Piękna książka o miłości, samotności i bliskości z drugim człowiekiem. To również kopalnia cytatów, gdzie każdy znajdzie w niej coś dla siebie. Ja jestem szczęśliwa mogąc przeczytać ją.
Róża mieszkanka Warszawy i Mateusz, który na dwa miesiące przyjeżdża do stolicy to główne postacie opowieści.
Ona żyje w zawieszeniu, jeszcze na wiosnę miała mężczyznę, ale ten powiedział, że wyjeżdża i spakował się. Teraz została sama w wielkim mieście, niby ma przyjaciółkę Olgę i jej rodziców, którzy są dla niej jak rodzina, ale to nie to samo. Teraz jej życie to ciągłe spacery. Długie przechadzki po mieście, sprawiają, że jeszcze jest w stanie żyć, niestety tylko myśli o tym. Jeden taki spacer w lipcowe popołudnie ma być z przyjaciółką. Po kilku kilometrach dochodzi do kłótni między dziewczynami, bo Róża zapomniała o urodzinach Olgi. I gdy Olga myślała, że idą gdzieś na drinka to okazało się, że to tylko zwykły spacer. Później oczywiście było wszystko ok, ale niestety wyjazd Olgi do siostry do Norwegii sprawił, że na kilka tygodni Róża miała być znów sama w mieście. W czasie czytania dowiadujemy się, że tylko z Olgą spotyka się przez te dwa miesiące, nawet nie chodzi do pracy. Tak jak wspomniałam żyje w zawieszeniu.
Mateusz to grafik, który może pracować w każdym miejscu na świecie jeśli tylko jest tam internet. Ma podpisanych kilka kontraktów i wszystko w dzisiejszych czasach można załatwić na odległość. Jakiś czas temu zmarła jego narzeczona i on również żyje w zawieszeniu. Te wyjazdy, podróże po świecie są dla niego ucieczką od życia w Polsce, wspomnieć i jej rodziny. Z jednej strony spotyka się z kobietami, ale z drugiej gdy już kobieta myśli o czymś poważnym ten zrywa tą znajomość. Gdy przyjeżdża do Warszawy otwiera apkę na telefonie i jedną z pierwszych kobiet, która do niego pisze to właśnie Róża.
Dosyć szybko postanawiają się spotkać. Pierwsze spotkanie pod stacją metra rozpoczyna się od małej troszkę przykrej sytuacji. Ale każda minuta i kolejne spotkania sprawiają, że ich życie się zmienia. Początkowo trudno nazwać to randkami, zwłaszcza, że Mateusz nie planuje nic poważnego zmieniać w swoim życiu. Jeśli chodzi o Różę ona żyje dniem codziennym i nie robi za bardzo planów.
Ale...
Ale jedno się zmienia. Zmienia się ich postrzeganie świata, zwłaszcza Róży. Zaczyna się otwierać, częściej się śmiać, ale czy otworzy się na miłość? To pewnie też, ale i na ludzi. Ten zamknięty świat w którym tkwiła od kilku miesięcy, zaczyna zanikać. Jej charakter się zmienia i zaczyna razem z Mateuszem doświadczać również nowych rzeczy np jazda na rolkach. Ich spotkania czy też rozmowy nie są takie jak być powinny normalnie. Ona wie, że on jest tylko dwa miesiące i wtedy wyjedzie, czy ma nadzieję, że zostanie? Tego nie wiem. On w połowie wizyty w Warszawie natomiast wie, że w dniu kiedy wyjedzie wszystko się zmieni. Czy są na to gotowi?
Obcy sobie ludzie, a może bratnie dusze?
Czytając można zauważyć chemię od samego początku, są też tajemnice i niedopowiedzenia.
Początkowo, pierwsze strony trochę mnie przeraziły, bo myślałam, że nie będzie dialogów. Ale były. Z każdą czytaną stroną było co raz lepiej. Nie ma tu dużo rozmów między bohaterami, to bardziej są przemyślenia i pokazanie ich. Oczywiście są rozmowy, ale nie jest ich dużo. Muszę powiedzieć, że to mi się spodobało. Czasami te dialogi w innych książkach jakby były wymuszone, a tu jest wyważone idealnie. Z każdą stroną czytało mi się co raz lepiej i mogłam bardziej wgłębić się w myśli bohaterów. Zwłaszcza Róży.
Jeśli chodzi o wiek bohaterów to są przed 40 urodzinami, ale tego się nie odczuwa. Może ten wiek był wspomniany z 2-3 razy i na tym koniec. Czytając ma się wrażenie, że czytamy o rówieśnikach. Nie ważne czy masz 20 lat, 30 lat czy też więcej niż 40 lat. Ta książka nie ma wieku i można powiedzieć, że bohaterowie też. Bo czy możliwość zabawy w deszczu jest tylko przeznaczona dla nastolatków? Otóż nie, w każdym wieku można się bawić.
Każdy spotkanie bohaterów jest nazwą metra w stolicy. Tak naprawdę sama nazwa metra mi nic nie mówiła, ale gdy wspomniane zostało, że obok jest te miejsce lub te, to już łatwiej. Tak troszkę. W stolicy byłam kilka razy, ale nigdy nie zwiedziłam jej tak jak Róża. Jej spacery i dokładne opisane trasy, co mija, jaka jest czasami historia danych miejsc pozwoliło mi razem z bohaterką zwiedzać miasto. Aż zazdrościłam jej tego kontaktu z miastem, zwłaszcza teraz w pandemii, czy też mroźnej zimy.
Gdy Róża zwiedza miasto w upalne lato u mnie w mieście na północy kraju od ponad tygodnia jest ponad -10 stopni. Więc jest duża różnica. Stąd też zdjęcie.
W książce jest pełno pięknych cytatów. Pod spodem są trzy, które najbardziej mi się spodobały. Uważam, że są one trafne.
"Świat jest ponoć bardzo prosty, tylko my, ludzie mamy tendencję do komplikowania go."
"Widocznie to, co najprostsze, Róża, w dzisiejszym świecie zaczyna być magiczne i wyjątkowe, bo dla nas za trudne - Strzepuje mi lukier z ramienia - To tylko jeden z wielu przykładów. Ludzie kupują książki o ciszy. Czytają o ciszy uczą się, jak piec własny chleb, albo idą do terapeuty, żeby im przypomniał, że nie można się przepracowywać. Proste rzeczy są w dzisiejszym świecie najtrudniejsze."
"Między ludźmi bywa tak, że słowa są niepotrzebne. Człowiek to po prostu czuje, zanim pomyśli. Telepatia jest szybsza i bardziej intymna. Czasem, kiedy nad tym trochę głębiej rozmyślam, zaczynam wierzyć, że wystarczy się rozpoznać, i wszystko inne między ludźmi płynie samoistnie."
Tak książka ma coś w sobie i zachęca również do przemyśleń. Ja natomiast zachęcam do przeczytania jej.
Poniższy post od wydawcy:
W upalne lato 2017 r. pozornie zwyczajne spotkanie trochę roztargnionej i samotnej Róży oraz niedostępnego Mateusza w samym centrum Warszawy jest początkiem tajemniczych zbiegów okoliczności. Niby wszystko dzieje się jak zwykle w takich sytuacjach…Ale czy na pewno?Róża i Mateusz zdobywają się na gesty, które jeszcze całkiem niedawno wydawały im się obce. Mówią słowa, których nie chcą wypowiedzieć. Spacerują po Warszawie, rozmawiają o literaturze, robią najbardziej zwyczajne rzeczy. Jednak czują coś, czego nie rozumieją i nie potrafią wytłumaczyć.
Nastrojowa opowieść o poszukiwaniu prawdziwej miłości, która nadchodzi niespodziewanie. Pozornie zwyczajna historia serii wakacyjnych spotkań przy stacjach warszawskiego metra linii M2 jest także krytyką współczesnego świata, w którym każdy z nas trochę się pogubił, a prawda jest ostatnią rzeczą, na którą jesteśmy gotowi.

