To moja pierwsza książka Kristin Hannah, dużo osób polecało jej książki, więc kupiłam dwie pozycje.
Nie zawiodłam się na tej pierwszej. "Powrót do domu" była piękną historią, przeczytaną w jeden wieczór. Wiecie jak to jest czasami, człowiek zaczyna czytać i nie jest wstanie skończyć, musi wiedzieć co będzie dalej, jak potoczy się historia i zanim się obejrzy, a skończy się.
Genialna pozycja obyczajowa, która sprawi, że będziemy się wzruszać. I to naprawdę, można się popłakać.
Ta książka na świecie wyszła jakieś 10 lat temu i szkoda, że dopiero w 2023 r wyszła w Polsce, ale może gdyby wyszła w 2012 to pewnie bym jej nie przeczytała.
Głównymi bohaterami książki jest lekarka Madelaine, jej córka Lina i aktor Angel. Można jeszcze dopisać księdza Francis, który jest bratem Angel.
Angel jest aktorem, który ma wiele nałogów, na jednej imprezie ma atak serca i trafia do szpitala. Dowiaduje się, że musi mieć nowe serce inaczej może nie przeżyć nawet 2 miesięcy. Zostaje wysłany do Seattle, gdzie na oddziale transplantologii znów spotyka dawną miłość Madelaine.
Madelaine, jest dosyć młodą matką i młodą lekarką (bardzo inteligentna i szybciej skończyła szkołę), ma córkę Linę, która w wieku 16 lat ma pewne problemy związane z tym, że szuka informacji o ojcu, ale i szuka drogi do serca matki. Pali papierosy, pije alkohol, szuka adrenaliny, ale tak naprawdę szuka siebie.
Ta książka ma wiele pięknych zdań, historii i miłości. Warto ją przeczytać, chociażby dla nadziei dla miłości, życia.
Bardzo podobała mi się ta historia, wzruszała i niestety nie do końca była szczęśliwa. Nie dla wszystkich. Ważne jednak że miłość i nadzieja zwyciężyły. Pokazały, że warto żyć.
Poniższa notka od wydawcy
Niepublikowana wcześniej w Polsce książka Kristin Hannah, autorki uwielbianych na całym świecie powieści „Słowik” oraz „Zimowy ogród”.
Życie prywatne światowej sławy lekarki Madelaine Hillyard dalekie jest od ideału. Kochająca, lecz przepracowana samotna matka nieustannie kłóci się z nastoletnią córką. Lina desperacko stara się odnaleźć ojca, który odszedł przed jej narodzeniem.
Czy konfrontacja z bólem i ranami z przeszłości jest konieczna?
W dodatku życie Madelaine komplikują tak od siebie różni bracia DeMarco. Podczas gdy ksiądz Francis DeMarco zawsze jest gotów podać jej pomocną dłoń, to jego brat Angel już dawno przyjął rolę niegrzecznego chłopca. Skrzywdził Madelaine, lecz teraz, gdy sam potrzebuje ratunku, znów pojawia się w jej życiu i oczekuje wsparcia.
Lecz czy pomoc potrzebującemu to jej obowiązek?
I czy skrzywdzona musi pragnąć pojednania?
„Czuła, pięknie opowiedziana historia o emocjonalnej dojrzałości, przebaczeniu i cudach, które naprawdę się zdarzają.” Publishers Weekly
Charlaine Harris napisała dosyć ciekawe kryminały takie troszkę w stylu retro, ale i ciekawa pod względem treści. Nie są one jakieś wybitne, mam namyśli zbrodnie. Bo przede wszystkim chodzi o to, aby główna bohaterka, która nie jest policjantką mogła je rozwiązać.
Bo główna bohaterka to dziewczyna około 30 roku życia w pierwszym tomie, która jest bibliotekarką i w jej miejscowości jest prowadzony klub zbrodni. W tym klubie omawiają morderców, dawne zbrodnie i jak policja pracowała. Każdy tom z 10 książek autorki to różne zbrodnie, ale główna bohaterka nie zmienia się. Są postacie którzy powracają, ale też dużo się zmienia.
Przede wszystkim przez te 10 tomów zmieniają się partnerzy Aurory Teagarden. Ona w między czasie dojrzewa i można powiedzieć, że wszystkie tomy to czas jakiś 7 lat.
Tak jak wspomniałam bardzo dobrze wszystko się czyta, ale i zostały nakręcone filmy dla Hallmarku na podstawie tych książek. W filmach jest dosyć dużo zmienione: np wiek wielu postaci, pozmieniane są również kwestie prywatne bohaterki. Mimo wszystko fajnie się ogląda te filmy.
Wcześniejsze pozycje czytałam na czytniku, ale ostatnie dwie książki udało się przeczytać w wersji papierowej.
"Małe kłamczuchy" to 9 tom o bohaterce Aurora Teagarden. To tom gdzie wiemy już, że Roe wyszła za dawną miłość i autora kryminałów Robina Crusoe, spodziewają się oni dziecka. Razem z nimi w nowym domu mieszka też przyrodni brat Aurory.
Ta historia przede wszystkim opowiada o zaginięciu jej brata i jego przyjaciół. Problemy Roe z ciążą i przyjazd jej ojca i macochy. Jest dosyć ciekawie napisana. Jak to często bywa, Roe ma swoje podejrzenia, z którymi nie zgadza się policja więc stara się sama poszukać jakiejś informacji, jakiś tropów.
Nie są to za bardzo ambitne książki, bardziej takie na luźny wieczór, ale czytając wszystkie tomy można się wciągnąć. Są proste w odbiorze, nawet jeśli ktoś nie miał możliwości przeczytania wcześniejszego tomu to czytając te może szybko dowiedzieć co było wcześniej, bo bohaterka sama o tym wspomina.
"Słodkich snów" to dziesiąty i na tą chwilę ostatni tom przygód Aurory i jej męża Robina. To tom gdzie Roe ma malutkie już dziecko, a jej mąż ma dostać w końcu pierwszą ważną nagrodę dla jego kryminału, ale i tom gdzie główna bohaterka ma najmniej ochoty na to co ją otacza. Dzieje się tak, bo Roe ma grypę i nie ma siły na nic. W tej książce Roe ma grypę, a jako, że Robin musi wyjechać to wynajmują nianię na noce. Niestety pewnej nocy w ich ogródku dochodzi do morderstwa i znajdują zwłoki dawnej stalkerki Roe, a niania jest osobą zaginioną. Nie ma jej nr telefonu, ale auto pozostało. Policja stara się dowiedzieć czegoś na temat skalkerki, oraz gdzie podziała się niania.
Tak jak wspomniałam w tej książce Aurora nie do końca ma siłę coś robić, jej przyrodni brat stara się jej pomóc na tyle ile może, ale nie jest to proste.
Troszkę się nudziłam czytając ją, miałam wrażenie, że autorka nie miała pomysłu na tą książkę, bardziej to było, może się coś uda zrobić, ale dajcie mi spokój bo jestem chora.
Można powiedzieć, że zawiodłam się czytając ją, a szkoda, bo pierwsze tomy były czymś ciekawym i były bardziej kryminałami niż ta pozycja.
Poniższe notki od wydawcy
Małe kłamczuchy
Autorka zajmująca pierwsze miejsce na liście bestsellerów „New York Timesa”, Charlaine Harris, powraca z kolejną powieścią kryminalną z serii o Aurorze Teagarden, bibliotekarce z małego miasteczka.
Pewnego popołudnia z boiska do piłki nożnej znika czwórka dzieciaków. Jednym z nich jest piętnastoletni brat Aurory, Phillip. Znika również dwójka jego przyjaciół i jedenastoletnia dziewczynka. Następnie dochodzi do koszmarnego odkrycia – w ostatnim znanym miejscu pobytu dzieci leżą zwłoki…
Podczas gdy miejscowa policja i biuro szeryfa przeczesują hrabstwo w poszukiwaniu dzieciaków i przesłuchują wszystkich, którzy mogą coś wiedzieć, Aurora i jej nowy mąż, Robin Crusoe, rozpoczynają własne śledztwo. Czy ta śmierć i porwanie mają coś wspólnego z młodocianą grupką dręczycielek? Czy zniknięcie Phillipa wiąże się z hazardowymi długami ojca Aurory? Czy to może sam Phillip, który dopiero niedawno zjawił się w miasteczku, jest odpowiedzialny za porwanie pozostałych dzieci? Mijają kolejne dni, a pytania pozostają bez odpowiedzi.
Czy dzieci nadal żyją? Kto je przetrzymuje? Gdzie mogą być?
Prawda zaskoczy wszystkich…
Słodkich snów
Autorka zajmująca pierwsze miejsce na liście bestsellerów „New York Timesa”, Charlaine Harris, powraca z najnowszą powieścią kryminalną z serii o Aurorze Teagarden, bibliotekarce z małego miasteczka.
Robin i Aurora rozpoczynają swoją przygodę z rodzicielstwem. Nowo narodzona Sophie to niesforne dziecko i matka Roe zatrudnia wykwalifikowaną opiekunkę, Virginię Mitchell, by przez kilka tygodni pomagała świeżo upieczonym rodzicom. Virginia okazuje się być szczególnie pomocna, gdy Robin w związku z pracą musi wyjechać z miasta, a Roe dopada wyjątkowo ciężka grypa. Pewnej burzliwej nocy Aurora budzi się, słysząc płacz swojej córki. Okazuje się, że Virginia zniknęła. Niedługo potem Roe wraz ze swoim bratem Phillipem znajdują w ogrodzie zwłoki… Aurora Teagarden staje w obliczu kolejnej zagadki kryminalnej. Musi odpowiedzieć sobie na pytania – kim jest tajemnicza kobieta, która zginęła w ich ogrodzie, i co się stało z Virginią? Ta poruszająca i ekscytująca nowa część serii o przygodach Roe z pewnością uszczęśliwi fanów, a także rozbudzi ich apetyt na więcej.
Moje tegoroczne zakupy świąteczne w postaci książek to te trzy pozycje. Tytułami ułożyłam je od najlepszej moim zdaniem do troszkę gorszej.
Tylko trzy, albo aż trzy. Kupując samemu bardziej aż.
"Świąteczna sukienka" i "Kierunek miłość" to był zakup przemyślany i długo zastanawiałam się czy je kupić, a "Spadające gwiazdy" to był impuls. Spodobała mi się okładka.
Najlepszy zakup świątecznej książki nastąpił w momencie rozpoczęcia czytania "Świątecznej sukienki" To był dobry wybór, chociaż książkę zobaczyłam przypadkiem na aplikacji empiku. Opis mi się spodobał i pomyślałam, że to może być to.
Nie zawiodłam się. To najlepsza książka jaką czytałam w święta. Zabawna, ale i refleksyjna, ciekawa, fajny motyw i nie jest taka sztampowa. Nie jest to typowo prosta historia, bohaterowie mają swoje historie, marzenia i nadzieje.
Po śmierci ojca, jego córka Meg wraca z Nowego Jorku do Chicago gdzie przejmuje zarządzanie kamienicą. Nie jest to proste zadanie, zwłaszcza że dziewczyna zostawia swoje życie i pracę. Kocha modę, ale to co nosi w NY nie nadaje się do Chicago. Mieszkańcy jej kamienicy są starszymi osobami co też nie jest prostym zadaniem. I jeszcze pewna sukienka, która należy do jednej z mieszkanek, a historia właścicielki sukienki jest bardzo ciekawa. Meg wie, że chciałaby robić w modzie i ta sukienka daje jej inspiracje. Ta książka jest jak nadzieja na lepsze jutro, na lepsze pomysły i na spełnianie swoich marzeń. Przyjaźń, miłość, ale i strata, smutek to wszystko jest tutaj.
Tak trudno mi napisać coś więcej niż och i ach na temat tej książki. Bardzo jestem zadowolona, że ją kupiłam i wiem, że kupię jeszcze jakieś pozycje tej autorki.
POniższa notka od wydawcy
Jedna suknia, dwie kobiety i magia świąt.
Świąteczna sukienka to urocza bożonarodzeniowa historia pióra Courtney Cole, bestsellerowej autorki New York Times. Kiedy pełna nadziei fashionistka Meg Julliard musi tuż przed Gwiazdką wrócić do swojego rodzinnego Chicago, aby przejąć zarządzanie odziedziczonym po ojcu budynku z apartamentami, uważa, że jej marzenia o awansie w branży modowej się skończyły. Najemcy są ekscentryczni i egocentryczni, katastrofy się mnożą, a przystojny konserwator ciągle zawstydza Meg. Wszystko wskazuje, że to będą najgorsze święta w jej życiu. Ellie Wade, jedna z wieloletnich mieszkanek apartamentowca, również nie odczuwa świątecznej radości. Przygotowuje się do przeprowadzki do domu opieki (niechętnie) i musi zdecydować, co ze sobą weźmie, a na co miejsca w jej życiu już nie będzie. W każdym zakątku mieszkania Ellie kryją się jej wspomnienia - niektóre dobre, niektóre złe. Jak pewna sukienka - waha się, czy ją spakować, bo jest symbolem zarówno najlepszej jak i najgorszej nocy w jej życiu. Ellie i Meg nawiązują niezwykłą przyjaźń. W efekcie przepiękna suknia trafia do Meg. Ale pod pewnym warunkiem: ma ją założyć na bożonarodzeniowe przyjęcie w budynku.
Tak oto dzięki niezwykłemu strojowi Meg odnajduje drogę do realizacji marzeń, jednocześnie przywracając swojemu rozpadającemu się dziedzictwu, czyli Parkview West, dawną świetność i dając bezpieczny dom wszystkim, dla których to miejsce jest ważne. Dobry duch świąt Bożego narodzenia sprawia, że każdy bohater tej opowieści odnajduje szczęście.
"Kierunek miłość" wyszedł dosyć wcześnie więc długo czekałam na święta, aby móc ją przeczytać. Jak wiecie na świąteczne książki musi być odpowiednia atmosfera i czas. Ta książka od momentu przeczytania opisu na instagramie wydawnictwa sprawiła, że musiałam ją kupić. Ale i też miałam nadzieje, że mnie nie zawiedzie.
I nie zawiodła mnie. Bardzo dobrze i ciekawie napisana powieść przede wszystkim o przyjaźni, która trwa od wielu lat dwójki ludzi i o miłości, która jest gdzieś tam głęboko skryta w ich sercach. To też książka o rodzinie i spędzaniu razem czasu świątecznego. Bohaterowie pochodzą z Irlandii, ale mieszkają w USA, niby w tym samym mieście, ale nie spotykają się na co dzień, jedynie raz w roku razem lecą do domu rodzinnego. Te kilka godzin w samolocie i na czekaniu na odlot sprawia, że przyjaźnią się, chociaż nie jest to prosta przyjaźń. Po 10 latach pierwszy raz mają problem z dostaniem się do domu. Molly zrobi wszystko aby Andrew mógł spędzić święta w domu. Ich droga powrotna będzie długa i z przebojami, ale to też sprawi, że poznają się z innej strony.
A co z tego wyniknie? to już każdy musi sam przeczytać.
Ja się dobrze bawiłam.
Poniższa notka od wydawcy
Dziesięć lat, dziesięć lotów i jedna burza śnieżna, która może wszystko zmienić.
Molly i Andrew co roku spotykają się na lotnisku w Chicago, by wspólnie lecieć do Irlandii. Poznali się przez przypadek – Andrew umawiał się ze współlokatorką Molly z college’u. I w odróżnieniu od Molly nie wiedział, że dziewczyna pragnie z nim zerwać. Przed startem samolotu, który miał go zabrać do domu na święta. I to SMS-em…
Chociaż tamten lot był nieco niezręczny, to okazał się początkiem ich niezwykłej przyjaźni. Od tamtej pory minęło już dziesięć lat, a lotniskowe spotkania stały się ich tradycją. Co roku Molly i Andrew spędzają siedmiogodzinny lot na plotkach, rozmowach o życiu i piciu podłego wina z plastikowych kubeczków.
W tym roku – w dziesiątą rocznicę ich spotkania – ma być jednak inaczej. Nad Atlantykiem szaleje burza śnieżna, przez co wszystkie loty są odwołane.
Andrew uwielbia święta. Kocha świąteczny klimat i tradycje, za żadne skarby nie chciałby przegapić spotkania z rodziną w tym wyjątkowym dla niego okresie.
Molly uważa się za osobę niezbyt sentymentalną, która nie przejmuje się Bożym Narodzeniem. Kiedy jednak lot do Irlandii zostaje odwołany, robi to, co KAŻDY przyjaciel zrobiłby w tej sytuacji. Obiecuje Andrew, że dotrą do domu przed wigilią. I zrobi wszystko, by tej obietnicy dotrzymać. Molly i Andrew ruszają w szaloną podróż. Korzystając z przedziwnej kombinacji taksówek, samolotów, łodzi i pociągów, starają się dotrzeć do celu.
Wobec dwojga przyjaciół, którzy mają pewność, że nie są sobie przeznaczeni, wszechświat snuje jednak własne plany…
"Spadające gwiazdy" to książka kupiona pod wpływem impulsu, spodobała mi się okładka i to był problem. Niby przeczytałam opis, ale nic więcej, nawet pierwszej strony i żałuję. Zawiodłam się na książce.
Historia mogłaby być ciekawa, zwłaszcza, że miała potencjał, było dużo śniegu, którego brakowało mi w czasie jej czytania. Ale co z tego, jak sama treść sprawiła, że się nudziłam i przede wszystkim miałam wrażenie, że czegoś w niej brakuje - czytaj dużo tekstu brakuje.
Wydawało mi się, jakby autorka zapomniała o wielu kwestiach, miejscach, zdaniach i fabule. Nie kleiło się to, a napisane zostało bardziej pod kątem łatwego przerobienia na scenariusz filmu hallmarku.
On aktor, ona uczy jeździć na nartach i ma przejąć ośrodek po rodzicach. Zakochują się w sobie po jednym spojrzeniu i jakoś to szybko i łatwo idzie.
Największy zawód, zwłaszcza, że była droga.
Pierwszy raz to piszę - NIE POLECAM
Poniższa notka od wydawcy
Emily Ammerman zawsze czuła się dobrze na narciarskich trasach i stokach Snowdrift Summit – kurortu w Kolorado – prowadzonego od dziesięcioleci przez jej rodzinę. Śnieg jest jej żywiołem, a ona zawsze z zapałem uczy nowych klientów jazdy na nartach. Zach Ryder słynie z ekranowej roli odważnego oficera CIA, który zawsze ratuje sytuację. W prawdziwym życiu jest tak samo przystojny i czarujący. I tak się składa, że Emily jest jego największą fanką. Ale jest też profesjonalistką, która nie może pozwolić sobie na to, aby zakochać się w znanym kliencie. Jednak nie wszystko można w życiu zaplanować, a czasami, bez względu na to jak bardzo się starasz, po prostu nie możesz powstrzymać się od upadku…
Fern Michaels, autorka bestsellerowych powieści, zabiera nas w urokliwą, zimową scenerię, przepełnioną emocjami, ciepłem i świąteczną atmosferą!
Czasami zdarzają się takie książki, gdzie pomimo prostej historii, cała fabuła wciąga i człowiek czyta to w jedną noc. No może dwie. Ale wiecie o co mi chodzi.
"The night shift" jest właśnie taką historią. Wciąga, sprawia, że chcemy czytać więcej i więcej i za szybko się kończy.
Rok 1999 miał być przełomowy, miały siadać komputery, czy też inne rzeczy. Mówili też o końcu świata. Pamiętam to jak się czekało do północy i ... NIC SIĘ NIE STAŁO.
Ale nie w tej książce. Tutaj w małej miejscowości w wypożyczalni kaset wideo tej nocy zginęły trzy dziewczyny i jeden chłopak, przeżyła tylko jedna dziewczyna. Miała szczęście, nóż o milimetry minął najważniejsze narządy.
Teraz, ta która przeżyła, dorosła już Emma jest terapeutką i dostaje telefon od dyrektora swojej dawnej szkoły, że tym razem w lodziarni doszło do takiej samej makabry i znów przeżyła tylko jedna dziewczyna Jesse.
Mordercy w 1999 r nie złapano, a jak będzie teraz?
Jak to bywa w USA, gdy jest podejrzenie, że to może być ten sam morderca, lub naśladowca, wzywane jest FBI, ale policja nie lubi z nimi współpracować i są konflikty. Agentka Keller nie ma za łatwo, żeby coś zrobić, wyszukać i pomóc.
Dochodzenie jest wielowątkowe, jak i same postacie. Mimo, że książka nie jest zbyt gruba i książka zamyka się w ciągu tygodnia to jest bardzo dużo postaci ze swoimi problemami.
Czyta się to dobrze, nie ma nudy i nie ma nikogo za dużo. Każdy ma swój czas, ale czasami chciałoby się pogłębienia postaci, lub rozwinięcia ich historii.
Sama historia jest bardzo ciekawa, napisana tak jak wspomniałam prosto, ale z nutką tajemnicy. Choć w jakimś momencie szybciej można pomyśleć kto jest mordercą niż agentka Keller. Jest też wątek nadziei, gdzie przyznam się kibicowałam i to bardzo mocno, ale nie zdradzę go Wam.
Polecam książkę,
Poniższa notatka od wydawcy
Sylwester 1999 roku. Ludzie spodziewają się, że tej nocy nastąpi koniec świata: z nieba zaczną spadać samoloty, na giełdach wybuchnie panika, dojdzie do masowej awarii komputerów. Nic takiego się nie stało, ale w wypożyczalni kaset video w stanie New Jersey zaatakowano cztery nastolatki. Tylko jedna dziewczyna przeżyła. Policja szybko wytypowała podejrzanego – chłopaka jednej z ofiar. Niestety sprawcy nie udało się ująć... Piętnaście lat później kolejne dziewczyny zostają napadnięte w tym samym mieście i znowu tylko jedna uchodzi z życiem. Agentka FBI Sarah Keller musi zagłębić się w tajemnice obu nocy, aby odkryć prawdę o morderstwach na nocnej zmianie…