środa, 16 lutego 2022

Nicholas Sparks - "Jedno życzenie"



Czemu kupiłam właśnie tę książkę? Nie wiem. Może to była książka często pokazywana na instagramie przez dziewczyny, które obserwuje, a może bardziej prawdopodobne to, że miała niebieską okładkę. 

Trudno mi powiedzieć. Wiem jedno, nie kupiłam jej ze względu na autora lub opis, bo go jeszcze nigdy nie czytałam. 

To moja trzecia książka tego autora, którą posiadam na półce, ale pierwsza którą mam zamiar przeczytać. Czeka na mnie jeszcze "Powrót", ale przy tamtej jestem zła, że nie mam z okładką świąteczną i czekam żeby zacząć ją czytać. Posiadam również książkę "Ostatnia piosenka", która od wielu lat czeka na przeczytanie. Może teraz jak poznaję jego twórczość zacznę częściej kupować jego książki i zacznę je czytać.

Poznajemy w tej książce Maggie Dawes, fotografkę, u której cztery lata temu zdiagnozowano czerniaka czwartego stopnia. Jest ona mieszkanką NY, czego jej zazdroszczę, ale ona sama o sobie mówi, że jest nomadką ze stałym adres w tym mieście. Dziewczyna jako fotograf lata po całym świecie, robi różne zdjęcia. Ma stałe grono obserwujących, ale dopiero jak wysłała filmik z informacją, że jest chora stała się bardziej popularna na social mediach.

Gdy dowiaduje się, że terapia i chemia już jej nie pomogą i lekarze dają jej tylko z 3-4 miesiące zwierza się swojemu pracownikowi o miłości życia. Czy też o tym, że uważa, że kogoś kochała, tą jedną osobę, z którą nie udało jej się być. 

Zaczyna opowiadać mu o roku 1995 roku gdy dowiedziała się, że jest w ciąży i rodzice wysyłają ją do ciotki do Karoliny Północnej do miejscowości Ocracoke.

Nie jest to fajne miejsce, małe miasteczko, zero rozrywek, a w domu ciotki nie ma nawet telewizora. Jest sama, bez koleżanek, nawet bez telefonu, bo ciocia zabiera kabel do telefonu. 

Nie dość, że jest w ciąży to musi się uczyć, ale sama z daleka od domu nie czuje się najlepiej. Nauka w domu nie idzie jej najlepiej, dlatego też ciocia załatwia jej korepetytora. 

Okazuje się nim nie wiele starszy od niej chłopak z wyspy Bryce, który mimo, że jest inteligentny to nie tak jak jego dwaj dwunastoletni bracia, którzy w tym wieku dostają się już na studia. 

Bryce okazuje się świetnym korepetytorem i jeszcze lepszym przyjacielem. 

Nie będę pisać wszystkiego o tych 9 miesiącach. Mogę napisać, że rodzice zmusili Maggie do adopcji i nie byli zadowoleni z tego co się działo z nią. Porównywali ją co chwilę ze starszą siostrą i to miało na nią wpływ przez bardzo długi czas. 

Co innego jeśli chodzi o czasy przed ostatnimi świętami. Nowy pracownik Mark pomaga jej w galerii przed świętami, gdy reszta wyjeżdża na czas świat. 

Maggie powoli przekonuje się do chłopaka i nawet cieszy się z jego obecności. Idą razem na przedstawienie "Dziadka do orzechow", na lodowisko i na obiad. Spędzają nawet święta i wtedy coś się zmienia w ich życiu. 

To piękna powieść w której się zakochałam i płakałam przy niej strasznie. To książka o miłości, smutku, śmierci i można powiedzieć utraconym dzieciństwie. Maggie musiała mając 16 lat dorosnąć. Nosiła w sobie dziecko, do którego nie mogła się przywiązać bo wiedziała, że musi je oddać. 

Jest sama, rodzice nie są dumni i ma tylko ciotkę, którą widziała tylko w życiu. Ale to jak postępowali jej rodzice sprawiło, że coś się w niej zamknęło i zniknęło. Jakaś cząstka niej umarła jeszcze w miejscowości gdy oddala dziecko. 

Będę chciała za rok wrócić do tej książki, bo jest warta tego żeby ją przeczytać. 

Poniższa notka pochodzi od wydawcy

Historia pierwszej miłości, której ślad pozostaje w nas na zawsze, i o decyzjach, których skutki odczuwamy przez całe życie.

Maggie Dawes nie opowiadała tej historii od lat. Dawno temu po raz pierwszy naprawdę się zakochała. Miała wtedy szesnaście lat i była daleko od domu. Wysłano ją do małej miejscowości na jednej z wysp w Karolinie Północnej, by tam oczekiwała narodzin swojego dziecka. Planowała oddać je do adopcji. Przystojny i inteligentny Bryce Trickett nie oceniał tej decyzji. Pokazał za to Maggie, jak robić dobre zdjęcia, zaszczepił w niej miłość do fotografii i do atmosfery sennych miasteczek. Ich pierwszy pocałunek był idealny. A uczucie - jedyne w swoim rodzaju.

Teraz Maggie jest słynną fotografką podróżniczą. Dzieli czas między swoją nowojorską galerię a wyprawy do najodleglejszych zakątków świata. Ale pewna rozmowa ze spotkaną na plaży kobietą wywróci jej życie do góry nogami. Maggie będzie musiała zmierzyć się z tym, co nieuniknione, lecz uświadomi sobie także, że ma jedno życzenie, które bardzo chce spełnić.

sobota, 12 lutego 2022

Lucy Maud Montgomey - "Ania z Avonlea"



 Sama jestem zaskoczona tym, że postanowiłam przeczytać kolejny tom przygód Ani Shirley. Ale co zrobić jak po pierwszym tomie wróciły wspomnienia z idealnych lat dziecięcych. Trzeba było i chyba przeczytam też kolejne tomy. Jakoś tak fajnie móc wrócić do tego.

Już po pierwszych stronach można powiedzieć, że język jakim jest to napisane jest bardzo ładny i złożony. To nie są proste zdania, to nie tylko jedno zdanie, ale praktycznie każde jest złożone jakby z kilku i nie jest to dość spotykane w literaturze. Za to bardzo dobrze i miło się to czyta.

Co mnie zaskoczyło? Zaznaczam, że czytam Anię na empikGo. W tym tomie i we wcześniejszym zajęła się tłumaczeniem ta sama osoba Ewa Łozińska Małkiewicz i jest jedna różnica.

A mianowicie:

W drugiej części już nie Małgorzata Linde a Rachela. Czyli oryginalne imię jakie nadała pani Linde autorka. Podobno w nowym przekładzie jaki powstaje jest też to imię. Trzeba będzie się przyzwyczaić. 

Ale nie jest to proste. Dla mnie Małgorzata zawsze brzmi tak dostojniej i pasuje do charakteru, a Rachela to zwykła gospodyni. 

Przede wszystkim ten tom jest już o 16 - letniej Ani, o nauczycielce która postanawia sprawić żeby dzieci ją pokochały i żeby ona mogła im przekazać swoją wiedzę. 

Ania pokazuje, że nie trzeba być pięknością jeśli ma się w sobie urok i marzenia. To że nigdy nie chce być jedyna i najlepsza i nie wywyższa się sprawia, że ludzie ją uwielbiają. 

Zwłaszcza jeden mężczyzna Gilbert wie jakie żywi uczucia do Ani, ale wie też że jedno złe słowo może sprawić, że dziewczyna znów przestanie z nim rozmawiać. 

Wie jak z nią rozmawiać i sprawić żeby byli przyjaciółmi a co będzie w przyszłości to tylko można się spodziewać. 

W tym tomie również Ania i Maryla przygarniają bliźniaki z dalekiej rodziny Maryli. Grzeczna Dora i rozrabiaka Dawid. Bliźniaki sprawiają, że już nic nie będzie takie same na Zielonym Wzgórzu. 

Powrót do książki to powrót do szczęśliwego i pogodnego dzieciństwa. Z jedną małą różnica. 


Te rozdziały są jakieś krótkie. 

Poniższa notka od wydawcy

poniedziałek, 7 lutego 2022

Karol Wyszomirski - "Biohacking"



Długo zastanawiałam się czy opisać te pozycje. Nie chcę nazywać jej książką, lepiej poradnik tak jak mówi o tym sam autor. Nie jest on lekarzem, psychologiem, dietetykiem. To co opisuje to są jego metody, jego zmiany i nawyki.

Czy są dobre? 

Może jest kilka rad dobrych jak witamina D, którą powinniśmy suplementować, czy też codzienne spacery, zdrowa żywność itd.

Ale...

Ja czytając ją wkurzałam się, naprawdę i obawiam się że poziom kortyzolu był w tym czasie większy. A przecież to złe, wg autora, więc powinnam ją odłożyć i schować głęboko do szafy, aby mnie więcej nie denerwowała. 

Ale czytałam dalej. 

Ja mam insulinooporność i niestety to co mówią moi lekarze nie zgadza się z tym poradnikiem. Chociaż autor mówi, że też cierpiał na to. U mnie choroba jest połączona z innymi problemami, czytając to coś miałam wrażenie że autor troszkę odpłynął ze swoimi teoriami.

Tak naprawdę chciałabym zobaczyć czy faktycznie sam to wszystko stosuje. Czy np trzy godziny przed snem nie patrzy w telefon, telewizor czy laptop. Czy bierze ciepłe kąpiele, jak spożywa pokarmy i czy nie je owoców.

Z jednej strony pisze, że trzeba pozbyć się z diety owoców, a z drugiej są one na piramidzie żywieniowej (jagody, jabłka, maliny), wspomina o diecie keto, a w niej jest nabiał, a nabiał to też ser i to niby też trzeba usunąć. 

Więc ja się pytam o co w tym chodzi?

Uważam, że to coś to strata czasu, naprawdę. Zwłaszcza że nie jest on po medycynie i tylko to są jego warunki do życia.

Pamiętajmy również, że co osoba to inne spojrzenie na wszystko, ale przede wszystkim róbmy i żyjmy w zgodzie ze sobą.

Autor pisze o porannych długich spacerach, treningu, jedzeniu śniadania po trzech godzinach od wstania, ale i dobrym śnie. A i jeszcze po lunchu w pracy pójść na spacer chociażby 15-minutowy. Jak to wszystko pogodzić jak się pracuje w korpo? Trzeba wstać o 5 rano, aby móc to wszystko zrobić i położyć się z kurami? To jest niewykonalne chyba że w weekend.

Mówi się teraz dużo o ekologii, ochronie środowiska itd, a autor mówi, że jak nie możemy zasnąć to bierzmy codzienne kąpiele w gorącej wodzie. To mamy oszczędzać wodę czy jego słuchać? Ja chyba wolę oszczędzanie. 

Tak samo z mięsem, wspomina o jedzeniu tłustego mięsa, a co raz częściej wspomina się o zaprzestaniu jedzenia mięsa właśnie. I to właśnie mięso powoduje problemy w organizmie, bo jest też karmione chemią aby szybciej rosło. A sam wspomina, żeby unikać tego co z chemią.

Trudno ten poradnik traktować jak wyrocznie, naprawdę. Ja odkładam to głęboko do szafy. Jest też napisany za bardzo ogólnikowo. Dwie lub trzy strony na dane zagadnienie i często na końcu jak masz problemy ze zdrowiem to skontaktuj się z lekarzem. Serio? Czyli to jest dobre czy nie...