piątek, 20 marca 2020
Anna Ficner Ogonowska - "Jeśli zatęsknię"
Pierwsze co zauważyłam jak dostałam książkę to wielkość, aż 640 stron to jest bardzo dużo, Najbardziej obawiałam się, że nie uda mi się jej przeczytać, albo też, że zajmie mi to bardzo dużo czasu. Na szczęście okazało się, że nie jest tak źle. Już pierwszego wieczoru było za mną 120 stron, czyli dużo.
Na samym początku poznajemy główną bohaterkę Annę i jej przyjaciółkę Mańkę. Dziewczyny wybierają się na wakacje tzw.: "adriatycką seksmisję", które każdego roku spędzają w gronie przyjaciół z LO. Cztery kobiety i jeden mężczyzna, który zabiera zawsze kogoś ze sobą.
Każda z nich jest inna, zajmuje się czymś innym. Główna bohaterka to Anna jest psychoterapeutką, podobno najlepszą w mieście, ale niestety sama sobie nie jest wstanie pomóc. Jej najbliższa przyjaciółka to Mańka, ma trzy córki, jest rozwódką i prowadzi restaurację. Jest też najgłośniejsza i wszędzie jej pełno. Mówi to co myśli. Kolejne dziewczyny to singielka Basia kochająca książki i pracująca w wydawnictwie oraz Kasia jedyna szczęśliwa mężatka, która jest również bardzo otwartą osobą i rehabilitantką. Kapitanem jachtu jest szczęśliwy ojciec i mąż Rafał, który wcześniej brał ze sobą córkę, ale tym razem poprosił Filipa poznanego w Bieszczadach na wypad. Filip jest o wiele młodszy od reszty, ale jak to mówi Mańka: " W sekundzie,w której go zobaczysz, jego pesel przestanie mieć znaczenie. Gwarantuję Ci to." I coś w tym jest chłopak ma 28 lat, jest młody, przystojny i prowadzi w Bieszczadach karczmę z noclegami. Ekipa na wyjazd idealna.
Niestety Anna nie do końca chce wyjechać, właśnie odszedł od niej Artur, wrócił on do swojej żony, przez co kobieta jest załamana. Kochała go i nadal kocha, niby wie, że gdyby posłuchała Mańki i nie zaczynała romansu z żonatym mężczyzną to by teraz nie cierpiała. Ale serce nie sługa.
Jej mama na temat miłości powiedziała: " Dziecko, to jest możliwe, bo miłość jest niemożliwa, jak małe dziecko. Niegrzeczne, krnąbrne, a jednak się je kocha." To są piękne słowa i prawdziwe. Czasami człowiek kocha przez całe życie.
Lotnisko i początek wycieczki to smutek, żal, płacz i alkohol. Potem jest troszkę lepiej, piękne widoki, słońce, morze i pyszne jedzenie sprawiają, że Anna powoli wraca do życia. Do tego Filip, któremu spodobała się już na lotnisku. Bliskość chłopaka, sama możliwość siedzenia z nim w ciszy, nie słuchając Mańki daje jej troszkę wolności i zapomnienia. Niestety wszystko co piękne szybko się kończy i trzeba wrócić do rzeczywistości i kraju.
Złe samopoczucie i wysoka gorączka Filipa sprawiają, że chłopak na 2 doby wprowadza się do dziewczyny, ale ilość czasu, który spędzają ze sobą jest minimalny. Mimo, że chłopak flirtuje z nią, to ona się odsuwa. Uważa, że 12 lat różnicy to jest zbyt dużo. Sama stawia barierę i jak to mówi Mańka, za bardzo żyje życiem innych. Że sama powinna walczyć o siebie, powiedzieć, że to ja jestem na pierwszym miejscu a nie inni.
Oczywiście Mańka jako ta szalona ma wiele pomysłów. Widzi ona od pierwszego momentu, że Filip będzie pasować do Anki, będzie starała się zrobić wszystko aby ich połączyć. Tak było z chorobą chłopaka, weekend w Bieszczadach itd. To ona jest osobą, która popycha przyjaciółkę. Niby to skarb mieć taką osobę obok siebie, ale też trzeba mieć dużo dystansu i cierpliwości.
Ta książka pokazuje, że wiek to nie liczba, która ma nam powiedzieć jak mamy żyć. To nie jest stan umysłu, wiek to tylko wiek. W każdym wieku człowiek zasługuje na miłość. Jeśli ją znajdzie i będzie pielęgnować to ta miłość dożyje do setki, jeśli nie to niestety. Ważne jest żeby się nie poddawać, a przede wszystkim mieć otwarte serce. Ważne, żeby nasza przeszłość nie definiowała tego co możemy mieć. Nie powinniśmy również patrzeć, że rozwód nasz lub rodziców sprawi, że każda miłość to będzie to samo. Nie zawsze popełniamy te same błędy, uczymy się na nich. To ważne.
Podobno przyjaciół poznajemy w biedzie i to jest prawda. Jedna zła decyzja sprawia, że świat staje do góry nogami i to od nas zależy co będzie dalej. Od nas i od ludzi, którzy są obok. To oni sprawią, że pójdziemy w stronę depresji i smutku lub szczęścia.
Ta książka pokazuje jak bardzo ważni są ludzie obok nas i to jest piękne.
Poniżej notka od wydawcy.
Czasami trzeba dać losowi drugą szansę.
Gdy odnajdziesz prawdziwą miłość nawet najtrudniejsze przeszkody nie zatrzymają Cię na drodze do szczęścia.
„Jeśli zatęsknię” to wciągająca i przejmująca opowieść o życiu i wszystkich jego barwach.
Kiedy przychodzą trudne zmiany, łatwo zanurzyć się w bezdennej rozpaczy i przestać wierzyć, że nawet najboleśniejsze rany leczy czas. Jednak w największym nieszczęściu można poszukiwać szczęścia. Któregoś dnia wschodzi słońce, wiatr przegania chmury, wraca tęsknota za uczuciami. Wtedy wystarczy pamiętać, że w każdej chwili może pojawić się ktoś, dzięki komu życie nabierze znów sensu. Trzeba tylko wpuścić go do swojego świata.
Powieść Anny Ficner-Ogonowskiej tętni emocjami. Pozwala zrozumieć, że nic nie dzieje się bez przyczyny, daje siłę, by odnaleźć światło, nawet gdy otacza cię największy mrok.
niedziela, 8 marca 2020
Adeline Dieudonne - "Prawdziwe Życie"
Dzięki portalowi lubimyczytac.pl i Wydawnictwu Znak mam możliwość przeczytać książkę troszkę wcześniej. Co uwielbiam. Bo jak wiecie lubię nowości, zaskoczenia i dzięki temu często czytam coś co może sama bym nie kupiła, a potem bym pewnie żałowała. Premiera jest 11 marca i normalnie już dawno bym ją pewnie przeczytała, ale nie mogę się skupić. Jak wiecie sytuacja na świecie nie jest ciekawa, a ja mam problem ze stresem. Stresuję się bardzo, mimo, że wiem, że nie jestem w grupie ryzyka. Sprawia to, że ostatnio nie mogę się skupić i wejść idealnie w świat książki tak jak bym chciała. Ale poświęciłam się w ten weekend i postanowiłam, że przeczytam ją i napiszę recenzję.
Prawdziwe życie zaczyna się od momentu gdy poznajemy głównych bohaterów. Dziesięcioletnią dziewczynkę i jej sześcioletniego brata Gilles. Dziewczynka mimo, że posiada rodziców stała się
zastępczą matką dla chłopca. Starała się ona zapewnić mu miłość i zabawę. Lubili oni chodzić na złomowisko i bawić się w jednym z samochodów, bądź też odwiedzali Monikę, kobietę, która mieszkała w bliskim sąsiedztwie i dziewczynka myślała, że jest ona czarodziejką.
Dla dziewczynki matka była jak ameba, zero miłości, bała się męża i stwarzała pozory. Ojciec dziewczynki był księgowym, ale jego największą pasją było zabijanie zwierząt. Nie ważne czy to lew, jeleń, słoń, zebra czy hiena. Zbierał trofea i trzymał je w jednym pomieszczeniu i zabraniał on dzieciom wchodzić do tego pokoju. Dzieci jednak wchodziły.
Mieszkali oni na jednym z tych osiedli pokazowych, kilkanaście domów każdy taki sam. Dużo rodzin, zwierząt domowych, ale nie ma zażyłości sąsiedzkich, Każdego wieczoru na ich osiedle zajeżdżał Pan z lodami. Pewnie kojarzycie często w filmach amerykańskich są samochody, gdzie ktoś z nich sprzedaje lody i taki właśnie samochód zajeżdżał każdego wieczoru, do tego zawsze muzyka, która już z daleka była słyszana przez wszystkich. Dzieci z całego osiedla zawsze zamawiały lody, niestety pewnego wieczoru, doszło do wypadku, gdzie świadkami była ta dwójka właśnie.
Gilles po tym się zmienił, stracił radość życia i niestety nie miał oparcia w rodzicach. Matka niby ich wychowywała, kupowała rzeczy do szkoły, ubrania, zabierała na jarmark, zakupy, ale daleko jej było do kobiety, przy której dzieci miałby w niej oparcie. Wolała kozy, bardziej je kochała.
Niestety ich rodzice byli dalecy od kochających osób dla swoich pociech. Dziewczynka chciała to zmienić. Robiła dużo rzeczy, aby uszczęśliwić brata, niestety pewien śmiech w jej głowie nie pozwalał. Widziała zmiany w bracie i nie wiedziała co robić. Ale w pewne lato wpadła na pomysł, który nie był prosty. To są pierwsze strony książki, dalej jest co raz lepiej i lepiej.
Książka pokazuje przeważnie rok po roku w każde wakacje, jakie zachodzą zmiany fizyczne i emocjonalne w bohaterach, aż do 15 roku dziewczynki. Poznajemy nowe postacie, sąsiadów. Jest też polski wątek. Początkowo nie do końca podobało mi się jak napisana jest książka. Krótkie zdania nie przypadły mi do gustu, ale uwierzcie z każdą stroną książka jest co raz lepsza.
Podoba mi się jak zostały przedstawione postacie, ich zależności między sobą, życie i możliwości na przyszłość. Co sprawia, że jesteśmy tacy jacy jesteśmy. Czy to jacy jesteśmy jaki ma wpływ na to co obok. Głównym założeniem jest: Czy da się wygrać z drapieżnikiem? To od nas zależy czy będziemy w życiu amebą, wojownikiem, drapieżcą czy ofiarą.
Tylko jednej rzeczy mi brakowało. Jak ma na imię dziewczynka? Tego nie wiem, przez całą książkę nie wspomnieli o tym.
Informacja od wydawcy.
W domu są cztery pokoje: dziewczynki, jej brata, rodziców i trupów. To trofea taty: sarny, jelenie i dziki. A w kącie szczerzy zęby wypchana hiena. Matkę paraliżuje strach przed ojcem, który odzyskuje humor tylko na polowaniach. Dzieci uciekają w świat zabaw i wyobraźni, ale pewnego dnia widzą z bliska śmierć.
Od tego momentu chłopiec, zamiast bawić się z siostrą, chętniej rozmawia z hieną i spędza czas z ojcem. Dziewczynka dorasta i coraz bardziej nie godzi się na otaczający ją świat. Musi wymyślić, jak odzyskać brata, ale i uratować siebie przed przewidzianą dla niej w prawdziwym życiu rolą ofiary. Tymczasem szykuje się wielkie polowanie…
Bulwersująca powieść dynamit, dzika, przewrotna i bardzo aktualna. Zapiera dech, chwyta za gardło i nie odpuszcza do ostatniej strony.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)

