sobota, 16 października 2021

Małgorzata Warda - "Ominąć Paryż"

 



Jestem w takcie przeprowadzi pakowania się, więc pakując książki postanowiłam wrócić do kilku z nich i sprawdzić, czy nadal mam takie same wspomnienia o nich.

Ostatnio przeczytałam "Kocham NY" a teraz "Ominąć Paryż" Małgorzaty Wardy. Pamiętam jedną rzecz po przeczytaniu jej, bardzo podobała mi się wtedy książka i styl pisania autorki i pamiętam, że bardzo chciałam cos jej jeszcze przeczytać. Pamiętam również, że w tym 2006 roku oprócz tej mojej książki była tylko książka "Czarodziejka" która w mojej miejscowości nie była dostępna i w empiku również jej nie było. Żałowałam wtedy, że nie dam rady jej przeczytać. Przez długi czas polowałam na nią i niestety.

Teraz wracam do książki "Ominąć Paryż" z nadzieją, że znów mi się będzie podobać tak jak wtedy. Zastanawiam się też co mną kierowało wtedy. Nigdy nie ukrywałam, że w czasach LO czy też studiów nie miałam możliwości finansowych na zakup dużych ilości książek więc wybierałam je starannie. 

Tutaj chyba taką motywacją było to, że książka opowiada o czterech przyjaciółkach. Czyli o czymś co wtedy było dla mnie bardzo ważne. Przyjaźń mimo problemów, nie zawsze jest łatwa i nie zawsze jest obecna. Często po studiach gdy każdy zmienia swój adres, życie, to zapomina się o innych. Ale czasami jedna chwila, jeden moment sprawia, że znów jest jak kiedyś. Czasami wystarczy jeden telefon na kilka miesięcy i człowiek czuje jakby nic się nie zmieniło.

W tej książce są cztery dziewczyny z historią. Mimo, że każda z nich jest inna to łączy je podwórko w Gdyni, gdzie się wychowały. Ich dzieciństwo to były zabawy na podwórku, to czasy czarno-białej telewizji, pisania listów i nie do końca prostego życia. Ale to też czas ich największej przyjaźni. 

Joasia - dziewczyna po przejściach w latach szkolnych zaginęła jej starsza siostra Daria i tak naprawdę do dziś dziewczyna  nie może o tym zapomnieć. Mimo, że jest z Karolem to on nie zna prawdy, ale czuje, że ona ma jakieś tajemnice. Joasia niestety nie chce mu mówić o niczym. To sprawia, że ich życie nie da rady do końca się połączyć. W życiu prywatnym chyba najlepiej z nich wszystkich wyszła. Jest projektantką wnętrz i bardzo dobrze zarabia. 

Aneta - chyba dlatego kupiłam książkę, bo jest moja imienniczka. A to nie zawsze się zdarza, wręcz jest to bardzo rzadkie. Aneta jest artystką, właśnie chce skończyć pracę dyplomową i obronić się w czerwcu tak aby w wakacje na spokojnie wejść w związek małżeński. Jest szczęśliwa z Markiem, czeka na ten czas, ale z drugiej strony na samą myśl Marka na imprezie kawalerskim ma stres i gonitwę myśli, co tam się może stać. Do tego jeszcze koleżanki z pracy, które uważają, że małżeństwo sprawi, że jej kariera artystki zaniknie podając za przykład jedną z dawnych koleżanek. Niby ma wiele przyjaciółek, koleżanek to nie są do końca odpowiednie dla niej.

Magda - ona również jest artystką, maluje obrazy, czasami dostaje zlecenia od Joasi, która prosi ją o jakieś konkretne zamówienia, ale czy da się z tego żyć? Niestety w jej przypadku nie jest to takie proste. Zwłaszcza, że jej Jacek pracuje tylko w teatrze jako aktor. Dziewczyna szuka jeszcze jakiejś dorywczej pracy, nawet jako opiekunka do dziecka. Coś co też jest ważne, to fakt, że Magda ma moc widzenia. Nie zawsze dokładnie wie o co chodzi, ale czytanie z dłoni to pestka, tak jak tarot. Nie jest to coś co robi na co dzień. Po prostu czasami ma sny, lub myśli związane z czymś nowym, starym lub tu i teraz. 

Basia - można powiedzieć, że była najmądrzejsza z nich wszystkich. Skończyła studia i niestety ma problem w znalezieniu pracy. I to duży problem. A CV bardzo dobre. Joasia załatwia jej pracę w luksusowym butiku z obuwiem, ale zazdrość "nowych" koleżanek sprawia, że musi odejść. Chce coś zmienić w swoim życiu, nie tylko sprzątać, prasować i gotować. Czuje się samotna w czterech ścianach, każdego dnia czekając na powrót Patryka z pracy. Miała mieć towarzystwo z pracy Patryka, obiecywał jej to, tak jak i kino, kolacje i wyjścia na miasto, a teraz nie ma nic. Jest sama. Adoptuje więc psa jamnika i nazywa go Kapeć. Jej życie delikatnie zmienia się gdy piętro niżej wprowadza się   artysta Sebastian.

Ta książka po kolei pokazuje ich życie w skrócie ich dzieciństwo, czasy liceum, studia i przede wszystkim skupia się na teraźniejszości. Pokazuje jak starają się żyć, jak uczą się szczęścia i poszukują je. Niestety nie do końca są szczęśliwe co niestety widać. Każda z nich ma swoją historie, swoje problemy. Starają się jednak walczyć.

Teraz gdy czytam książkę po 15 latach to tak sobie myślę, że jedna rzecz się pojawia tutaj, której dawno nie było w książkach. A mianowicie palenie papierosów przez normalnych ludzi np przez Basię. To jest coś co w ostatnich latach odchodzi z mody. Zobaczcie np netflix jak teraz robi swoje seriale, filmy to tam nikt nie pali. Nie chcą zrobić z tego znów mody. Kiedyś firmy produkujące papierowy inwestowały w filmy w zamian za palenie papierosów przez aktorów przed kamerą. Teraz tego nie ma. Nie chcą pokazywać, że młodzi palą, aby młodzież tego też nie robiła. Odchodzi się od tego. A te 15 lat temu to było modne. Ci co palili to byli ci fajni, wyzwoleni, odważni. Przyznam się, że przez ten wątek to troszkę dziwnie się czyta, ale nie ma tych momentów zbyt dużo. Na szczęście. No i to są czasy gdy można było palić wszędzie nawet w restauracjach. Jak można było to wytrzymać? Nie wiem.

Ale to co najzabawniejsze to gada-gadu. Rozmowy i czekanie na odpisanie na GG. Aż miło to się czytało.

Kończąc czytanie książki ma się wrażenie jakby autorka nie skończyła opisywać życia poszczególnych postaci. Mamy cztery dziewczyny, które w czasie pisania zmieniają wiele w swoim życiu, ale nie wiemy tak naprawdę czy to zmienią. Czy ich nowe decyzje, pragnienia dojdą do skutku. Czy będzie coś nowego a może jednak pozostanie po staremu wszystko. Jedynie historia Joasi została zakończona w 99%, a co z resztą? 

Nadal podobał mi się styl autorki. Muszę przyznać, że bardzo prosto czyta się książkę i ona wciąga, ale miała jedną wadę a mianowicie nie wszystko jest opisane chronologicznie. Czasami czytamy, że Aneta jest we Wrocławiu i wraca a kilka stron dalej jedna z dziewczyn mówi, że ona ma do niej przyjechać. I tego jest więcej. To największy minus, ale nie przeszkadza on za bardzo.

Fajnie było wrócić do tej książki.


Poniższa notka od wydawcy.:

"Ominąć Paryż" to przede wszystkim piękna opowieść o przyjaźni, która przetrwała od dzieciństwa do dorosłości. To również frapująca opowieść o miłości i poszukiwaniu szczęścia. Składają się na nią cztery misternie splecione historie, opowiadane przez cztery młode kobiety. Wartka akcja i zaskakujące rozwiązania sprawiają, że książkę czyta się jednym tchem. Piękny język, niemal impresjonistyczna łatwość chwytania chwili i oddawanie realiów współczesnej Polski czynią z tej powieści obraz malowany słowem.

wtorek, 5 października 2021

Emma Haughton - "Mrok"


 


Czasami są takie książki, że sam opis sprawia, że nasze nastawienie do danej pozycji jest wielkie i oczekujące. Od momentu gdy wiedziałam, że ją przeczytam czekałam z utęsknieniem na kuriera, tak jak niektórzy na nową torebkę lub sukienkę. Sam opis sprawił, że się dobrze nastawiłam, a to ważne, bo nie będzie to prosta książka. To thriller, a to sprawia, że nie są one proste. Ale warto taką książkę przeczytać po kilku miłych obyczajowych.

Antarktyda.

Stacja badawcza UNA, skupiająca naukowców z całego świata, aby wspomóc badania nad zmianami klimatycznymi i kluczowym wpływem Antarktydy na globalne systemy pogodowe. Potrzebni są tu spece każdego fachu, nie tylko naukowcy - także hydraulicy, elektrycy, inżynierzy, mechanicy, kucharze i rzecz jasna lekarze.

I taką osobą jest główna bohaterka Kate, która ma doświadczenie z zakresu medycyny ratunkowej i podstawowe chirurgiczne. Przyjeżdża ona na rok czasu na stację badawczą na Antarktydę w roli lekarza po śmierci jej poprzednika. Wiemy o niej, że pochodzi z Anglii i w wypadku samochodowym zginął jej narzeczony Ben, a ona sama została ranna. Po wypadku aby zapomnieć pracowała jeszcze więcej niż wcześniej. Zaczęła również zażywać więcej leków, przez co ma problem z tym. Po jakimś czasie chciała uwolnić się od spojrzeń pacjentów, znajomych, rodziny i gdy dostrzegła możliwość zmiany miejsca pracy skorzystała z tego. 

I tak o to wylądowała na Antarktydzie na aż dwanaście miesięcy. 

Jak sobie poradzi w takich trudnych warunkach? To może być trudne. Jeszcze gdy w ciągu dnia wychodzi słońce można jakoś żyć, ale w momencie gdy na cztery miesiące słońce schowa się i nie wyjdzie to każda osoba w stacji staje się inna. A do tego jeszcze każdy z nich przeżywa na swój sposób śmierć jej poprzednika w wypadku na lodowcu. Niestety większość jej nowych kolegów uważa, że wina leży po stronie Alexa bo to on był odpowiedzialny za sprzęt wspinaczkowy. Ale chłopak mówi, że sprawdzał więc dlaczego sprzęt się rozwalił? Czy ktoś to zrobił specjalnie? 

A może to faktycznie nieszczęśliwy wypadek, ale ilość zagadek związanych z tym z dnia na dzień jest co raz większa. I gdy w miarę już każdy godzi się i zaczynają dobrze żyć jedna wypowiedziana niespodzianka w grupie sprawia, że następnego dnia znajdują kolejne ciało. 

Dlaczego ta osoba nie żyje? Czy to samobójstwo? A może upozorował je ktoś, aby tak to wyglądało?

Niestety śmierć nad nimi wisi. Nie jedna a już dwie. Więc czy śmierć była nieszczęśliwym wypadkiem czy też może to zaplanowane morderstwo i jeśli ktoś jest za to odpowiedzialny, to kto to może być? Czy to jedna z tych trzynastu osób? Czy ktoś w bazie zabija?

"Mrok" jest świetnie napisaną książką trzymającą w napięciu do ostatniej chwili. To jedna z tych książek gdzie nie ma czegoś takiego jak odpoczynek na spanie. Tutaj trzeba czytać i czytać. 

Bo warto. Naprawdę.

To książka pokazująca jak funkcjonują ludzie w tak małej zamkniętej grupie, jak również organizm działa w takich warunkach i to jest fajne. Często pokazane jest, czy też opowiedziane jak zachowa się nasz organizm np wystawiony na zbyt długi pobyt na mrozie, albo w ciemności. Pokazują oni również jak kilka liści sałaty może smakować po nie jedzeniu świeżych warzyw i owoców przez kilka miesięcy.

Każdego z nas pewnie fascynuje życie na Antarktydzie, albo na Alasce, albo biegunie północnym i ta książka sprawia, że jedyna rzecz którą chciałabym zobaczyć to zorzę polarną. To tak. Ale to zimno? Do tego perspektywa, że przez 4 miesiące nie przyleci samolot, to już sprawia, że wolę książkę, serial lub dokument.

Ale książkę polecam. Dawno nie czytałam tak dobrego thrillera. 


Poniższa notka od wydawcy

Jeden trup.

Trzynaścioro podejrzanych.

Dwadzieścia cztery godziny zupełnych ciemności.

Brytyjska pisarka debiutuje w roli autorki thrillerów. Historia jest elektryzująca, zapiera dech w piersiach i mrozi krew w żyłach – całkiem dosłownie, bo rzecz dzieje się wśród lodowych bezkresów Antarktydy.

Mroczna atmosfera osaczenia i nieufności wzmagana przez nieprzyjazną, nieubłaganą przyrodę.

Lekarka Kate rzuca wszystko i wyjeżdża na placówkę naukową położoną wśród wiecznych śniegów Antarktydy, by zapomnieć o tym, co ją dręczy. Tymczasem jej nową codziennością staje się klaustrofobiczna groza. Jaki los tak naprawdę spotkał Jeana-Luca, poprzednika Kate? Czy ludzie, z którymi ma spędzić najbliższe miesiące, są tymi, za których się podają? Niedopowiedzenia unoszą się w powietrzu.

Pośród zimowych ciemności i zabójczo niskich temperatur splotą się losy trzynastu osób. A każda z nich skrywa własną tajemnicę. Ktoś tu wie więcej, niż okazuje. Ktoś zachowuje pozory. Aż do samego końca.

Im więcej pytań kobieta zadaje, tym bardziej robi się niebezpiecznie, zarówno dla niej, jak i dla pozostałych członków załogi.

Czy Kate wystarczy odwagi, gdy z mroku wyłoni się morderca?

Lindsey Kelk - "Kocham Nowy Jork"





         KIEDY MASZ ZŁAMANE SERCE I CHCESZ UCIEC NA KONIEC ŚWIATA, WYBIERZ NOWY JORK, BO TAM SPEŁNIĄ SIĘ TWOJE MARZENIA.


Często w kulturze, w filmach, książkach oraz show biznesie mówi się, że Nowy Jork jest miastem gdzie można uciec i tam zacząć  swoje marzenia, plany na życie i znaleźć miłość. To miejsce które przygarnia wszystkich i daje możliwość rozkwitania. Ale czy tak jest naprawdę? Czy Nowy Jork ma tą moc? Czy to miasto naprawdę sprawia, że można zmienić całe swoje życie przyjeżdżając, a może jednak ktoś jest potrzebny do tego? Czy będąc samym w obcym mieście sprawimy, że zmienimy wszystko?

O tym jest ta książka, o zmianie życia przez jedno wydarzenie. Ale już czytając od początku człowiek może zastanowić się czy tak samo by było gdyby nie pierwsza osoba, którą poznała bohaterka książki Angela. Czy gdyby nie ona to tak samo by się zachowała Angela? A może by po jednym dniu wróciła do domu w Londynie. Bo z tego właśnie miasta pochodzi. Do Nowego Jorku przybyła właśnie z Londynu. Ale jak do tego doszło, że przebyła taką drogę? Już Wam mówię. 

Angela, gdy odkrywa na weselu przyjaciółki, że narzeczony ją zdradza i dodatkowo wiedzą też o tym inni znajomi postanawia uciec. Ma tylko trzy warunki:

- musi to być miasto anglojęzyczne

- musi być pełno sklepów 

- najważniejsze musi być daleko od Marka, swojego byłego narzeczonego 

I takim miastem jest Nowy Jork. Zwłaszcza dla dziewczyny z Londynu. Ślub jej przyjaciółki miał być początkiem ustalenia daty jej własnego ślubu, lecz zamiast tego było wielkie rozstanie. Szybka ucieczka z małą torba podróżną i lot samolotem. 

Czy to szczęście czy przypadek, ale pierwszy hotel gdzie zatrzymuje się taksówka to hotel Union przy Union Square Park. Pokój na jedenastym piętrze, długa kąpiel i pakiet powitalny od recepcjonistki Jenny sprawiają, że Angela szybko i spokojnie zasypia. Następny dzień nie będzie jednak leżeniem w łóżku i płakaniem, bo nowa znajoma ma już plan. Jenny Lopez postanawia pomoc zdradzonej dziewczynie i pokazać jej miasto.

Często mówi się, że po rozstaniu kobieta zmienia fryzurę a tutaj mówią na to "Zmyj tego faceta z włosów". I tak o to Angie wychodzi na miasto z nową fryzurą, nowym makijażem i idzie na wielkie zakupy. Bo przecież potrzebuje wszystkiego. Choć moim zdaniem to była przesada jeśli chodzi o te ubrania. Wybrała ich bardzo dużo. I dodatkowo często w książce pojawia się motyw zakupów. A skąd niby ma tyle kasy, zwłaszcza gdy często podkreśla, że wydała już mnóstwo pieniędzy i nie ma z czego płacić za np czynsz czy pokój. A jest wolnym strzelcem i to zawsze narzeczony zarabiał więcej. 

Pod koniec chodzenia po sklepach Jenny zabiera Angelę w jedno miejsce i to muszę wręcz Wam zacytować:

"Ruszyłyśmy przed siebie chodnikiem i po chwili weszłyśmy do parku. Tak pochłaniało mnie oglądanie rzeźb i ludzi, którzy stali w kolejkach, śmiali się i jedli lody, że zauważyłam ją dopiero, kiedy znalazłyśmy się przy ogrodzeniu. Stanęłam jak wryta. Była tam, naprawdę. Największy, najlepszy symbol Nowego Jorku i całej Ameryki. Potężna i dumna strzegła wejścia do zatoki. Statua Wolności.

- Kiedy mierzyłaś ubrania, zastanawiałam się, gdzie powinnyśmy pojechać - Jenny powiedziała cicho - Dokąd, jeśli nie tam, gdzie tysiące ludzi najpierw doświadcza Nowego Jorku. Może to banalne, ale kto lepiej oficjalnie powita cie w tym mieście, jeżeli nie ona?"


To piękny widok widzieć Statuę Wolności. Jest wielka i kiedyś była synonimem nowego życia. Ludzie płynąc statkami i widząc ją cieszyli się bo wiedzieli, że zaraz coś się zmieni, że uda im się stworzyć nowych siebie. Na dole recenzji moje prywatne zdjęcie z NY ze Statuą z 2011 roku, gdy spędziłam w tym mieście 3 dni. I jeszcze kilka innych z tego wypadu. 

Ale wracając do książki to Angela dosyć szybko wróciła do życia dzięki nowym koleżankom, do tego nowe ciuchy i wygląd i miasto sprawiły, że jej życie faktycznie się zmieniło. Jako pisarka książek dla dzieci marzyła o czymś swoim. Dzięki nowej znajomej poznała kolejne kobiety i tak o to dostała możliwość pisania blogu dla internetowego magazynu Look. 

Przygody Angeli w NY to jej blog gdzie opisuje randki, spotkania i jej życie w nowym mieście. 

A jak z życiem miłosnym? Mogę zdradzić jedynie, że pojawiło się w jej życiu dwóch mężczyzn. Dwóch różnych mężczyzn. Bankier i muzyk. Czy któryś skradnie jej serce? A może będą jedynie rozrywka, która pozwoli wrócić jej do randkowania. 

Aby wiedzieć jak to wyglądało dalej to musicie sami przeczytać. 

Sięgnęłam po tę książkę po 12 latach od ostatniego czytania. Jak ją kupiłam po premierze i przeczytałam wtedy w 2009 roku to była to dla mnie świetna książka. Super napisana i super pomysł. Teraz po 12 latach czytam ją i zastanawiam się co ja w niej takiego widziałam. Owszem pomysł i pokazanie NY jest świetne. Ale ten styl pisania... Chyba jednak przyzwyczaiłam się już do innego lepszego stylu. 

Książka jest prosto napisana, ale ma nadal magię miasta. A to miasto, mimo swoich wad ma w sobie magię. Zwłaszcza o północy gdy Times Square nadal tętni życiem.

Fajnie było do niej wrócić. Ale jeśli nie kupiłam drugiej części to wtedy w tamtym momencie pewnie czułam, że nie chce dalej tego czytać. Ale teraz bym się skusiła na kolejny tom :) 


Poniższa notka od wydawcy

Miłość, ślub, szczęście - wszystko było na wyciągnięcie ręki. I w jednej chwili wszystko się zawaliło. Angela ma złamane serce i chce uciec jak najdalej od swojej miłości. Pod wpływem impulsu - bez grosza, bez planów, bez przygotowań - wyjeżdża z Londynu do Nowego Jorku. I okazuje się, że to zupełnie obce miasto to najwspanialsze miejsce, gdzie wszystko się udaje, gdzie po prostu wszystko jest możliwe...