czwartek, 18 września 2025

Helena Dixon - "Zbrodnia i rubin"

 



Zobaczyłam okładkę i pomyślałam sobie - czy to Panna Fisher? Pani detektyw z Australii? Ten sam kapelusz i ciemnie włosy, ale okazało się, że nie. Właśnie jest to jedyna wada książki kolor włosów na okładce u kobiety. Główna bohaterka jest blondynką.

To jedyna wada. Notka na tyle książki mówi dużo o tej książce i tak naprawdę tego się spodziewałam. Klimat retro, Anglia po wojnie, zbrodnia i bohaterowie - Ona młoda dziewczyna, która po wyjeździe babci zarządza hotelem i On, kapitan wojskowy zatrudniony do ochrony hotelu. 

Anonimy, tajemnica z przeszłości, zbrodnia, morderstwa i mała miejscowość nad morzem w Anglii, każda jedna rzecz, osoba są powiązane ze sobą. 

Autorka w fajny sposób, chociaż przewidywalny pokazuje nam życie w małej miejscowości, w czasach gdy nie było komórek. Telegramy, notatki i chłopcy na posyłki tak kiedyś pracowano.

Szczerze mówiąc, jako że jest to książka retro spodziewałam się większych szczegółów dotyczących tamtych czasów. A niestety tego aż za bardzo nie było. Myślałam, że będą opisy ubrań, nakryć głów, mebli, ale tego nie było. Czytając nie do końca pasował mi czas akcji do tego co mówiono. To są lata 30, więc bardziej bym się spodziewała np odniesień - zbyt dużo książek detektywistycznych się naczytałeś, a nie że za dużo filmów się naoglądałeś. Dwa razy było o tych filmach, a powiedzmy sobie szczerze, za dużo nie robili tych filmów takich typowo detektywistycznych. To mi nie pasowało.

Ale to co mi pasowało to zrobienie książki z fajnym klimatem i od razu z informacją, że będzie kolejna część bo to jak bohaterowie się zachowują i czy coś mogłoby ich łączyć, oraz notatka, że bohaterka główna może odwiedzi rodzinę sprawia, że wiemy o kolejnej części. 

Też mi to pasuje do Panny Fisher autorstwa Kerry Greenwood, ale to takie moje skojarzenie, bohaterowie różnią się wszystkim, ale to ten klimat.

Czekam na kolejny tom.


Notka od wydawcy poniżej

czwartek, 11 września 2025

Agnieszka Kuchmister - "Październikowa rdza"

 


"Niektóre baśnie są okrutne, niektóre nie kończą się dobrze, a jeszcze inne są tak przerażające, dlatego że są prawdziwe. Domy z czarnego chleba i pajęczyn wciąż stoją tu, między nami, ale teraz mają mury z cegły i drewniane okna, a w ich wnętrzach żyją prawdziwe czarownice, choć nie mają już brodawek, tylko usta pomalowane czerwoną szminką i pachną drogimi perfumami. Są też złe wilki, ale wszystkie mają człowiecze twarze i są też małe dziewczynki, które gubią się w lesie i nigdy z niego nie wracają."

"Październikowa rdza" to książka o wielu historiach osób mieszkających w małej miejscowości Szwarzeb. 

Historia zaczyna się od roku 1989 kiedy poznajemy młodą dziewczynę z klasy maturalnej Agatę. Pomaga ona ojcu w zakładzie pogrzebowym, maluje zmarłych, nie boi się ich, bo od małego z nimi obcuje. Jej matka od dawna nie żyje, ale dziewczyna ma przyjaciółki, babcię i ojca. 

Agata pewnego dnia maluje starszą mieszkankę Ratajczakową, na jej pogrzeb przyjeżdża z rodziny tylko jej wnuk Piotr, który dwa lata temu skończył studia. Jest on autorem książki opowiadającej o mieszkańcach tej miejscowości, chociaż nikt nie jest w niej nazwany swoim imieniem, to każdy wie, że to o nich chodzi. Agata i Piotr zaczynają się spotykać. Poznajemy na początku również znajomych Agaty i nie których mieszkańców wioski. Poznajemy również baśnie, legendy o których mówią niektórzy, o wilkołaku, żyjącym w lesie oraz historię Alicji, dziewczyny, która zaginęła kilka lat temu jak była jeszcze uczennicą. Do dziś nikt nie wie, co się mogło z nią stać i do dziś to każdego zastanawia. Agata również jest zafascynowana jej historią. Niestety po kilku miesiącach dochodzi do tragedii.

Po historii Agaty, autorka przenosi nas w przeszłość i pokazuje historię każdego pokolenia wstecz aż do początku XX wieku. To historie, wielu ludzi mieszkających wcześniej w tej miejscowości. Autorka pokazuje historię rodziców, dziadków Agaty, ale i też świętej Rosamundy. Każda z tych historii w jakimś sensie ma wielki wpływ na mieszkańców i na rodzinę poszczególnych osób, na ich późniejszą historię oraz na ich samych. Kuchmister kończy historią dorosłej już Agaty.

Autorka w ciekawy sposób pokazuje nam zawiłą historię ludzi, ich emocje, ich życie, które nie zawsze jest idealne, są problemy, są tajemnice i dramaty, jest miłość i zbrodnia.

Ta książka jest pełna historii, ale to takich, gdzie czasami się zastanawiamy czy tak było naprawdę, czy to może wyobraźnia podpowiada nam wiele rzeczy, myśli. Nie wiemy dokładnie czy widzimy ducha, czy może to nasza głowa. Częste rozmowy o wilkołaku, dużo informacji po niemiecku, który kiedyś był językiem używanym w Szwarzebu sprawia, że książka staje się bardziej tajemnicza. 

Powiem tak, zakończyłam ją czytać późno w nocy i tak we mnie została ta historia, że w nocy śniła mi się ta historia. No może nie to samo, ale był w niej wilkołak i czerwony kapturek. 

A to oznacza, że musiała coś zostawić w mojej głowie, pewne myśli, historię i te zdarzenia.

Nie jest to typowy kryminał, to książka o ludziach, o ich życiu, ich historia, która nie zawsze była idealna, ale była prawdziwa. I dlatego warto ją przeczytać. 

Pierwszy raz przeczytałam coś Agnieszki Kuchmister i jestem tym zachwycona.

Mogę polecić książkę z całego serca. 

Poniższa notka od wydawcy

W SERCU DOLNEGO ŚLĄSKA ROŚNIE MROCZNY LAS.
CZY ODWAŻYSZ SIĘ WEJŚĆ I ZMIERZYĆ Z JEGO TAJEMNICĄ?
*
Szwarzeb, 1989 rok. W niewyjaśnionych okolicznościach znika Alicja Wicher. W miasteczku, w którym każdy ma coś do ukrycia, nikt nie szuka jej zbyt długo. Siedem lat później Agata Kot, córka grabarza, przypadkiem natrafia na ślad zaginionej dziewczyny. Nie podejrzewa jednak, że kluczem do prawdy będzie przeszłość, od której nie można uciec.
By rozwikłać tę zagadkę, trzeba będzie zanurzyć się w stuletnią historię miasteczka u stóp Karkonoszy, odkryć tajemnicę skarbu z pałacu Ackermanów i poznać dzieje rodzin, które od lat skrywają swoje sekrety w starych, poniemieckich domach. A może prawda czai się wśród mglistych ścieżek lasu, gdzie nocami błąka się duch świętej Rosamundy, a niektórzy w mroku widzieli wilkołaka?
Hipnotyzująca, misternie skonstruowana powieść o małomiasteczkowych tajemnicach, duchach przodków, miłości i zbrodni stłumionej milczeniem.
Dziewięć splecionych życiorysów. Jedno zniknięcie. I pytanie, które powraca niczym echo: jak głęboko trzeba zabrnąć w przeszłość, żeby odnaleźć się w teraźniejszości?
*
NIEKTÓRE BAŚNIE SĄ OKRUTNE. NIEKTÓRE KOŃCZĄ SIĘ ŹLE. A INNE TAK PRZERAŻAJĄ BO SĄ PRAWDZIWE.