Bardzo rzadko na naszym polskim rynku wydawniczym mamy możliwość przeczytać książkę na temat akcji, w której zaangażowane są służby specjalne z różnych krajów.
W tej książce jest akcja, ale przede wszystkim długa praca, aby wszystko połączyć. To nie książka, że sprawa światowa zostaje rozwiązana przez tydzień. To książka, gdzie kilka osób z różnych krajów ze sobą współpracuje, aby odszukać zaginione skarby.
A kto miał te skarby? Okazuje się, że były oficer służb rosyjskich, który ukradł je z archiwum w Moskwie i sam ukrył się na małej wyspie na Seszelach. To tam zostaje odnaleziony przez swoich dawnych "kolegów" i zabity. Mordercy coś znaleźli w jego domu, ale tylko małą cząstkę. A gdzie reszta? Tego nie wiedzą.
Sama jego śmierć to początek tej historii, niestety po jakimś czasie zostaje zamordowany emerytowany antykwariusz w Berlinie również oficer STASI.
On coś wiedział, miał pewną wiedzę i podzielił się z tym z pewną młodą dziewczyną, historyczką, która opowiedziała co on jej przekazał dla swojego chłopaka, który okazał się działać w służbach w Danii.
Pomieszane prawda?
Ale wszystko jest tutaj połączone. Jedna wiadomość za drugą, jedno morderstwo, potem kolejne i w tym wszystkim jedna dziewczyna, która powiedziała jednej osobie i zaczęło się. Tak naprawdę ta historia zaczyna się już w czasie II wojny światowej i wtedy właśnie skarby opuściły polskie ziemie i przepadły.
A szukają tego wszyscy, każdy czegoś innego z tych skarbów które powinny tam gdzieś być.
Caroline - oficer MI-6 razem z emerytowanym młodym polskim agentem wywiadu Marcinem zaczynają długą drogę żeby odszukać sprawców i odszukać skarb. Czy jest to proste? W serialach, czy też w filmach jest to szybkie, ale naprawdę tak nie jest i mijają miesiące zanim coś pójdzie do przodu.
Podobał mi się w książce sam ten wątek, jak wspomniałam to coś nowego i fajnie jest czytać jak działają kraje i ich agencje. Czy wszyscy sobie ufają, czy każdy pomaga, czy się dzielą wszystkim co tutaj jest.
Jest ciekawy pomysł i miasto które znam czyli Lidzbark Warmiński i troszkę jego historii. To fajne.
Troszkę brakowało mi opisów. Większość książki to dialogi co jest fajne, ale czasami można byłoby dać więcej opisów i rozpisać kilka wątków. Bo niestety miałam wrażenie, że jakby czegoś brakowało.
Fajnym pomysłem było pokazanie, że agenci są ciągle w trasie i jeśli mają rodziny to jak to na nich działa, czy mają w nich oparcie czy też może muszą być w związku i się męczyć, bo druga połówka ma powiązania np z moskiewskim światem. Takie małe rzeczy robią największą zaletę książek. Bo oprócz głównego wątku jest ten poboczny, który też jest ważny. I to wszystko się łączy, ale i też daje jakiejś energii.
A zakończenie? Genialne, bo ktoś z występujących w tej książce okazuje się kretem. Tylko kto?
Podobał mi się styl i historia, jaką opowiada nam Marcin Faliński. Chyba pierwszy raz czytałam tego typu książkę.
La Digue – wyspa w archipelagu Seszeli, rok 2010.
Uzbrojona grupa dokonuje napadu na dom, w którym ukrywa się były oficer rosyjskiego wywiadu. Łupem włamywaczy padają bezcenne złote medaliony, ikony i fragment Bursztynowej Komnaty, skradzione przed laty z moskiewskiego muzeum i sejfów KGB. Wiadomość o napadzie dociera do centrali MI-6. Rozpoczyna się międzynarodowy pościg, ale śledztwo grzęźnie w martwym punkcie. W międzyczasie w Berlinie ginie antykwariusz, emerytowany oficer Stasi. Oficer MI-6 Caroline Godlewski nie ma wątpliwości, że jego śmierć ma związek z tajemniczym napadem na Seszelach. Gdy kolejne ślady prowadzą do Polski, agentka Godlewski prosi o wsparcie Marcina Łodynę. Były oficer Agencji Wywiadu angażuje się w poszukiwania, co wzbudza zainteresowanie służb rosyjskich... Kto zdobędzie zaginione artefakty i tajemnicze dokumenty? Czy Brytyjka i Polak zdołają odnaleźć skarby przeszłości? Kim jest zdrajca, kto przetrwa śmiertelną rozgrywkę, a kto zapłaci najwyższą cenę?
