz pierwszy w Polsce została wydana w 2004 r pod tytułem: "Święta z kardynałem"
Na portalach społecznościowych bardzo dużo osób ją polecało i każdy był bardzo zadowolony po lekturze. Ja kupiłam ją dopiero w styczniu i czekała ona na mnie aż do teraz, abym mogła ją przeczytać w czasie świątecznym.
Zaczęłam ją czytać i nie mogłam zakończyć. Musiałam się zmusić, żeby nie siedzieć całej nocy nad nią. Książka jest genialna. Jaka inna od tych, które czytałam w tym i we wcześniejszych latach, jeśli chodzi o książki o tematyce świątecznej.

Książka zaczyna się w Chicago w szpitalu. Pacjent Oswald T. Campbell jest chory na płuca i lekarz daje mu kilka miesięcy życia. Doktor uważa również, że pacjent powinien zmienić klimat i daję mu broszurę z małej miejscowości na południu Alabamy, gdzie kiedyś wysyłani byli pacjenci z podobnymi objawami. Po kilku telefonach Oswald dodzwania się do Frances, która załatwia mu pokój z wyżywieniem u sąsiadki.
Jest początek grudnia gdy Oswald przyjeżdża do nowego miejsca, gdzie nie ma nic. Są owszem jakieś domki, sklep, dom kultury, wielka rzeka i mnóstwo ptaków i tylko to. Nie ma nawet baru, gdzie mógłby napić się piwa, które i tak odstawił ze względu na chorą wątrobę.
Mężczyzna zaprzyjaźnia się z listonoszem, który zabiera go na ryby, oraz na szukanie nowych ptaków, pokazuje mu okolicę ze swojej łódki, pokazuje mu swoją pracę. Dużym oparciem dla Oswalda jest też Roy właściciel sklepu i jego mały przyjaciel ptak kardynał Jack.
Życie w Lost River początkowo jest nudne dla Oswalda, po jakimś czasie zaczyna podglądać ptaki, uczyć się ich, rozróżniać a po jakimś czasie malować je.
Później poznaje dziewczynkę Patsy, która ma problemy z nogą i chodzeniem. Ten czas przyjaźni z dziewczynką sprawia, że nie tylko on, ale całe miasteczko jest nią zauroczone i każdy w jakimś stopniu pokochał małą Patsy.
Każdy chce jej pomóc i w momencie, gdy dziewczynka zostaje oddana pod opiekę Frances, załatwiają jej wizytę u lekarza i operacje na nogę.
Patsy najbardziej w świecie pokochała kardynała Jacka i jej miłość do tego ptaszka sprawia, że ma o co walczyć, zwłaszcza gdy musi być w szpitalu.
Ta książka to nie jest jakaś tam opowiastka o miłości, o szukaniu drugiej połówki, albo też uciekaniu od miłości. Tu owszem jest miłość, ale inna miłość. Pokazane są stosunki ludzi w małej miejscowości, jak każdy sobie pomaga, ale i też pokazani są mieszkańcy i ich historie, czasami bardzo smutne. Jest w niej nadzieja, przyjaźń i troszkę rywalizacji.

Jeśli chodzi o samą miejscowość Lost River to Oswald pożyczył od Roya książkę "ptaki Alabamy" w której była pocztówka z 1932 roku i opisywała ona to miejsce takimi skowami:

Magiczne miejsce, za sprawą gęstych drzew
niewidoczne z autostrady, nad kretą rzeką
w otoczeniu kwiatów i liści, pełne śpiewów ptaków. 
Kojarzy się z piękną wizją, 
gotową do uwiecznienia na płótnie przez pejzażystę.

I coś w tym jest. Czytając książkę miało się chęć tam również być. Przebywać nad rzeką, korzystać z czystego powietrza, łowić ryby, obserwować ptaki. Lost River jest miasteczkiem magicznym, zwłaszcza teraz w dobie internetu, w momencie gdy ludzie żyją w biegu, pobyt w takim miejscu może tylko uzdrowić. Tam czas biegnie inaczej, nie potrzebujemy tego wszystkiego, bo to co ważne mamy na wyciągnięcie ręki.

Poniższa notka pochodzi od wydawcy.

Opowieść wigilijna, która wniesie wiele radości do naszych domów.
Już ponad pół miliona czytelników znalazło w niej swój balsam dla duszy!

Gdzieś na południu Alabamy, w najdalszym zakątku tego stanu, nad brzegami rzeki wolno snującej swój bieg, leży urocze senne miasteczko. Nazywa się Lost River i rzeczywiście, świat jakby o nim zapomniał. Czasem ktoś się zabłąka, źle skręci z autostrady, przyjedzie na krótką kurację. I… zostanie! Bo miejsce jest magiczne.

Zgodnie z sugestią lekarza Oswald T. Campbell zostawił za sobą chłodne i wilgotne Chicago, by nadchodzącą zimę spędzić w ciepłym klimacie Lost River. Ciężko chory i samotny, nie spodziewał się, że zaprzyjaźni się z listonoszem, który pocztę dostarcza łodzią, sklepikarzem leczącym zranione serca, a nawet stanie się… obiektem matrymonialnych intryg!

Pośród pięknej przyrody i ludzi, którzy hojnie obdarowują się dobrem i nigdy nie zamykają drzwi swoich domów, jego życie niespodziewanie rozkwita. Oswald odkrywa w sobie talent artystyczny, ale czy zdoła pokonać chorobę? Wszak Boże Narodzenie to czas cudu, a dobro wraca…

Ta pełna ciepła, życzliwości i humoru opowieść o uzdrawiającej mocy przyjaźni, wiary i nadziei stała się klasykiem pośród prezentów znajdowanych pod choinką. Jest w niej wszystko to, za co miliony czytelników pokochały przed laty Fannie Flagg i mimo zmieniających się literackich mód trwają w tej miłości wiernie: proste, domowe mądrości, łagodność, uśmiech, którego nie można nie odwzajemnić i nieskończenie wiele powodów do wzruszeń.

niedziela, 15 grudnia 2019

Natalie Cox - "Nie tylko na święta"



Kupiłam tą książkę ze względu na ciekawie napisaną notatkę od wydawcy. Pisze w niej, że w książce znajdę humor, romans, pieski, dziwne sytuacje. Pomyślałam może warto.

Ale czy było?

Poznajemy w powieści Natalie Cox "Nie tylko na święta", dziewczynę imieniem Charlie, która mieszka w Londynie, pracuje w IT i w tym właśnie momencie nienawidzi świąt. Jest początek grudnia, gdzie w sklepach, na ulicach, w pracy, w domach jest co raz bardziej świątecznie, a ona wie, że te święta spędzi sama z filmami z Audrey Hepburn. Jej mama z piątym mężem wyjechała do jej przyrodniego brata do Melbourne, a chłopak z którym mieszkała zdradzał ją, więc rozstali się. Teraz jest sama i ma wszystkiego dosyć.

W pewną grudniową noc gdy Charlie leży już w łóżku, wybucha piecyk gazowy u sąsiada na górze. Niestety zawala się strop i spada na Charlie, dziewczyna trafia do szpitala. Jej mama załatwia jej kilka dni wolnego w pracy, ze względu na wstrząs mózgu i załatwia pobyt u kuzynki Jez, na północy kraju. Jej kuzynka prowadzi eleganckie schronisko dla psów z bogatymi właścicielami. W momencie przyjazdu Charlie, w schronisku jest 5 psów, miejsce jest dosyć duże i bardzo dobrze wyposażone.

Charlie już pierwszego dnia robi z siebie ofiarę, gdy wchodzi na kołowrotek dla psów i niestety upada, co widzi weterynarz, którego dodatkowo nazywa Byczy Cal. Nie podoba mu się to i od samego początku widać, że ma coś do niej, mimo, że widzą się pierwszy raz. Ale musi ona przyznać, że Cal jest bardzo przystojny, a te jego oczy. Czasami jest on ironiczny, a czasami szczęśliwy, jego zmiana przeważnie związana jest z tym co robi i jak zachowuje się dziewczyna.

Jako, że Jez na święta chciałaby pojechać do Finlandii prosi Charlie o pomoc i pozostanie w schronisku. Uważa, że z pięcioma psami nie powinno być problemu, bo przecież one tylko śpią, jedzą i załatwiają swoje potrzeby. Do tego jeden pies jest bardzo stary, jeden oczekuje na małe, jeden się przytula, a dwa psy wyprowadza sąsiad .....

Pod nieobecność Jez, Charlie przyjmuje jeszcze jednego psa głuchego doga niemieckiego Malcolma, ze względu na przystojnego właściciela Hugo, którego rodzina narzeczonej nie chce mieć psa na święta. Przyjęcie psa wiąże się z co dziennymi wizytami przystojniaka, oraz przeciąganiem aby mężczyzna został na dłużej.

Przed świętami dziewczyna również przyjmuje suczkę 3-krotną medalistkę Judd. Jako, że wysiada ogrzewanie dziewczyna sprowadza wszystkie psy do kuchni i zostaje psią mamusią.
Różne perypetie sprawiają, że dziewczyna co raz bardziej zakochuje się w psach. Z dziewczyny, która nie przepadała za zwierzętami, jest osobą, która pokochała je. Do tego w same święta Peggy rodzi małe, Hugo prosi aby móc zostawić dwie alpaki w schronisku, a jeszcze ktoś porywa Judd.
Charlie nie ma wyjścia musi ratować psa. A przy okazji w jej życiu jest pewien mężczyzna, ale czy odważą się coś zmienić w swoim zachowaniu i zrobić ten pierwszy krok?

Książka owszem jest dowcipna, ale nie jest to taki typowy humor, dużo jest sarkazmu ze strony Charlie i Cala. Bardzo szybko się ją czyta i tak naprawdę trudno ją przestać czytać. Czasami owszem jest kilka nudnych wstawek, które nic nie wnoszą do powieści, ale nie jest źle. Gdzieś w połowie zaczyna się akcja, więcej się dzieje i nie wiadomo kiedy wszystko się kończy. Nie jest to książka, która dzieje się w kilka dni, tylko bardziej około 3 tygodni i to jest plus. Ale czy będzie to książka do której wrócę za rok? Wątpię. Dam ją przeczytać mamie, babci i jeszcze jak ktoś będzie chciał, ale musi upłynąć z 3 lata żebym zapomniała o czym to było i raz jeszcze przeczytała.



Poniższa notatka pochodzi od wydawcy.

Nie zniechęcajcie się takim tytułem książki! Choć można ją zaklasyfikować jako romans, to wytrawny humor, dobre wyczucie czasu, wyśmiewane dziwne sytacje i fakt, że rozgrywa się w bardzo luksusowym schronisku w Devonie, sprawia, że czyta się z prawdziwą radością i przyjemnością.

Charlie nienawidzi wakacji, a w tym roku to będą najgorsze święta w jej życiu. Jej chłopak zostawił ją dla swojego osobistego trenera, mieszkanie wyparowało w eksplozji gazu, a matka, która mieszka w przeciekającej łodzi, wyjechała do Melbourne spędzić Boże Narodzenie ze swoim piątym mężem. Zupełnie samotna, łagodnie skonsternowana i tymczasowo bezdomna, Charlie z wahaniem zgadza się odkurzyć kalosze i spędzić święta w Devon, ze swoją kuzynką Jez, która prowadzi eleganckie schronisko dla psów bogatych właścicieli....

piątek, 13 grudnia 2019

Colleen Wright - "Miłość na gwiazdkę"



Kocham tradycję. Kocham święta, uwielbiam ten czas za możliwość spędzenia go z rodziną, ale i kocham święta za książki. Pamiętacie jak kiedyś każdy kochał Opowieść Wigilijną, to była najbardziej świąteczna opowieść jaka powstała.

 Od kilku lat co raz więcej wydawanych jest książek o tematyce świątecznej. W tym roku na empiku wychodzi ich ponad 30, więc tak naprawdę trudno wybrać te najlepsze, nie mówiąc już o tym że aż tylu się nie kupi. Ja staram się wybrać każdego roku kilka pozycji i to je kupuje, czasami przed świętami, a czasami już w styczniu jak są duże przeceny.
W tamtym roku jedną z książek którą kupiłam była właśnie "Miłość na gwiazdkę". To książka którą pokochałam, jest idealna na czas świąteczny.

Wystarczy tylko zamknąć oczy i wyobrazić sobie pensjonat gdzieś w Nowej Anglii, a dokładniej w Vermont. Jest dzień przed Wigilią, śnieg, mróz i kilkoro ludzi, wszyscy spotykają się w jednym miejscu.
Jedni jak właściciele Jeanne i Tim, oraz Iris, która im pomaga i goście Molly, Hannah, Audrey, Bob i Stacy planowali spędzić święta w pensjonacie. Inni jak Luke (wnuk Iris), Frank i jego żona Eileen, Godwin, oraz Marcus i jego córki Addison i Bailey znaleźli się tam przypadkiem, bo drogi zostały zamknięte i nie mogli dojechać do celu podróży. Piętnaście osób, większość obcych zamkniętych w jednym pensjonacie, a przecież to nie miało tak wyglądać.
Molly, sławna pisarka książek dla dzieci szuka natchnienia na nową opowieść, uważa, że nowe miejsce daleko od domu sprawi, że znów napisze coś co będzie idealne.
Hannah przyjechała na swój ślub z Audrey jako świadkową i swoimi rodzicami.
Luke zajechał do babci po drodze do rodziców. A Frank z Eileen, Godwin i Marcus z dziećmi planowali spędzić święta w pobliskim hotelu. Każde z nich ma marzenie na te święta. Czy zostaną spełnione?

Zamieć śnieżna, mróz i zamknięte drogi sprowadzili wszystkich do zajazdu. Niestety kilka minut przed zamknięciem dróg Hannah odbyła rozmowę z narzeczonym, który doszedł do wniosku, że jednak nie jest pewny ślubu i co teraz? Niestety dziewczyna załamała się.
Ale dzięki temu Godwin i Frank z żoną dostali pokoje przeznaczone dla Pana młodego i rodziców. Gorzej z Marcusem i córkami. Przypadek, a może zapach czekoladowego solonego brownie sprawił, że Molly zeszła na dół, a smak ciasta podjął za nią decyzję i zdecydowała się, że może udostępnić kozetki do spania dla dziewczynek, a ich tato i Luke mieli zająć kanapy w saloniku. Czy może być dziwniej? A może to przeznaczenie?

Autorka bardzo ciekawie przechodzi z osoby na osobę, prawie każda postać będąca w pensjonacie ma swoją historię, do tego ważny jest wystrój, niby nie ma dokładnych opisów ozdób, ale to jak Colleen przedstawia wszystko sprawia, że zamykając oczy widzimy każde pomieszczenie, każdą ozdobę, a nawet smak brownie, gorącej czekolady czy też tostów z cheddarem.
Dowiadujemy się, że Hannah mając 12 lat już odwiedzała z rodzicami to miejsce i już wtedy poznała Luka, a nawet była jego pierwszą miłością. Luke pomaga jej teraz pogodzić się z tą sytuacją, ale czy Hannah zapomni?
Molly rok temu straciła mamę, od tego czasu ma blokadę, ma problem. Okazuje się jednak, że dwie małe dziewczynki są jej wielkimi fankami i od razu polubiły ją. Niestety 3 lata temu same straciły mamę i ich tato Marcus chciał pokazać im miejsce, które kochała ich mama. Teraz gdy są zamknięci w pensjonacie muszą spędzić trochę czasu razem. Na dobre wychodzi to Molly, czas spędzony z dziewczynkami sprawia, że znalazła inspirację i udało jej się napisać piękną opowieść, którą przeczytała dla wszystkich gości w saloniku.
Ta historia jest typowo świąteczna, czytając wiadomo kto z kim i jak, ale magia świat sprawia, że mimo wszystko nadal chce się ją czytać.
Wiem, że ta książka będzie moją tradycją, aby przeczytać ją w każde święta.

A TY JAKIE MASZ ŻYCZENIE?


piątek, 6 grudnia 2019

Paul Richard Evans - Dziennik Noel



Evans po raz kolejny daje nam gwiazdkowy prezent. Bo tak to można nazwać - świąteczny prezent. Cieszę się, bo kolejne święta spędzam z jego książką.

Te książki nie są długie, owszem jest około 300 stron, ale tego nie czuje się, można ją przeczytać w jedną noc i tak właśnie u mnie było.

Dziennik Noel zapowiada serię Noel, te słowo z łaciny oznacza narodzić się.

W notce od wydawcy jest informacja, że jest to najbardziej osobista i autobiograficzna książka i coś w tym jest.
Książka napisana jest w pierwszej osobie, jest też inna i inaczej się ją czyta.

Podobały mi się słowa głównego bohatera na temat jego pracy, czyli pisaniu. Mówił, że pisze książki o miłości, nie romanse. Różnica jest taka, że romans zawsze kończy się dobrze, a o miłość nie zawsze, czasami jak w Titanicu jest wielka miłość, ale i śmierć głównego bohatera.

Jacob jest znanym 34-letnim pisarzem, miał ciężkie dzieciństwo. Mając 16 lat został wyrzucony z domu, mieszkał u przyjaciół, pracował najpierw w pizzerii, potem w biurze i dopiero po kilku latach sprzedał swoją pierwszą książkę. Teraz mając lat 34 każdego roku pisze jedną powieść, jego życie to podróże, pieniądze, pisanie i samotność.
Pewnego grudniowego dnia dowiaduje się on o śmierci matki i że musi wrócić do domu dzieciństwa aby zająć się spadkiem. Gdy wchodzi do domu okazuje się, że jego matka zaczęła zbierać wszystko. Nie miał wyjścia i musiał zacząć sprzątać. Znalazł pod stertą rupieci stary fortepian, który postanowił ocalić. Spotkał również sąsiadkę, która pamiętała go z dawnych czasów i wspominała ona o jego dzieciństwie, oraz o ojcu, który odszedł po śmierci jego brata. I że nie wszystko było takie jakie pamiętał z młodości.

Pewnego dnia Jacob sprzątając dom matki ma niespodziewanego gościa. Dziewczynę, która szuka swojej matki. Rachel nie wie nic o swoim dzieciństwie, wie jedynie, że jej matka (nie zna nawet jej imienia) mieszkała kiedyś w tym domu. Jacob miał wtedy 4 latka, a jej mama około 16 lat. Potem po oddaniu córki do adopcji opuściła ten dom i odeszła.

Rachel, jest kimś wyjątkowym, jest miła, dobra, oraz jest chemia między nią a Jacobem. Ale ma ona narzeczonego i zawsze dotrzymuje słowa.  Mimo wszystko jako dobra dziewczyna zaczęła pomagać mu w sprzątaniu i tak pewnego dnia znaleźli dziennik Noel, jej matki. W tym pamiętniku były zapiski z czasu pobytu w tym domu i oddaniu jej aniołka do adopcji.
Sąsiadka mówi, że jeśli ktoś coś może wiedzieć o mamie Rachel to tylko ojciec Jacoba, więc postanawiają wybrać się do niego.

Ta podróż okazuje się zbawienna dla wszystkich, Jacob spotyka ojca, dowiaduje się jego wersji życia po śmierci drugiego syna. Mówi również o Noel, jak to wyglądało, jak się nazywa itd. Ta podróż sprawia, że w sercu obojga znów jest prawdziwa miłość, a to co było w przeszłości można naprawić. Jacob pokazuje, że trzeba walczyć o przyszłość, o miłość i że zawsze można zacząć od początku. Do tego nie zawsze nasze dzieciństwo dyktuje nam jacy będziemy w przyszłości, to nasze wybory dają nam przyszłość.


Informacja od wydawcy:

– Wiesz, co mówią o prawdzie, Jacobie?
– Co takiego?
– Że wyzwala.

Miliony fanów, noce w luksusowych hotelach, podróże pierwszą klasą. Życie Jacoba Churchera, uwielbianego autora, przypomina piękną powieść. Lecz mężczyzna jest samotny i tęskni za prawdziwą miłością. I tylko w snach nawiedza go tajemnicza kobieta.

Gdy Jacob dowiaduje się o śmierci matki, musi wrócić tam, skąd pochodzi. Zagracony rodzinny dom oprócz rupieci kryje bolesne wspomnienia i prawdę o przeszłości pisarza. To przed nimi Jacob całe życie uciekał. Teraz będzie musiał zmierzyć się z tym, co boli najbardziej.

Czy w podróży do własnej przeszłości Jacob odnajdzie ukojenie?
Czy uda mu się odnaleźć kobietę, która nawiedza go w snach?
Czy uwierzy w istnienie prawdziwej miłości?
Dziennik Noel to przepiękna opowieść o tym, co robi człowiek, gdy dostaje szansę, by napisać swoje życie od nowa. Poruszający początek świątecznej Serii z Noel.
Najbardziej osobista i autobiograficzna książka Richarda Paula Evansa.

poniedziałek, 2 grudnia 2019

Emily March - "Świąteczne drzewko życzeń"




W tym roku jeśli chodzi o nowości świąteczne kupiłam chwilowo trzy książki. Jedną z nich jest "Świąteczne drzewko życzeń" i od tej książki zaczęłam świąteczny miesiąc czytania.

Ta książka jest inna niż wszystkie jakie posiadam o tej tematyce. Główna bohaterka Jenna jest lekarką, kochającą swoją pracę, ale jeszcze bardziej kocha ona swojego adoptowanego syna. Reilly jest dzieckiem, które kocha święta, kocha mamę i ma jedno świąteczne życzenie: chce tatusia. Jest pełnym nadziei, radosnym chłopcem, który uwielbia jak mama mu czyta książki.

Pewnego razu czekając na mamę w szpitalu chłopiec idzie do sklepiku i pani przebrana za aniołka mówi mu, że telefon do św Mikołaja to biegun północny jeden. Chłopiec dzwoni z komórki swojej mamy na ten nr telefonu i ten telefon odbiera Devin. Pomiędzy wigilią a sylwestrem Devin udaje mikołaja w rozmowach z chłopcem i mówi, że najważniejsza jest wiara, że życzenie może nie spełni się dziś, czy za tydzień, ale się spełni, tylko musi wierzyć. Do tego mówi:"To dobre życzenie. Nie porzucaj go. Nie trać wiary w jego spełnienie". To są piękne zdania, bo dają one nadzieję i nie mają czasu kiedy może coś wydarzyć.

Początek zapowiada się super, zwłaszcza że Devin próbuje dodzwonić się do Jenny i gdy ona odbiera to kłócą się, bo ona myśli, że to ktoś inny. Zaczynają rozmawiać, nie przedstawiają się sobie, ale rozmawiają, Jenna wie, że ostatnia rozmowa z mikołajem będzie w Nowy Rok. Wtedy to Devin ma zamiar wyjechać na stałe do Australii. Niestety nie dochodzi do tej rozmowy, bo Jenna jest prześladowana.

Coś co początkowo było żartem i kończyło się na przesyłaniu 11 pudełek pizzy czy też głuchych telefonów to po pewnym czasie ktoś wysyła jednostkę SWAT i dochodzi do aresztowania. Ten moment sprawia, że Jenna zmienia adres zamieszkania i ucieka ze swojego miasta.
Książka nie pokazuje jednego roku, jednej zimy ani nawet jednego miesiąca. Nie, autorka pokazuje najpierw pierwszy tydzień gdzie Rilley dzwoni do mikołaja, potem widzimy jak Jenna rok później jedzie do miasteczka Eternity Springs na święta, później na wiosnę jak jest gdzieś na południu kraju i znów ktoś wysyła na nią SWAT, więc po raz kolejny musi zmienić adres.
Dla dobra syna kupuje kampera i nim zaczyna poruszać się po kraju, zmienia z synem wygląd i spędza każdy miesiąc w innym mieście.

Na czerwiec wraca ponownie do Eternity Springs, gdzie rodzina Devina powinna być w Australii. Nie tylko zostali oni w miasteczku, ale i sam Devin przyjechał na wakacje do domu. Pierwsze niespodziewane spotkanie sprawia, że wszystko się zmienia. Jenna wie kim jest Devin, on natomiast nie ma pojęcia kim jest ta nieznajoma. W końcu Jenna przyznaje się i opowiada swoją historię.
Ta historia kręci się dalej, poznajemy co raz więcej osób, co raz więcej mieszkańców poznaje jej historie i chce pomóc. To jest fajne, jak to zwykle bywa w małych miejscowościach każdy zna każdego i łatwiej jest pomagać.

Tak jak wspomniałam to nie jest typowa świąteczna historia, to historia gdzie są święta ale są też wakacje. Jest plaża, woda, łodzie, wycieczki do lasu, spędzanie czasu z przyjaciółmi.
Historia owszem zaczyna się w święta i też kończy się w Wigilię i to jest ważne, ale trwa ona aż dwa lata.

Jest jedna tylko rzecz która mi się nie podobała - słowo cukiereczek, którym Devin często zwracał się do Jenny. Prawdopodobnie jest to związane tym, że z angielskiego byłoby sweety i to jest krótkie słowo, albo też na nasze mogłoby chodzić o kochanie.

Poniższy opis pochodzi od wydawcy.

Pokrzepiająca opowieść o marzeniach i drugich szansach, które pomogą ocalić niejedno skrzywdzone serce.
Kiedy Jenna adoptowała Reillego, postanowiła, że zrobi wszystko, by zapewnić mu bezpieczeństwo. Małe górskie miasteczko wydaje się być idealną kryjówką przed przeszłością oraz doskonałym miejscem do spędzenia magicznych świąt. Jenna nie może jednak spełnić najważniejszego świątecznego życzenia syna, który marzy o tatusiu.
W Wigilię rezolutny chłopiec dzwoni pod numer, który jego zdaniem należy do Mikołaja. Po drugiej stronie słuchawki trafia na Devina, który szybko wczuwa się w nową rolę i zaprzyjaźnia z chłopcem. Kiedy przystojny Święty Mikołaj odkrywa tajemnicę Jenny, oferuje jej pomoc.
Czy mężczyzna może spełnić ich świąteczne życzenia?

niedziela, 1 grudnia 2019

Rocca Cassandra - "Wszystko przez ten Nowy Jork"



To był HIT i Bestseller  - "Wszystko przez ten Nowy Jork" to książka świąteczna wydana w 2016 roku.

Rocca Cassandra sprawiła, że pokochałam świąteczne książki. To jest inna opowieść niż te typowe świąteczne. Jest tutaj bardzo dużo humoru i na tym autorka bazuje. Humor, ciekawe postacie, Nowy Jork i miłość do wszystkiego co jest związane z Bożym Narodzeniem. Jak dla mnie to brzmi świetnie.
Jest to bardzo przyjemna, prosta i nie będę kłamać bardzo przewidująca opowieść, ale co ważne jest świąteczna bo taka właśnie powinna być i tylko to broni tą książkę. Powinna być właśnie prosta i przewidywalna, bo o to chodzi, prawda? Gdyby to była opowieść gdzie zamiast grudnia i świąt  mamy np kwiecień lub wrzesień to by się tego tak dobrze już nie czytało. A jednak mamy tutaj padający śnieg, lód na chodnikach, zapalenie światełek na choince w Rockefeller Center, ozdabianie domu, ubieranie choinki i nadejście Wigilii. Święto, gdzie każdy powinien spędzać je z najbliższymi, z rodziną, z ludźmi których kochamy.
Niestety nie każdy ma taką możliwość. Rodzina Clover ma swoją tradycje, brat zaprasza ją na wigilię mając nadzieję że nie przyjmie zaproszenia a ona zawsze mówi że ma coś innego w planach. Jedyny brat i niestety też jej mama nie jest lepsza, dla niej Clover to zwykła dziewczyna, nie mająca nic szczególnego.
I to właśnie ta zwykła dziewczyna przypadkowo spotyka aktora Cade. Wręcz wpada na niego bawiąc się z dziećmi w święto dziękczynienia. Potem przypadkowo okazuje się że aktor mieszka obok niej. Mimo, że oboje na początku nie byli dla siebie mili a nawet wręcz przeciwnie to każdy gentleman pomoże kobiecie w opresji jaką jest przeniesienie choinki.
I tak wszystko się zaczyna znany aktor, uciekający od prasy i kobieta zajmująca się pomocą w kupowaniu prezentów. Czy będą rozmawiać, przyjaźnić się, a może uda im się zakochać? Czy uda im się przetrwać najgorsze chwilę? Czy spędzą razem święta? To książka świąteczna, więc wiadomo, że będzie dobrze, ale to też bardzo dobrze napisana książka.

Poniższy opis pochodzi od wydawcy.

Opowieść magiczna jak zapalanie światełek na nowojorskiej choince.
Clover O’Brian ma niewyparzony język i temperament równie ognisty jak kolor włosów. Specjalizuje się w traceniu równowagi i wyprowadzaniu z niej własnej matki, posiada za to niesamowity talent do wybierania genialnych prezentów. Clover jest też największą fanką bożonarodzeniowej atmosfery Nowego Jorku i zrobi wszystko, by nie ominęła jej ceremonia zapalenia światełek na choince w Rockefeller Center.
Jest jeszcze on. Gwiazda kina o ujmującym uśmiechu, bożyszcze kobiet w całej Ameryce. Cade Harrison po burzliwym rozstaniu z dziewczyną opuszcza Los Angeles i zaszywa się w nowojorskim mieszkaniu przyjaciela. Pragnie odpocząć od nieustannego zainteresowania paparazzi śledzących każdy jego krok i fanek proszących go o autograf w nietypowych miejscach ciała, dlatego niechętnie opuszcza swój tymczasowy dom. Może tylko po to, by znów spotkać tę złośliwą, ale niewątpliwie uroczą rudowłosą sąsiadkę…
Zakazana miłość w scenerii świątecznego Nowego Jorku. Czy magia świąt zadziała tym razem?